3/17/2012

Jak ratować dolnośląskie rezydencje...

Samorząd województwa dolnośląskiego przyznał dotacje na prace konserwatorskie, restauratorskie lub roboty budowlane przy zabytkach w roku 2011 w wysokości 5 050 000 złotych. 51 na 68 pozycji to pozytywnie rozpatrzone wnioski parafii rzymskokatolickich na remonty kościołów i innych obiektów sakralnych. Wśród pozostałych znalazło się 5 (SŁOWNIE PIĘĆ) zamków i pałaców. Wśród nich zamek Chojnik, pałac w Gaworzycach, zamek w Prochowicach, dwór w Warcie Bolesławieckiej i zamek w Legnicy. Ile jest zamków i pałaców na Dolnym Śląsku ? Kilkaset, może około 600-700 obiektów z czego większa połowa w ruinie. PIĘĆ obiektów otrzymuje dotacje, a reszta rozpada się w ciszy. Czyja to wina ?

To chory system przyznawania dotacji tylko zabytkom, których właściciele złożą odpowiedni wniosek. Wniosek który jest jeden - nie ratujemy obiektów najcenniejszych, tylko ciągle te same. Nie sposób negować potrzeb zamku w Legnicy, ale nie jest to zabytek pilnie potrzebujący pomocy, gdy w okolicy giną bezpańskie dzisiaj obiekty. Kto wypełni wniosek w imieniu pałacu w Siedlcach koło Lubina ? W wyniku idiotycznego prawa skazany jest na zagładę, a fundusze, które mogły by go uratować zostaną przeznaczone na prace potrzebne ale nie konieczne dla dalszego istnienia innego zabytku.

Ludzie na co dzień mający do czynienia z ochroną zabytków, ale będący po drugiej stronie barykady, czyli monitorujący działania urzędów stawiają sprawę jasno - pieniądze powinny iść przede wszystkim na RATOWANIE ZABYTKÓW, czyli zabezpieczenie tych, które są w najgorszym stanie. Nie odbudowę i nie upiększanie tylko zachowanie ich dla kolejnych pokoleń nawet w postaci ruiny.

Ile kosztują takie działania ratunkowe ? Łatwo przeliczyć ile za te 5 milionów można kupić pustaków i metrów siatki, które by posłużyły do zamurowania okien i zabezpieczenia ruin. Do podparcia naruszonej konstrukcji i do prowizorycznego zadaszenia tam gdzie trzeba. Do zabezpieczenia i magazynowania detali architektonicznych. To niewiele, ale przeznaczanie przez kilka lat tej sumy na RATOWANIE, a nie na upiększanie zabytków wiele z nich by ocaliło. Nie zawaliły by się piękne renesansowe szczyty w Dziewinie, nikt by nie odrywał sztukaterii pałacu w Brzezince, nie rozkradziono by setek cennych detali architektonicznych i rzeźb...

Koszt się zwiększy bo tak zabezpieczone obiekty trzeba objąć monitoringiem, oznakować i dbać o ich otoczenie. Regularnie kosić trawę i wycinać samosiejki. Monitoring musiał by obejmować nie tylko kamerę pod kontrolą odpowiedniej agencji ochrony, ale i stały monitoring stanu konstrukcji budynków. Jak to zrobić jeżeli większość jest prywatna lub należy do ANR ?
Tak samo, ponieważ już dzisiaj prawo pozwala na prace interwencyjne. Ich koszt pokrywa właściciel, nawet w wyniku postępowania komorniczego więc konsekwentne działania mogły by doprowadzić do uporządkowania zniszczonych pałaców, dworów i kościołów ewangelickich. Nie do odbudowy - do uratowania tego co jest. Do tego potrzebne jest jednak coś więcej niż rozpisanie konkursu ofert...

Region reklamujący się w ogólnopolskich telewizjach tajemnicą i zabytkami już dawno powinien mieć program ratunkowy i odpowiednie fundusze. Społeczny Komitet Odnowy Zabytków Krakowa na prace konserwatorskie w tym roku przeznaczy 42 miliony złotych! Jakże żałośnie wyglądają te dolnośląskie dotacje na całe województwo na tle tego jednego miasta. Tymczasem media informują że w tyn roku do podziału jest kolejne 5 milionów. Nie ma jeszcze pełnej listy obiektów, ale na dotacje załapały się tak "zaniedbane" i "potrzebujące ratunku" zabytki jak pałac w Łomnicy i kościół w Dziwiszowie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Administrator strony nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.