9/24/2012

Najpiękniejsze pałace i dwory - Krzydłowice

Pałac w Krzydłowicach imponuje swoimi rozmiarami i zachwyca wciąż zachowanym detalem na elewacji. To jedno z piękniejszych założeń barokowych na Śląsku, szczególnie gdy dołożymy do tego park i ruiny dworu myśliwskiego w niedalekim Grodziszczu. Niestety, wszystko w opłakanym stanie...

Na przełomie XVI i XVII w., powstał murowany dwór. Został on przebudowany i powiększony o ryzalit południowy w latach 1722-1723 dla Hansa Georga von Stoscha, restaurowany w 2. połowie XIX w. Barokowy, murowany, na planie prostokąta, z ryzalitem od południa, trzytraktowy, dwupiętrowy. Elewacje dzielone pilastrami jońskimi, fasada zwieńczona trójkątnym przyczółkiem z balkonowym portalem wejściowym. Fasada nosiła cechy baroku wiedeńskiego - co potwierdza przypuszczenia niektórych historyków sztuki, że twórcą rzeźb był artysta z kręgu szkoły wiedeńskiej - Ignaz Müller. Całość jest otoczona jest fosą z barokowym mostkiem z 1722 (obecnie zawalony). Pałac uległ spaleniu w 1947 r. i przetrwał jedynie w postaci niezabezpieczonej ruiny. Spichlerz znajdujący się na terenie folwarku wybudowany został w XVIII w. Murowany, na planie prostokąta, parterowy, w części środkowej piętrowy, z drewnianym stropem, nakryty dachem mansardowym z lukarnami i dymnikami. Reszta zabudowań gospodarczych obejmuje stajnię i czworaki. Obok ruin pałacu znajduje się park krajobrazowy. Pierwotnie składał się on z części przypałacowej i dużego parku natura1nego po stronie płd.-zachodniej. Fosa otaczająca pałac w późniejszym okresie została włączona do parku. Obecnie w zdewastowanym parku wśród drzewostanu znajdują się jesiony, klony, platany i świerki.


Dzisiaj trudno będzie odtworzyć powojenne losy tego zabytku. Nie wiadomo jak wielkie były zniszczenia po pożarze, w jaki sposób on nastąpił, co się stało z wyposażeniem pałacu. W późniejszym czasie wybudowano w okolicy zbiornik szlamu z kopalń KGHM, który skazał sąsiednie wsie, w tym Krzydłowice na wegetację i brak szerszych perspektyw. Przynajmniej tych związanych z turystyką.

A jednak ostatnio coś się ruszyło (2012 rok). Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków  poinformował uczestników akcji Ratujemy Polskie Zabytki:

- pałac od 2011 r. jest własnością Gminy Grębocice (wcześniej właścicielem nieruchomości była Agencja Nieruchomości Rolnych Skarbu Państwa)

- Gmina Grębocice, przed przekazaniem jej przedmiotowej nieruchomości, sporządziła i przedłożyła do tut. urzędu program użytkowania nieruchomości zabytkowej obejmującej ruiny pałacu jak i park w Krzydłowicach, w ramach wskazanych w w/w programie prac przewidziano m.in. zabezpieczenie ruin pałacu a także zebranie i zabezpieczenie elementów kamieniarki, ponadto na zlecenie Gminy sporządzono również inwentaryzację dendrologiczną oraz określono zakres prac porządkowych w zabytkowym parku;

- w bieżącym roku
(2012) Wojewódzki Konserwator Zabytków wydał decyzje – pozwolenie na przeprowadzenie prac porządkowych w parku.

Pojawiło się niewielkie światełko w tunelu.


9/23/2012

nowości na stronie 23.09.2012

Zaktualizowana została galeria zdjęć Paczkowa. W tej chwili (09.2012) trwają prace przy renowacji największego skarbu tego miasta - murów obronnych. Wypiękniały także inne miejsca, chociaż spojrzenie na zdewastowany kościół ewangelicki oraz na część kamienic uzmysławia, że sporo zostało jeszcze do zrobienia.






Także zaktualizowane zostały zdjęcia Łosiowa w powiecie brzeskim. Doskonale zachowany pałac z zadbanym parkiem oraz piękny kościół parafialny są wystarczającym magnesem żeby zatrzymać się tutaj chociaż na chwilę.


Po znanym rodzie Pücklerów nie zachowało się w Szydłowcu Śląskim wiele pamiątek. Pałac już dawno wyburzono i tylko nieliczne relikty wskazują, że kiedyś istniał. Przetrwał renesansowy kościół, który z zewnątrz nie zachwyca, ale we wnętrzu ma bardzo cenne wyposażenie.


Na koniec Strzelniki koło Brzegu. We wnętrzu kościoła cenna gotycka polichromia, której jednak nie zobaczymy ponieważ zazwyczaj jest zamknięty. Więcej na ten temat wkrótce...


9/20/2012

Ginący pałac w Maciejowcu

20 września 2012 roku stowarzyszenie "Monitoring" z Lwówka Śląskiego przekazało na ręce Starosty Lwóweckiego pismo następującej treści:

Dotyczy pałacu we wsi Maciejowiec, gmina Lubomierz, pow. Lwówek Śląski, wpisanego decyzją z dnia 22 października 1976 roku do rejestru zabytków pod nr A/5388/484/J.

Działając w oparciu o art. 31 § 1 pkt 1 kodeksu postępowania administracyjnego, wnosimy o bezzwłoczne wszczęcie postępowania administracyjnego w sprawie wywłaszczenia pałacu we wsi Maciejowiec na rzecz Skarbu Państwa. Zabytkowy obiekt jest od lat systematycznie niszczony i okradany z zabytkowych detali architektonicznych, ponadto obiekt nie jest wystarczająco zabezpieczony - pomimo ostatnio wykonanych prac, przed dostępem osób postronnych.

