4/23/2010

gdzie nie jechać w majowy weekend ?

Zbliża się długi (krótki w tym roku) majowy weekend. Wiele osób wyruszy zwiedzać atrakcje Dolnego Śląska i nie tylko. Ten wpis dotyczy tych pierwszych. Będą to miłośnicy świetnie znający te okolice, ale pojawi się duża ilość takich, którzy pojawią się po raz pierwszy i wypada odradzić niektóre atrakcje, aby nie zniechęcili się i kiedyś wrócili w te strony. Nie dlatego, że nie zasługują one na to żeby je zobaczyć, problem w tym, że akurat w ten weekend może to się okazać koszmarem i na pewno nie pozostawią po sobie miłych wspomnień. Dotyczy to turystów, którzy nie lubią ekstremalnego zwiedzania w tłumie i stania w kilometrowych kolejkach.
Na pierwszym miejscu piękny zamek Książ, z powodu imprez jakie odbywają się w nim w długi majowy weekend, zazwyczaj zamienia się on w olbrzymi jarmark, a piękne tereny wokół zamku w jeden wielki parking jak przy hipermarkecie. Obiekt należy koniecznie zobaczyć, jednak są na to lepsze momenty. Chyba że ktoś lubi takie obrazki jak poniżej, tylko po co jechać do Książa...
Oblężenie przeżywają też zamki w Bolkowie, Grodźcu, Chojnik, Czochapałac w Wojanowie, twierdza w Srebrnej Górze i Kłodzku oraz podziemia Walimia, Osówki i Włodarz. W Parku Miniatur Dolnego Śląska w Kowarach ciężko dojrzeć cokolwiek zza pleców rozdeptujących modele ludzi . Jeżeli ktoś chce odwiedzić wyżej wymienione atrakcje powinien to zrobić w innym terminie.
Tym bardziej, że każde z tych miejsc ma swoje alternatywy, gdzie spotkamy ciszę i spokój, a piękna zabytków nie przysłonią stragany i samochody. Zamiast "zdobywać" zamek w Bolkowie można odwiedzić dużo spokojniejsze, sąsiednie Świny. Chojnik ma swojego zapomnainego "sobowtóra" - zamek księcia Henryka w Sosnówce, który wprawdzie ustępuje dużo pierwowzorowi ale można go zwiedzać w ciszy i spokoju. Pałac w Wojanowie lśni świeżością po remoncie, ale w związku z tym jest celem "pielgrzymek" niezliczonej ilości turystów, tymczasem w okolicy jest ogromne skupisko zaniedbanych pałaców, a wokół nich przepiękne parki. Wystarczy zobaczyć Mysłakowice, Karpniki, Staniszów, czy Bukowiec. Grodziec góruje nad okolicą i wręcz przyciąga ludzi, którzy omijają zupełnie leżący u stóp zamkowej góry pałac - perłę śląskiego baroku. Wprawdzie jest on niedostępny dla turystów, ale można pospacerować po zaniedbanym parku. Zamiast do Grodźca warto wybrać się do, nie tak odległej Świerzawy, żeby zobaczyć jeden z najpiękniejszych romańskich kościołów na Śląsku, turystów tam niewielu, zupełnie niezasłużenie, o czym przekona się każdy, kto odwiedzi to miejsce. Twierdze w Kłodzku i Srebrnej Górze także nie muszą oznaczać koszmaru dreptania w kolejkach. I jedna i druga posiadają nieznane zwykłym turystom forty, które są pomijane. W Kłodzku jest to fort Owcza Góra po drugiej stronie miasta, a w Srebrnej Górze fort Słomiane Czepce, ukryty w lesie. Podziemia "Riese" są coraz popularniejsze wśród turystów, jednak nawet one mają określone rozmiary i nie są w stanie pomieścić tysięcy chętnych do ich zwiedzania. Tutaj alternatywą może być kopalnia w niedalekiej Nowej Rudzie z jedyną w Polsce podziemną kolejką.
Chciałbym wszystkich zachęcić do odkrywania miejsc nieznanych z folderów i widokówek, bo w niczym nie ustępują "oklepanym" atrakcjom, a każdy ma szansę odkryć coś nowego i znaleźć swoje ulubione miejsce na ziemi. Dolny Śląsk daje nieograniczone możliwości, ponieważ w prawie każdej wsi jest zapomniany pałac, zamek czy zabytkowy kościół. Każdy znajdzie dla siebie coś ciekawego i niezapomnianego.
Opisane wyżej tłumy turystów pokazują potencjał jaki drzemie w tych okolicach, a który niestety nie jest na razie zupełnie wykorzystany. Ludzie chłoną każdą nową atrakcję, wyremontowany pałac, czy imprezy organizowane w miasteczkach i wciąż jest tego za mało. W tym samym czasie niszczeją kolejne zabytki, a tak niewiele trzeba żeby zobaczyć jak mogły by one zarabiać na swoje utrzymanie, a nawet przynosić krociowe zyski.

