7/04/2011

Nie bądź obojętny na niszczenie dóbr kultury

Stale mamy roszczeniowy stosunek prawie do wszystkiego i do wszystkich. To nam nasze państwo powinno wszystko dać, nam inni powinni się pierwsi kłaniać, to my czujemy się niedowartościowani a przecież tacy jesteśmy wspaniali. My wiemy jak mają postępować drudzy, wiemy jak i co im doradzić a także jak zaszkodzić gdy nam podpadną. Ale najważniejsze to myśleć tylko o sobie. Ktoś wzywa pomocy – nie słyszę, kogoś biją – nie widzę ale gdy mnie to spotka to mam pretensje do wszystkich, że nie pomogli. Bo u nas bohaterem jest ten, który pomógł drugiemu chociaż była to sprawa oczywista. Uratował tonącego gdy na brzegu stało kilkadziesiąt osób, udzielił pierwszej pomocy podczas wypadku gdy inni się przyglądali itp, itd. My oczywiście też tak byśmy mogli ale jak już ktoś nas uprzedził to lepiej się nie pchać. A już w żadnym przypadku nie być świadkiem. Zeznania, chodzenie po sądach, komu to potrzebne. Bo nas to nie dotyczy.
  Podobnie ma się sprawa z naszą akcją. Prawie wszyscy w rozmowie są oburzeni, że niszczejącymi zabytkami nikt się nie interesuje – no może z wyjątkiem złodziei i że należy coś z tym zrobić. Oczywiście tym powinni się zająć „tajemniczy” inni bo to nie moje. A zresztą co ja mogę zrobić? Nic.
  I tu, że tak powiem „jest pies pogrzebany”. Nie wierzymy, ze mamy na coś wpływ. Nawet jako jednostka mogę zwrócić uwagę urzędu na fakt niszczenia mienia czy zabytku i nikt mi tego nie będzie miał za złe. Nie bójmy się podpisać listu swoim imieniem i nazwiskiem i żądajmy na niego odpowiedzi. W końcu to urzędy są dla ludzi a nie ludzie dla urzędów. Dlatego czym więcej listów zostanie wysłanych tym większą zwrócą uwagę na problem. Niech pracujący w nich urzędnicy uczciwie zarobią na swoją pensję.
  Zbliżają się wybory i nagle wzrosło zainteresowanie polityków zwykłymi ludźmi, ich życiem, marzeniami, oczekiwaniami. Aby zostać wybranym obiecają wszystko. Dziwne tylko, że chyba żaden z nich nic nie wspomina o ochronie zabytkowych a mało znanych obiektów. Temat jest bowiem bardzo niepopularny i śliski. Łatwiej jest bowiem obiecać darmową służbę zdrowia czy zniesienie podatków niż wyremontowanie konkretnej budowli. Naciskanie i ciągłe przypominanie ma więc cel a my możemy się także przyczynić do uratowania jakiejś części historii naszego kraju.




Aby wziąć udział w akcji wystarczy mieć 5 minut wolnego czasu na odebranie i wysłanie listu. I to jest cały wkład jaki wnosimy do akcji. Później możemy się chwalić, że my też zrobiliśmy coś pożytecznego dla następnych pokoleń.


zobacz więcej: http://cichomir.blog.interia.pl oraz http://ratujemypolskiezabytki.com.az.pl/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Administrator strony nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.