Jednocześnie zgodnie z art. 31 § 1 pkt 2, wnosimy o uznanie naszego stowarzyszenia jako strony we wszczętym postępowaniu administracyjnym.


20 września 2012 roku stowarzyszenie "Monitoring" z Lwówka Śląskiego przekazało na ręce Starosty Lwóweckiego pismo następującej treści:

Dotyczy pałacu we wsi Maciejowiec, gmina Lubomierz, pow. Lwówek Śląski, wpisanego decyzją z dnia 22 października 1976 roku do rejestru zabytków pod nr A/5388/484/J.

Działając w oparciu o art. 31 § 1 pkt 1 kodeksu postępowania administracyjnego, wnosimy o bezzwłoczne wszczęcie postępowania administracyjnego w sprawie wywłaszczenia pałacu we wsi Maciejowiec na rzecz Skarbu Państwa. Zabytkowy obiekt jest od lat systematycznie niszczony i okradany z zabytkowych detali architektonicznych, ponadto obiekt nie jest wystarczająco zabezpieczony - pomimo ostatnio wykonanych prac, przed dostępem osób postronnych.

Jednocześnie zgodnie z art. 31 § 1 pkt 2, wnosimy o uznanie naszego stowarzyszenia jako strony we wszczętym postępowaniu administracyjnym.

Otrzymują:

Generalny Konserwator Zabytków

Narodowy Instytut Dziedzictwa w Warszawie

Narodowy Instytut Dziedzictwa, Oddział Terenowy we Wrocławiu

Przewodniczący Rady Powiatu Lwóweckiego, Pan Witold Kulesza

Przewodniczący Rady Miejskiej Gminy Lubomierz, Pan Romuald Achramowicz

Burmistrz Gminy i Miasta Lubomierz, Pan Wiesław Ziółkowski

Sołtys wsi Maciejowiec, Pan Łukasz Kowaliszyn

Dolnośląski Wojewódzki Konserwator Zabytków, Pan Andrzej Kubik

Kierownik Jeleniogórskiej Delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków we Wrocławiu, Pan Wojciech Kapałczyński

Portal internetowy zabytkidolnegoslaska.com.pl

Najpiękniejsze pałace i dwory - Goszcz

Zespół pałacowy w Goszczu to zabytek ogromnej wartości zarówno historycznej, jak i artystycznej. Niestety, nie przekłada się to w żaden sposób na jego kondycję oraz wygląd. Najcenniejsza część założenia - główny korpus pałacu jest w kompletnej ruinie. "Zabezpieczenia" w postaci betonowego płotu w żaden sposób ruin nie chronią, tylko je szpecą. Przepiękna rokokowa elewacja zasługuje na więcej...


Pierwszy pałac w Goszczu wybudowano 1730-1740 na miejscu XII-wiecznego zamku. Strawił go jednak ogromny pożar w 1749. W okresie 1749-1755 powstał nowy pałac wg projektu śląskiego architekta epoki baroku, Karla Martina Frantza. Całość zespołu dworsko-pałacowego zgrupowano wkoło prostokątnego dziedzińca, którego oś główną stanowił budynek pałacu. Prowadziły do niego trzy bramy wjazdowe. Do stycznia 1945 r. obiekt ten należał do rodziny Reichenbachów, potem zajęły go wojska radzieckie, a następnie oddano go w zarząd miejscowej administracji. W wigilię Bożego Narodzenia 1947 wybuchł pożar w pałacu. Pomimo akcji jednostek straży pożarnej pałac doszczętnie spłonął i nigdy nie został odbudowany.

wchodzący w skład założenia:

Murowany kościół ewangelicki wzniesiony w XVIII w. na planie prostokąta z wieżą od zachodu. Opuszczony po 1945, znajduje się w złym stanie technicznym.
wikipedia.org


Ostatnio pojawiły się optymistyczne wieści:

(...)W Goszczu koło Twardogóry ma powstać Centrum Edukacyjno – Kulturalno – Turystyczne. Szacuje się, że koszt tego przedsięwzięcia pochłonie ponad 3 miliony złotych, w tym około 1,5 miliona złotych ma stanowić unijna dotacja.

Centrum ma powstać w północno – zachodnim skrzydle zespołu pałacowego. Dzięki tej inwestycji zniszczony kompleks pałacowy ma częściowo odzyskać swój dawny blask, a tym samym przyciągnąć rzesze turystów.(...)

(...)W ramach inwestycji północno – zachodnie skrzydło zespołu pałacowego zostanie wyremontowane, natomiast pozostała część obiektu ma być odgruzowania i zabezpieczenia przed dalszą dewastacją.(...)

Miejmy nadzieję że to pierwszy krok w przywracaniu tego niezwykłego pałacu do dawnej świetności. Na pewno dzięki tej inwestycji zmieni się wiele na lepsze w otoczeniu zabytku, które dzisiaj pozostawia wiele do życzenia.

9/19/2012

Najpiękniejsze pałace i dwory - Wojanów

Pałac w Wojanowie w ostatnim czasie stał się też jedną z największych wizytówek Dolnego Śląska. Wizerunek tego zabytku jest powielany na każdym kroku jako przykład udanej renowacji, sukcesu właścicieli, symbol Doliny Pałaców i Ogrodów oraz Kotliny Jeleniogórskiej. Jest jednym z najpiękniejszych nie tylko z powodu zadbanych murów i otoczenia ale przede wszystkim ze względu na swoją bryłę, detal, wartość historyczną. Jego białe ściany i wieże wyglądają szczególnie imponująco z pewnego oddalenia, gdy na pierwszym planie zielenią się pola, a tłem są zaśnieżone szczyty Karkonoszy. Z bliska także jest doskonale i elegancko. To jeden z najlepszych przykładów zagospodarowania tego typu obiektu w kraju wraz z zabudowaniami gospodarczymi i parkiem. A przecież jeszcze kilkanaście lat temu było w Wojanowie źle jak wszędzie...


