1/28/2013

Konserwator podpowiada

Hasło "Polska w budowie" zamienia się w "Polskę w rozbiórce". Ofiarą tych porządków padają zabytki w całej Polsce. Potrzebne są nowe arterie komunikacyjne więc buldożery zrównają z ziemią całą zachowaną pierzeję kamienic przy ulicy Pułaskiego we Wrocławiu. Z podobnego powodu rozebrano kamienice w Gliwicach ale tutaj rozmach jest potężny i sytuacja jak wirus rozwija się na inne miejsca, nawet te odległe od planowanej inwestycji. Miasto Łódź wydało wyrok na 32 budynki których ich zdaniem nie opłaca się remontować - jedyne co się opłaca to niszczenie. 


"Dziennik Zachodni" pochylił się nad sytuacją śląskich zabytków, które rozpadają się bez opieki w centrach miast. Wszyscy świetnie wiemy co jest tego przyczyną - słynne już 3 przykazania urzędnika: brak pieniędzy, brak odpowiedniego prawa, brak ludzi co sprawia że właściciele są bezkarni. Chcą je oczywiście wyburzać aby uzyskać cenne tereny ale sprzeciwiają się temu dzielni konserwatorzy zabytków. Aby nie uderzać ciągle we wspomniane służby warto zaznaczyć słowa pani Magdaleny Lachowskiej - Śląskiego Konserwatora Zabytków, które wychodzą na przeciw ludzkim potrzebom i sprawiają przyjazne dla inwestora wrażenie. Pani konserwator podpowiada:

Zgodę na rozbiórkę zabytkowej kamienicy można dostać, ale warunek jest jeden. - Nadzór budowlany musi stwierdzić, że obiekt grozi zawaleniem, zagraża życiu i zdrowiu ludzi. Taka zgoda zostanie wówczas wydana. Tak było w przypadku kina Gloria w Bytomiu, w którym wybuchł pożar - mówi Magdalena Lachowska.


Problemy społeczne powinny być poruszane przez dziennik cyklicznie. Na przykład w kolejnym odcinku Wojewódzki Komendant Policji podpowie jak ukraść bezkarnie samochód, a dyrektor Urzędu Skarbowego pomoże uniknąć płacenia podatków. To się nazywa "przyjazne państwo"...

1/27/2013

Schizofrenia

W programie II Polskiego Radia, w ramach cyklu "Przestrzenie Kultury" odbyła się dyskusja na temat ginących dolnośląskich pałaców. W zasadzie miała się odbyć taka dyskusja bo o ginących pałacach prawie nikt nie wspomniał, a jałowa i do niczego nie prowadząca konwersacja nie wniosła nic nowego do tematu. To już jest smutna norma.

Można jednak zauważyć kilka prawidłowości z jakimi mamy do czynienia w przypadku rozmów na ten temat. Na początek osoba Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, w audycji reprezentowana przez panią Obelindę-Nowak, chociaż w jej miejsce można wstawić każdego urzędnika w kraju zajmującego to stanowisko, bo nie o personalia tutaj chodzi. Zacznijmy od określenia kim jest konserwator - jest to urzędnik - przedstawiciel administracji państwowej powoływany na swoje stanowisko przez wojewodę na wniosek Generalnego Konserwatora Zabytków lub za jego zgodą.


Audycja radiowa doskonale obrazuje absurdalną sytuację z jaką mamy do czynienia w przypadku tego urzędu. Właściciele zabytkowych pałaców wielokrotnie poruszali temat braku wsparcia naszego państwa w ratowanie zabytków, wadliwego prawa czy niewystarczających funduszy na ratowanie niszczejących pałaców. W tym czasie jedyny przedstawiciel państwa w tym gronie - urzędnik państwowy - milczy lub wręcz staje po stronie krytykujących! Nie ma funduszy, prawo jest złe, nie ma do tego wystarczającej liczby ludzi. Mamy wrażenie że wszyscy się zgadzają ze sobą, a winni są jacyś Oni, tylko trudno sprecyzować o kogo chodzi. Chyba o premiera lub prezydenta, ponieważ Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego ma dokładnie takie samo stanowisko. Czy ktoś wierzy, że premiera interesują jakieś ruiny ? Od tego ma ludzi na niższych szczeblach, czyli ministra, wojewodę, konserwatora. Kółko się zamyka i w ten sposób dochodzimy do wniosku że odpowiedzialnych za zabytki w tym kraju nie ma! Z jednej strony właściciele żalą się na państwo, z drugiej proszą o wsparcie dla konserwatora, czyli dla przedstawiciela tego państwa! Z jednej strony nie rozumieją dlaczego nikt im nie pomaga, z drugiej są pełni zrozumienia - wręcz uwielbienia. I vice versa, konserwator żałuje właścicieli jak może, utożsamia się z nimi, jest po ich stronie. Złe prawo uchwalają jacyś Oni, fundusze przydzielają też Oni,  tyle że nie chcą nic zmienić sami z siebie, bo przecież służby konserwatorskie nic w tym kierunku nie robią.

