5/31/2012

Zapomniana perła modernizmu

Dom tekstylny Weichmanna w Gliwicach jest jednym z najmniej znanych dzieł wielkiego architekta Ericha Mendelsohna - światowej sławy architekta. Powstał w latach 1921-1922 na skrzyżowaniu dzisiejszej ulicy Zwycięstwa i Alei Przyjaźni. Budynek wybudowany przez miejscową firmę Richarda Kobana otwarto 22 stycznia 1922 roku.



Nie wiadomo dlaczego tak znany projektant zdecydował się na zaprojektowanie budynku w prowincjonalnych wtedy Gliwicach. Być może zaprosił go do tego wykonawca, lub właściciel, który miał liczne kontakty zagraniczne. Mówi się też o pokrewieństwie łączącym obu panów lub o pośrednictwie gminy żydowskiej.


Od samego początku wzbudzał skrajne emocje. Od zachwytu i dumy mieszkańców, po niechęć. W 1932 roku żydowski właściciel funkcjonującego w jego murach sklepu tekstylnego musiał opuścić III Rzeszę i wyjechać do Ameryki. Po nim obiekt przejął miejscowy przedsiębiorca Max Altgassen i prowadził w nim działalność do 1945 roku. Zginął podczas bombardowania Drezna.


Po wojnie wykorzystywały budynek różne instytucje, a w części wieżowej urządzono mieszkania. Zapomniany niszczał coraz bardziej chociaż zachowały się w nim pierwotne elementy wystroju łącznie ze stolarką okienną i drzwiową. Sprzedany prywatnej firmie przeszedł remont. W przyziemiu umieszczono również tablicę informacyjną ze skróconą historią budynku i jego twórcy.


Ekspresjonistyczna bryła, chociaż nie imponuje wielkością, należy do najlepszych dzieł Mendelsohna. Kontrastuje z otaczającą obiekt zabudową eklektyczną i jednocześnie doskonale wpisuje się w otoczenie, nadając mu dodatkowych walorów estetycznych. Do dzisiaj imponuje nowoczesną architekturą, która się nie zestarzała przez lata, czego nie można powiedzieć o dziełach współczesnych architektów.


5/30/2012

Przełom czy puste słowa ?

Należycie pielęgnowane dziedzictwo przesądza o atrakcyjności regionu, podnosząc konkurencyjność produktów turystycznych. Zabytki, miejsca o znacze­niu historycznym oraz środowiska kulturowe są zasobami nieodnawialnymi, zatem gospodaro­wanie nimi musi stać się procesem długotermi­nowym. Społeczeństwo może czerpać korzyści z ochrony i aktywnego korzystania z tego dzie­dzictwa, gdyż coraz częściej traktowane jest ono jako ważny czynnik rozwoju lo­kalnego, sposób na przyciągnię­cie turystów, tworzenie nowych miejsc pracy oraz kreowanie po­zytywnego wizerunku regionu. 

Rozwój ekonomiczny, kul­turalny i społeczny, jakiego w ostatnich latach doświadcza Polska, otwiera możliwość mo­dernizacji kraju. Pozytywnym zjawiskom towarzyszą jed­nak działania destrukcyjne, przez co zachowane przez wieki miejsca zmieniają wygląd: przebu­dowuje się historyczne budynki, burzy lub nisz­czy detale architektoniczne, likwiduje się parki i ogrody, niszczy stanowiska archeologiczne, uni­fikuje się fragmenty miast, przez co zatracają autentyczność i odmienność.


Te negatywne działania wynikają z braku świadomości wartości zabytków i całego dzie­dzictwa. Zabytki są nośnikami treści kulturo­wych, dokumentami historii i świadkami przeszłości. Stano­wią materialne świadectwa po­szczególnych etapów rozwoju kultury i sztuki, historycznych wy­darzeń i przemian obyczajowo kulturowych. Zaniechanie ich ochrony oznacza nieodwracalne straty dla kultury, rozwoju nauki oraz kształtowania tożsamości kulturowej.

Rafał Jurkowlaniec - marszałek województwa dolnośląskiego.


Ten tekst pojawił się w dodatku do Newsweeka z okazji Ogólnopolskiego Kongresu Regionów jaki odbywa się w Świdnicy w dniach 29-30 maja 2012. Wśród standardowych formułek pojawiają się fragmenty, w których możemy zobaczyć nareszcie troskę o niszczejące dziedzictwo oraz docenioną rangę zabytków dla rozwoju regionu. Gdyby jeszcze te słowa udało się przeistoczyć w czyny...

5/28/2012

Dlaczego nie potrafimy być Niemcami ? Analiza problemów

Odpowiedzi na pytanie dlaczego nie potrafimy być Niemcami postanowiła poszukać pani Dorota Jones-Olszańska, która bardzo trafnie zdiagnozowała większość problemów, z jakimi boryka się Dolny Śląsk.

Od przyjazdu do Polski próbuję analizować problem zapaści tego regionu. Jadąc od wschodu, mijamy zadbaną Opolszczyznę i wjeżdżamy w krainę stopniowo coraz bardziej zdziczałą. Aby odpowiedzieć, dlaczego nie możemy być Niemcami, podam moje przemyślenia w punktach:


1). Znane już problemy związane z osiedleniem na tych terenach ludności ze Wschodu. Postrzegana przez nich tymczasowość pobytu na nowych terenach. Przerwana łączność historyczna i cywilizacyjne zderzenie, jakie się tu dokonało po 1945 roku; 100% wymiana ludności. Ludność napływowa reprezentujaca inną kulturę i stopień rozwoju cywilizacyjnego. 

2) Przypomnijmy, że w Prusach szkolnictwo powszechne rozwijało się od końca XVIII wieku. W rezultacie, na początku XX w. analfabetyzm w Prusach wynosił kilka procent, podczas, kiedy na obszarze dawnego zabory rosyjskiego - kilkadziesiąt! Władze pruskie celowo zakładały na rolniczych uprzednio terenach niewielkie ośrodki przemysłowe, bazujące na lokalnych bogactwach i tradycjach: szklarstwo, przemysł tekstylny, branża kolejowa, ceramika. dzięki temu napływała ludność z innych, bardziej rozwiniętych regionów Niemiec, a gospodarka kwitła. 

3). Stosunkowo duży udział terenów rolnych zajętych po wojnie przez PGR-y. Obiekty folwarczne często były nieodpowiednio użytkowane i zabezpieczane. 

4). Wspólny dla PRL-owskiej rzeczywistości syndrom braku odpowiedzialności za dobro wspólne - czyli przyzwolenie i apatia, jeśli chodzi o brud, skażenie powietrza sadzą, śmiecenie na ulicy, wywożenie gór śmieci do lasu - i to robią sami mieszkańcy, nikt inny! Jacy obywatele, takie też i władze lokalne, które cechuje brak wizji, bo skąd mają ją mieć, skoro sami nie mają wzorców (chociaż one są na wyciągnięcie ręki w Saksonii!). Tutaj dodam, że oczywiście w dawnym NRD też było szaro i np. 30 lat temu w okolicach Weimaru ogladałam wille bardziej zapuszczone, niż wówczas w Polsce. Jednakże umiłowanie do porządku wyniesione wraz z tradycją protestancką w myśl, że służy się Bogu poprzez pracę dla siebie i swojej społeczności, sprawiło, że łatwiej w NRD było odrodzić te umiejętności dobrego gospodarowania. Oczywiście, z Zachodu napłynęły do byłego NRD nie tylko pieniądze, ale i dobre prawo, dobre praktyki administracyjne, dbałość o środowisko naturalne, a także "know how" i - kapitał ludzki - ludzie wychowani w demokracji i kapitalizmie, którzy zaczęli się osiedlać na tanich terenach byłego DDR. Na polskich ziemiach zachodnich nie mieliśmy oczywiście tego typu cywilizujacych bodźców. 

5). Wyludnianie się miasteczek - odpływ młodzieży do większych miast unwersyteckich; emigracja - pauperyzacja mniejszych ośrodków (zostają w nich niezamożne osoby starsze, słabo wykształcone, z ukształtowanymi nawykami estetycznymi, brakiem zaradności itp.). W rezultacie brak masy krytycznej otwartych, oświeconych ludzi, którzy wywieraliby presję na władze, mobilizujując entuzjazm społeczny (dla kontrastu zob. inicjatywy ratowania zabytków np. Otwock czy Sopot). To moim zdaniem w tej chwili największa przeszkoda w ratowaniu zabytków na Dolnym Śląsku. Oznacza to bowiem powszechną apatię i przyzwolenie na niszczenie tej spuścizny, brak dbałości o elementarną estetykę (w tym używanie nieodpowiednich technologii i materiałów w remontach) 

6). Brak instytucji wychowującej oświeconych mieszkańców (stowarzyszeń pro-ekologicznych, historycznych, a także brak bazy kulturalnej - nie ma dobrego kina, muzeum ani galerii, więc ludzie nie mają kontaktu ze sztuką.) 