4/05/2010

Zamek na podpałkę...

Zamek Niesytno wiosną 2010 roku to obraz nędzy i rozpaczy. Pierwszą niespodzianką jest brak dojazdu do bramy. Na drodze prawdziwy śmietnik, leżą stare dywany, jakaś folia, gałęzie. Następny widok, jaki czeka odwiedzających, to ogołocony z drzew budynek bramny - zdjęcie w nagłówku strony można uznać za archiwalne. Jedyną nowością jest przyczepiona do drzewa tabliczka z napisem "Nieupoważnionym wstęp wzbroniony", ale na pierwszy rzut oka widać, że nikt się tym nie przejmuje. Zniknęła większość metalowego ogrodzenia - przypuszczalnie sprzedano je na złom. Na dziedzińcu leżą przygotowane do wyniesienia drzwi wyrwane gdzieś w ruinach pałacu, a zaraz obok sterta drzewa, ten widok sprawia że chyba nikt nie ma wątpliwości co czeka te drzwi. Dodatkowo wszędzie walają się połamane ramy okien, a z budynku bramnego "wyparował" dach (nie było go już rok wcześniej). W przejściu bramnym pałacu wystają pręty zbrojeniowe stropów, prawdopodobnie wkrótce zostaną przycięte i wyniesione na złom. Na elewacji straszy pęknięta ściana, nie wiadomo czy została celowo rozkuta (widoczna jest pustka), czy rozpadła się sama. Elementy drewniane, już niedługo posłużą jako podpałka w którymś z miejscowych pieców, ale ciężko powiedzieć do czego mogą się przydać resztki schodów i inne fragmenty kamieniarki, również przygotowane do wyniesienia. Niestety zniknęły również resztki windy w jednym ze skrzydeł pałacu, jeszcze rok temu wydawało się że jest to niemożliwe, ponieważ chodzenie po zawalonych sklepieniach grozi w najlepszym przypadku kalectwem, a jednak ktoś zaryzykował i zapewne spieniężył jeden z niewielu ocalałych fragmentów wyposażenia w składnicy złomu. Tylko zamek wydaje się być bezpieczny, bo chronią go skały i sprawia wrażenie niedostępnego. To tylko złudzenie, bo nawet tam widać połamane drzewa i sterty śmieci. Wychodząc z zamku, notabene przebywanie na jego terenie jest nielegalne, pozostawała nadzieja, że to może początek porządkowania ruin. Szybko zostaje rozwiana - po oddaleniu się na bezpieczną odległość z dziedzińca wychodzi człowiek, który niesie drewno na podpałkę do swojego domu.