Dobra w Wojanowie w źródłach pisanych po raz pierwszy pojawiają się XIII w. Miejscowość jako lenno rycerskie w 1281 należało Eberharda von Schildau. Około połowy XIV w. jako właściciela dóbr dokumenty wymieniają Hansa von Zedlitza. W XVI w. część majątku przeszła pod władanie Schaffgotschów, a następnie von Zedlitz. Nickel von Zedlitz und Nimmersath buduje nowy renesansowy dwór. W trakcie wojny trzydziestoletniej dwór spalili Szwedzi. Odbudowa rozpoczęła się w 1667 r. kiedy właścicielem był Christoph von Zedlitz, w kolejnych latach obiekt zmieniał często właścicieli. W 1754 r.Wojanów nabył kupiec Daniel von Buchs, zlecił barokową przebudowę pałacu. Dobra wojanowskie w 1817 r. Karl Sigismund von Rothkirch, a po nim Karl Albrecht Ike, który w latach 1832-1833 zmodernizował pałac i założył park krajobrazowy. Obiekt przebudowano w duchu klasycystycznej odmianie neogotyku, autorem projektu był architekt z kręgu Karla Friedricha Schinkla. W roku 1839 r. księżna Luiza Niderlandzka, otrzymała od swojego ojca króla Prus Fryderyka Wilhelma III majątek w Wojanowie. Zadecydowano ówcześnie o przebudowie, która musiała rezydencje przystosować do nowej funkcji. Istnieją dwie koncepcje autorstwa przebudowy w latach 1839–1840. Mógł być nim Friedrich August Stüler lub Herman Wenzel. W latach 30. i 40. XIX w. przekształcono park wg planów Petera Josepha Lenne. Włości do rodziny królewskiej należały do 1908 r., kiedy został sprzedany przez ostatnią spadkobierczynię Marię zu Wied. Do 1945 r. pałac należał kolejno do: Carla Kriegowa, konsula Effenberga oraz wydawcy gazet Kammera. W trakcie trwania II wojny światowej w pałacu urządzono obóz pracy dla robotników przymusowych. Po 1945 r. w pałacu i folwarku znajdował się PGR. Obecnie pałac jest własnością prywatną, mieści się w nim kompleks hotelowo-konferencyjny.

Pałac posadowiony na wysokim cokole, przechodzącym w taras po stronie południowej. 3-kondygnacyjny z mezzaninem na planie zbliżonym do kwadratu z okrągłymi alkierzowymi wieżami, nakryty stromym dachem namiotowym.W elewacji ogrodowej rozległy taras z bocznymi schodami, skrajne naroża flankowane przez oranżerie. W elewacji frontowej zachował się dwudzielny portal zwieńczonyfryzem, na którym umieszczono tarcze herbowe, obramienia okien w dolnej kondygnacji oraz wewnętrzny portal prowadzący do piwnicy. Korpus boniowany zwieńczony krenelażem.Wnętrze 2-traktowe i 3-dzielne. Znaczna część wyposażenia XIX w. pałacu uległa zniszczeniu w przeciągu lat powojennych i pożaru w 2002 r. Szczęśliwie zachowała się sala balowa z polichromią oraz ornamentalne malowidła sklepień z jednej z górnych kondygnacji wież.


Gdyby odrestaurowano w ten sposób kilkanaście innych rezydencji mogło by się okazać, że "dolin pałaców" jest na Dolnym Śląsku dużo więcej. Na razie Wojanów jest nieformalnym centrum tej jedynej...

9/17/2012

Nowości na stronie 17.09.2012

Kolejne nowości na stronie i aktualizacje zdjęć autorstwa Damiana Marcińczaka.












Najpiękniejsze pałace i dwory - Siedlce

Pałac w Siedlcach koło Lubina ma w sobie coś, co wyróżnia go na tle innych tego typu budowli na Śląsku. Niewielka budowla jest kwintesencją barokowej sztuki rezydencjonalnej, której resztki widać do dzisiaj na ścianach w postaci rozbitych ozdób...



Pałac w stylu barokowym o kształcie typu entre cour et jardin zbudowany na planie prostokątnej podkowy, charakteryzujący się przesunięciem kondygnacji reprezentacyjnej z piętra do podwyższonego parteru. Budowla parterowa, kryta dachem mansardowym, mieszczącym dodatkową kondygnację mieszkalną. Boczne skrzydła pałacu zwrócone w kierunku wjazdu traktowane były jako człony niespójne z rdzeniem pałacu. Środkową część pałacu zajął ciąg paradny, złożony z westybulu i klatki schodowej i wielkiej sali balowej. Od zewnątrz odpowiadały mu piętrowe ryzality o ścianach dzielonych pilastrami zwieńczonych attyką, na których ustawiono wazony i rzeźby alegoryczne cztery posągi – personifikacje pór roku. Osie fasad akcentowały portale barokowe i przyczółki z kartuszami herbowymi. Od frontu pałac poprzedzał dziedziniec honorowy, do którego wiodła aleja lipowa. Po przeciwnej stronie rozlokowano ogród parkowy.