7). Wreszcie - złe prawo. Problemy wynikające ze złej prywatyzacji obiektów w nowej Polsce, gdzie od właściciela obiektu nie można wyegzekwować dbałości o zabytek (nie do pomyślenia w takiej np. Wielkiej Brytanii, gdzie ponad 90% zabytków jest w prywatnych rękach). Prawo niedostatecznie chroni krajobraz kulturowy, czyli zarówno pojedyncze zabytki, jak i całe ich zespoły, takie jak: folwarki, wsie czy miasteczka; erozja systemu ochrony zabytków (pomniejszone kompetencje konserwatorów). Na koniec komentarz dotyczący wartościowania zabytków pod względem stylu czy wieku: To rzeczywiście ewenement na skalę światową, że czysty renesans w tak skandaliczny sposób niszczeje na Dolnym Śląsku. Nie zapominając o renesansie i baroku, pamiętajmy jednak o stylach historycznych. One nie powinny być traktowane, jako mniej wartościowe - to przeżytek (przedwojenna szkoła historii sztuki), kiedy wszystko, co po baroku, traktowano z pogardą. Na Dolnym Śląsku, jak nigdzie indziej (no, może poza Łodzią i Górnym Śląskiem) mamy wiele WYBITNYCH przykładów architektury historycznej. Spuścizna XIX i początków XX wieku, to charakterystyczny element krajobrazu kulturowego Dolnego Śląska. Czym byłyby jego miasta, wsie i uzdrowiska bez charakterystycznych, bogatych w detale i zdobienia, budynków, bez założeń parkowych, w większości pochodzących z XIX wieku ? Wreszcie cała zdewastowana infrastruktura kolejowa: dworce, wiaty peronowe, wieże ciśnień, wiadukty. A zapory i elektrownie wodne? To wszystko świadczy o historii bogatej cywilizacji tego regionu, która teraz nas wzbogaca i cieszy i o którą musimy zadbać. 


Reasumując - jak to zwykle bywa w przypadkach zjawisk cywilizacyjnych, zapaść Dolnego Śląska (wyłączywszy pewne wyspy jak Wrocław itp.) ma złożone przyczyny. Sprzęga się tutaj bowiem kilka procesów: dramat historii - jakość i zamożność obywateli - apatia władz - nawyki kulturowe - jakość/brak informacji i instytucji kulturalnych kształtujących stosunek do kultury lokalnej.


Dorota Jones-Olszanka

ruiny zamku w Gościszowie

5/27/2012

Dziurawy rejestr - wyjaśnienie

Kilka dni temu na blogu pojawiły się wpisy ukazujące nierzetelność i błędy w rejestrze zabytków. Natychmiast kilka osób zaprotestowało twierdząc, że nieprawdziwe są informacje zawarte we wpisach, wprowadzają one w błąd czytelników oraz oczerniają służby konserwatorskie.

Wszystkie zarzuty dotyczyły błędnego źródła, czyli rejestru zabytków pobranego ze strony Narodowego Instytutu Dziedzictwa. Aktualne rejestry posiadają urzędy konserwatorskie i z nich należało korzystać ponieważ różnią się one w swojej zawartości. W takim razie wszystkie obiekty należy porównać w obu wykazach:


Stare Jaroszowice - w spisie NID kościół nie jest wpisany do rejestru, w spisie WUOZ również nie figuruje w rejestrze, a jedynie w wykazie zabytków.

Modła - w spisie NID pałac wciąż wpisany jest do rejestru zabytków, w spisie WUOZ również figuruje.

Gościszów - w spisie NID do rejestru wpisane są: ruina zamku, spichrz, park, kościół parafialny oraz dom mieszkalny nr 200. W spisie WUOZ jest dokładnie tak samo chociaż nazewnictwo jest już bardziej precyzyjne. Reszta obiektów znajduje się jedynie w wykazie zabytków.

Przystronie - w spisie NID pałac nie jest wpisany do rejestru zabytków, w spisie WUOZ jest jedynie w wykazie.

Sichów - w spisie NID nie figuruje w rejestrze zabytków, w spisie WUOZ również go brakuje. Jest jedynie w wykazie zabytków.

Mściwojów - w spisie NID nie figuruje w rejestrze zabytków ani pałac, ani pawilon na wyspie. W spisie WUOZ to samo. Wpisane jedynie w wykazie zabytków.

Miedzianka - w spisie NID do rejestru wpisany jest dom nr 25 w rynku. W spisie WUOZ nie figuruje. Tutaj oba wykazy się różnią.

Czernica - w spisie NID brakuje kościoła ewangelickiego, w spisie WUOZ również. W wykazie znajduje się: kościół ewangelicki, ob. nieużytkowany. Dla przypomnienia, dzisiaj stoi jedynie wieża.

Mściszów - w spisie NID w rejestrze figuruje dwór, w spisie WUOZ już go nie ma nawet w wykazie. Jest różnica.

Gawronki - w spisie NID figuruje "dwór", w spisie WUOZ jest jedynie park. Jest różnica.

Wielowieś - w spisie NID pałac nie figuruje, podobnie jak w spisie WUOZ. Znajduje się jedynie w wykazie zabytków.

Ubocze-Kolonia - w spisie NID pałac nie figuruje, w spisie WUOZ również. Jest jedynie w wykazie zabytków.

Prusy - w spisie NID figuruje brama. W spisie WUOZ już jej nie ma. Jest różnica.

Olszany - w spisie NID nie figuruje relikt pałacu wraz z portalem. W spisie WUOZ również. Jest jedynie w wykazie zabytków.

Siedlimowice - w spisie NID nie ma ruin pałacu. W spisie WUOZ znajdują się one jedynie w wykazie.

Zastruże - w spisie NID nie ma ruin pałacu. W spisie WUOZ znajdują się one jedynie w wykazie.

Gostków - w spisie NID nie ma kościoła ewangelickiego. W spisie WUOZ znajduje się on jedynie w wykazie.

Moczydlnica Dworska - w spisie NID nie ma ruin pałacu, podobnie jak w spisie WUOZ. Są jedynie w wykazie zabytków.

Borzygniew - w wykazie WUOZ jest wpisany do rejestru jako ruina bez znaku zapytania. Tutaj jest różnica.

Mietków - Tak samo jak w spisie NID, w wykazie WUOZ wpisany do rejestru jako dwór obronny w ruinie.

Maniów Wielki - w spisie NID pałacu brak, w spisie WUOZ również nie jest wpisany do rejestru zabytków w przeciwieństwie do zabudowań gospodarczych.

Rybarzowice - wsponiane w NID zabytki nie figurują w rejestrze i w spisie WUOZ, podobnie jak cała miejscowość. Jest różnica.

Pielgrzymka - w spisie NID figurują ruiny pałacu, w spisie WUOZ już ich nie ma w rejestrze. Jest różnica.

Twardocice - w spisie NID wpisana do rejestru jest jedynie wieża kościelna wraz z kryptą oraz cmentarz, bez ruin samego kościoła. W spisie WUOZ wpisany jest cały kościół poewangelicki. Jest różnica i naprawiony błąd.


Jak widać w tym zestawieniu, rzeczywiście są różnice w obu spisach. Poza kościołem w Twardocicach, gdzie został naprawiony ewidentny błąd we wpisie do rejestru zabytków, pozostałe różnice dotyczą obiektów, które nie istnieją. Wiedza na ten temat została uzupełniona i naniesiona przez urzędy konserwatorskie. W dalszym ciągu jednak brakuje w rejestrze wymienionych zabytków co obala zarzuty o wprowadzanie w błąd czytelników wpisów.

Pojawiają się przy tej okazji dwa pytania. Dlaczego Narodowy Instytut Dziedzictwa publikuje rejestr zabytków pochodzący z zamierzchłych czasów i do czego służy ta instytucja. Drugie pytanie, to ochrona zabytków przez wpis do rejestru i do wykazu lub ewidencji.

Narodowy Instytut Dziedzictwa rzeczywiście ma niewiele wspólnego z urzędem konserwatorskim. To dwie odrębne instytucje.

Misją Narodowego Instytutu Dziedzictwa jest tworzenie podstaw dla zrównoważonej ochrony dziedzictwa poprzez gromadzenie i upowszechnianie wiedzy o zabytkach, wyznaczanie standardów ich ochrony i konserwacji oraz kształtowanie świadomości społecznej celem zachowania dziedzictwa kulturowego Polski dla przyszłych pokoleń.