Tego by nie wymyślił Latający Cyrk Monthy Pythona.

Nie wymyślili by również tego że konserwator zabytków, czyli przedstawiciel administracji państwowej nie ma środków i możliwości żeby wyciągnąć konsekwencje w przypadku niszczenia zabytków przez państwową agencję (ANR), która nie ma środków na ratowanie zabytków i nie jest to jej statutowym celem. Państwo nie jest w stanie wyegzekwować prawa na sobie... Doszliśmy do ściany i żadne audycje radiowe nic nie pomogą w rozwikłaniu tego problemu. Tutaj potrzebna jest rewolucja.

1/24/2013

Nadbudowa

Obrazki z Sosnowca pokazują, że nie tylko na Śląsku źle się dzieje. To nie jest fotomontaż. Tak potraktowano historyzujący budynek poprzemysłowy w centrum miasta.. Projektant tego "dzieła" powinien otrzymać dożywotni zakaz wykonywania zawodu, inwestor - nakaz rozbiórki...



1/23/2013

Warto ratować zabytki ?

Argumentacja dolnośląskiego pisarza Hannibala Smoke którą umieścił na Facebooku nie wymaga żadnego dodatkowego komentarza...

Ratowanie zabytków i pomoc biednym umieszczone na dwóch szalach zalatuje tanim szantażem emocjonalnym. Również dobrze moglibyśmy pozamykać teatry i filharmonie i środki przeznaczyć na pomoc biednym. Czy to jest do pomyślenia? 

W ratowaniu zabytków nie chodzi o mury, stropy i dachy, tylko właśnie o ludzi. Zrujnowane pałace rozrzucone po całej dolnośląskiej prowincji są symbolem beznadziei, biedy, braku tożsamości, identyfikacji z miejscem, w którym się żyje. Zwykłe zabezpieczenie zabytku to już nadzieja, opisanie obiektu na tablicy informacyjnej to ważny cywilizacyjny krok naprzód, pokonanie bariery historycznej pustki. Zabytek umieszczony na mapach turystycznych staje się celem, opieka nad nim wartościowym społecznie zajęciem,. Obiekt uratowany, nawet jako trwała ruina pozwala odrzucić zaduch odtrąconego zadupia na rzecz poczucia wspólnoty z europejskim dziedzictwem. 

Wystarczy pojechać do Kwietna, żeby przekonać się, jak wielką rolę integracyjną odegrał tam wyremontowany pałac. Kiedy tam przyjechałem, był nieużytkowany, ale budził dumę i nadzieję na stałe zajęcie, był otaczany szacunkiem i spontanicznie pilnowany przez mieszkańców. Choć prywatny, mówiono o nim "nasz". Mało? 

A przecież są wsie, gdzie pałace zostały odbudowane, gdzie marazm i wykluczenie zastąpiło prawdziwe życie, optymizm, poczucie perspektywy i szans. Rewitalizacja to proces dotyczący ludzi, mury nie są celem tylko środkiem.


1/18/2013

Pałacowa wyprzedaż

Agencja Nieruchomości Rolnych wystawiła na sprzedaż 12 dolnośląskich rezydencji, z czego jedną z nich już udało się już sprzedać - pałac w Przyborowie znalazł nabywcę za 830 000 złotych! Wiadomości na pierwszy rzut oka wydają się optymistyczne, jednak trudno tutaj nie dojrzeć zagrożenia jakie stwarza ta sytuacja.

