2/26/2012

Szlachta śląska i jej rezydencje w muzeum w Bytomiu

Od ponad pół wieku nie ma już w Polsce szlachty śląskiej, ale na wystawie odnajdziemy szczegółowe historie rodów szlacheckich oraz interesujące biografie niektórych wyróżniających się postaci - ludzi, którzy stali się symbolami błyskotliwych karier, bądź społecznego poświęcenia. Odnajdziemy tu nie tylko znane rody, takie jak Tiele-Wincklerów, Ballestremów, Schaffgotschów czy Hencklów von Donnersmarck, ale także i Hohenzollernów, Hochbergów oraz rozgałęzioną rodzinę Hohenlohe. Wszyscy oni czerpali ogromne zyski z rozwijającego się bujnie przemysłu, ale też przeznaczali znaczne sumy na stworzenie dobrych warunków dla pracujących w hutach, kopalniach i innych zakładach robotników. Podnosili standard ich życia przez budowę osiedli, szpitali, szkół i popularnych, zwłaszcza na Górnym Śląsku, ochronek. Byli fundatorami licznych kaplic i kościołów.


Ten wstęp dotyczy wystawy "Szlachta Śląska. Historie Pałacowe" jaką zorganizowało Muzeum Górnośląskie w Bytomiu. W dniach 24.02.2012-3105.2012 istnieje możliwość poznania wielu ciekawych historii dotyczących śląskich rodów i ich rezydencji oraz zapoznanie się z nielicznymi ale ciekawymi eksponatami związanymi z tym tematem.

więcej na stronie muzeum - www.muzeum.bytom.pl






2/20/2012

Był sobie zamek...

O zamku w Gościszowie już było... Ten zabytek przez wieki kwitł rozbudowywany przez swoich właścicieli, którzy zatrudniali do tego najlepszych artystów lub kupowali wspaniałe dzieła sztuki dekorując nim swoją siedzibę. Wraz z nią rozwijał się pobliski folwark i cała wieś. Wszystko to urwało się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki w 1945 roku. Później było już tylko gorzej, a dzisiaj możemy zobaczyć tonące w śmieciach, zapomniane przez wszystkich, ogołocone z detali mury . Nie ma już nawet wody w fosie, a było kiedyś tak pięknie....

Jak rozwijał się zamek i co utraciliśmy na zawsze zobaczycie na stronie www.gosciszow.esbo.pl




2/06/2012

Kłopotliwy zabytek

Totenburg w Wałbrzychu formalnie zabytkiem nie jest, ale nie ma wątpliwości że jest to budowla wyjątkowa. Powstała w latach 1936-1938 według projektu Roberta Tischlera, wybudowana przez tych samych murarzy i artystów, którzy stworzyli mauzoleum - rotundę na Górze Świętej Anny. Budynek na rzucie prostokąta przypomina swoją architekturą rzymski obóz warowny. Na dziedzińcu otoczonym krużgankami stała bogato dekorowana kolumna z płonącym zniczem, przed fasadą plac defiladowy. Wymowa jasna - czczenie poległych bohaterów udekorowane nazistowską symboliką i rytuałem. Dzisiaj jest to spuścizna kłopotliwa i niechciana. Niszczejące mauzoleum wisi nad Wałbrzychem i brak pomysłu co z nim zrobić.



Gdy spojrzymy na ten obiekt bez emocji, zapomnimy o ideologii, kłopotliwej historii to widzimy intrygującą budowlę o doskonałych proporcjach i wysmakowanym detalu. Nawiązującą do antycznych rzymskich wzorców, ale jednocześnie nowoczesną w wyrazie, stanowiącą nie tylko ciekawostkę historyczną, ale i architektoniczną. Nawet położenie na zboczu wzniesienia, górującego nad miastem ma w sobie coś magicznego. Gdyby nie te hitlerowskie duchy krążące nad ruiną...



Jest to chyba jedyne w Polsce mauzoleum z tego niechlubnego okresu, które cudem ocalało do naszych czasów. Nie istnieje już wspomniana wyżej rotunda na Górze św. Anny - w jej miejscu po II wojnie światowej powstał doskonały monument Xawerego Dunikowskiego ku czci Powstańców Śląskich. Tuż obok przetrwał jednak wspaniały amfiteatr wraz z bramami. Nie ma już Tannenberg Denkmal w Olsztynku, gdzie spoczywały szczątki Hindenburgów. Rozmach i ogrom tej budowli szokuje do dzisiaj. Po wzorowanym na zamkach krzyżowców pomniku nie został nawet ślad, a jedyną pamiątką jest figura lwa na olsztyneckim rynku. Celowo niszczone i wysadzane w powietrze inne pamiątki po III Rzeszy nie miały żadnych szans na uratowanie i nietrudno to zrozumieć. Nikt nie zastanawiał się nad ich architekturą i wartością artystyczną w obliczu tragedii II wojny światowej. Musiały zniknąć na zawsze.



Totenburg w Wałbrzychu przetrwał w tajemniczy sposób do dzisiaj, kiedy możemy sobie pozwolić na spojrzenie z odpowiedniego dystansu i ocalić go dla przyszłych pokoleń. Na pamiątkę i ku przestrodze. Jako przykład doskonałej architektury i świadka historii. A może trzeba zapomnieć ? Zostawić tak jak jest ? Może wyburzyć ? Może Wy macie pomysł na wałbrzyski Totenburg ?

zdjęcia Hannibal Smok