W II połowie XVI wieku powstał renesansowy dwór dla rodziny von Nostitz. W latach 30. XVIII wieku Caspar Otto członek znanego na Śląsku rodu Nostitzów przebudował renesansowy dwór na barokowy pałac, przy udziale architekta z kręgu Martina Frantza. Przebudowa objęła pałac i otoczenie. Pałac otrzymał nowoczesny w tamtych latach kształt w typie entre cour et jardin charakteryzujący się przesunięciem kondygnacji reprezentacyjnej z piętra do podwyższonego parteru, dostosowując w ten sposób budowlę do zmienionych potrzeb użytkowników.W 1751 posiadłość nabył Ludwik Anton von Wechmar zaś jego potomkowie posiadłość utrzymywali do 1945. Nowy właściciel jako oficer armii pruskiej, brał czynny udział w wojnach śląskich. Rany odniesione na polach bitew zmusiły go w 1758 do porzucenia służby. Król Fryderyk Wielki uhonorował go medalem za męstwo, zaś oficerowie dawnego jego regimentu przekazali w darze 25 olejnych obrazów z własnymi wizerunkami. Do 1945 obrazy zdobiły jedną z pałacowych komnat. W XIX wieku w pałacu przeprowadzono niezbędna prace renowacyjne. Ostatnim właścicielem pałacu był Hans Heinrich von Wechmar, który w latach 30. XX wieku zasłynął jako organizator bali karnawałowych z barwnymi pochodami, które przyciągały do Siedlec gości z całego Śląska. Pałac z działań wojennych II wojny światowej wyszedł bez zniszczeń. W latach 1945-47 w pałacu stacjonowali żołnierze radzieccy. Po opuszczeniu pałacu przez wojsko właścicielem pałacem zarządzał miejscowy PGR. W powojennym okresie pałac ogołocono z wyposażenia i dzieł sztuki. W 1960 wykonano prace zabezpieczające, które jednak nie uchroniły zabytku przed zniszczeniem. Pałac w latach 70. XX wieku, niewłaściwie gospodarowany i rozkradany zaczął popadać w ruinę, w 1980 istniał jeszcze dach a obecnie stanowi poważne zagrożenie.




Nie da się racjonalnie wytłumaczyć dlaczego ten piękny zabytek jest obecnie w tak opłakanym stanie. Był zabezpieczany i remontowany po 1945 roku: 

(...)w 1960 r. pałac został zabezpieczony ze środków WKZ: wykonano inwentaryzację pomiarową i studium historyczno-architektoniczne; przeprowadzono następujące prace, których wykonawcą były Pracownie Konserwacji Zabytków we Wrocławiu: usunięto zbutwiałe belki stropowe i założono stalowe, odbudowano zawalony narożnik pałacu, podmurowano ściany konstrukcyjne, wzmocniono część stropów, całkowicie zrekonstruowano dach, zabezpieczono otwory architektoniczne i uporządkowano otoczenie;(...)

Co się z tym wszystkim stało ? Dlaczego pozwolono później na całkowite zniszczenie pałacu ? Kto jest za to odpowiedzialny ? Dzisiaj już nie ma mowy o odbudowie - pozostaje wybudowanie go od nowa. Zostały mocno wychylone od pionu resztki ścian zewnętrznych i kupa gruzu. Nie było w tym czasie żadnej wojny, klęsk żywiołowych, niepokojów społecznych, a jednak zabytek wygląda jak po bombardowaniu. Jedyna nadzieja to niewielkie rozmiary budynku i w związku z tym mniejszy koszt odbudowy. Trudno jednak uwierzyć w tak optymistyczny scenariusz, chociaż trzeba walczyć o zabezpieczenie chociaż tego, co ocalało.

Prawdopodobnie są to ostatnie chwile, żeby pałacyk zobaczyć na własne oczy. Możliwe to będzie jesienią, gdy porastający ruinę gąszcz straci liście i odkryje zniszczone piękno tego zapomnianego zabytku.

9/16/2012

Stołeczny "Święty Graal"

Kamienny skarb wydobyty z Wisły po 350 latach jest tak cenny, że powinien trafić na Zamek Królewski do specjalnie zbudowanego pawilonu. Zatonął wraz z barką łupów wywożonych z Warszawy przez Szwedów.

W takie sensacyjne tony uderza warszawska Gazeta Wyborcza w związku z odnalezieniem na mieliznach Wisły detali kamieniarskich zatopionych podczas "Potopu" szwedzkiego. Okazało się, że i susza potrafi przynieść pożytek, chociaż waga odkrycia jest zdecydowanie przesadzona. Podobnie jak pomysł budowy specjalnego pawilonu dla wydobytych eksponatów. Szczególnie wtedy, gdy przyjrzymy się jak są traktowane takie zabytki w innych częściach kraju, w szczególności na Dolnym Śląsku.

Z dolnośląskich dworów, zamków i pałaców zginęły setki, tysiące detali kamieniarskich, zarówno po 1945 roku, jak i podczas drugiej fali grabieży w latach 90-tych XX wieku. Nie trwała w tym czasie żadna wojna, nie najechały nas obce wojska, nie okradli nas najeźdźcy. Nie wzbudzał w latach 90-tych żadnej sensacji los renesansowego zamku w Gościszowie, który ogołocono kompletnie z renesansowej kamieniarki. Skradziono obramienia okienne, portal, kartusz herbowy, wszystkie balustrady, kolumny, nawet fontannę. Nie widziała w tym nic nadzwyczajnego policja, prokuratura, konserwator zabytków ponieważ poza pisaniem korespondencji nikt nie reagował i nie ścigał złodziei. W opracowaniu Lutscha zabytek był uznawany za jeden z najcenniejszych obiektów renesansowych. Gdy w zeszłym roku wandale rozbili renesansowe obramienia okienne, leżały one w błocie nie wzbudzając żadnej reakcji konserwatora zabytków ani dziennikarzy. Nawet gdy kiedyś cud sprawi, że odnajdą się wszystkie fragmenty zamku (to by musiał być naprawdę cud) to nie znajdzie się nikt, kto zechce wybudować dla nich pawilon. Wylądują w błocie lub w najlepszym przypadku w magazynie.