ANR wykwaterowuje z przygotowanych do zbycia obiektów dotychczasowych mieszkańców, dla których powstają nowe mieszkania. Trudno mówić o dobrym wpływie tych ludzi na stan zabytków. W większości przypadków dewastowali i niszczyli mienie "niczyje", a gdy zostawały gołe mury służyły one jako wychodek i miejsce libacji jednocześnie. Na szczęście nie wszędzie tak było. Byli oni także gwarantem tragicznego status quo i swego rodzaju ochroną tego co przetrwało. Jeżeli pałac uda się sprzedać, wtedy problem spadnie na nowego właściciela, jeżeli się nie uda, rezydencje po jakimś czasie zostaną opuszczone i zostawione same sobie. Nie przetrwają w kraju w którym system opieki nad zabytkami praktycznie nie istnieje, a obywatele bez skrupułów kradną i niszczą wszystko co wpadnie im w ręce. Trudno być optymistą.

Na liście znalazły się 3 obiekty szczególnie cenne, z czego 2 są w stanie kompletnej ruiny:

Dwór w Ścinawce Górnej stał się powszechnie znany z artykułów prasowych ponieważ miał go kupić i odbudować książe Karol. Okazało się jednak, że arystokrata nie zamierzał wydać na ten cel ani funta, stąd dzisiaj może go nabyć każdy. Jest położony w pięknej okolicy (Kotlina Kłodzka), posiada cenną kaplicę w której przetrwał wspaniały wystrój malarski, a na folwarku znajduje zniszczony renesansowy spichlerz.

Letnia rezydencja opatów lubiąskich w Moczydlnicy Klasztornej słynęła kiedyś ze swojego wystroju w tym z malowanego stropu, którego autorem był sam Michael Willmann. Zdemontowany w odpowiednim czasie ocalał do dzisiaj, w przeciwieństwie do samego pałacu. Pozostały z niego tylko gołe mury. Ze względu na historię warto, a nawet trzeba je ratować.

Na koniec najpiękniejszy pałac w zestawieniu, który do dzisiaj zachwyca resztką dekoracji rzeźbiarskiej oraz sztuaktorskiej na elewacji i w zdewastowanych wnętrzach. W Parchowie jeszcze widać gołym okiem, że po ewentualnym remoncie mielibyśmy do czynienia z prawdziwą perełką architektoniczną. Tak jak w  niedalekim Chróstniku gdzie mamy przykład że nigdy nie jest za późno na ratowanie zabytków.


źródło: http://dolny-slask.org.pl/890119,foto.html?idEntity=511076

Można kupić jeden z pozostałych pałaców w dobrym stanie i zainwestować mniejsze pieniądze, można także kupić mury z potencjałem, które w przyszłości da się przekształcić w coś co zachwyci tysiące ludzi i być może zwróci poniesione wydatki. Jeżeli znajdą się ludzie z odpowiednio zasobnym portfelem i przede wszystkim z wyobraźnią zyskamy na tym wszyscy. Jeżeli nie, nic już nie uratuje tych zabytków...

1/15/2013

Zbrodnicza niemoc

Kolejny głos urzędników sprawie niszczejących dolnośląskich rezydencji godny uwiecznienia. Tym razem pani Renacie Domagała odpowiedziała zastępca Dolnośląskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków  Pani Ewa Kic:

W odpowiedzi na Pani pismo w sprawie złego stanu zachowania obiektów pałacowych w województwie dolnośląskim, proszę przyjąć następującą informację.


Wiele obiektów pałacowych na Śląsku, wśród nich niektóre z wymienionych w Pani piśmie uległo zniszczeniu zaraz po II wojnie światowej w wyniku różnych działań o charakterze szabrowniczym i zbrodniczym, jak np. podpalenie w 1947 r. pałacu w Goszczu.

Informacje o powojennych losach tych pałaców można znaleźć w internecie. Ich udziałem była słabość ekonomiczno-społeczna systemu socjalistycznego, który przez całe lata nie przewidywał możliwości angażowania środków państwowych w odbudowę „poniemieckich” pałaców.

Dzisiejszy stan niektórych obiektów pałacowych jest wynikiem również „złych sprzedaży”, pałace często zmieniały właścicieli, którzy nie tylko nie radzili sobie z odbudową, ale nawet zabezpieczeniem.
Spośród wymienionych w piśmie obiektów trzy są własnością prywatną, pozostałe należą do Agencji Nieruchomości Rolnych lub do właściwej Gminy.