NID finansowany z pieniędzy podatników nie posiada aktualnej wiedzy o zabytkach ?

Rejestr zabytków jest stale uaktualniany i publikowany m.in. na stronie internetowej Narodowego Instytutu Dziedzictwa

Zarzuty w stosunku do autora wpisów na blogu za korzystanie z rejestrów NID są naprawdę kuriozalne. Instytucja mająca na celu min. dokumentację zabytków, udostępniająca rejestr pochodzący z poprzedniego ustroju (patrząc na błędy), powszechnie uznawana za niewiarygodną, może istnieć chyba tylko w naszym kraju. Tutaj jednak pretensje należy kierować pod jej adresem.

Druga sprawa to ochrona zabytków i różnica między wpisem do rejestru, a wykazem.

Według Ustawy o Ochronie Zabytków:

Formami ochrony zabytków są:
1) wpis do rejestru zabytków;
2) uznanie za pomnik historii;
3) utworzenie parku kulturowego;
4) ustalenia ochrony w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego.


W świetle prawa "wykaz zabytków" oraz "ewidencja zabytków" nie są formą ochrony.

Ewidencja to uporządkowany zbiór wykonanych według jednolitych wzorów opracowań, zawierających podstawowe informacje o obiektach zabytkowych. Ewidencja zawiera: dane administracyjne i adresowe, rys historyczny, opis obiektu, fotografie i plany. Ewidencja obejmuje pojedyncze obiekty architektoniczne, zespoły budowlane (np. folwarki), zespoły urbanistyczne i ruralistyczne, stanowiska archeologiczne oraz zabytkowe parki i cmentarze .

Celem ewidencji zabytków jest rozpoznanie obiektów zabytkowych w terenie i ich udokumentowanie, zebranie i opracowanie podstawowych informacji merytorycznych o nich, zebranie informacji administracyjno-adresowych, tworzenie opracowań dla obiektów zagrożonych rozbiórką, destrukcją lub gruntowną przebudową, monitoring zasobu zabytkowego.


Zabytki chronią za to miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego gdzie uwzględnia się obiekty z ewidencji:

Zgodnie z art. 19. ustawy w studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gminy oraz w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego, w decyzji o ustaleniu lokalizacji inwestycji celu publicznego, decyzji o warunkach zabudowy, decyzji o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej, decyzji o ustaleniu lokalizacji linii kolejowej lub decyzji o zezwoleniu na realizację inwestycji w zakresie lotniska użytku publicznego uwzględnia się, w szczególności ochronę zabytków nieruchomych wpisanych do rejestru i ich otoczenia, innych zabytków nieruchomych, znajdujących się w gminnej ewidencji zabytków.

W tym przypadku obie formy wydają się być równorzędne. To tylko teoria, bo o ile zabytki wpisane do rejestru chronione są obligatoryjnie, to te z ewidencji zabytków uznaniowo. Oznacza to, że zleceniodawcy miejscowego planu mogą, ale nie muszą uwzględniać obiektów z ewidencji co jest częstą praktyką.

Jeżeli w danym miejscu nie obowiązuje plan miejscowy, wtedy decyzja dotycząca dalszych losów zabytku znajdującego się w ewidencji należy do miejscowego konserwatora zabytków. W praktyce oznacza to, że urzędnik jest panem i władcą zabytków z wykazu i to on decyduje o ich rozbiórce lub przebudowie. Gdyby były w rejestrze, wtedy decyzję o wykreśleniu z rejestru podejmuje Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, co utrudnia działania destrukcyjne. Jak pokazuje praktyka, nieprawidłowości są na porządku dziennym. Poniżej przykład:


Innym przykładem jest istnienie w wykazie zabytków wyburzonego kościoła w Czernicy k. Jeleniej Góry. W tym przypadku decyzję wydał Wojewódzki Konserwator Zabytków, co w przypadku zabytku wpisanego do rejestru mogło kościół uratować. W teorii jednak wszystko jest w porządku.

Dlaczego w takim razie niektóre zabytki wpisane są do rejestru, a inne nie ? Tutaj też decyduje uznaniowość urzędów konserwatorskich. Inna sprawa, że nie wszystkie obiekty zasługują na taki wpis. Podczas gdy podlaski konserwator wpisuje wiejską drewnianą chałupę do rejestru, na Dolnym Śląsku uznaje się, że nie zasługuje na to ruina renesansowego dworu. Widocznie z setki takich obiektów postanowiono ratować tylko reprezentatywną część co jest polityką godną największych barbarzyńców. A może to nie jest celowe działanie tylko problemy finansowe ?

Jeleniogórski konserwator zabytków pan Wojciech Kapałczyński tak tłumaczył się w Gazecie Wyborczej, w artykule "Niekatolickie" dotyczącym  kościoła w Żeliszowie:

XVIII-wieczną budowlę przypisuje się Carlowi Langhansowi, temu samemu, który zaprojektował Bramę Brandenburską w Berlinie. - To słynne nazwisko i owalny kształt świadczą o wyjątkowości obiektu, na palcach jednej ręki można policzyć dolnośląskie kościoły o podobnie oryginalnej architekturze - przyznaje Wojciech Kapałczyński, jeleniogórski konserwator zabytków. Do rejestru zabytków wpisał go jednak dopiero w 2006 roku.
Wpisu można dokonać na wniosek właściciela, czyli wójta, który tego nie zrobił, lub z urzędu, czyli przez konserwatora. - Mam tylko ośmiu pracowników i dziesiątki tysięcy zabytków do zaopiekowania. Nie jesteśmy w stanie ogarnąć wszystkiego. Poza tym taki wpis jest uciążliwy i kosztowny - 2 tys. zł. Dla nas to niemałe pieniądze - tłumaczy zwłokę.


Korzystając tym razem ze spisu właściwego urzędu przyjrzyjmy się ile obiektów zostało wpisanych do rejestru przez ten właśnie urząd od 2000 roku w powiecie bolesławieckim:

- dwór w Kraśniku Dolnym w 2004 roku
- agroturystyka "Niebieski Burak" w Łaziskach w 2006 roku
- kościół ewangelicki w Żeliszowie w 2005 roku
- zespół młyna wodnego w Modłej i obiekty towarzyszące 2002-2004 roku (4 wpisy)
- 9 obiektów w zespole zamkowym w Kliczkowie w latach 2005-2009 (9 wpisów)
- kościół w Parowej w 2007 roku.
- cmentarz wraz z murem i bramą w Tomisławiu (3 wpisy)
- dawny kościół ewangelicki w Bolesławcu wraz z cmentarzem w 2003 roku (2 wpisy)
- dawny zakład kąpielowy w Bolesławcu w 2009 roku
- budynek miejskiej sali koncertowej w Bolesławcu w 2008 roku.
- willa MDK w 2007 roku
- dawne zakłady włókiennicze "Concordia" w Bolesławcu - zespół zabudowań (9 wpisów)
- teatr w Bolesławcu w 2008 roku
- willa podmiejska w Bolesławcu w 2002 roku.

Daje to razem 36 wpisów w ciągu 12 lat. 3 wpisy na rok w tym powiecie. Powiatów w rejonie obsługiwanym przez urząd jest 6. W urzędzie pracuje "tylko" 8 pracowników. 

Może problem jednak tkwi w tym że według konserwatora zabytków taki wpis jest uciążliwy lub nie jest on w stanie ogarnąć wszystkiego ?

Wyjaśnienie przyczyn to zadanie dla odpowiednich służb kontrolujących instytucje w naszym kraju. One prawdopodobnie także nie są w stanie wszystkiego ogarnąć i mamy widoczne tego efekty na każdym kroku.

5/25/2012

Jak naprawdę wygląda sytuacja zamków, pałaców i dworów na Dolnym Śląsku.

Często podnoszą się głosy mówiące, że owszem, w regionie istnieje problem niszczejących zabytków, jednak jest coraz lepiej i coraz więcej się dzieje pozytywnego. Oczywiście, że tak. Trzeba przy tym jednak pamiętać, że ten kij ma dwa końce. Gdy jeden pałac podnosi się z gruzów w medialnym szumie, kilka innych bezpowrotnie ginie w ciszy. Wspaniałe obrazki z Doliny Pałaców koło Jeleniej Góry przesłaniają nam "dolnośląską tragedię", z którą zapoznał się nawet brytyjski następca tronu, a niewielu z nas ją zauważa. Poniżej zestawienie liczbowe pokazujące sytuację w wybranych powiatach. Określenie "po remoncie" oznacza obiekt w którym przeprowadzono renowację od początku do końca, a nie te w których trwa remont lub skończył się kilkanaście lat temu. Odejmując od ogólnej liczby obiekty wyremontowane i te w ruinie pozostają zabytki, które jeszcze się trzymają, ale ich stan jest daleki od doskonałości.