Więcej szczęścia miały po wojnie, rzeźby i ozdoby kamieniarskie pałacu w Brzezince koło Oleśnicy, które przewieziono do Warszawy i udekorowano nimi pałac w Wilanowie oraz jedno z osiedli bloków (!) Sam pałac podzielił los innych obiektów i zamienił się w ruinę. Przez dziesiątki lat nie znalazły się fundusze na zabezpieczenie tego pięknego zabytku, z którego pozostały gołe ściany. Dzisiaj nawet nie ma chęci ani pieniędzy, żeby kupić kilka cegieł i zamurować otwory. Każdy może wejść i urwać sobie ze ściany elementy sztukatorskie, rozbić resztki ozdób, rzeźb lub wyrwać posadzkę. Właśnie marmurowa posadzka układana w geometryczne formy znikała przez długi czas aż zniknęła zupełnie. Nikt nie widzi w tym sensacji.



Dlaczego tak się dzieje ? Czy dlatego że to "poniemieckie" ? Dlatego że te obiekty położone są na prowincji ? Dlatego że nie doceniamy tego co posiadamy ? Przyczyn może być wiele, ale skutki są opłakane. Detale kamieniarskie i inne dzieła sztuki są kradzione niemal każdego dnia. Bez żadnego sprzeciwu autorytetów i urzędników. Tych samych, którzy wkrótce zdobędą pieniądze na eksponowanie wyłowionych z Wisły elementów. Będzie wielkie otwarcie, bankiet, flesze... Doceniając znalezisko i jego wartość dla polskiej kultury oraz dla miasta Warszawy wydaje się jednak że coś tutaj jest nie tak. Zdrowy rozsądek i proporcje w postrzeganiu zabytków utknęły na mieliźnie. Być może dlatego, że w wielu umysłach panuje susza...

Dwa światy

Zamek Frydlant (Czechy) - 65 sal udostępnionych turystom - czas zwiedzania 2 godziny

Zamek w Żarach (Polska) - pusta, wypalona, opuszczona skorupa... niedostępny do zwiedzania


9/14/2012

Gościszów 1945

1945 rok był początkiem końca perły śląskiego renesansu...


Zamek w Gościszowie spłonął zbombardowany omyłkowo przez niemieckiego lotnika. Przepadło cenne wyposażenie, dzieła sztuki, pamiątki zbierane przez setki lat. We wnętrzu sąsiadującego z zamkiem kościoła ewangelickiego spaliły się zbiory biblioteczne z Berlina (280 000 tomów manuskryptów i starodruków). Dzisiaj możemy powiedzieć że to był dopiero początek końca. Więcej na ten temat na stronie www.gosciszow.esbo.pl

Śląski Wilanów



9/13/2012

Tuż za granicą Śląska

Krzepice to pogranicze Śląska, nie należące geograficznie ani historycznie do tego regionu chociaż dzisiaj znajdujące się w tym samym województwie. Gołym okiem widać różnice jakie dzielą te dwa światy. Małomiasteczkowa, bezstylowa i biedna zabudowa sprawia, że miasteczko przypomina raczej dużą wieś. Okazuje się jednak, że pierwsze wrażenie bywa mylne i po chwili odkrywamy w tym jakieś niedostrzegalne na pierwszy rzut oka piękno oraz rzadki dzisiaj autentyzm, wymykające się racjonalnym ocenom.


Zacznijmy od kościoła p.w. św. Jakuba Apostoła (...)ufundowany przez Kazimierza Wielkiego i zabudowania klasztorne po kanonikach regularnych. Kościół powstał w okresie największego rozkwitu stylu gotyckiego. O gotyckim charakterze obiektu świadczą ceglane mury wsparte szkorpami, dwa portale i ostrołukowe okna. Na obecny wygląd i wyposażenie kościoła miały wpływ różne style i kolejne przebudowy. Wśród wielu cennych dzieł sztuki i przedmiotów wpisanych do katalogu zabytków można wyróżnić: pacyfikał z 1577 roku, XVII-wieczny krucyfiks, cudowny obraz matki Bożej Różańcowej z 1736 roku i monstrancja z 1750 roku.(...) (za www.krzepice.pl)



Warto dodać że przebudową w stylu barokowym, w XVII wieku kierował znany wrocławski inżynier  Valentin von Säbisch. Był on autorem min. projektu przebudowy wnętrz wrocławskiego ratusza oraz miejskich fortyfikacji, niezrealizowanego projektu fortyfikacji zamku w Chrzelicach, kaplicy zamkowej w Siedlisku. Tworzył szkice prezentujące śląskie warownie oraz był jednym z pionierów.. techniki rakietowej!

W Leksykonie Zabytków Górnego Śląska wspomniano o regotyzacji jaką przeszła świątynia w latach 1954-1956 (...) materiałem pochodzącym z Sycowa i Oleśnicy (...) Co to oznacza nie wiadomo, ale można się domyślać...

Z parkingu przy kościele widać kępę drzew przy drodze prowadzącej do Wielunia - to dawny zamek w Krzepicach usytuowany był wśród bagien i łąk pomiędzy dwiema rzekami: Liswartą i wpadającego do niej strumienia Bieszczy, był w miejscu z natury obronnym. Krzepice jako miejscowość nadgraniczna uznana została przez króla Kazimierza III Wielkiego za jedno z miejsc strategicznych, w którym konieczny był silny murowany zamek. Zamek zbudowany został przy trakcie handlowym z Krakowa i Wiślicy do Wielkopolski i pobliski Śląsk. Dzięki temu doszło do szybkiego rozwoju osadnictwa. W 1378 r. rezydował na zamku wielkorządca kraju książę Władysław II Opolczyk. Potem często zatrzymywał się tu król Władysław Jagiełło. Następnie kasztelan rozpierski Henryk Hincza władał zamkiem dożywotnie. W latach 1526-1529 starosta krzepicki Mikołaj z Szydłowca zamek odbudował. Po śmierci starosty zamek dostał w 1532 Spytek Tarnowski. Potem właścicielką zamku stała się królowa Izabela Jagiellonka. W 1587 roku na krótko znalazł się w rękach arcyksięcia Maksymiliana II. W 1558 r. zamek restaurował starosta krzepicki Stanisław Wolski. Mikołaj Wolski zamek rozbudował w okazałą rezydencję w 1588 r. W czasie potopu szwedzkiego zamek uległ zniszczeniu. Po zniszczeniach wojennych zamek odbudował starosta krzepicki Michałowski. Mury zamkowe rozbierane były przez władze pruskie w XIX wieku. Następny nabywca zamku Ignacy Czernik sprzedał go Pawłowi Szyszkowskiemu. Ostatecznie w 1927 r. Franciszek Kowalski, wydał polecenie rozebrania ostatniego fragmentu murów zamkowych. (za www.krzepice.pl)




Wielka historia to jedyne co pozostało po wymienianej w trylogii Sienkiewicza twierdzy. Poza resztką dawnej fosy i ziemnymi bastionami, które bujnie porasta roślinność.

