9/07/2011

Daszów - agonia

Pałac w Daszowie jest jednym z bardziej charakterystycznych tego typu obiektów na Śląsku. Sprawia to wysunięty ryzalit wejściowy z wolutowym szczytem, którego odpowiednika w tym kształcie trudno szukać w innych rezydencjach. Ta ozdoba jest nieco dziwaczna jeżeli spojrzymy na prostą bryłę pałacu zbudowanego na rzucie litery "L" pozbawionego w innych elewacjach architektonicznych fajerwerków. Szczęśliwie ten element zachował się dzisiaj najlepiej, ale na jak długo ?


Pałac powstał w XVII wieku, ale na poczatku XVIII wieku był powiększany i rozbudowywany w stylu barokowym. Należał do rodów von Saurma i von Tschammer.
Na starych fotografiach widać paradny podjazd z balustradą i rzeźbami, po którym nie ma dzisiaj żadnego śladu. To nie jedyne zmiany, bo rezydencja jest kompletną ruiną bez perspektyw na przyszłość. Katastrofa przyszła po 1945 roku, jak dla większości pałaców i dworów na terenie Dolnego Śląska. Do 1965 roku był użytkowany jako szkoła, ale już wtedy wykorzystywano na te cele tylko parter. Pozostała część niszczała. Mimo tego do niedawna budynek był jeszcze nakryty dachem. Wchodząc do wnętrza widać na ścianach resztki dawnego wystroju z kasetonowym sufitem. Dalej iść nie warto bo w każdej chwili mogą runąć pozostałości ścian i stropów. Elewacje od strony dziedzińca i parku gęsto porastają drzewa skrywające świadka ludzkiej bezmyślności.



We wrześniowy poranek po okolicy przechadzają się zagraniczni turyści robiący sobie zdjęcia z zabytkiem w tle. Nagle jeden z nich podchodzi z kolorowym zdjęciem w ręku, na migi pokazując, żeby porównać sobie pałac. Widać na nim zdewastowany ale jeszcze zadaszony obiekt. Zrobione było całkiem niedawno, co widać na dacie w narożniku fotografii. Kiwają głowami, wsiadają do samochodu z zachodnimi numerami rejestracyjnymi, zaparkowanego obok pałacu i odjeżdżają. Nam pozostaje tylko wstyd.


9/05/2011

nowości na stronie 05.09.2011 - zabytki na północy województwa

Północna część województwa dolnośląskiego jest niesłusznie pomijana przez turystów, jako region mało ciekawy o monotonnym rolniczym krajobrazie. Nie sprzyja wycieczkom powszechne zaniedbanie tamtejszych zabytków oraz fatalny stan dróg. Jak się spojrzy na mapę, wtedy okazuje się, że można na miejscu zobaczyć ogromną liczbę pałaców, wspaniałe zabytki sakralne i malownicze, zapomniane miasteczka.
Na początek stolica powiatu - Góra. Nad miejscowością góruje gotycka bryła kościoła p.w. św. Katarzyny Aleksandryjskiej, a wokół niej ciasno zabudowane uliczki z kamieniczkami głównie z XIX wieku. Mimo powszechnego zaniedbania warto po nich pospacerować, żeby odkryć niezwykle malownicze zaułki. Na drugim końcu miasteczka wznosi się baszta Bramy Głogowskiej będąca najokazalszą pozostałością dawnych murów miejskich. Ich spore fragmenty oplatają stare miasto wraz ze smętnymi pozostałościami zamku. Góra z pewnością zasługuje na to, żeby ją bliżej poznać.




W okolicy znajduje się dość duża liczba pałaców i dworów. Niemal wszystkie zaniedbane lub zrujnowane. Na przykładzie obiektów zamieszczonych na stronie można prześledzić różne etapy ich dewastacji, charakterystyczne nie tylko tutaj, ale w skali całego kraju.

Na początek eklektyczny pałac w Brzeżanach, który jest opuszczony ale zamknięty i wciąż nadający się do remontu. Wokół zniszczony folwark obrazujący co stanie się z tym obiektem po jakimś czasie, jeżeli nie zostaną podjęte odpowiednie kroki, żeby przywrócić go do wcześniejszego stanu lub chociaż zabezpieczyć.


