9/05/2011

nowości na stronie 05.09.2011 - zabytki na północy województwa

Północna część województwa dolnośląskiego jest niesłusznie pomijana przez turystów, jako region mało ciekawy o monotonnym rolniczym krajobrazie. Nie sprzyja wycieczkom powszechne zaniedbanie tamtejszych zabytków oraz fatalny stan dróg. Jak się spojrzy na mapę, wtedy okazuje się, że można na miejscu zobaczyć ogromną liczbę pałaców, wspaniałe zabytki sakralne i malownicze, zapomniane miasteczka.
Na początek stolica powiatu - Góra. Nad miejscowością góruje gotycka bryła kościoła p.w. św. Katarzyny Aleksandryjskiej, a wokół niej ciasno zabudowane uliczki z kamieniczkami głównie z XIX wieku. Mimo powszechnego zaniedbania warto po nich pospacerować, żeby odkryć niezwykle malownicze zaułki. Na drugim końcu miasteczka wznosi się baszta Bramy Głogowskiej będąca najokazalszą pozostałością dawnych murów miejskich. Ich spore fragmenty oplatają stare miasto wraz ze smętnymi pozostałościami zamku. Góra z pewnością zasługuje na to, żeby ją bliżej poznać.




W okolicy znajduje się dość duża liczba pałaców i dworów. Niemal wszystkie zaniedbane lub zrujnowane. Na przykładzie obiektów zamieszczonych na stronie można prześledzić różne etapy ich dewastacji, charakterystyczne nie tylko tutaj, ale w skali całego kraju.

Na początek eklektyczny pałac w Brzeżanach, który jest opuszczony ale zamknięty i wciąż nadający się do remontu. Wokół zniszczony folwark obrazujący co stanie się z tym obiektem po jakimś czasie, jeżeli nie zostaną podjęte odpowiednie kroki, żeby przywrócić go do wcześniejszego stanu lub chociaż zabezpieczyć.


Kolejny etap zobaczymy niedaleko, we wsi Glinka, gdzie miejscowy pałac nie ma już okien, jego wnętrze jest zniszczone, a walący się dach wróży nieciekawą przyszłość. Tylko piękna brama wjazdowa wciąż zachwyca swoim misternym detalem.


Pałac w Daszowie jest kompletną ruiną. Tam resztki dachu zawaliły się całkiem niedawno, a we wnętrzach wciąż widać elementy dawnego wystroju. Wszystko w stanie agonalnym, bez nadziei na lepszą przyszłość.


W Czerninie marazm i bieda jest widoczna na każdym kroku. Tylko ruina pałacu, ratusz oraz kościelne wieże obrazują, że tak nie było zawsze. Otoczona fosą rezydencja wciąż zachowała imponujące mury z narożnymi bastejami i resztką wystroju elewacji. Wokół niej morze ruin. W miejscu dawnego kościoła ewangelickiego, którego wieża wciąż stoi, zbudowano garaż dla miejscowej OSP, przy fosie stoi buda i dziki ogródek, a jedynym obiektem, który tętni życiem jest blok wybudowany dla miejscowego PGR. Pięknie wyremontowany kościół katolicki jest niestety odosobnionym przypadkiem.


Ponadto na stronie znalazł się zespół poklasztorny w Głębowicach (powiat Wołów) stopniowo przywracany do dawnej świetności.


Prusice leżące przy ruchliwej trasie Wrocław-Poznań jest oazą ciszy i spokoju. Stojący w rynku ratusz i okazałe kamieniczki wyróżniają je od większych wsi. W narożniku widać dzwonnicę gotyckiego kościoła pw. św. Jakuba, w murach którego kryje się prawdziwy skarb sztuki sepulkralnej - okazałe mauzoleum Hatzfeldów. Niestety, niemożliwe do zobaczenia dla turystów będących w Prusicach bez zapowiedzi. Inna świątynia zasługująca na uwagę to dawny neorenesansowy kościół ewangelicki. Patrząc na portal ratusza przypominamy sobie sceny nieśmiertelnej komedii "Wyjście awaryjne", kręcone w tym miejscu. Być może idąc przykładem Lubomierza Prusice powinny wyciągnąć te wydarzenia do swojej promocji. Remontowany rynek warto będzie pokazać szerokim rzeszom turystów.



3 komentarze:

  1. czyli źle. A w sąsiedniej Wielkopolsce już jakby lepiej. Dziękuję za relację, bo rzeczywiście to rzadko odwiedzany rejon.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla turysty ważny jest nie tylko sam zabytek, ale cała otoczka: jego stan, czy jest jak dojechać, gdzie przenocować, gdzie zjeść i się napić, gdzie się wysiusiać.

    Pod względem "gdzie zjeść" np. bardzo mnie rozczarował Paczków. No i co z tego, że obszedłem mury miejskie, wszedłem do kościoła, skoro ledwo udało nam się znaleźć jeden kiepski bar w mieście.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeżeli Paczków rozczarował, to Góra może załamać. Trzeba wziąść prowiant z sobą i na wycieczkę. Na pewno warto. Zawsze można zjeść hot-doga na stacji benzynowej :)

    OdpowiedzUsuń

Administrator strony nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.