Wypada zapytać, kto jest temu wszystkiemu winny. Czy są to mieszkańcy Płoniny, właściciel, a może lokalne władze i konserwator zabytków? Zapewne każdy z nich, ale ciężko winić ludzi, którzy z powodu zwykłej biedy demolują jedyny skarb jaki mają we wsi. Nie wynieśli widocznie z domu takich zasad jak poszanowanie cudzej własności, poszanowanie dla zabytków, czy pojęcie wspólnego dobra. W obliczu biedy nawet profesor historii sztuki mógłby robić coś podobnego, to nie jest grupa przestępcza kradnąca dzieła sztuki dla grubych milionów. Nie ma kto tym ludziom uświadomić, że dbanie o ten obiekt przyniesie im więcej korzyści niż parę kilogramów złomu, bo sami raczej na to nie wpadną. Pozostawiony sam sobie pałac, aż się prosi o to żeby z niego "korzystać" do woli, bo perspektyw na to że będzie lepiej nie ma żadnych. W tym momencie dochodzimy do właściciela - z pewnością zrobił co mógł, żeby tak było. Został pozostawiony na pastwę złodziei i działającego na jego niekorzyść czasu. Tutaj wypada usprawiedliwić obecnego właściciela - przecież może ze swoim zamkiem robić co chce, kto mu zabroni ? Na każdym kroku konserwator zabytków pokazuje swoją bezsilność, to wypada tylko uśmiechnąć się z politowaniem i nic nie robić. Każdy kto inwestował swoje pieniądze w obiekty zabytkowe, wie że konserwator w przypadku remontu zjawi się natychmiast z szeregiem nakazów i zakazów utrudniających życie i przeczących zdrowemu rozsądkowi, Teraz giną kamienne detale i nikt nie protestuje, w przypadku renowacji zostanie wydany nakaz ich rekonstrukcji, w każdym najdrobniejszym szczególe, zapewne będzie musiał być zrekonstruowany portal, który tak po prostu został skradziony i nikogo to nie interesowało. Zapewne w interesie właściciela jest nic nie robić, tylko czekać aż się zawali, albo zgłosi się ktoś z atrakcyjną ofertą kupna. Szkoda że z każdym rokiem ruina staje się mniej atrakcyjna do sprzedaży i mniej warta, a wkrótce może się zawalić, w najgorszym przypadku na kogoś i wtedy obecny "pan na zamku" może się nie wygrzebać z kłopotów. Tylko wtedy będzie już za późno.



Ostatni winny - konserwator zabytków i władze odpowiedzialne za to co się dzieje. Pozornie bezsilne, na każdym kroku to demonstrujące. Przecież nie można postawić policjantów strzegących zamku non stop, nie można nakazywać komuś co ma robić ze swoją własnością, a to brak przepisów itd. Można to zauważyć na każdym kroku i nawet uwierzyć, tylko że to nie jest prawda. Przepisy prawa budowlanego są jasne i czytelne:



Art. 2. Przepisy ustawy (prawo budowlane) nie naruszają przepisów odrębnych,



a w szczególności:



(...) o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami —



w odniesieniu do obiektów i obszarów wpisanych



do rejestru zabytków oraz obiektów i obszarów



objętych ochrona konserwatorska na podstawie



miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego.(...)



Rozdział 6



Utrzymanie obiektów budowlanych



Art. 61. Właściciel lub zarządca obiektu budowlanego



jest obowiązany utrzymywać i użytkować obiekt



zgodnie z zasadami, o których mowa w art. 5 ust. 2.



Art. 62. 1. Obiekty powinny być w czasie ich użytkowania



poddawane przez właściciela lub zarządcę:



1) okresowej kontroli, co najmniej raz w roku, polegającej



na sprawdzeniu stanu technicznego:



a) elementów budynku, budowli i instalacji narażonych na szkodliwe wpływy atmosferyczne



i niszczące działania czynników występujących



podczas użytkowania obiektu.(...)



(...)



3. Właściwy organ — w razie stwierdzenia nieodpowiedniego



stanu technicznego obiektu budowlanego



lub jego części, mogącego spowodować zagrożenie: życia lub zdrowia ludzi, bezpieczeństwa mienia bądź środowiska — nakazuje przeprowadzenie kontroli,



o której mowa w ust. 1, a także może żądać przedstawienia



ekspertyzy stanu technicznego obiektu lub



jego części.(...)



Wypada zapytać - czy są przeprowadzane na obiekcie jakiekolwiek kontrole ? Raczej wątpliwe, chyba że właściciel ma w poważaniu ich wyniki.



Art. 66. 1. W przypadku stwierdzenia, że obiekt budowlany:



1) jest w nieodpowiednim stanie technicznym albo



2) jest użytkowany w sposób zagrażający życiu lub



zdrowiu ludzi, środowisku lub bezpieczeństwu



mienia, albo



3) powoduje swym wyglądem oszpecenie otoczenia



— właściwy organ nakazuje, w drodze decyzji, usunięcie stwierdzonych nieprawidłowości, określając termin wykonania obowiązku.