Kolejny etap zobaczymy niedaleko, we wsi Glinka, gdzie miejscowy pałac nie ma już okien, jego wnętrze jest zniszczone, a walący się dach wróży nieciekawą przyszłość. Tylko piękna brama wjazdowa wciąż zachwyca swoim misternym detalem.


Pałac w Daszowie jest kompletną ruiną. Tam resztki dachu zawaliły się całkiem niedawno, a we wnętrzach wciąż widać elementy dawnego wystroju. Wszystko w stanie agonalnym, bez nadziei na lepszą przyszłość.


W Czerninie marazm i bieda jest widoczna na każdym kroku. Tylko ruina pałacu, ratusz oraz kościelne wieże obrazują, że tak nie było zawsze. Otoczona fosą rezydencja wciąż zachowała imponujące mury z narożnymi bastejami i resztką wystroju elewacji. Wokół niej morze ruin. W miejscu dawnego kościoła ewangelickiego, którego wieża wciąż stoi, zbudowano garaż dla miejscowej OSP, przy fosie stoi buda i dziki ogródek, a jedynym obiektem, który tętni życiem jest blok wybudowany dla miejscowego PGR. Pięknie wyremontowany kościół katolicki jest niestety odosobnionym przypadkiem.


Ponadto na stronie znalazł się zespół poklasztorny w Głębowicach (powiat Wołów) stopniowo przywracany do dawnej świetności.


Prusice leżące przy ruchliwej trasie Wrocław-Poznań jest oazą ciszy i spokoju. Stojący w rynku ratusz i okazałe kamieniczki wyróżniają je od większych wsi. W narożniku widać dzwonnicę gotyckiego kościoła pw. św. Jakuba, w murach którego kryje się prawdziwy skarb sztuki sepulkralnej - okazałe mauzoleum Hatzfeldów. Niestety, niemożliwe do zobaczenia dla turystów będących w Prusicach bez zapowiedzi. Inna świątynia zasługująca na uwagę to dawny neorenesansowy kościół ewangelicki. Patrząc na portal ratusza przypominamy sobie sceny nieśmiertelnej komedii "Wyjście awaryjne", kręcone w tym miejscu. Być może idąc przykładem Lubomierza Prusice powinny wyciągnąć te wydarzenia do swojej promocji. Remontowany rynek warto będzie pokazać szerokim rzeszom turystów.



9/02/2011

Zaginiony świat

Dolnośląskie zabytki po 1945 roku spotkał prawdziwy kataklizm. Zniszczony został dorobek wielu pokoleń jego mieszkańców. Część budynków spłonęła, a ich wyposażenie zostało rozkradzione i wywiezione do ZSRR oraz w inne zakątki Polski. Skalę grabieży łatwo sobie wyobrazić jeżeli uświadomimy sobie, że z kilkuset pałaców nie zachowało się praktycznie żadne wyposażenie wnętrz. Meble, obrazy, przedmioty codziennego użytku, biżuteria, pamiątki gromadzone przez lata przepadły. To, czego nie zdołali wywieźć krasnoarmiejcy i ich brygady trofiejne dokończyły władze i nowi mieszkańcy. Efekt jest dzisiaj widoczny na każdym kroku - pożoga i zniszczenie. Te wnętrza pałaców i zamków, które jeszcze w jakiś szczątkowy sposób przetrwały bardzo często dzisiaj niszczeją tak jak ma to miejsce w Bożkowie. Jeżeli ktoś chciałby tropić losy mebli i obrazów, zapewne znalazłby je w warszawskich i nie tylko urzędach, z tymi najważniejszymi na czele. Być może wśród mebli pochodzących z "poniemieckiego pałacu" przechadza się prezydent lub premier naszego kraju, nie wiedząc nawet o ich pochodzeniu. Znane są przypadki identyfikacji takich zabytków w najmniej oczekiwanych miejscach. Na Dolnym Śląsku nie ma dzisiaj prawie nic.

