6/27/2013

Zabytkowa Rzeczpospolita Ludowa

W numerze 4/1983 czasopisma "Spotkania z Zabytkami" ukazał się apel:

Z zabytkami w naszym kraju dzieje się coraz gorzej. Nikt np. jeszcze nie podjął decyzji - jak to sugerowa­liśmy w zeszycie 8-1982 (s. 9) - chociaż prowizorycz­nego zabezpieczenia przed dalszą dewastacją tych obiektów, którym grozi całkowite unicestwienie. Trze­ba bowiem zrobić wszystko, żeby doczekały lepszych czasów, kiedy stać nas będzie na ich całkowite odno­wienie. PODTRZYMUJEMY TEN WNIOSEK W FORMIE APELU DO SEJMOWEJ KOMISJI KULTURY, DO MINI­STRA KULTURY I SZTUKI, DO NARODOWEJ RADY KULTURY. Uważamy, że nie musimy przekonywać tych organów o znaczeniu zabytków dla narodowej tożsamości i ich wartościach ekonomicznych, zainte­resowanych zaś odsyłamy do wspomnianego zeszytu 8 „Spotkań z zabytkami", szczególnie do jego pier­wszych stronic, na których omówiliśmy dotychczaso­we raporty o stanie zabytków w Polsce. Dodajmy tyl­ko, że taki właśnie powinien być obecnie kierunek ochrony zabytków w naszym kraju - nie wielkie inwe­stycje konserwatorskie, lecz drobne naprawy, wzmoc­nienia i ścisłe nadzorowanie obiektów.



Apel ten pozostał bez odpowiedzi. Po pół roku później (1/1984) felietonista podjął temat ponownie:

Jakże słuszna była inicjatywa redakcji „Spotkań z zaby­tkami" podjęta już w pierwszej (chyba najgorszej) fazie naszego „wielkiego kryzysu" w zeszycie nr 8 z 1982 r. (s. 9)! I jak bardzo dalekowzroczna!!! Dziś, po dwóch latach od ukazania się tamtego zeszytu, powszechnie już zwane­go „czarnym", całą sprawę należy przypomnieć. Redak­cja, po opublikowaniu omówień kolejnych raportów o sta­nie zabytków w Polsce, zamieściła komentarz, w którym m.in. czytamy: „...funduszy na kompleksową odnowę za­bytków Jest i będzie bardzo mało, należy więc - nie zwle­kając - przy pomocy tych niewielkich środków i społecz­nej inicjatywy podjąć działania zmierzające do takiego zabezpieczenia wszystkich zabytków (szczególnie zaś tych, które stoją przed katastrofą unicestwienia), aby przetrwały do lepszych czasów, kiedy stać będzie kraj na ich pełną konserwację". Potem, w numerze 4(14)-1983 (s. 1) został zamieszczony utrzymany w tym samym duchu apel do ludzi, od których zależy m.in. ochrona dóbr kultury w naszym kraju.

Minęły dwa lata. Ponieważ przez ten czas inicjatywa re­dakcji nie wzbudziła nigdzie entuzjazmu (nie mówiąc już o rozpoczęciu jakichś działań), a zabytków jakby już trochę nam ubyło (myślę przede wszystkim o tych, z których remontów wycofują się „zreformowane gospodarczo" in­stytucje) - pozwolę sobie zaproponować kilka praktycz­nych rozwiązań. Sprawa sprowadza się więc do wykony­wania różnych drobnych prac przy niszczejących obiek­tach - np. zabicie okien deskami, reperacja dachu i rynny, postawienie ogrodzenia - i dobrym ich pilnowaniu, aby jacyś rodacy nie zechcieli dewastować, rozbierać, rozkradać. Po pierwsze - każdy wojewódzki konserwator zabyt­ków winien wytypować takie obiekty na swoim terenie, po drugie - winien określić zakres robót zabezpieczających, po trzecie - winien określić skład i liczebność fachowców w grupie remontowo-zabezpieczającej. Na zakup jednak odpowiednich materiałów, na utworzenie i utrzymanie grup remontowych, na zatrudnienie dozorców - potrzebne są pieniądze. Ich źródło widzę m.in. w:

1) zahamowaniu prac konserwatorskich o dużym zakre­sie i przeznaczeniu zaoszczędzonych w ten sposób pie­niędzy na drobne remonty,