2. W decyzji, o której mowa w ust. 1 pkt 1 i 2, właściwy



organ może zakazać użytkowania obiektu budowlanego



lub jego części do czasu usunięcia stwierdzonych



nieprawidłowości.



Art. 67. 1. Jeżeli nieużytkowany lub niewykończony



obiekt budowlany nie nadaje się do remontu, odbudowy



lub wykończenia, właściwy organ wydaje decyzję nakazującą właścicielowi lub zarządcy rozbiórkę tego obiektu i uporządkowanie terenu oraz określającą



terminy przystąpienia do tych robot i ich zakończenia.



2. Przepisu ust. 1 nie stosuje się do obiektów budowlanych



wpisanych do rejestru zabytków.



3. W stosunku do obiektów budowlanych niewpisanych



do rejestru zabytków, a objętych ochroną konserwatorska



na podstawie miejscowego planu zagospodarowania



przestrzennego, decyzję, o której mowa



w ust. 1, właściwy organ wydaje po uzgodnieniu z wojewódzkim



konserwatorem zabytków.



4. Wojewódzki konserwator zabytków jest obowiązany



zająć stanowisko w terminie 30 dni. Niezajęcie



stanowiska w tym terminie uznaje się za uzgodnienie.



Art. 69. 1. W razie konieczności niezwłocznego



podjęcia działań mających na celu usunięcie niebezpieczeństwa



dla ludzi lub mienia, właściwy organ zapewni,



na koszt właściciela lub zarządcy obiektu budowlanego,



zastosowanie niezbędnych środków zabezpieczających.



2. Do zastosowania, na koszt właściciela lub zarządcy,



środków przewidzianych w ust. 1 są upoważnione również organy Policji i Państwowej Straży Pożarnej. O podjęciu tych działań organy te powinny



niezwłocznie zawiadomić właściwy organ.



Art. 70. 1. Właściciel, zarządca lub użytkownik



obiektu budowlanego, na którym spoczywają obowiązki



w zakresie napraw, określone w przepisach odrębnych lub umowach, są obowiązani w czasie lub



bezpośrednio po przeprowadzonej kontroli stanu technicznego obiektu budowlanego lub jego częśći usunąć stwierdzone uszkodzenia oraz uzupełnić braki,



które mogłyby spowodować zagrożenie życia lub



zdrowia ludzi, bezpieczeństwa mienia lub środowiska,



a w szczególności katastrofą budowlaną (...)



Więcej szczegółów zainteresowani mogą znaleźć w ustawie Prawo Budowlane, a przedstawione wyrywkowo artykuły są chyba czytelne i nie pozostawiają wątpliwości. Obiekt jest tylko teoretycznie chroniony przed osobami postronnymi, a praktycznie może wejść każdy i o tym, że nie powinien dowie się dopiero w środku (jak znajdzie odpowiednie drzewo)



Ustawa o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami również precyzuje jasno:



Art. 4. Ochrona zabytków polega, w szczególności,



na podejmowaniu przez organy administracji publicznej



działań mających na celu:



1) zapewnienie warunków prawnych, organizacyjnych



i finansowych umożliwiających trwałe zachowanie



zabytków oraz ich zagospodarowanie i utrzymanie;



2) zapobieganie zagrożeniom mogącym spowodować



uszczerbek dla wartości zabytków;



3) udaremnianie niszczenia i niewłaściwego korzystania



z zabytków;



4) przeciwdziałanie kradzieży, zaginięciu lub nielegalnemu



wywozowi zabytków za granicę;



5) kontrolę stanu zachowania i przeznaczenia zabytków(...)







Art. 5. Opieka nad zabytkiem sprawowana przez jego



właściciela lub posiadacza polega, w szczególności,



na zapewnieniu warunków:



1) naukowego badania i dokumentowania zabytku;



2) prowadzenia prac konserwatorskich, restauratorskich



i robot budowlanych przy zabytku;



3) zabezpieczenia i utrzymania zabytku oraz jego otoczenia



w jak najlepszym stanie;



4) korzystania z zabytku w sposób zapewniający trwałe zachowanie jego wartości



5) popularyzowania i upowszechniania wiedzy o zabytku



oraz jego znaczeniu dla historii i kultury.(...)