Idąc dalej docieramy do Nowokrzepic - dawnej dzielnicy żydowskiej. Nad Liswartą stoją ruiny okazałej synagogi z początku XIX wieku. Nad wejściem, w otwartej księdze, dwa lwy podtrzymują gwiazdę Dawida. Dawniej był też napis "O jakimże lękiem napawa to miejsce! Nic tu innego, tylko dom Boży i brama do nieba", dzisiaj można te słowa traktować niestety dosłownie...



Krzepiccy Żydzie pozostawili nam jednak większy skarb na niepozornym pagórku nad rzeką - to cmentarz z  przełomu XVII i XVIII wieku.


Najstarszy zachowany obecnie nagrobek pochodzi z 1740 r., ostatni - z 1946 r. Większość inskrypcji na macewach jest wyryta w języku hebrajskim, istnieje jeden nagrobek z polskim tekstem - należy on do Ryfki Cyncynatus żyjącej w latach 1864-1937.

Krzepicki cmentarz jest unikatowy. Jest to jedno z największych skupisk żeliwnych macew w Europie - tych osobliwych nagrobków było tam ponad czterysta sztuk. Na terenie Polski takie nagrobki występują jeszcze tylko w Warszawie, Radomsku i Międzyrzeczu. (!) (za www.kirkuty.xip.pl)





Tym miejscem, systematycznie niszczonym i dewastowanym po II wojnie światowej opiekuje się dzisiaj młodzież miejscowej szkoły. Szkoda, że ten wspaniały zabytek jest tak mało znany w Polsce.

Kończąc wizytę w Krzepicach nie sposób nie wpaść chociaż na chwilę do sąsiedniego Dankowa - niewielkiej wsi z ruinami wspaniałego zamku bastionowego, nazywanego twierdzą lub fortalicjum.


Zamek bastionowy z XV/XVII wieku, obecnie w ruinie. Prawdopodobnie pierwszy murowany zamek powstał w XV wieku w miejscu wcześniejszego drewnianego gródka na prawym brzegu Liswarty, a w XVI wieku przebudowano go na rezydencję szlachecką, wznosząc też w pobliżu kościół. W 1607 roku podczas Rokoszu Zebrzydowskiego w zamku przebywał przez trzy miesiące król Zygmunt III Waza. Po roku 1632 zamek i kościół został otoczony nowoczesnymi fortyfikacjami bastionowymi przez Stanisława Warszyckiego, późniejszego kasztelana krakowskiego. Zamek ten nie był zajęty przez Szwedów w czasie Potopu. W 1657 roku przebywał na zamku król Jan Kazimierz Waza. W XVIII wieku przeszedł w ręce Pociejów, a potem Wesslów. W 1756 r. zamek był jeszcze zamieszkały, lecz w 1767 r. prawie całkowicie spłonął od pioruna, w związku z czym został opuszczony.

W 1823 roku zamek był już opisywany jako ruina. W 2 połowie XIX wieku miejscowy ksiądz rozebrał prawie cały zamek. Do dzisiaj przetrwały jedynie wały ziemne oblicowane murem, prostokątna ruina budynku z kamienia (koło kościoła) nazywanego "Domem kasztelanowej", pozostałości fos, ruina bramy, owalny ślad ziemny w południowo-wschodniej części majdanu (mogła tu stać samotna wieża) oraz część muru od strony północno-wschodniej z przejściem pod wałami. Do tej pory nie wiadomo, w którym dokładnie miejscu znajdował się wcześniejszy zamek gotycko-renesansowy.








Widok jest naprawdę imponujący. Fortyfikacje są zachowane w pełnym obrysie wraz z dwiema bramami (jedna w ruinie). Znalazło się wśród nich miejsce dla kościoła p.w. św. Stanisława, który przetrwał do dzisiaj w doskonałym stanie. To oryginalne założenie obronne jest jednym z mniej znanych zamków w Polsce.

Tak samo nieznanym jak cała okolica Krzepic, będąca pograniczem polsko-śląskim i północnym krańcem Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Marginalne położenie jest wciąż widoczne - dawne kresy tkwią na uboczu chociaż dzisiaj znajdują się w centrum kraju...

Mur obronny nie jest zabytkiem

Poniżej kolejny przykład obrony przed ochroną zabytków w województwie śląskim. XIII-wieczne relikty muru obronnego miasta Bytomia, podobnie jak kino Gloria i kamienica na Pogodzie nie zasłużyły na wpis do rejestru zabytków, o który wnioskowało stowarzyszenie "Monitoring" z Bytomia:


Wojewoda Śląski
Śląski Urząd Wojewódzki w Katowicach
ul. Jagiellońska 25 40-032 Katowice
Wniosek o wpis do rejestru zabytków

Dotyczy: reliktów murów obronnych miasta Bytomia.

