2/03/2011

Co z tym zrobić ?

Są takie zabytki, które wydają się być skazane na zagładę. Nawet te, które wydają się być niezwykle cenne ze względu na swoje walory architektoniczne i artystyczne. Kiedyś fundowane przez bogate rody szlacheckie, mieszczan, czy bogate chłopstwo, stoją opuszczone, bez nadziei na lepszą przyszłość. Runął świat, który je stworzył i wydają się być czymś obcym w naszych czasach, gdzie wszystko musi mieć swoje racjonalne miejsce i opłacalność rachunku ekonomicznego. Po co w małej wsi dwa kościoły ? Po co w małej wsi teatr ?

Kościół ewangelicki w Żeliszowie został zniszczony po 1945 roku. Służył okolicznym mieszkańcom jako skład budowlany, skąd można było zawsze coś wynieść i spieniężyć, lub w najgorszym przypadku przerobić na inne cele. Sporo w tym wszystkim było bezinteresownego wandalizmu co doprowadziło tą wspaniałą budowlę do ruiny. Dzisiaj pojawia się pytanie, co z tym dalej robić ? Odbudować ? Po co, jeżeli we wsi jest kościół i wystarcza aż nadto ? Zrobić tam salę koncertową ? Dla kogo ? Salę gimnastyczną dla sąsiedniej szkoły ? Taniej zbudować nową, która będzie bardziej funkcjonalna. Wydaje się, że nie ma żadnego ratunku...

Okazały pałac w Pyszczynie widać z drogi łączącej Wrocław z Jelenią Górą. Widać z daleka wyremontowany dach, ale spojrzenie z bliska rozwiewa złudzenia, bo elewacja nie jest w najlepszym stanie, a sam obiekt służy jako budynek mieszkalny. Jego wnętrza podzielono na mniejsze aby dostosować do nowej funkcji i tylko wspaniała klatka schodowa oraz elementy rzeźbiarskie świadczą o dawnej świetności. Mogło być gorzej, bo dzisiaj nie grozi mu ruina, ale co zrobić z sąsiednim teatrem ? Stoi zaraz koło pałacu, z zamurowanymi oknami, opuszczony i zapomniany. Wybudowany w 1783 roku służył dawnym właścicielom, a dzisiaj ciężko znaleźć dla niego jakąkolwiek sensowną funkcję. Po co komu teatr w małej wsi ? W środku zachowała się scena i proscenium, a także elementy wystroju wnętrza co wyklucza przerobienie go na inną funkcję, bo dlaczego niszczyć coś co ocalało ? Wprawdzie w katastrofalnym stanie, ale jednak...


Pojawia się dylemat - co dalej robić z takimi zabytkami. Na razie dominuje postawa - zostawić, aż się rozlecą. Zostawić, niech stoją i czekają na lepsze czasy, ale czy doczekają ? Czy za 20 lat w Pyszczynie będzie potrzebny teatr, a w Żeliszowie ogromny kościół ? Odpowiedź jest jasna - nie. Wygląda na to, że jest to odkładanie problemu dla następców, którzy będą się martwić jak to zagospodarować. O ile będzie co, bo nikt nie zabezpiecza tych obiektów poza zamurowaniem otworów, co jest tylko niezbędnym minimum i nie ratuje przed warunkami atmosferycznymi i upływającym czasem, tylko przed wandalami. A może tak gruntownie odnowić co się da, przebudować i stworzyć coś nowego ? Coś co dzisiaj jest uznawane za miejsce "klimatyczne" i wyjątkowe ? Koszt niewielki, a znajdą się setki ludzi, którzy będą odwiedzali te niezwykłe miejsca. Opiszą je przewodniki, bo przecież kościołów w Polsce są setki, ale nie z takim klimatem który urzeka artystów i szczęśliwców, którzy mieli okazję zobaczyć promienie słoneczne przechodzące przez dziurawą kopułę.

Przykłady z innych miejsc pokazują, że to zdaje egzamin. W Chojnie na Pomorzu Zachodnim odbudowywany jest ogromny kościół Mariacki. Nie jest to odtwarzanie dawnej świetności, a zupełnie na nowo zaaranżowane wnętrze, gdzie żelbetowe słupy brutalnie wdzierają się w zrujnowane sklepienia, otaczają je kaplice, gdzie czas zatrzymał się w momencie kiedy zostały zniszczone.

W Gliwicach teatr miejski spłonął w 1945 roku i długi czas stał w ruinie. Dzisiaj jest to jedna z najbardziej oryginalnych scen teatralnych w Polsce, która zyskała uznanie nie tylko u miłośników sztuki, ale i u zwykłych turystów. Surowe wnętrze, zachowane w stanie po pożarze nie było odbudowywane. Niezbędne zabezpieczenia plus tymczasowa aranżacja tworzą efekt niespotykany nigdzie indziej.

Gliwice to duże miasto, Chojna to małe miasteczko ale nie wieś. Tego problemu w dolnośląskich zabytkach nie da się obejść. Tylko czy turyści i miłośnicy sztuki w takim wydaniu nie przemierzą setek kilometrów żeby przeżyć coś niezwykłego ? Na to muszą sobie odpowiedzieć samorządy i właściciele tego typu obiektów. Jeszcze jest szansa na stworzenie czegoś niesamowitego małym kosztem, na stworzenie rozpoznawalnej w kraju wizytówki jakiej nie ma nikt inny.

poniżej link do filmu Patryka Kiznego, który przedstawia magiczny kościół w Żeliszowie:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Administrator strony nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.