Art. 49. 1. Wojewódzki konserwator zabytków może



wydać decyzję nakazującą osobie fizycznej lub jednostce



organizacyjnej posiadającej tytuł prawny do korzystania



z zabytku wpisanego do rejestru, wynikający z prawa



własności, użytkowania wieczystego, trwałego zarządu



albo ograniczonego prawa rzeczowego lub stosunku zobowiązaniowego,



przeprowadzenie prac konserwatorskich



lub robot budowlanych przy tym zabytku, jeżeli ich



wykonanie jest niezbędne ze względu na zagrożenie



zniszczeniem lub istotnym uszkodzeniem tego zabytku.



2. Wykonanie decyzji nakazującej przeprowadzenie



prac konserwatorskich lub robot budowlanych przy zabytku



nieruchomym nie zwalnia z obowiązku uzyskania



pozwolenia na budowę albo zgłoszenia, w przypadkach



określonych przepisami Prawa budowlanego.



3. W przypadku wykonania zastępczego prac konserwatorskich



lub robot budowlanych przy zabytku



nieruchomym wojewódzki konserwator zabytków wydaje



decyzję określająca wysokość wierzytelności



Skarbu Państwa z tytułu wykonania zastępczego tych



prac lub robot, ich zakres oraz termin wymagalności tej



wierzytelności.



4. Wierzytelność Skarbu Państwa z tytułu wykonania



zastępczego prac konserwatorskich lub robot budowlanych



przy zabytku nieruchomym podlega zabezpieczeniu



hipoteka przymusowa na tej nieruchomości,



na wniosek wojewódzkiego konserwatora zabytków,



na podstawie decyzji, o której mowa w ust. 3. Jeżeli



nieruchomość nie posiada księgi wieczystej, zabezpieczenie



może być dokonane przez złożenie wniosku i decyzji



do zbioru dokumentów.



Art. 50. 1. W przypadku wystąpienia zagrożenia dla



zabytku ruchomego wpisanego do rejestru, polegającego



na możliwości jego zniszczenia, uszkodzenia, kradzieży, zaginięcia lub nielegalnego wywiezienia za granicę,



wojewódzki konserwator zabytków może wydać decyzję



o zabezpieczeniu tego zabytku w formie ustanowienia



czasowego zajęcia do czasu usunięcia zagrożenia.



(...)



3. W przypadku wystąpienia zagrożenia dla zabytku



nieruchomego wpisanego do rejestru, polegającego



na możliwości jego zniszczenia lub uszkodzenia,



starosta, na wniosek wojewódzkiego konserwatora zabytków,



może wydać decyzję o zabezpieczeniu tego zabytku



w formie ustanowienia czasowego zajęcia do



czasu usunięcia zagrożenia. Przepisy o gospodarce



nieruchomościami stosuje się odpowiednio.



4. Jeżeli nie jest możliwe usunięcie zagrożenia,



o którym mowa w ust. 1 lub 3:



1) zabytek ruchomy może byc przejęty przez wojewódzkiego



konserwatora zabytków, w drodze decyzji,



na własność Skarbu Państwa, z przeznaczeniem



na cele kultury, oświaty lub turystyki, za odszkodowaniem



odpowiadającym wartości rynkowej



tego zabytku;



2) zabytek nieruchomy może być na wniosek wojewódzkiego



konserwatora zabytków wywłaszczony



przez starostę na rzecz Skarbu Państwa lub gminy



właściwej ze względu na miejsce położenia tego



zabytku, w trybie i na zasadach przewidzianych



w przepisach o gospodarce nieruchomościami.(...)



Więcej przepisów w ustawie. Problemem nie jest prawo, tylko pieniądze i chęci. Tych pierwszych brakuje zawsze, a z tym drugim też nie jest najlepiej. Władze odpowiedzialne za taki stan rzeczy żalą się na każdym kroku, mówiąc o związanych rękach i inne podobne dyrdymały, a zabytki giną w oczach. Prawo stosowane jest wybiórczo - prawie zawsze wtedy, kiedy podejmowany jest remont zabytku na koszt właściciela, kiedy trzeba wyłożyć pieniądze z własnej (czyli naszej wspólnej) kieszeni, przestaje ono istnieć. Niestosowanie się do przepisów prawa jest traktowane jako przestępstwo, więc na ławie oskarżonych powinni zasiąść: mieszkańcy, właściciel, konserwator zabytków, odpowiednie organy (nadzór budowlany, starosta), a także autor niniejszego artykułu. Tylko komu to przyniesie korzyść jeżeli zamek dalej się rozpada i znika z każdym dniem ? A może to rzeczywiście remont ?