- powiat bolesławiecki - około 20 zamków i pałaców, z czego 8 w ruinie, po remoncie 2

- powiat dzierżoniowski - około 36 zamków i pałaców, z czego 11 w ruinie, po remoncie 4

- powiat górowski - około 32 zamki i pałace, z czego 10 w ruinie, po remoncie 1

- powiat głogowski - około 19 zamków i pałaców, z czego 5 w ruinie, po remoncie 2

- powiat jaworski - około 39 zamków i pałaców, z czego 16 w ruinie, po remoncie 4

- powiat jeleniogórski - około 28 zamków i pałaców, z czego 7 w ruinie, po remoncie 12

- powiat kamiennogórski - około 8 zamków i pałaców, z czego 2 w ruinie, po remoncie 1

- powiat kłodzki - około 46 zamków i pałaców, z czego 24 w ruinie, po remoncie 3

- powiat legnicki - około 36 zamków i pałaców, z czego 8 w ruinie, po remoncie 4

- powiat lubański - około  25  zamków i pałaców, z czego  7  w ruinie, po remoncie 1

- powiat lubiński - około 28 zamków i pałaców, z czego 16 w ruinie, po remoncie 1

- powiat lwówecki - około 26 zamków i pałaców, z czego 14 w ruinie, po remoncie 3

- powiat polkowicki - około 30 zamków i pałaców, z czego 13 w ruinie, po remoncie 1

- powiat średzki - około 39 zamków i pałaców, z czego 12 w ruinie, po remoncie 2

- powiat strzeliński - około 42 zamki i pałace, z czego 15 w ruinie, po remoncie 3

- powiat świdnicki - około 62 zamki i pałace, z czego 22 w ruinie, po remoncie 5

- powiat wołowski - około 33 zamki i pałace, z czego 10 w ruinie, po remoncie 3

- powiat wrocławski - około 76 zamków i pałaców, z czego 24 w ruinie, po remoncie 11

- powiat ząbkowicki - około 29 zamków i pałaców, z czego 13 w ruinie, po remoncie 1

- powiat zgorzelecki - około 24 zamki i pałace, z czego 6 w ruinie, po remoncie 2

- powiat złotoryjski - około 28 zamków i pałaców, z czego 12 w ruinie, po remoncie 3

Brakuje powiatów: milickiego, oleśnickiego, oławskiego, trzebnickiego i wałbrzyskiego.

AKTUALNE ZESTAWIENIE (2013rok) TUTAJ

Rzut oka na zestawienie pokazuje że proporcje rozkładają się "sprawiedliwie" w każdym powiecie. Im więcej zabytków, tym więcej ruin i tylko ostatnia liczba - tych zadbanych - jest równa dla wszystkich. Pozytywnie wybija się tylko powiat jeleniogórski i wrocławski. Ten pierwszy to słynna "Dolina Pałaców", drugi ze względu na bliskość Wrocławia i ogromną liczbę obiektów zabytkowych. Negatywnie zaskakuje powiat kłodzki z 24 ruinami, lub lwówecki, gdzie zniszczonych obiektów jest więcej niż ocalałych. Oprócz śmiesznie niskiej liczby pałaców po renowacji zaskakuje na plus liczba ruin. Na pierwszy rzut oka, w naturze, wydaje się że jest ich więcej. Być może dlatego, że w zestawieniu nie zostały uwzględnione obiekty zdewastowane, nadające się jeszcze do użytkowania. Takich jest zdecydowana większość.

Liczbami nie da się pokazać jakości i wartości zabytków. Giną budowle bezcenne.


Podane w zestawieniu liczby są szacunkowe i może występować błąd w dokładnej ilości obiektów.

5/24/2012

Dziurawy rejestr (4)

Gostków
powiat wałbrzyski
- kościół par. p.w. św. Barbary i Katarzyny, ob. p.w. Świętej Rodziny, XIV-XVIII, nr rej.: A/1707/817 z 16.12.1960
- wiatrak holender, poł. XVIII, nr rej.: A/5229/1026/WŁ z 10.09.1984

Pominięte zostały ruiny pięknego kościoła ewangelickiego. Można ruszać z rozbiórką i to legalnie. Ten scenariusz jest bardzo prawdopodobny, jak stało się to w sąsiednich Starych Bogaczowicach.


Moczydlnica Dworska 
powiat wołowski
- cmentarz (nieczynny), 1804, nr rej.: 510/W z 24.10.1983
- ogrodzenie z bramą, nr rej.: j.w.
- park, po 1870, nr rej.: 439/W z 13.04.1979

Ani słowa o ruinach pałacu z XVIII wieku.


Borzygniew
powiat wrocławski
- kościół fil. p.w. św. Barbary, k. XIII, 1910, nr rej.: A/1230/1246 z 5.03.1963
- pałac (ruina?), XVII, nr rej.: A/3892/1247 z 5.03.1965


We wszystkich opracowaniach jest mowa o zniszczeniu pałacu w 1945 roku. Tymczasem podczas wpisywania tego ładnego dworu w 1965 roku do rejestru zabytków, autor miał wątpliwości, czy jest on ruiną. My możemy mieć wątpliwości czy urzędnik nie był pod wpływem alkoholu lub miał problemy ze wzrokiem.


Mietków
powiat wrocławski
- dwór obronny (ruina ?), XV-XVI, XIX, nr rej.: A/3898/1798 z 22.08.1965


Wpis w tym samym roku i znowu wątpliwości. Gdzie autor dojrzał dwór obronny ? Owszem, w murach pałacu odkryto pozostałości wieży mieszkalnej, ale do dzisiaj gołym okiem widać neogotycki pałac. Znowu nie zauważył ruiny obiektu zniszczonego w 1945 roku lub w 1965 roku ruiną jeszcze nie był.


Maniów Wielki 
powiat wrocławski 
- kościół fil. p.w. Niepokalanego Poczęcia NMP, XV, XIX, nr rej.: A/1233/1796 z 20.08.1966
- folwark, pocz. XIX, XX, nr rej.: A/3897/1797 z 22.08.1966:
- stajnia
- obora
- spichrz


Jest stajnia, obora, spichrz, a nie ma renesansowego dworu!. Stoi do dzisiaj wśród tych cennych zabudowań gospodarczych. Niestety w ruinie.


Rybarzowice 
powiat zgorzelecki
- dom, pl. Wolności 1, nr rej.: 1911 z 5.01.1967 (nie istnieje ? brak decyzji o skreśleniu)
- dom, pl. Wolności 3, nr rej.: 1910 z 5.01.1964 (nie istnieje ? brak decyzji o skreśleniu)

Nie ma się co spieszyć z wykreślaniem. Plac Wolności w Rybarzowicach wygląda dzisiaj mniej więcej tak:


Pielgrzymka 
powiat złotoryjski
- kościół par. p.w. św. Jana Nepomucena, XIII, XVI, 1 poł. XVIII, nr rej.: A/2300/533 z 23.02.1959
- cmentarz ewangelicki, ob. rzym.-kat., przy kościele, nr rej.: A/2301/774/L z 28.12.1987
- plebania, 1710, nr rej.: A/2302/960/L z 30.05.1991
- zespół pałacowy, XVII/XVIII, pocz. XIX:
- pałac, nr rej.: 581 z 19.03.1953 (nie istnieje ?)
- park, nr rej.: 495/L z 13.05.1977
- aleja, nr rej.: 699/L z 25.06.1986


Jak można się domyślać, po pałacu w Pielgrzymce nie został ślad. Chyba że mamy na myśli ślad w rejestrze zabytków. Niestety, nie uratował on zabytku przed rozbiórką.

Twardocice 
powiat złotoryjski
- kościół par. p.w. śś. Piotra i Pawła, 1732, XIX, nr rej.: A/2508/566 z 18.03.1959
- plebania, 1732, XIX, nr rej.: j.w.
- wieża kościoła ewangelickiego „Granicznego”, XVII-XVIII, z kaplica grobowa Holzbergów, 1726, nr rej.: A/2509/565 z 17.03.1959
- d.cmentarz ewangelicki przy ruinie kościoła, nr rej.: A/2511/748/L z 28.12.1987
- teren pocmentarny z obeliskiem Schwanckfelda, nr rej.: A/2510/747/L z 28.12.1987
- zespół pałacowy I (nr 44), nr rej.: 953/L z 24.05.1991:
- pałac, pocz. XVIII, 1 poł. XIX
- stajnia, 3 ćw. XIX
- spichrz, 4 ćw. XIX
- 2 stodoły z bramą, pocz. XX
- obora, 4 ćw. XIX
- park pałacowy II, XVIII-XIX, nr rej.: 522/L z 13.05.1977
- aleja dojazdowa, nr rej.: 696/L z 25.06.1986

Do rejestru wpisana tylko wieża kościoła. Powstały w tym samym czasie i oba fragmenty są w ruinie. Czym kierował się autor wpisu ? To wie chyba tylko on sam. Niestety, jego następcy nie uważają za stosowne naprawić ten błąd, w związku z tym kiedyś zostanie sama wieża, a "bezwartościowe" mury kościoła zostaną rozebrane "dla bezpieczeństwa".


