9/16/2012

Stołeczny "Święty Graal"

Kamienny skarb wydobyty z Wisły po 350 latach jest tak cenny, że powinien trafić na Zamek Królewski do specjalnie zbudowanego pawilonu. Zatonął wraz z barką łupów wywożonych z Warszawy przez Szwedów.

W takie sensacyjne tony uderza warszawska Gazeta Wyborcza w związku z odnalezieniem na mieliznach Wisły detali kamieniarskich zatopionych podczas "Potopu" szwedzkiego. Okazało się, że i susza potrafi przynieść pożytek, chociaż waga odkrycia jest zdecydowanie przesadzona. Podobnie jak pomysł budowy specjalnego pawilonu dla wydobytych eksponatów. Szczególnie wtedy, gdy przyjrzymy się jak są traktowane takie zabytki w innych częściach kraju, w szczególności na Dolnym Śląsku.

Z dolnośląskich dworów, zamków i pałaców zginęły setki, tysiące detali kamieniarskich, zarówno po 1945 roku, jak i podczas drugiej fali grabieży w latach 90-tych XX wieku. Nie trwała w tym czasie żadna wojna, nie najechały nas obce wojska, nie okradli nas najeźdźcy. Nie wzbudzał w latach 90-tych żadnej sensacji los renesansowego zamku w Gościszowie, który ogołocono kompletnie z renesansowej kamieniarki. Skradziono obramienia okienne, portal, kartusz herbowy, wszystkie balustrady, kolumny, nawet fontannę. Nie widziała w tym nic nadzwyczajnego policja, prokuratura, konserwator zabytków ponieważ poza pisaniem korespondencji nikt nie reagował i nie ścigał złodziei. W opracowaniu Lutscha zabytek był uznawany za jeden z najcenniejszych obiektów renesansowych. Gdy w zeszłym roku wandale rozbili renesansowe obramienia okienne, leżały one w błocie nie wzbudzając żadnej reakcji konserwatora zabytków ani dziennikarzy. Nawet gdy kiedyś cud sprawi, że odnajdą się wszystkie fragmenty zamku (to by musiał być naprawdę cud) to nie znajdzie się nikt, kto zechce wybudować dla nich pawilon. Wylądują w błocie lub w najlepszym przypadku w magazynie.



Więcej szczęścia miały po wojnie, rzeźby i ozdoby kamieniarskie pałacu w Brzezince koło Oleśnicy, które przewieziono do Warszawy i udekorowano nimi pałac w Wilanowie oraz jedno z osiedli bloków (!) Sam pałac podzielił los innych obiektów i zamienił się w ruinę. Przez dziesiątki lat nie znalazły się fundusze na zabezpieczenie tego pięknego zabytku, z którego pozostały gołe ściany. Dzisiaj nawet nie ma chęci ani pieniędzy, żeby kupić kilka cegieł i zamurować otwory. Każdy może wejść i urwać sobie ze ściany elementy sztukatorskie, rozbić resztki ozdób, rzeźb lub wyrwać posadzkę. Właśnie marmurowa posadzka układana w geometryczne formy znikała przez długi czas aż zniknęła zupełnie. Nikt nie widzi w tym sensacji.



Dlaczego tak się dzieje ? Czy dlatego że to "poniemieckie" ? Dlatego że te obiekty położone są na prowincji ? Dlatego że nie doceniamy tego co posiadamy ? Przyczyn może być wiele, ale skutki są opłakane. Detale kamieniarskie i inne dzieła sztuki są kradzione niemal każdego dnia. Bez żadnego sprzeciwu autorytetów i urzędników. Tych samych, którzy wkrótce zdobędą pieniądze na eksponowanie wyłowionych z Wisły elementów. Będzie wielkie otwarcie, bankiet, flesze... Doceniając znalezisko i jego wartość dla polskiej kultury oraz dla miasta Warszawy wydaje się jednak że coś tutaj jest nie tak. Zdrowy rozsądek i proporcje w postrzeganiu zabytków utknęły na mieliźnie. Być może dlatego, że w wielu umysłach panuje susza...

4 komentarze:

  1. Hm, znów widzę (czy tylko mi się wydaje? :) pewne przeciwstawianie, antagonizowanie "Dolnego Śląska" i "Warszawy".

    To prawda, znalezisko na dnie Wisły jest niezwykłe. Potwierdza to, co wielu ludzi od lat podejrzewało, ale inni uznawali to za Urban Legend. Odkryto detale z pierwszej połowy XVII wieku - czterystuletnią kamieniarkę! No, takiego znaleziska nie można deprecjonować. Okoliczności zatonięcia i odnalezienia są też - chyba przyznasz - nietypowe w skali Europy.

    A to, co dzieje się na Dolnym Śląsku, to dzieje się w całej Polsce, również w Warszawie z mniej znanymi zabytkami - wcale nie "poniemieckimi". Ale tu "Warszawa" nic nie poradzi. Zabytkami dolnośląskimi musi zająć się dolnośląski konserwator, a mazowieckimi i warszawskimi - mazowiecki i warszawski. Chcecie rozgłosu - uderzajcie do mediów, najlepiej ogólnopolskich.

