12/18/2012

Prowokacja...

Ostatnie dni  obnażyły smutną rzeczywistość zabytków na Dolnym Śląsku. Zaczęło się od wyburzenia pałacu w Kozińcu, przez dewastację zabytkowego parku w Maciejowcu, do której przyczynia się państwowa firma łamiąc prawo, po wypowiedź Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, który wszystkich pozbawił złudzeń. Lepiej nie będzie, ponieważ już jest wystarczająco dobrze.


Przy okazji okazało się, że zabytki tak naprawdę nie są prawie nikomu potrzebne i niewielu uważa że warto je ratować. W kraju, w którym historia i martyrologia są stawiane przez polityków na piedestale pamiątki przeszłości nie mają żadnego znaczenia. Przynajmniej te mniej znane.


Wygląda na to, że wspomniana przez ministra komisja konserwatorska wytypowała wybrane obiekty, które warto remontować i utrzymywać, a pozostałe skazano na niepewny los. Uratują je biedne gminy, osoby prywatne lub zginą w zapomnieniu. Nie ma funduszy na ratowanie wszystkich zabytków. Tą prawdę powinniśmy przyjąć ze zrozumieniem. Brzmi to jak wyrok wydany przez lekarzy na kogoś bliskiego, z którym nie da się tak łatwo pogodzić.


Wydaje się że nie do końca rozumiane są intencje zwykłych miłośników zabytków. Nikt przecież nie domaga się cudów i odbudowy setek zniszczonych pałaców- argument jakim  próbują zdyskredytować te działania przeciwnicy. Przecież chodzi o to żeby tylko zabezpieczyć to co ocalało dla kolejnych pokoleń. Dać szansę na przyszłość, dać oręż do ręki lokalnym społecznościom dla których może to być jedyna możliwość zarobku, integracji ze swoim regionem i stworzenia nowej jakości w zapomnianych miejscach. Nic nie zmienią kolejne remonty elewacji zamku na Wawelu lub ładowanie ogromnych funduszy na zamek królewski w Warszawie. To jest bez większego znaczenia dla mieszkańców i turystów, którzy tych zmian nawet nie zauważają tłumnie odwiedzając sztandarowe atrakcje. Ustanowienie programu rządowego, który by stworzył na śląskiej, i nie tylko śląskiej prowincji, punkty zapalne w oparciu o zabytki wydaje się logiczne. W szczególności w czasach gdy na takie działania przeznaczane są fundusze unijne. Szlaki piesze i rowerowe, ścieżki edukacyjne, tablice informacyjne, cykliczne imprezy, zabezpieczenie murów i wycięcie roślinności co pozwoli na wyeksponowanie starych zamków i pałaców, być może nawet illuminacja wybranych obiektów.


W tym momencie padnie zarzut, że państwo nie może dawać pieniędzy na prywatne pałace i dwory. W takim razie dlaczego daje je w Dolinie Pałaców i Ogrodów w Kotlinie Jeleniogórskiej ? Dlaczego przeznacza ogromne fundusze na kościoły ? Zabytkowy pałac stoi często kilkaset lat i obecny właściciel jest nic nie znaczącym epizodem w jego historii. Z jego powodu mamy zniszczyć spuściznę wielu pokoleń, które budowały ogromnym kosztem potęgę kulturalną regionu ? Za zabytek jesteśmy odpowiedzialni wszyscy, a nie tylko jego obecny zarządca. Mamy przykład jak wiele mogą zmienić pozytywne działania w tym temacie. Jeszcze kilkanaście lat temu niewiele osób kojarzyło okolice Jeleniej Góry z pałacami i zamkami, dzisiaj jest to sztandarowy produkt turystyczny promowany na każdym kroku. W całości w prywatnych rękach, a korzystamy z niego wszyscy.


Czy za zły stan dolnośląskich pałąców odpowiedzialny jest minister Zdrojewski ? Tak.  Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego odpowiada za podległy sobie resort tak samo jak minister transportu, czy minister zdrowia. Jest on zwierzchnikiem nieudolnych urzędnków, którzy przez zaniechanie lub celowe działania przyczyniają się do coraz większej dewastacji zabytków. Bez żadnych konsekwencji. Nie potrafił przez kilka lat doprowadzić do zmiany prawa, na które narzekają wszyscy, nie było nawet takiej próby! Jest winny. Problem tylko w tym, że to wszystko jest jego zdaniem fikcją. Jest dobrze, jest coraz lepiej i tylko garstka malkontentów niepotrzebnie wywiera "fałszywą presję". Nie ma żadnego problemu, nie ma ruin, nie ma nieprawidłowości, a ministerstwo ma na koncie same sukcesy. Z tą argumentacją trudno walczyć ponieważ żyjemy w innych światach.


Troska o nasze wspólne dziedzictwo kulturowe nazywana jest prowokacją...

Skąd my to znamy ?


2 komentarze:

  1. Troska o dziedzictwo historyczne, w tym o zabytki bywa czasem odbierana jako tytułowa prowokacja z powyższego wpisu, ale nawet najmocniejsze słowa w tym temacie to za mało – potrzebne jest szybkie i skuteczne działanie. Koniec świata dla zabytków w Polsce może stać się prawdziwą przepowiednią, o ile dalej będziemy udawać, że problemu nie ma.
    Czas się wziąć do roboty skoro koniec świata nie nastąpił ! - http://www.tripsoverpoland.eu/blog/2012/12/30/czas-sie-wziac-do-roboty-skoro-koniec-swiata-nie-nastapil/

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy2/06/2013

    Pracuję w WUOZ i z żalem mogę zapewnić, że Konserwatorzy mają zabytki w głębokiej d...
    Tylko dzięki temu, że znaleźli się pasjonaci, którym na zabytkach rzeczywiście zależy, dowiedzieliśmy się o „osiągnięciach” Konserwatora na terenie Śląska. W innych województwach jest tak samo. Może tylko skala zniszczeń jest mniejsza, ale spowodowane jest to wyłącznie mniejszą liczbą zabytków na innych terenach. Szkoda.

    OdpowiedzUsuń

Administrator strony nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.