Są to efekty pobieżnego przeglądania rejestru zabytków w województwie dolnośląskim udostępnionego na stronie NID. Te niewiarygodne wpadki i błędy być może istnieją tylko na papierze, a nie są efektem ignorancji i niewiedzy odpowiedzialnych za zabytki. Pozostaje nadzieja, że nie przekonamy się jaka jest prawda wtedy gdy pod te budowle podjadą buldożery i bez pytania zrównają je z ziemią.

Jeszcze kilka uwag. NID na swojej stronie tłumaczy nieścisłości i błędy:

(...)w spisie ujęto niektóre obiekty już nieistniejące, ponieważ mogą być usunięte z wykazu dopiero po wydaniu przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego prawomocnej decyzji o skreśleniu zabytku z rejestru.(...)

Rejestr zabytków ulega ciągłym zmianom, np. już w I kwartale 2009 roku przyjęto 114 nowych decyzji o wpisaniu do rejestru zabytków i 10 decyzji o skreśleniu z rejestru zabytku lub jego części, przyjęto 232 decyzje i postanowienia WKZ zmieniające lub wyjaśniające treść wcześniej wydanych decyzji. Aktualizacja rejestru jest więc czynnością permanentną i dlatego prezentowany wykaz ma charakter roboczy. Choć jest on okresowo uzupełniany, to należy mieć świadomość, iż nie przedstawia wszystkich danych, aktualnych w dniu odwiedzenia strony internetowej NID.

Wymienione wyżej przykłady figurują w rejestrze od bardzo dawna. Nie jest to kwestia miesięcy lecz kilkudziesięciu lat zaniedbań, które do dzisiaj nie zostały naprawione.

Dziurawy rejestr (3)

Prusy
powiat strzeliński


- kościół par. p.w. św. Wawrzyńca, ok. 1300, 1497, 1612, nr rej.: 503/W z 6.04.1983
- zespół dworski, 1608-XVIII:
- ruina dworu, nr rej.: 223 z 23.04.1951
- park, nr rej.: 191 z 31.05.1950
- brama, nr rej.: 224 z 24.04.1951 (nie istnieje?)
- spichrz, 2 poł. XVIII, nr rej.: 717/W z 23.11.1995
- kuźnia (ruina ?), nr 88, 1827, nr rej.: 1634 z 8.04.1966


Tutaj aż dwa znaki zapytania. Brama oczywiście nie istnieje. Według relacji uszkodził ją przejeżdżający czołg podczas II wojny światowej, a dzisiaj nie ma po niej nawet śladu. Tak wygląda sam dwór:


Olszany 
powiat świdnicki

- kościół par. p.w. Świętej Trójcy, 1 poł. XIV, XVII, nr rej.: A/1771/1043 z 24.01.1964
- park pałacowy, XVIII, nr rej.: 858/WŁ z 18.09.1981

Pałac rozebrano, ale pozostała przecież centralna część wraz z portalem.


Burkatów
powiat świdnicki

- aleja lipowa dwurzędowa, wzdłuż drogi do mostu na młynówce, poł. XIX, nr rej.: A/3557/615/WŁ z 30.05.1975


Gdzie się podział dobrze zachowany pałac ?


Siedlimowice 
powiat świdnicki

- park, XVII, 1873-75, nr rej.: 719/WŁ z 17.02.1979
- aleja lipowa, wzdłuż drogi do Mrowin, po 1820, nr rej.: 1320/WŁ z 7.03.1991
- aleja lipowo-dębowa, od młyna wodnego do lasu, 2 poł. XIX, nr rej.: 1321/WŁ z 7.03.1991

Pałac w Siedlimowicach nie jest zabytkiem ? Niewiarygodne, ale prawdziwe. Ponownie trzeba mieć nadzieję, że to tylko przeoczenie. Wprawdzie obiekt pochodzi z XIX wieku i jest w zaawansowanej ruinie ale gołym okiem widać, że coś tutaj się nie zgadza...


Zastruże 
powiat świdnicki

- kościół fil. p.w. Wniebowzięcia NMP, k. XVIII, nr rej.: A/1061 z 21.05.2008
- park, XVIII, po 1820, nr rej.: 760/WŁ z 8.11.1980

Kolejny absurd. Dlaczego nie uwzględniono w spisie sąsiadującego z kościołem pałacu ? Stanowią architektonicznie całość, chociaż ten drugi to tylko ruina. Może to tylko złudzenie ?


ciąg dalszy niestety nastąpi...

Dziurawy rejestr (2)

Sichów 
powiat jaworski

- kościół par. p.w. Niepokalanego Poczęcia NMP, XV-XVIII,  nr rej.: A/2400/1953 z 14.03.1969 
- cmentarz przykościelny, 2 poł. XIII, nr rej.: A/2401/881/L z 16.02.1990
- park pałacowy, poł XIX, nr rej.: 547/L z 6.05.1980

Ten pałac zna chyba każdy miłośnik zabytków Dolnego Śląska i nie tylko:

W XVI wieku powstał renesansowy dwór obronny otoczony fosą. W jego miejscu w XVIII wieku wybudowano barokowy pałac, który w XIX wieku otrzymał swój neorenesansowy wygląd. Od 1930 roku pałac należał do barona Manfreda von Richthofena, znanego podróżnika i kolekcjonera. Zgromadził on w pałacu dużą kolekcję dzieł sztuki i zbiory etnograficzne z całego świata. Zasadził on w parku i oranżeriach dużą ilość egzotycznych roślin i dla swojej żony, szwedzkiej aktorki wybudował w parku basen kąpielowy. Pod koniec wojny gubernator Hans Frank przywiózł do Sichowa kolekcję dzieł sztuki zrabowaną z Wawelu i muzeum Czartoryskich. W 1945 roku pałac spłonął.

Jedyne co pozostaje, to wierzyć, że to błąd "drukarski". Jeżeli konserwator zabytków do tej pory nie uznał, że jest to obiekt cenny, który należy specjalnie chronić to wykreślmy z rejestru 3/4 innych pałaców.


Mściwojów
powiat jaworski

- kościół p.w. Nawiedzenia NMP, 1 poł. XIX, nr rej.: A/2235/879 z 28.07.1961
- cmentarz par., nr rej.: A/2236/843/L z 16.02.1990
- park, nr rej.: 559/L z 6.05.1980
- oficyna, XIX, nr rej.: 1393 z 8.09.1965

Gdzie jest renesansowy dwór ? Gdzie neobarokowy pawilon ogrodowy na wyspie ? To już tylko smętne ruiny, ale wydaje się że warto je ratować, jeżeli wpisano oficynę z XIX wieku ?


Miedzianka
powiat jeleniogórski


- kościół fil. p.w. św. Jana Chrzciciela, XIX, nr rej.: A/912/1413 z 23.09.1965
- dom, Rynek 25, nr rej.: 603 z 26.08.1959 (nie istnieje ?)


Pisownia oryginalna. Dom zapewne nie istnieje, podobnie jak cały rynek i miasteczko. Minęło kilkadziesiąt lat od czasu, kiedy rozebrano niemal wszystkie kamienice. Została tylko łąka. Jej kawałek wciąż wpisany jest do rejestru zabytków...




Czernica
powiat jeleniogórski


- kościół par. p.w. św. Michała Archanioła, XIV-XIX, nr rej.: A/2039/1121 z 27.07.1964
- cmentarz (nieczynny), nr rej.: A/2040/1120/J z 09.12.1992
- ogrodzenie z bramą, nr rej.: j.w.
- zespół pałacowy, XVI-XIX:
- pałac, nr rej.: 530 z 27.01.1959
- kaplica, nr rej.: 1120 z 27.07.1964
- park, nr rej.: 503/J z 7.12.1977
- dom nr 4, XVIII, XIX, nr rej.: A/5430/1516 z 31.01.1966


Na wpis "nie zasłużył" barokowy kościół ewangelicki. W związku z tym  całkiem niedawno został rozebrany. Jedynym reliktem jest samotna wieża. Też nie jest chroniona...


Mściszów
powiat lubański 


- kościół par. p.w. św. Jerzego, nr rej.: 421/1490 z 25.01.1966 (ruina?)
- kościół ewangelicki, ob. rzym.-kat. fil. p.w. Zesłania Ducha Świętego, 1806-11,  nr rej.: A/1090 z 3.11.2008 - pałac (ruina), XVI-XVIII, nr rej.: 761 z 27.09.1960 (nie istnieje?)