Jest winda (2009)







i już jej nie ma (2010)







podpałka przygotowana:















kolejnej zimy może już nie przetrwać:







więcej zdjęć w galerii

4/02/2010

Jak się chce to można

Serwis naszanysa24.net podał ciekawą informację z Nysy:


Zaraz po świętach wielkanocnych na teren Dworu Biskupiego w Nysie wchodzi firma budowlana.
 Rozpoczną się prace zabezpieczające zabytek przed dalszą dewastacją. Obecny właściciel nieruchomości przy alei Lompy w Nysie przedsiębiorca z Łodzi nie reaguje na pisma ponaglające do zabezpieczenia zabytku, jakie śle mu od miesięcy Iwona Solisz, Wojewódzki Konserwator Zabytków w Opolu. W takiej sytuacji Iwona Solisz wystąpiła do władz powiatu z wnioskiem o objęcie ochroną zabytkowego Dworu Biskupiego w Nysie poprzez ustanowienie czasowego jego zajęcia. Następnie ogłosiła przetarg na prace budowlane mające na celu zabezpieczenie Dworu.
- Podjęłam decyzję o wyłożeniu środków finansowych z naszego budżetu na wykonanie zabezpieczeń w tym obiekcie – mówi Iwona Solisz i wyjaśnia, że wcześniej nie można było podjąć takiej decyzji bez wyczerpania innych środków prawnych. – Takie są procedury i nie mogłam nic innego zrobić.
Prace zabezpieczające rozpoczną się 7 kwietnia i potrwają do końca czerwca.


Ciśnie się na usta jedno pytanie - jak to możliwe ? Przecież takich sytuacji jest setki. Właściciel kupuje pałac i znika, a ten powoli zamienia się w ruinę. Konserwator i samorządy oczywiście go "szukają" i martwią się losem zabytku, jednak nic to nie pomaga. Tymczasem w Nysie sobie poradzili i ustanowili czasowe zajęcie mienia, żeby zabezpieczyć je przed dalszą dewastacją. Wielkie brawa dla władz tego miasta, ponieważ pokazali, że jak się chce, to można. Inni czekają z założonymi rękami aż zdarzy się cud, po cichu ciesząc się że to nie ich problem. Nie trzeba wydawać pieniędzy na remont rudery, a że się rozsypie to nie ich zmartwienie, przecież to prywatne, fajnie że udało się sprzedać i pozbyć kłopotu. Ważne są pieniądze, które można wykorzystać do budowy "ścieżek rowerowych" czyli postawienie znaków przy zwykłych ścieżkach, albo na rozwój turystyki - czyli na nic. Wystarczą turystom piękne widoki, one są za darmo, a jak nie przyjadą mimo tego to trudno, świat się nie zawali. Pałac trzeba ogrodzić i czekać aż zarośnie drzewami - wtedy nie będzie szpecił tych wspaniałych pejzaży. Szkoda tylko że nikt nie pomyśli i nie spojrzy na "Cud w Kliczkowie", czy "Cud w Wojanowie", gdzie przybywają tłumy żeby poprzebywać chwilę w pięknym otoczeniu. Na to potrzebne są pieniądze - najlepiej prywatne, ale na tych dobrodziejów nie można czekać z założonymi rękami. Gołe mury nie mają żadnej wartości, a każdy rozsądny człowiek jak widzi, jak gmina dba o swoje dobra takie widoki odstraszą i zniechęcą do remontu. Po pierwsze - większy koszt, po drugie - czytelna wizytówka mieszkańców okolicy. Być może zabezpieczenie dworu biskupiego w Nysie to pierwszy krok w poszukiwaniach kogoś, kto uczyni z tego pięknego zabytku wizytówkę miasta i całego regionu, czego chyba wszyscy samorządowi i mieszkańcom Nysy życzą.