    Nie żałuj Warszawie pawilonu (który, nota bene, jeszcze nie powstał i jest w fazie pomysłu dziennikarza w artykule), ale postaraj się, by na Dln. Śląsku też taki powstał :)

    No, nie przynudzam więcej, ale zapraszam na mojego bloga "Fenomen Warszawy", gdzie za kilka dni wrzucę wzmiankowane wazy z osiedla wlk-płytowego (zdjęcia już zrobiłem), a późną jesienią również resztę Wilmannów :)

    Pozdr,
    H_Piotr.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie, nie ma tutaj antagonizowania :) Napisałem że dla Warszawy to jest bardzo znaczące, ale czy dla całego kraju też ? Na pewno jest ogromna wartość historyczna znalezisk, ale czy artystyczna ? Jeżeli to wszystko co zostało pokazane na zdjęciach, nie ma porównania z detalami zamków na Dolnym Śląsku. Pawilonu nikt nie będzie żałował jeżeli zbudowany zostanie z pieniędzy miasta Warszawy, a nie z puli MKiDN. Na zdrowy rozsądek lepiej i taniej by było gdyby te detale normalnie wmontowali w jakąś budowlę.

    Czekam na zdjęcia waz ze Szwoleżerów i Willmanów. Gratuluję i cieszę się że podjąłeś ten temat bo jest bardzo ciekawy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Znaczące dla całego kraju, bo Potop szwedzki dotyczył całej Polski (nawet i Śląska, bo to przecież na Śląsku przeczekał Potop Jan Kazimierz Waza).

    Artystyczna wartość też jest - pochodzą prawdopodobnie z czasów przebudowy Zamku Królewskiego na pocz. XVII wieku, którą kierował Matteo Castelli. Wygóglaj to nazwisko.

    A co jeśli pawilon byłby zbudowany z budżetu ministerstwa? Jesteś pewien, że byłoby to "w zamian" za brak jakiejś inwestycji konserwatorskiej na Dln. Śląsku? Hmm, powiem tak - niektórym bardzo zależy, żeby ludzie w takie wyjaśnienia wierzyli.

    Zresztą odwrotnie możnaby powiedzieć - "niech dolnośląskie zabytki będą finansowane tylko przez dolnośląskiego wojewodę, powiaty i gminy, a nie MKiDN", ale tak nie powiem :)

    Elementów nie da się w nic wbudować (nie fałszując ich historii), bo budowle, których były częścią przed 1656 po Potopie zostały wielokrotnie przebudowane.

    Powtórzę jeszcze raz - nie żałuj(cie) pieniędzy na zabytki w Warszawie, Krakowie czy gdzieś-tam, ale raczej postaraj(cie) się o więcej pieniędzy na Dolny Śląsk.

    OdpowiedzUsuń
  4. Znaczące dla całego kraju, bo Potop szwedzki dotyczył całej Polski (nawet i Śląska, bo to przecież na Śląsku przeczekał Potop Jan Kazimierz Waza). - przeczekał w Głogówku. Zobacz jak wygląda to historyczne miejsce dzisiaj - http://zabytkidolnegoslaska.com.pl/index.php/zamki/119-gogowek . Jakoś nikt nie dba o nie tak jak o kilka detali wyłowionych z Wisły.

    Artystyczna wartość też jest - pochodzą prawdopodobnie z czasów przebudowy Zamku Królewskiego na pocz. XVII wieku, którą kierował Matteo Castelli. Wygóglaj to nazwisko. - twórca nie ma w tym przypadku znaczenia tylko jego dzieła. Tutaj nie mamy do czynienia z czymś wyjątkowym. To resztki czegoś większego.

    A co jeśli pawilon byłby zbudowany z budżetu ministerstwa? Jesteś pewien, że byłoby to "w zamian" za brak jakiejś inwestycji konserwatorskiej na Dln. Śląsku? Hmm, powiem tak - niektórym bardzo zależy, żeby ludzie w takie wyjaśnienia wierzyli. - Oczywiście że to by było kosztem czegoś innego. Nie jest winna w niczym Warszawa, a lansujący się w przypadku takich inwestycji urzędnicy.

    Zresztą odwrotnie możnaby powiedzieć - "niech dolnośląskie zabytki będą finansowane tylko przez dolnośląskiego wojewodę, powiaty i gminy, a nie MKiDN", ale tak nie powiem :) - przecież są właśnie tak finansowane. Porównaj kwoty na renowację Wilanowa, zamku królewskiego itd. a nakłady na zabytki na Śląsku z puli MKiDN.

    Elementów nie da się w nic wbudować (nie fałszując ich historii), bo budowle, których były częścią przed 1656 po Potopie zostały wielokrotnie przebudowane. - da się. W wielu miejscach istnieją takie "lapidaria" bez szwanku dla zabytku. Nawet w Warszawie nie wszystko jest na swoim miejscu jak sam to ładnie pokazujesz.

    Powtórzę jeszcze raz - nie żałuj(cie) pieniędzy na zabytki w Warszawie, Krakowie czy gdzieś-tam, ale raczej postaraj(cie) się o więcej pieniędzy na Dolny Śląsk. - w tym problem że nikt się nie stara. Tutaj cię popieram i przyznaję 100% racji. Te opinie nie mają na celu zdyskredytować konkretne miasta i zabytki, a pokazać bezsens ludzkich działań.

    OdpowiedzUsuń

Administrator strony nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.