Wygląda na to że nie istnieje panowie urzędnicy. Przynajmniej od bardzo dawna nikt pałacu nie widział...

Gawronki 
powiat lubiński

- zespół dworski, 1 poł XIX:
- dwór, nr rej.: 269 z 10.05.1951 (nie istnieje?)
- park, nr rej.: 624/L z 11.05.1982

Kolejna "martwa dusza". Na archiwalnym zdjęciu widać okazały pałac, a nie dwór. Być może nie o ten obiekt chodziło. Ten wspaniały zabytek zburzono w latach 60-tych XX wieku.


Wielowieś 
powiat lubiński
 
- kościół ewangelicki, ob. rzym.kat. par. p.w. Narodzenia NMP, 1721, nr rej.: A/2529/1778 z 11.07.1966
- mauzoleum rodziny Schulz, 1856, nr rej.: 136/A/02 z 1.10.2002
- cmentarz przykościelny, XIV, nr rej.: A/230/890/L z 16.02.1990


We wsi stoi sobie jak gdyby nigdy nic barokowy pałac. Jeszcze niedawno miał wspaniały portal, ale gdzieś zaginął. W związku z tym, że w świetle prawa nie był zabytkowy, nikt go nawet nie szukał. Zostały jeszcze dwa kamienne herby - też bezwartościowe, zdaniem urzędników odpowiedzialnych za zabytki.

Ubocze-Kolonia 
powiat lwówecki

- park (nr 66), poł. XIX, nr rej.: A/856/712/J z 10.11.1981

Ruiny neogotyckiego pałacu stojącego w wymienionym parku nie zostały uwzględnione. Brak logiki nie jest niczym nowym w tym spisie.


ciąg dalszy niestety nastąpi...

5/23/2012

Dziurawy rejestr (1)

Rejestr zabytków to wykaz obiektów uznanych za zabytki na podstawie decyzji wydanej przez Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Wpis do rejestru zabytków jest jedną z form ochrony zabytków w Polsce. Rejestr zabytków dla obiektów z terenu danego województwa prowadzi właściwy Wojewódzki Konserwator Zabytków.

Wpis do rejestru zabytków jest działaniem administracyjnym prowadzonym przez Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków (WKZ) na wniosek strony – właściciela obiektu, lub z urzędu – bez wniosku strony ani też zadeklarowanej jego zgody. Przed dokonaniem wpisu prowadzone jest postępowanie przygotowawcze polegające na gromadzeniu informacji i materiałów dokumentacyjnych, które potwierdzają wartość danego obiektu m.in. w wyniku oględzin obiektu. Postępowanie to zakończone jest wydaniem przez WKZ decyzji, która – o ile strony nie wnoszą sprzeciwu czy uwag – nabiera mocy prawnej i zabytek otrzymuje numer rejestru zgodny z kolejnym zapisem w księdze rejestru zabytków.

Obiekt może zostać wykreślony z rejestru, gdy uległ on zniszczeniu w stopniu powodującym utratę jego wartości historycznej, artystycznej lub naukowej albo którego wartość będąca podstawą wydania decyzji o wpisie do rejestru nie została potwierdzona w nowych ustaleniach naukowych. Z rejestru zabytków wykreśla się również obiekty, które wpisane zostały do inwentarza muzeum, lub weszły w skład narodowego zasobu bibliotecznego[3]. Decyzje o skreśleniu obiektu z rejestru zabytków wydaje Generalny Konserwator Zabytków działający w imieniu Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Są to jednak przypadki wyjątkowe.

Rejestr zabytków jest stale uaktualniany i tak np. w roku 2006 wpłynęło 805 decyzji o wpisie do rejestru zabytków nowych obiektów lub zespołów, 65 decyzji o skreśleniu z rejestru zabytków lub ich części i 727 postanowień o zmianach dotychczasowych decyzji. Rejestr ten publikowany jest m.in. przez Narodowy Instytut Dziedzictwa (NID), dawniej Krajowy Ośrodek Badań i Dokumentacji Zabytków, przy czym publikowany na stronie NID rejestr odpowiada stanowi z dnia aktualizacji spisu, a nie z dnia odwiedzenia strony.


źródło definicji: Wikipedia

Wchodzimy na stronę Narodowego Instytutu Dziedzictwa i pobieramy plik dla województwa dolnośląskiego. Pierwszy rzut oka na rejestr i widać jak chronione są zabytki na tym terenie. Trudno powiedzieć czy wynika to z błędów edycyjnych, czy to zwykłe literówki, ale przecież ten dokument trzeba traktować poważnie. Okazuje się że w epoce internetu, gdy zdjęcie każdego obiektu możemy zobaczyć w kilka sekund, konserwator zabytków dla wybranego rejonu jest osobą najmniej poinformowaną. Mnożą się błędy i znaki zapytania na które odpowie średnio zorientowany turysta. Niestety, w rejestrze brakuje kilku cennych obiektów, które tak naprawdę w ten sposób pozbawiono jakiejkolwiek ochrony. Pozostaje mydlenie oczu, że znajdują się w gminnej ewidencji zabytków, która tak naprawdę nie chroni niczego. Czy to brak czasu konserwatora, czy brak chęci, czy rejestr na stronie NID jest tak samo nierzetelny jak ludzie zajmujący się ochroną zabytków ?


Stare Jaroszowice 
powiat bolesławiecki

- kościół Niepokalanego Poczęcia NMP, 1385, XIX, nr rej.: 433 z 16.12.1958  oraz 663/J z 11.04.1981
- cmentarz przy kościele, nr rej.: A/2156/1020/J z 15.03.1990
- cmentarz ewangelicki z zespołem nagrobków i grobowców (nieczynny), 1855,  nr rej.: 1037/J z 19.05.1990


Jakim cudem wpisany został cmentarz ewangelicki z XIX wieku, a nie wpisano stojących w tym miejscu ruin kościoła, również z XIX wieku wie chyba tylko autor. Nie zauważył dość sporego kościoła, czy uznał, że ruiny nie warto ratować ?


Modła 
powiat bolesławiecki 

- zespół pałacowy, XVI, XVIII-XIX:
- pałac, nr rej.: 453 z 3.06.1957 (brak dec.NID)
- park, nr rej.: 659/L z 15.06.1985

Gdy wpisywano do rejestru park w 1985 roku, nie było trudno zauważyć, że pałac praktycznie nie istnieje. Mimo wpisu do rejestru zabytków został rozebrany. Do dzisiaj przetrwały tylko kawałki murów parteru.




Gościszów
powiat bolesławiecki  


- kościół par. p.w. MB Częstochowskiej, XIII-XIX, nr rej.: A/876/857 z 23.02.1961
- zespół zamkowy :
- ruina zamku, XIV, 1603, 1848-56, nr rej.: A/874/403 z 24.11.1956 (dec.pałac)
oraz 451 z 16.12.1958 (dec.zamek wodny)
- spichrz, XVII, nr rej.: A/877/1296 z 11.05.
- park, 1860, nr rej.: A/875/892/J z 27.02.1987
- dom nr 200, XVIII/XIX, nr rej.: 2000 z 23.05.1972

Trudno zrozumieć dlaczego osobno wpisywano pałac i osobno zamek, jeżeli jest to praktycznie ta sama budowla. Nie wiadomo, co oznacza lakoniczne słowo "spichrz" - prawdopodobnie chodziło o budynek bramny. Z tego wynika że w rejestrze brakuje: renesansowego budynku folwarcznego z resztką dekoracji sgraffitowej, renesansowych bram na folwark z resztką dekoracji sgraffitowej, tak zwanego Domu Kawalera z XIX wieku, budynków folwarcznych z XIX wieku, ruin barokowego kościoła ewangelickiego z XVIII wieku! Nie wiadomo gdzie wylądował średniowieczny pręgierz. Być może jest w spisie zabytków ruchomych. Nie ma słowa o renesansowym dworze na drugim końcu wsi i o spichlerzu, po którym pozostały jedynie gruzy. Jak można było wpisać do rejestru sam zamek, bez otoczenia ściśle związanego z jego historią, tego nie wie nikt. Efekt tego jest taki, że budynki dzielą granice działek, a przed fasadą pałacu jak gdyby nigdy nic wybudowano dom jednorodzinny. Ślepota ? Niewiedza ? Ignorancja, czy celowe działanie ?


Przystronie 
powiat dzierżoniowski

- ruina wiatraka, XIV ?, nr rej.: 750 z 26.09.1960 (nie istnieje ?)