Służba konserwatorska we wrześniu 2012 r. przeprowadziła kontrolę pałacu w Parchowie, wydając ANR zalecenia pokontrolne, w maju 2012 r. również skontrolowała należący do ANR pałac w Siedlcach, wydając zalecenia pokontrolne związane z zabezpieczeniem murów przed dalszą degradacją. Odnośnie pałacu w Dziewinie ostatnią kontrolę przeprowadziliśmy w 2004 r., obecnie obiekt należy do prywatnej osoby (od 2008 r.)






Winni zostali zidentyfikowani, przyczyny ustalone, prosimy przyjąć następujące informacje i nie przeszkadzać w dalszej pracy... Jak wyczerpujące to jest zadanie świadczy ostatnia wizyta urzędników w Dziewinie w 2004 roku (!). Od tego czasu pałac się dosłownie rozsypał. Całe szczęście że informacje można znaleźć w internecie to jest nadzieja że DWKZ jest na bieżąco w temacie i z ogromną troską pochyla się nad jego losem. Aby ułatwić zadanie naszym dzielnym konserwatorom powyżej umieszczone zostało kilka zdjęć pałacu w Dziewinie. Widać jak zadbany jest to obiekt i ile trudu kosztuje urzędników uratowanie jednego z najcenniejszych zabytków renesansowych w Polsce. W tym przypadku mamy do czynienia ze zbrodniczym brakiem działania wszystkich odpowiedzialnych za jego los.

1/06/2013

Polityka patriotyczna

Polityka wdziera się w nasze życie na każdym kroku przewracając system wartości i sposób myślenia do góryt nogami. Agresywne media starają się nam na każdym kroku wmówić że nie ma nic ważniejszego niż bełkotliwe przemówienie polityka X lub nic nie znaczący gest polityka Y. Od rana do wieczora trwa festiwal obłudy, głupoty, fałszu i wzajemnej agresji narzucany nam jako rzecz dla nas w życiu najważniejsza. W natłoku tego absurdu umykają rzeczy istotne, te które dzieją się wokół nas i mają realny wpływ na nasze życie. Uświadamiają nas w tym sami politycy, którzy pod pretekstem "czynienia dobra" realizują tylko swoje ambicje nie zważając na to co jest społeczeństwu potrzebne i co po sobie zostawią następnym pokoleniom. Gdy krytykujemy posła, ministra, prezydenta automatycznie jesteśmy przypisywani do zwolenników partii X lub Y, co powoduje że większość społeczeństwa boi się wyrażać swoje zdanie na wybrane tematy. Lepiej siedzieć cicho i się nie wychylać a urzędnicy niech robią swoje, co nas to obchodzi.


Krytykując Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego możemy narazić się na to, że ktoś przylepi nam łatkę "pisiora", jeżeli będziemy go zbytnio chwalili zostaniemy "lemingami", w związku z tym większość siedzi aprobuje każde jego działanie w milczeniu. Jak wygodnie jest działać w takiej atmosferze... Za pomocą mediów podzielilono świat na 2 części zapewniając bezkarność wszystkim rządzącym i tym mającym wpływ na funkcjonowanie państwa, województwa, gminy. Nawet zabytki stały się kartą przetargową, której wartość mierzy się słupkami popularności w sondażach przedwyborczych. Czy opłaca się walczyć o zniszczony pałac w małej wsi jeżeli łatwiej jest dać pieniądze na remont spektakularnych zabytków w dużym mieście zapewniając sobie kilka tysięcy głosów ? Jakie znaczenie mają głosy mieszkańców Parchowa, Gorzanowa lub Lisich Kątów na tle wielkiego Wrocławia ? W takim razie po co angażować się w tak niepotrzebny interes ? Okazuje się że można się tylko narazić...