muzeum w Kętrzynie

Podobne losy przechodziły rezydencje dawnych Prus Wschodnich, czyli dzisiejsza Warmia i Mazury. Podobne, nie znaczy, że tam było tak samo. Historia pokazuje, że po zakończeniu II wojny światowej rewindykacją i ochroną zabytków na północnych kresach Polski zajęli się ludzie bez antyniemieckich uprzedzeń i starali się ratować, co tylko było możliwe. Niewiele w tamtych czasach można było zdziałać, tymczasem urzędnicy tacy jak Jan Grabowski lub Cecylia Vetulani pod groźbą utraty stanowiska gromadzili to co ocalało. Było tego niewiele, ale dzięki takim działaniom możemy dzisiaj w muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie, w pałacu Dohnów w Morągu lub w muzeum na zamku w Kętrzynie podziwiać świadków dawnej historii tych ziem. Sztandary, obrazy, skrzynie, rzeźby, nawet duży kartusz herbowy zniszczonego pałacu w Arklitach. Ekspozycja nie jest wielka, ani nie poraża bogactwem. Spełnia za to swoją rolę, pokazując pogmatwaną historię swojego regionu. Świat, który odszedł na zawsze. Podziwiamy ją i zastanawiamy się dlaczego prawie nic nie ocalało na nieporównywalnie bogatszym Dolnym Śląsku.

9/01/2011

Perły czy odgrzewane kotlety ?

Perły w koronie 2011 rozstrzygnięte. Na Dolnym Śląsku zwyciężył pałac w Jedlince, wyprzedzając Warmątowice Sienkiewiczowskie i zamek Czocha. Na ostatnich miejscach ulokowały się pałac Paulinum, zamek Bolczów i zamek w Karpnikach. Na początek trzeba sobie zadać pytanie czym jest perła. Według Wikipedii:  perły tworzą się w małżach słonowodnych, niektórych małżach słodkowodnych, sporadycznie również w ślimakach. Najczęściej stanowią reakcję na ciało obce, które wniknęło między muszlę małża a jego płaszcz lub do wnętrza płaszcza. Są one więc ukryte i aby je zdobyć trzeba wydobyć je z muszli.
Idąc tym tropem pierwsze miejsce w konkursie jest jak najbardziej zasłużone. Pałac w Jedlince jest wyjątkowy ponieważ nie pełni funkcji stricte komercyjnej, ale i kulturalną. Można obiekt zwiedzać i poznawać jego historię bez żadnych przeszkód, a ekspozycja jest niezwykle ciekawa i pomysłowa. To jest prawdziwa perła. Drugie miejsce już może budzić więcej emocji ponieważ pałac w Warmątowicach Sienkiewiczowskich zobaczymy jedynie zza ogrodzenia lub tylko wtedy, jeżeli jest w nim organizowana jakaś impreza. Ostatnio został pięknie wyremontowany, ale ta perła wciąż pozostaje w swojej muszli. Niedostępna dla śmiertelników. Nie można tutaj tworzyć żadnych zarzutów bo prywatny właściciel włożył duże środki finansowe w uratowanie tego obiektu i ma prawo korzystać z niego jak sobie życzy.


Kontrowersje budzą kolejne miejsca, bo jakim odkryciem jest zamek Czocha, pałac w Wojanowie, Chojnik czy zamek Książ ? Zna je chyba już każdy w Polsce i szturmują je tysiące ludzi więc reklama jest tutaj niepotrzebna patrząc na to jakim zainteresowaniem się cieszą. W zasadzie można było się zastanawiać nad tym już przy nominacjach. Jaki jest sens umieszczania tych samych obiektów co rok, jakby więcej ich w regionie nie było ? Może lepiej pokazać ich mniej, a za to rokrocznie coś zupełnie nowego ? Przecież na Dolnym Śląsku jest kilkaset pałaców i dworów, z których kolejne kilkaset jest warte umieszczenia na liście. Być może są zniszczone i zrujnowane, ale z pewnością są perłami. Może warto je wydobyć i pokazać szerszej liczbie miłośników bo w ten sposób można im przecież pomóc znaleźć nabywcę, zainteresować ich stanem urzędników, zawstydzić odpowiedzialnych za ich zniszczenie. Może to temat na inny konkurs... Zamek Książ lub zamek w Kliczkowie są perłami bez żadnego plebiscytu. Trzeba poszukać czegoś, co jeszcze tkwi w swojej muszli i czeka na szerszą prezentację.