Pisownia oryginalna i dość często pojawiająca się w spisie - służby odpowiedzialne za ochronę zabytków nie wiedzą czy zabytek istnieje. Całkiem dobrze zachował się pałac z XVIII/XIX wieku. Widocznie nie jest w oczach konserwatora na tyle cenny, aby go chronić. Jeżeli nie są cenne budowle renesansowe w Gościszowie, to w sumie może być w tym jakaś metoda.


ciąg dalszy niestety nastąpi...

5/21/2012

Niezwykłe kaplice

Bazylika Grobu Bożego w Jerozolimie powstała w miejscu gdzie miał znajdować się grób Jezusa Chrystusa. Poświęcona w 336 roku była później wielokrotnie niszczona i odbudowywana. Jej dzisiejszy kształt, mimo, że zmieniał się przez wieki nadano podczas wypraw krzyżowych. Centralnym miejscem jest rotunda pod którą umieszczono grób Jezusa w formie osobnej budowli - kaplicy. Składa się ona z dwóch części: kaplicy Anioła i właściwej komory grzebalnej. Wystrój zewnętrzny to efekt kolejnych przekształceń, jakim poddano budowlę przez stulecia.

Żagań - kaplica Grobu Bożego

W 1464 roku w dalekim Görlitz, syn Urbana Emericha, burmistrza tego miasta - Georg Emerich zakochał się w Benignie Horschel - córce dowódcy miejskich wojsk. Mikołaj Horschel był zagorzałym przeciwnikiem politycznym Urbana Emericha co sprawiło, że historia młodych przypominała sytuację znanych kochanków z Werony. Na tym podobieństwa się kończą ponieważ efektem amorów była ciąża, a Georg nie zgodził się na zawarcie związku małżeńskiego, czym wywołał gniew rodziców i mieszczan. Aby załagodzić skutki tego skandalu Urban Emerich wysłał swojego syna na pielgrzymkę do Jerozolimy. W 1465 roku skruszony pielgrzym doczekał się godności rycerza Świętego Grobu i wrócił natychmiast w rodzinne strony. W późniejszym czasie zapomniano mu grzechy młodości i Georg Emerich został radnym oraz burmistrzem. Za jego sprawą w 1480 roku biskup Miśni wydał zgodę na budowę zespołu kaplic na obrzeżach miasta: kaplicy Świętego Krzyża, kaplicy Namaszenia i kaplicy Grobu Świętego. Tą ostatnią ufundował sam Emerich.

Była ona wierną kopią kaplicy jerozolimskiej i w tej formie przetrwała do naszych czasów. Jej budowę ukończono w 1504 roku, a w 1555 roku dokonano przebudowy oryginału w Jerozolimie. W ten sposób możemy podziwiać Grób Boży w jego średniowiecznej postaci. Dzisiaj cały zespół jest jednym z cenniejszych zabytków Görlitz.

współczesne wejście do ogrodu w Görlitz

100 lat później, około 1600 roku opat zakonu augustianów w Żaganiu zainicjował pomiary kaplic w Görlitz i zlecił wykonanie identycznego kompleksu w pobliżu miejscowego kościoła "Na górce". Do dzisiaj przetrwała jedynie kaplica Grobu Bożego, czyli dokładna kopia średniowiecznej kopii, będąca jedynym tego typu obiektem na Śląsku i w granicach obecnej Polski. Do 1945 roku stanowiła cel licznych pielgrzymek, czego ślady możemy podziwiać dzisiaj na jej piaskowcowych murach. Pątnicy - wandale popisali ją wzdłuż i wszerz. Dzięki doskonale przeprowadzonej konserwacji napisy nie zostały zniszczone, a uwypuklone jako świadek historii. Najstarsze "graffiti" pochodzi z XVIII wieku! W przeciwieństwie do Görlitz, żagańska budowla nie jest tłumnie odwiedzaną atrakcją turystyczną. Stoi na terenie cmentarza, przy kościele położonym na uboczu i wciąż czeka na swoje odkrycie. Dzięki władzom miasta i miejscowym miłośnikom jest to miejsce zadbane i porządnie opisane.



Nie były to jedyne obiekty na terenie Śląska. W 1700 roku, czyli 100 lat po budowie kaplicy w Żaganiu, hrabia Christian Wenzel von Nositz ufundował kościół na wzgórzu w Niwnicach, mający upamiętnić setną rocznicę pieszej pielgrzymki jego przodka do Jerozolimy. Przy kościele powstał wkrótce tzw. Dom Szymona i w XIX wieku klasztor, dom opieki oraz cztery kaplice kalwaryjne. Brak wzmianek z jakiego okresu pochodziła kaplica Grobu Bożego widoczna poniżej. W 1945 roku opuszczona osada stała się celem grabieży i dewastacji. Dzisiaj po całym założeniu pozostały jedynie ruiny barokowego kościoła. Po kaplicy nie został żaden ślad.


5/20/2012

Renesans na śmietniku

Dwór w Jędrzychowicach koło Zgorzelca powstał w 1611 roku. W 1625 roku był przebudowywany  i ponownie w XIX i na początku XX wieku. W tym czasie mieściła się w nim restauracja tłumnie odwiedzana przez zgorzeleckich mieszczan. Przez wieki przyjmowano tutaj również bardziej znanych gości takich jak: August II Mocny, Stanisław Leszczyński, Aleksander Sobieski, Konstanty Romanow oraz twórca hymnu Niemiec August Henryk Hoffman von Fallersleben. Budynek zdobiła dekoracja sgraffitowa, renesansowe szczyty posiadały dekorację rzeźbiarską, a wejście akcentowane było rzeźbionym portalem. Początek końca przyszedł w 1945 roku, kiedy dwór został uszkodzony. Później sprawy potoczyły się już szybko.




Ten zabytek jest jednym z wielu zniszczonych obiektów na tym terenie, ale jest jednym z niewielu, na widok których rośnie w człowieku bunt przeciwko odpowiedzialnym za taki stan. O ile można zrozumieć dewastację dworów i pałaców pochodzących z XIX wieku, które nie posiadały żadnych cech stylowych i wartości architektonicznej, tak tutaj ciężko o zrozumienie. Wspaniały renesansowy pałacyk, na ścianach którego wciąż zachowały się resztki dekoracji sgraffitowej w cywilizowanym kraju nie powinien istnieć w takim stanie. Tym bardziej w tym miejscu, gdy po drugiej stronie Nysy takie perełki architektoniczne lśnią. Dlaczego ?

Dokładnie rok temu starosta zgorzelecki odpowiedział w ten sposób:

W nawiązaniu do Pana pisma z dnia 13 kwietnia 2011 r. w sprawie podjęcia działań mających na celu zmobilizowanie właściciela dworu w Jędrzychowicach do zabezpieczenia oraz remontu obiektu, Wydział Gospodarki Nieruchomościami informuje co następuje.

Starosta Zgorzelecki zgodnie z art. 11 ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 roku
o gospodarce nieruchomościami (tekst jednolity: Dz. U. z 2010 r. Nr 102, poz. 651 ze zm.) wykonuje zadania z zakresu administracji rządowej w sprawach gospodarowania nieruchomościami stanowiącymi własność Skarbu Państwa. Jednoznacznym jest, że nie ma takich uprawnień w stosunku do nieruchomości stanowiących własność osób fizycznych.

Działka oznaczona geodezyjnie nr 126 AM-1 obręb Jędrzychowice, na której znajdują się ruiny dworu, stanowi własność osób fizycznych i nigdy nie była we władaniu Starosty Zgorzeleckiego.

Mając na uwadze powyższe Starosta nie ma instrumentów prawnych aby przymusić osoby fizyczne do odbudowy przedmiotowego dworu.

Instytucjami, do których można się zwrócić w powyższej sprawie jest Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków we Wrocławiu, jak również Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.


Pismo można streścić do jednego zdania - nie nasza sprawa i nie obchodzi nas żaden dwór, ani inne zabytki. W zasadzie wyjaśnia to więcej niż tylko problem Jędrzychowic i nie dziwi że powiat zgorzelecki w wielu miejscach wygląda jak po przejściu tajfunu lub po zakończeniu wyniszczającej wojny. Jacy gospodarze takie efekty ich rządów.



Dzisiejszy dwór w Jędrzychowicach to zaledwie fragment dawnego założenia po którym nie ma śladu. Fragment najcenniejszy i niewielkich rozmiarów. Jego powojenne dzieje i forma architektoniczna są bliźniaczo podobne do innej renesansowej rezydencji - w Gościszowie. Podobne jest też umywanie rąk przez osoby odpowiedzialne za ratowanie zabytków. Identyczne przeżycia czekają nas po wejściu w zniszczone mury, gdy uderza fetor odchodów, odstraszają potłuczone butelki i inne śmieci. Czyżby renesans czyli odrodzenie był epoką która w naszym kraju dopiero nadejdzie ? W tym miejscu widać, że na razie zachowanie i kultura jest jeszcze w epoce kamienia łupanego.