Wciąż śląskie zabytki są traktowane jako coś gorszego ze względu na swoje "niemieckie" pochodzenie. Oczywiście nikt oficjalnie się do tego nie przyzna, chociaż każdy widzi na własne oczy jak to wygląda w rzeczywistości. Znowu mamy do czynienia z polityką... W Katowicach budowany jest nowy gmach Muzeum Śląskiego, ale już teraz trwa awantura o wizję Śląska jaka będzie prezentowana w jego murach. Na propozycję wystaw pokazujących PRAWDZIWĄ historię Śląska w której swoje dominujące miejsce znalazły inne narodowości niż Polacy, czyli głównie Niemcy, zareagowali politycy. Marszałek województwa nawet skierował do prac nad wystawami swojego urzędnika, który miał nadzorować (cenzurować) prace naukowców! Ważne są słowa prezydenta RP jakie wygłosił podczas ostatniej Barbórki na Śląsku w tej sprawie: "Dlaczego środowisko naukowe utrudnia nam prowadzenie patriotycznej polityki historycznej ?"


No właśnie. Dlaczego ? Nie jest ważna prawda, ważny jest patriotyzm. Nawet jeżeli opiera się na kłamstwie. Jeżeli prezydent naszego kraju w ten sposób postrzega historię, to który podległy mu urzędnik zechce "ginąć" za niemieckie pałace i zamki ? Prościej przeczekać aż się rozlecą i będzie można wtedy bez przeszkód realizować politykę patriotyczną na Ziemiach Odzyskanych...

Niepostrzeżenie wrócił PRL...


1/02/2013

Zabytki w komórce według NID

Narodowy Instytut Dziedzictwa nie ustaje w działaniu na rzecz popularyzacji i ratowania polskich zabytków. Pojawiła się nowa inicjatywa którą ogłosiły media:

Zabytki w Polsce już na twojej komórce

Lokalizację obiektów zabytkowych w najbliższej okolicy oraz najważniejsze informacje na temat danego zabytku oferuje nowa aplikacja na urządzenia mobilne "Zabytki w Polsce", przygotowana przez Narodowy Instytut Dziedzictwa.
Lokalizację obiektów zabytkowych w najbliższej okolicy oraz najważniejsze informacje na temat danego zabytku oferuje nowa aplikacja na urządzenia mobilne "Zabytki w Polsce", przygotowana przez Narodowy Instytut Dziedzictwa.
Aplikacja dokładnie określa umiejscowienie obiektów zabytkowych w najbliższej okolicy użytkownika oraz udostępnia najważniejsze informacje na temat danego zabytku opracowane przez ekspertów Narodowego Instytutu Dziedzictwa (NID). Darmową aplikację w wersji na system operacyjny Android można pobrać bezpłatnie na stronie Google Play wpisując hasło "Zabytki w Polsce Narodowy Instytut Dziedzictwa".

Do pobrania jest obecnie wersja pilotażowa aplikacji, która zawiera informacje o 168 zabytkach w Polsce – pomnikach historii, wybranych stanowiskach archeologicznych, a także niektórych zamkach. Baza danych ulega jednak systematycznej rozbudowie. Aplikacja jest wersją mobilną niedawno uruchomionej strony Instytutu – http://e-zabytek.nid.pl Docelowo ma dostarczać informacji na temat wszystkich obiektów znajdujących się w państwowym rejestrze zabytków nieruchomych. Już wkrótce aplikacja ma być także dostępna na system operacyjny iOS.

Jak podkreślają przedstawiciele NID, aplikacja jest odpowiedzią instytutu na rosnące zainteresowanie polskimi zabytkami. "Zabytki w Polsce" powstały z myślą nie tylko o miłośnikach zabytków, lecz o wszystkich, którzy nie chcą brać ze sobą ciężkich przewodników na wyjazd, a mają w planach zwiedzanie. Aplikacja oprócz podania dokładnej lokalizacji, oszacowuje również odległość dzielącą użytkownika od wybranego obiektu. Osoby, które chcą dowiedzieć się więcej na temat danego zabytku czy miejsca, mają do dyspozycji współczesne oraz archiwalne zdjęcia, a także szczegółowe opisy przygotowane przez ekspertów, na co dzień zajmujących się ochroną dziedzictwa kulturowego w Polsce.

"Aplikacja ta jest doskonałym połączeniem nowoczesności i tradycyjnego zwiedzania. Dzięki współczesnym technologiom mamy możliwość zaprezentowania szeregu informacji na temat dziedzictwa kulturowego w Polsce. Udostępniając nieodpłatnie aplikację pragniemy zachęcić wszystkich nie tylko do wirtualnego poznawania zabytków naszego kraju, ale przed wszystkim do aktywnego ich zwiedzania" - zaznaczyła dyrektor Narodowego Instytutu Dziedzictwa Paulina Florjanowicz.