2) odpisach dewizowych z zagranicznych prac konserwa­torskich prowadzonych przez Polaków, np. w wysokości 10-20% na rzecz tej akcji,

3) dobrowolnych składkach mieszkańców terenów, na których znajdują się opuszczone i niszczejące zabytki. Proponuję także, aby od zaraz:

1) część roboczego budżetu przyznawanego przez Mi­nisterstwo Kultury i Sztuki wojewódzkim konserwatorom zabytków przeznaczyć na tymczasowe zabezpieczenie obiektów,

2) opracować w MKiS taki plan pracy PP Pracowni Kon­serwacji Zabytków, który obejmowałby również drobne naprawy w różnych miejscach kraju,

3) zorganizować w MKiS pomoc (organizacyjną, finanso­wą, prawną) w tworzeniu terenowych brygad remonto­wych w każdym województwie,

4) wykorzystać do akcji remontowej spółki polonijno-za- graniczne zajmujące się konserwacją zabytków (nawet tylko w imię miłości do Starego Kraju!) oraz

5) zwrócić się o pomoc do niejednokrotnie sprawdzonych przyjaciół zabytków - towarzystw regionalnych, społecz­nych opiekunów zabytków, żołnierzy itp.

A nad tym wszystkim (i nad zabytkami) winien czuwać organ ze specjalnymi uprawnieniami, zorganizowany na wzór Państwowej Inspekcji Ochrony środowiska. I niech właśnie tak się nazywa - Państwowa Inspekcja Ochrony Zabytków, działająca jako „konserwatorska policja". Uff... pomogłem nieco władzom. Teraz niech władze po­mogą zabytkom. I zawsze pomagajmy sobie nawzajem. Jednym słowem „tak trzymać!" - jak krzyknął pewien ka­pitan, nie wiedząc, że lada moment zatonie wraz ze swoim okrętem... A może nie zatonie


Te słowa padły w 1982, 1983 i 1984 roku. Niewiarygodne, ale po tylu latach uświadamiają nam że problemy, które były widoczne w PRL dzisiaj są wciąż aktualne. Przez 30 lat nikt nie kiwnął palcem żeby je rozwiązać, chociaż postawiona diagnoza nie pozostawiała wątpliwości jakie powinny być priorytety w dziedzinie ochrony zabytków. Tak jak wtedy, dzisiaj stawia się na działania spektakularne, nie na prawdziwe potrzeby, nie ma żadnego programu, konserwatorzy nie zajmują się tym, do czego zostali powołani, nikt nie kiwnie palcem żeby ratować najbardziej zagrożone obiekty.


Przez te lata zginęły dziesiątki o ile nie setki cennych zabytków i giną nadal. Szkoda że w tamtych czasach słowa felietonistów "Spotkań z zabytkami" nie zostały wcielone w życie, nie tylko dlatego, że przetrwały by one do dzisiaj, być może to by był początek realnych działań, które mogły być z powodzeniem teraz  kontynuowane. Chociaż dzisiejszy kryzys nie dorównuje temu, który panował tuż po mrocznych latach stanu wojennego, nikt nie zamierza wprowadzać programu ratowania najbardziej zagrożonych zabytków, nie zmienia się wadliwego prawa, a organy państwa kapitulują na wszystkich frontach czego efektem są niezliczone ruiny w każdym mieście i wiosce. Chociaż zmieniły się czasy w jakich żyjemy, w tej dziedzinie wciąż mamy PRL i długo będziemy czekali na "zabytkowy okrągły stół". Większość zabytków tego już nie doczeka.

2 komentarze:

  1. Anonimowy6/27/2013

    Teraz za sprawa licznych publikacji internetowych m.inymi Hannibala Smoke i p. Wojciechowskich pojawiły sie szanse na zmianę sytuacji. Już widać pierwsze efekty w postacji niewielkiego wzrostu środków i zwiększenia aktywności służb konserwatorskich. Niestety intensywność dzialan należy utrzymywać, bo mozna łatwo stracić te pierwsze efekty. Tu ogromna prośba takze do Hannibala o przypominanie i ponowne zamieszczanie materiałów w internecie, dalsze publikacje i Dopingowanie gmin do występowanie o fundusze np. Unijne.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze, że Hannibal ma takie przebicie :) Bo rzeczywiście w necie coraz więcej jego fotek się pojawia.

    PS:Ciekawy blog ;)

    OdpowiedzUsuń

Administrator strony nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.