2/13/2011

Kto odpowiada za zabytki ?

Sprawny aparat urzędniczy jest podstawą państwa. Każdy urzędnik jest odpowiedzialny za swoje działania, a jego obowiązkiem jest rzetelne wypełnianie swojej funkcji. Jeżeli z jakiegoś względu nie spełnia pokładanych w nim oczekiwań powinien odejść, a jego miejsce zajmie osoba bardziej kompetentna i zaangażowana. Tyle teorii, bo w naszym kraju różnie z tym bywa.
Po ostatnich wydarzeniach na PKP odwołany został dyrektor tej instytucji, jednak nie udało się ze względów politycznych odwołać odpowiedzialnego ministra. Do czasu, bo jego głowy chcą wszyscy.
Trwa dyskusja i naciski w sprawie odwołania Ministra Obrony Narodowej w związku z katastrofami lotniczymi, które wydarzyły się za czasów jego urzędowania. Mówi się o postawieniu zarzutów odpowiedzialnym za te nieszczęścia ludziom. Minister ze względów politycznych wciąż jest na stanowisku, ale wywierana presja jest ogromna.
W związku z niedopełnieniem obowiązków przez służbę więziennictwa został swego czasu odwołany minister sprawiedliwości.
Ze względu na różnego rodzaju afery i niedopełnienie obowiązków odwoływani byli inni ministrowie, dyrektorzy i urzędnicy. Wydawać by się mogło, że wysokie stanowiska są dość niewdzięcznymi rolami i nigdy nie wiadomo kiedy się noga powinie. W każdej chwili można je stracić i odejść w niesławie.
Jest jednak takie ministerstwo, gdzie można spać spokojnie, a włos nikomu z głowy nie spadnie przez całą kadencję - Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego wraz z podległą mu kastą urzędniczą odpowiedzialną za zabytki, czyli konserwatorami zabytków. Bez względu na to co się wydarzy, bo przecież nie ma pieniędzy na ratowanie dziedzictwa narodowego, brakuje ludzi, nie ma funduszy na benzynę, środki biurowe, materiały. Nie ma magazynów, gdzie można przechowywać cenne obiekty, nie ma przepisów, które można egzekwować. Po prostu nie ma nic. To wywnioskuje każdy, kto zapozna się z argumentacją, dlaczego WUOZ w mieście X nie robi nic żeby ratować obiekt Y. Osoby, które z racji pełnionej funkcji są odpowiedzialne za ochronę zabytków mogą spokojnie iść każdego dnia do swojej pracy, bez strachu, że spotka je dymisja lub nieprzyjemności. Zawsze jest co robić, bo jak pieniędzy nie ma, to znajdzie się jakiś naiwny, który zechce wyłożyć swoje środki na odbudowę pałacu, remont kamienicy, lub będzie musiał sfinansować badania archeologiczne. Wtedy cała energia urzędnicza skupi się na tym biednym człowieku, który zostaje osaczony przez nakazy, zakazy, zalecenia i setki innych "niezbędnych" czynności konserwatorskich. Oczywiście na własny koszt. Jeżeli nie ma funduszy na remont, lub po prostu nie interesuje się swoją własnością to nic mu nie grozi. Pałac może się zawalić, bo przecież nie ma przepisów, nie ma benzyny, żeby sprawdzić, nie ma funduszy, żeby zabezpieczyć. Wracamy do punktu wyjścia. Obiekty będące w posiadaniu skarbu państwa są zupełnie pozbawione opieki z powodów takich jak wyżej. Poza tym nie warto się wychylać w tym przypadku, bo można komuś podpaść, a kłopoty w tak mało stresującej pracy to nie jest rzecz wskazana.
Jeżeli nie jest możliwe spełnienie obowiązków przez urzędników w urzędach konserwatorskich to po co one istnieją ? Czy nie prościej będzie, jeżeli będą one działały na zlecenie, w przypadku inwestycji prywatnych, bo jedynie tym się konstruktywnie zajmują ? Jeżeli inwestorzy prywatni staną się jedynym chlebodawcą, to w końcu zacznie komuś zależeć na tym, żeby zabytki nie niszczały i jak największa ilość z nich będzie doprowadzana do stanu dawnej świetności ? Przecież w ten sposób działają już w większej części osoby prowadzące badania archeologiczne. Za co wszyscy płacimy tym ludziom ? Bo prawdopodobnie na ich pensje pieniądze się znajdują zawsze. Za bezczynne przyglądanie się jak giną kolejne cenne obiekty ? Wystarczy spojrzeć na kilka zdjęć umieszczonych poniżej i zadać sobie retoryczne pytanie - czy ktoś jest za to odpowiedzialny i poniósł karę ? Odpowiedź każdy zna. Nie było funduszy, nie było przepisów, nie było materiałów, nie było komu tego pilnować. Kiedyś, to co się da będzie już w dobrym stanie, reszta runie i nie pozostanie żaden ślad, a wtedy urwie się gałąź i spadną z niej ci wszyscy, którzy przez lata ją bezmyślnie podcinają. Szkoda tylko że stracimy na tym my wszyscy.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Administrator strony nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.