Stowarzyszenie „Monitoring Zabytków" składa wniosek, w trybie, art. 31. § 1. pkt. 2 Kpa w związku z art. 7. pkt. 1 Ustawy z dnia 23 lipca 2003 r. o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami (Dz.U. 2003 r. Nr 162, poz. 1568 z późniejszymi zmianami) o wpis do Rejestru Zabytków Nieruchomych województwa śląskiego pozostałości murów obronnych miasta Bytomia wzniesionych u schyłku XIII wieku.

Uzasadnienie

Mury obronne miasta Bytomia zostały wzniesione u schyłku XIII wieku (po raz pierwszy wzmiankowane w 1294 roku). W wyniku malejącego znaczenia militarnego miasta nie były - jak się zdaje - w istotny sposób rozbudowywane w wiekach następnych. Rozebrano je w wyniku całkowitej utraty wartości obronnych i dynamicznego rozwoju miasta w pierwszych dziesięcioleciach XIX wieku.

Obwód pierwotnych murów obronnych można szacować na około 1350 metrów. Wykonane były z kamienia wapiennego na zaprawie wapiennej bądź gliniasto-wapiennej, miały znaczną szerokość od 2,20-2,70 metra i trudną dziś do określenia wysokość. W systemie obronnym miasta wykorzystano dwie (a później trzy bramy) oraz kilkanaście baszt. Być może na niektóry odcinkach systemu obronny był wzmacniany także dodatkowym murem zewnętrznym.

Do dnia dzisiejszego zachował się odkryty tylko niewielki odcinek murów obronnych przy dawnym klasztorze i kościele Franciszkanów. Jednak, na skutek bardzo znacznego podniesienia terenu oraz wykorzystania niektórych elementów murów jako fundamentów, wiele innych odcinków murów obronnych mogło zachować się w dobrym stanie także w innych miejscach. Dowodzą tego odkrycia archeologiczne na osi ulicy Zaułek i przy ulicy Rycerskiej. Liczne prace wyburzeniowe, prowadzone są w Bytomiu bez należnej opieki ŚWKZ w Katowicach - co może doprowadzić do zniszczenia tych cennych pozostałości - jak to miało miejsce w przypadku fragmentów murów odkrytych na osi ulicy Zaułek, pod obecnym domem towarowym „Agora". Dlatego niezbędne jest zinwentaryzowanie ich zachowanych pozostałości i otoczenie reliktów ochroną prawną poprzez indywidualny wpis do rejestru zabytków.

Bytom 4 czerwca 2012 r.




I odpowiedź Śląskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Katowicach



Katowice, 24 sierpnia 2012 roku
K-RD.5130.29.2012.KL ID 6208

POSTANOWIENIE

Na podstawie art. 31 § 2, art. 61 § 1 i 4 Kpa, w związku z art. 3 pkt. 1 i 2 oraz art. 10 ust. 1 ustawy z dnia 23 lipca 2003 r. o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami (Dz. U. Nr 162, poz. 1568 z późn. zm.), w odpowiedzi na wniosek z dnia 4 czerwca 2012 roku, złożony przez Stowarzyszenie „Monitoring Zabytków" w Bytomiu, reprezentowane przez Pana Adama Widerę

Śląski Wojewódzki Konserwator Zabytków w Katowicach

odmawia

wszczęcia z urzędu postępowania administracyjnego w sprawie wpisania do rejes­tru zabytków nieruchomych województwa śląskiego pozostałości murów obronnych miasta Bytomia wzniesionych u schyłku XIII wieku

Uzasadnienie

W dniu 4 czerwca 2012 roku Stowarzyszenie „Monitoring Zabytków" w Bytomiu zwróciło się do Śląskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Katowicach z wnioskiem o wszczęcie postępowania administracyjnego w sprawie wpisania do rejestru zabytków nieruchomych województwa śląskiego pozostałości murów obronnych miasta Bytomia wzniesionych u schyłku XIII wieku.

W dniu 27 czerwca 2012 roku pismem nr K-RD.5130.29.2012.KL (ID 5017) Śląski Wojewódzki Konserwator Zabytków w Katowicach wezwał Stowarzyszenie „Monitoring Zabytków" w Bytomiu do uzupełnienia wniosku poprzez wskazanie adresów nieruchomości, których dotyczy wniosek złożony przez Stowarzyszenie.

W odpowiedzi z dnia 5 lipca 2012 roku Stowarzyszenia „Monitoring Zabytków" znalazło się następujące sprecyzowanie wniosku „Korfantego 1a, 25 oraz inne które wskaże postępowanie", a także informacja, że pozostałe dane zawarte są we wniosku.

Wniosek z dnia 4 czerwca 2012 roku dotyczy wpisania do rejestru zabytków pozostałości murów obronnych miasta Bytomia, wzniesionych u schyłku XIII wieku. W uzasadnieniu znajduje się krótki rys historyczny oraz informacja, że „zachował się odkryty tylko niewielki odcinek murów obronnych przy dawnym klasztorze i kościele Franciszkanów" oraz „... wiele innych odcinków murów obronnych mogło zachować się w dobrym stanie także w innych miejscach".

Trzeba zauważyć, że wszczynając postępowanie w sprawie wpisu do rejestru zabytków Śląski Wojewódzki Konserwator Zabytków powinien precyzyjnie określić przedmiot postępowania, wskazując obiekty oraz obszary lub działki, na których znajduje się zabudowa, której dotyczy sprawa. Ponadto zgodnie z art. 61 § 4 KPA o wszczęciu postępowania z urzędu lub na żądanie jednej ze stron należy zawiadomić wszystkie osoby będą stronami w sprawie. Zatem nie jest możliwe rozpoczęcie postępowania w sprawie wpisania do rejestru zabytków pozostałości murów obronnych miasta Bytomia i dopiero w jego trakcie ustalanie, jaki jest ich przebiegła tym samym przedmiot tegoż postępowania.