5/19/2012

Euroabsurd

Euro 2012 powoli opanowało media i wszystko wokół nas, a z każdym dniem napięcie i medialny szum będą wzrastały. Większość podziela euforię związaną z organizacją tej największej imprezy w historii naszego kraju, chociaż nie brakuje malkontentów i krytyków, co jest naszą wrodzoną cechą narodową. Z jednej i drugiej strony nie brakuje przesady. Przeznaczono setki milionów złotych na stadiony, co może się nie podobać, chociaż i takie obiekty są nam potrzebne, ale nie można zapominać, że powstała infrastruktura, która w przyszłości może okazać się potrzebna dla rozwoju turystyki. Także na Dolnym Śląsku.

Dolnośląskie zabytki miały być jednym z wygranych tej imprezy. Mówiono o bazie noclegowej w pałacach, w tym w Wojanowie i Staniszowie. Niestety, jakaś mądra urzędnicza głowa zapomniała, że do tego potrzebna jest baza sportowa oraz dogodny dojazd i z planów wyszły nici. Być może kibice zajmą miejsce zawodników w tych wspaniałych obiektach, chociaż nie będzie to już tak spektakularne medialnie.


W całym szaleństwie wychodzi tradycyjny "centralizm" w postrzeganiu wszystkiego co się dzieje w naszym kraju. W mediach świat zaczyna się w okolicach Pałacu Kultury i kończy na rogatkach Warszawy. Reszta jest tylko nic nie znaczącym tłem. Stadion Narodowy stał się standardowym obrazkiem - symbolem Euro, a brakujący odcinek autostrady A2 w kierunku stolicy od rana do wieczora wywołuje histerię polityków i dziennikarzy stawiając ich zdaniem organizację imprezy pod znakiem zapytania. Nikt nie zastanawia się już nad tym że Warszawa jest "w parze" z Wrocławiem, a nie Poznaniem i tutaj trzeba szukać brakujących dróg, podobnie jak tych z Poznania do Gdańska. Ciężko zrozumieć jakie znaczenie ma w tym przypadku kawałek autostrady z zachodu do miasta w którym nie grają żadne drużyny z zachodu Europy. Jak ci kibice dojadą do Wrocławia i swojego kraju już nikogo nie martwi.

Mieszkańcy stolicy i jej włodarze zapewne nawet w jednym procencie nie mają nic wspólnego z tą absurdalną sytuacją, ale medialny wydźwięk kreuje Warszawę na jedynego organizatora z trójką pomocników, bo o Ukrainie rzadko się wspomina. W tej sytuacji, wyśmiewana na łamach tego bloga kampania medialna - "Dolny Śląsk - Nie do opowiedzenia. Do zobaczenia" nabrała zupełnie innego wymiaru. Okazała się strzałem w dziesiątkę. Jednym z profitów Euro ma być wzmożony ruch turystyczny po zakończeniu imprezy i w tym przypadku piękny Wrocław ma szansę stać się jedną z wizytówek naszego kraju. Promocja pozostałych zabytków w spotach reklamowych, nawet jeżeli nie pokazuje w pełni całej sytuacji w regionie, jest w tym medialnym świecie zauważalna i potrzebna. Jest wręcz konieczna, gdy spojrzymy jak postrzeganie świata wzięte żywcem z bierutowskiego PRL-u stara się nam wmówić że ten świat kręci się wokół jednego punktu na mapie tego kraju. Za to dolnośląskim urzędnikom należą się ogromne brawa.

5/18/2012

Na estetycznym dnie

Polska jest najpiękniejszym krajem na świecie - to nie jest tylko slogan, ponieważ szerokie grono ludzi tak właśnie uważa i przemierza nasz kraj wzdłuż i wszerz kosztem dalekich wojaży na chorwackie plaże lub pod egipskie piramidy. Nie musimy mieć kompleksów chociaż nasze miasteczka nie są tak przesycone zabytkami jak te położone we Włoszech, nasze zamki i pałace nie są tak wspaniałe, jak te we Francji. Nasze zabytki nie są tak zadbane, jak zabytki w Czechach i w Niemczech. Niemniej są wspaniałe i przede wszystkim nasze. Niestety, to widać.

Jak powiedział prześmiewczo brytyjski satyryk Jeremy Clarksson - Niemcy mogły by być najpiękniejszym krajem na świecie, ale mają jeden mankament - ten kraj zamieszkują Niemcy. Parafrazując te słowa, nasza Polska, a wraz z nią Śląsk są przepiękne, ale mają pecha ponieważ na każdym kroku jego mieszkańcy robią co mogą aby je oszpecić. Zaniedbanie, zniszczenie, dewastacja, bezguście, bieda i śmietnik to slogany jakimi można określić 90% terenów zamieszkanych przez naszych rodaków. Nie potrafimy dbać o swoje otoczenie, nie przeszkadza nam brud i ruina, ale najgorszy jest kompletny brak dobrego smaku. Jeżeli już ktoś chce zatroszczyć się o swoją własność robi to zazwyczaj w taki sposób, że lepsza wydaje się już dewastacja samoczynna. Przerażające bezguście wylewa się na ulice, do ogródków, na balkony i wszędzie tam, gdzie często pełni dobrych chęci ludzie starają się zadbać o skrawek przestrzeni. W myśl przysłowia - nie matura lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera - mamy 40 milionów domorosłych architektów i projektantów zieleni przekonanych o swojej wspaniałości, do których nie dociera, że zamiast pomagać szkodzą. Niszczą nasz piękny kraj przekonani o swojej nieomylności. Często nawet nie decydują o tym ambicje, lecz przekonanie, że ze swoją własnością można robić, co tylko się zechce. Właściciele kamienic, domów, ogródków działkowych robią co mogą żeby pokazać innym jak daleko można naciągnąć prawo i zamanifestować swoją niezależność. Efekty są opłakane i widoczne na każdym kroku. Żyjemy na estetycznym śmietniku.

Na to wszystko nie ma na razie żadnej rady. Kultury i gustu nie da się nikomu nakazać, ani uregulować tego prawem. Edukacja i cierpliwość to jedyne sposoby na zmiany, ale rozglądając się wokół widać gołym okiem, że to kwestia jeszcze kilku pokoleń, które przywiozą dobre wzorce z zachodu Europy, a nie odziedziczą je po swoich zakompleksionych przodkach wciąż żyjących w rytm XIX-wiecznych wzorców wypracowanych przez zaborców. Na razie jedynym sposobem jest wytykanie palcami tych najbardziej rażących przykładów i pokazanie innym że pewne rzeczy są "obciachem". Każdy z Was powinien je fotografować i publikować aby w ten sposób edukować innych i piętnować sprawców.

Gdzie je znajdziemy ? Wszędzie. Atakują nas na każdym kroku. Pierwszy z brzegu przykład ewidentnego braku kultury zarządcy jednego z budynków w Świeradowie Zdroju. Ile jeszcze wytrzyma reklam i tabliczek ten piękny kiedyś pensjonat i słupy przed nim ?


5/17/2012

Nowości na stronie 17.05.2012

Cztery niewielkie wiejskie kościółki w cieniu góry Ślęży to utrwalona w kamieniu historia tych ziem.





Poza tym galerie zdjęć pięknych miejsc w Sudetach.






Po czeskiej stronie gór Izerskich znajduje się wspaniały zamek Frydlant. Kompletnie zachowana warownia jest jedną z największych atrakcji turystycznych w tym rejonie. Ponad 60 sal muzealnych, które zwiedzamy z przewodnikiem przez 2 godziny daje wyobrażenie czego można oczekiwać w tym miejscu, oddalonym od polskiej granicy kilkanaście minut jazdy samochodem.


Z Dolnego Śląska blisko jest także do wspaniałych europejskich miast pełnych zabytków takich jak Praga lub Drezno. Historyczne powiązania, stosunkowo niewielka odległość oraz komfortowy dojazd autostradą sprawia, że stanowią one ciekawą ofertę dla przebywających w tym regionie turystów. W związku z tym na stronie znalazły się galerie zdjęć pokazujące wybrane zabytki w obu miastach i ich okolicach.




Aktualizacja zdjęć kompleksu pocysterskiego w Krzeszowie.


oraz zamku we Wleniu i sąsiedniego pałacu.


Dwa wspaniałe kościoły poewangelickie, które z każdym dniem popadają w coraz większą ruinę. W Starych Jaroszowicach pozostały już tylko mury, w Żeliszowie jeszcze można podziwiać wspaniałe sklepienie w formie eliptycznej kopuły i resztki empor. Nie wiadomo jak długo jeszcze...