Aplikacja dokładnie określa umiejscowienie obiektów zabytkowych w najbliższej okolicy użytkownika oraz udostępnia najważniejsze informacje na temat danego zabytku opracowane przez ekspertów Narodowego Instytutu Dziedzictwa (NID). Darmową aplikację w wersji na system operacyjny Android można pobrać bezpłatnie na stronie Google Play.

Do pobrania jest obecnie wersja pilotażowa aplikacji, która zawiera informacje o 168 zabytkach w Polsce – pomnikach historii, wybranych stanowiskach archeologicznych, a także niektórych zamkach. Baza danych ulega jednak systematycznej rozbudowie.

Aplikacja jest wersją mobilną niedawno uruchomionej strony Instytutu – http://e-zabytek.nid.pl Docelowo ma dostarczać informacji na temat wszystkich obiektów znajdujących się w państwowym rejestrze zabytków nieruchomych. Już wkrótce aplikacja ma być także dostępna na system operacyjny iOS.

Aplikacja oprócz podania dokładnej lokalizacji, oszacowuje również odległość dzielącą użytkownika od wybranego obiektu. Głodni wiedzy znajdą tam współczesne oraz archiwalne zdjęcia, a także szczegółowe opisy przygotowane przez ekspertów, na co dzień zajmujących się ochroną dziedzictwa kulturowego w Polsce.

(ew/PAP-Nauka w Polsce)



Pomysł świetny, gorzej z wykonaniem. Rzut oka na portal e-zabytek i  na nową aplikację nie pozostawia złudzeń. Miną lata aż to wszystko zacznie funkcjonować zgodnie z intencją autorów. Oprócz lat trzeba doliczyć okrągłą sumkę jaką przeznaczono na te inicjatywy, a która powinna trafić na bardziej pożyteczne cele - wbrew propagandzie mamy w kraju bardzo złą sytuację zabytków. Na ratowanie ich powinna być przeznaczana każda kwota pieniędzy, tymczasem przeznacza się je na "fajerwerki". Czy naprawdę potrzebna jest komukolwiek informacja w komórce że znajduje w pobliżu Wawelu lub Hali Stulecia we Wrocławiu ? Rzut oka na stronę internetową NID nie pozostawia złudzeń że znajdą się w bazie danych zabytki mniej znane ponieważ od lat można zaobserwować utartą ścieżkę jaką kroczą instytucje państwowe. Ma ona na celu zmarginalizowanie obiektów zniszczonych i zapomnianych na rzecz tych najbardziej znanych. Wszak nie po to przeznacza się miliony tylko w kilka wybranych miejsc tworząc otoczkę troski władz o kulturę i sztukę, żeby ludzie zwiedzali zapuszczone ruiny i co gorsza, czepiali się urzędników za ich stan. Poza tym NID na swojej stronie internetowej nie ma nawet aktualnego spisu zabytków, co powinno być podstawą jeżeli chce się robić coś więcej. Na razie mapa dolnośląskich zabytków według NID wygląda tak:


Z aplikacji możemy się także dowiedzieć, że katedra gnieźnieńska znajduje się w Nysie... Programik jest na razie "wersją pilotażową" jednak nie przeszkodziło to chwalić się "sukcesem" w mediach i szumnie ogłaszać światu jej powstanie. Warto chwalić się kolejnym sukcesem ze słowem "zabytek" w tle, nawet jeżeli jest on wirtualny - tym razem dosłownie.

1/01/2013

Imponujące świątynie Rudy Śląskiej

Neogotyckie, neoromańskie, modernistyczne, w większości ceglane świątynie Rudy Śląskiej powstały w XIX lub na początku XX wieku dla stale rosnącej liczby mieszkańców górniczych osiedli. Fundowane przez bogate rody przemysłowców i arystokratów takich jak Ballestremowie lub Schaffgotschowie są świadectwem bogactwa tej ziemi i ważnymi świadkami początków miasta. Chociaż nie imponują bogatą historią to są one jednymi z najpiękniejszych kościołów nie tylko na Śląsku. Fotografie nie są w stanie oddać  różnorodności, doskonałej architektury i bogactwa detali, ale może zachęcą do bliższego poznania tych mało znanych zabytków sakralnych...