Ponadto przepis art. 61 § 1 KPA stanowi, że postępowanie administracyjne wszczyna się na żądanie strony lub z urzędu, a gdy wszczęcie postępowania następuje na wniosek strony, organ jest związany zakresem żądania określonym we wniosku strony. Organ nie jest w żadnym wypadku uprawniony do zmiany kwalifikacji prawnej żądania strony. Zatem Śląski Wojewódzki Konserwator Zabytków nie może wszcząć postępowania w przedmiotowej sprawie na wniosek Stowarzyszenia „Monitoring Zabytków" w sytuacji, gdy wnioskujący nie sprecyzował przedmiotu postępowania.

Zgodnie z art. 3 § 1 ustawy z dnia 23 lipca 2003 roku o ochronie zabytków i opiece nad | zabytkami zabytkiem jest nieruchomość, jej części lub zespoły, będące dziełem człowieka lub związane z jego działalnością i stanowiące świadectwo minionej epoki bądź zdarzenia, których zachowanie leży w interesie społecznym ze względu na posiadaną wartość historyczną j artystyczną lub naukową. W chwili obecnej w przypadku murów obronnych miasta Bytomia nie jest możliwe określenie wymienionych wyżej wartości. W tym celu niezbędne jest zakończenie badań archeologicznych, przeprowadzenie kwerendy archiwalnej i opracowanie studium I historyczno-konserwatorskiego, na podstawie którego precyzyjnie określony zostałby przedmiot . ochrony, jego granice, a także walory zabytkowe.

Powołane na wstępie niniejszego orzeczenia przepisy Kodeksu postępowania administra­cyjnego stanowią formalnoprawną podstawę do wszczęcia postępowania w sprawie wpisu do rejestru zabytków. Ponieważ, jak wykazano powyżej, przepisy wspomnianej ustawy nie dopuszczają możliwości wszczęcia postępowania, gdy jego przedmiot nie został precyzyjnie określony - należało orzec jak w sentencji.



9/12/2012

Mur

W dzisiejszym wydaniu Nowin Gliwickich (12.09.2012) wyjaśniła się zagadka zniknięcia historycznego budynku huty przy ulicy Jagiellońskiej. Z całego artykułu warto przytoczyć wypowiedź jednego z urzędników na ten temat:

(...)Przed podjęciem decyzji konsulto­wano się z Wojewódzkim Konser­watorem Zabytków w Katowicach. 

-To prawda, nakazano rozbiórkę ze względu na zły stan techniczny muru - wyjaśnia Paweł Tymoszek, zastępca inspektora nadzoru budow­lanego dla miasta Gliwice. - Mur zostanie jednak rozebrany jedynie w części, a nie w całości. Ponadto w gliwickim magistracie złożono do­kumentację fotograficzną i opisową tego obiektu, co pozwoli na odtwo­rzenie go, jeśli zajdzie taka potrzeba. Warto też zaznaczyć, że nie podlega on ochronie konserwatorskiej. Opi­nia wojewódzkiego konserwatora zabytków nie była więc nawet ko­nieczna, ale mamy ją i konserwator nie miał żadnych uwag co do roz­biórki. Ta decyzja tak naprawdę leża­ła zarówno w interesie mieszkań­ców, jak i inwestora, który nie może ponosić odpowiedzialności za to, co ewentualnie mogłoby się komuś stać z uwagi na zły stan techniczny tej ściany. Powinniśmy się cieszyć, że znalazła się osoba, która za własne pieniądze chce zrobić coś, by się nic złego nikomu nie stało.(...)

W zasadzie komentarz jest zbędny.

Nic się nie stało, bo przecież wyburzono mur...

Jeszcze raz zdjęcia poniżej:



Urzędnicy uznali tą budowlę za mur i mieli do tego prawo ponieważ były to tylko 3 ściany bez zadaszenia - atrapa budynku. Zdrowy rozsądek mówi coś innego, ale zabrakło go w tym przypadku i nie tylko. Budynek (lub "mur"!) będzie odtwtorzony  jeśli zajdzie taka potrzeba. Tutaj prawo nie precyzuje kiedy zajdzie taka potrzeba, a wyrok jaki wydał swoją ignorancją Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków jest jednoznaczny - tego budynku już nigdy nie zobaczymy na żywo. To nie pierwsza taka decyzja konserwatora zabytków, któremu w ostatnim czasie pomyliły się kompetencje i zamiast zabytki do rejestru wpisywać robi co może żeby kwestionować ich wartość. Na Śląsku stało się to już smutną normą...

Powinniśmy się cieszyć, że znalazła się osoba, która za własne pieniądze chce zrobić coś, by się nic złego nikomu nie stało...

Tak, cieszmy się i radujmy. Dziękujmy wszystkim właścicielom za to, że z huty Gliwice został pusty plac. Zburzyli niemal wszystkie budynki i wylali ogromną betonową płytę, po czym tak to wszystko zostawili na pastwę losu. Bezpieczniejszego miejsca nie znajdziemy w promieniu dziesiątek kilometrów. Nie ma żadnych ruin, nie ma kawałka drzewa, jest beton po horyzont. W ścisłym centrum miasta taki widok powinien wszak cieszyć. Wygląda to "doskonale" nawet na zdjęciu satelitarnym:



Podziękujmy właścicielom, że z pięknego budynku poprzemysłowego zrobili "mur", a później go wyburzyli dla naszego bezpieczeństwa.

To jest tak kuriozalne, że wkrótce będziemy dziękowali właścicielowi średniowiecznego zamku za wysadzenie go w powietrze i ocalenie nas przed nieopisaną zagładą. Tak jest przecież prościej, niż zabezpieczyć. Doszliśmy w absurdzie do ściany, a może do "muru" ?


Podziękujmy Wojewódzkiemu Urzędowi Ochrony Zabytków że nie robi żadnych problemów gdy ktokolwiek na Śląsku chce wyburzyć część tutejszego dziedzictwa. Przecież to nie są zabytki...