7/21/2013

Utracony skarb ziemi kłodzkiej

Pałac w Wilkanowie był jedną z najpiękniejszych i najokazalszych rezydencji na ziemi kłodzkiej. Powstał w XVI wieku jako renesansowy dwór obronny otoczony fosą, której fragmenty przetrwały do dzisiaj, podobnie jak resztki dekoracji sgraffitowej z tego samego okresu. W latach 1700–1708 był rozbudowywany i przebudowany na pałac w stylu barokowym.


(...)Na pierwszym i drugim piętrze rezydencji znajdowały się sale utrzymane w stylu barokowym – sufity zostały ozdobione sztukateriami, a ściany – malowanymi tapetami. Na drugim (reprezentacyjnym) piętrze znajdowały najokazalsze wnętrza pałacowe: sala z iluzjonistycznymi malowidłami Franza Bartscha z połowy XVIII wieku i sala reprezentacyjna z malowanym stropem. Uświetniały ją malowane tapety, wykonane przez Bartscha, przedstawiające zwierzęta (rodzime i egzotyczne), lasy, kwiaty i skały. W kolejnej sali malowidło sufitowe jest kompozycją czysto barokową, przedstawiającą przemianę człowieka w żurawia (motyw mitologiczny, zaczerpnięty zapewne z Metamorfoz Owidiusza) w odważnie skróconej perspektywie architektury iluzyjnej. Ściany pokoju ozdobiono rokokowymi medalionami „podtrzymywanymi” przez wytworne aniołki latające na niebieskim tle nieba. Na tych właśnie medalionach szybką i śmiałą kreską namalowano sceny przedstawiające waleczne czyny von Althannów. W komnacie znajdował się ponadto piękny piec kaflowy. We wnętrzu trzeciej kondygnacji, w przednim trakcie i w południowo-zachodnim narożniku istniała polichromia.(...)





Już w XIX wieku Althannowie wydzierżawili swój wspaniały pałac otoczony ogrodami skazując go na powolną degradację i częściowe wyburzenie zabudowy gospodarczej, a w 1945 roku spłonął, bynajmniej nie w wyniku działań wojennych. Później było już tylko gorzej. Miejscowy PGR nie potrzebował okazałej sali balowej zdobionej malowidłami i sztukateriami, nie była nikomu potrzebna wspaniała klatka schodowa, ani inne reprezentacyjne wnętrza. Rozpoczęła się dewastacja opuszczonego budynku, która doprowadziła do zawalenia dachu i do ruiny całą budowlę. Sytuację miał uratować prywatny właściciel, który rozpoczął remont, ale jego działania doprowadziły zabytek do ostatecznego zniszczenia. Pozostały po nim jedynie mury zewnętrzne do pełnej wysokości kryjące w swoim wnętrzu pustkę. Trudno uwierzyć że opisane wyżej wnętrza istniały jeszcze 40 lat temu i zostały bezpowrotnie utracone. Na zawsze...

lata 70-te XX wieku - pałac pod "opieką" PGR



jeszcze może być pięknie...

Cud w pałacu w Gorzanowie

Pałac Herbersteinów w Gorzanowie to jedna z najwspanialszych. zachowanych do dzisiaj, renesansowych rezydencji w Europie (chociaż słowo "zachowany" trzeba przyjąć umownie). Przetrwał wojnę bez większych uszkodzeń, później tradycyjny na tym terenie szaber oraz przypadkowych mieszkańców zasiedlających jego mury. Rozmiary zabytku, ogromna powierzchnia zabytkowej substancji do zagospodarowania i konserwacji, w postaci sztukaterii i polichromowanych elementów wnętrz, przerosła możliwości ówczesnych gospodarzy. Okazało się że ogromny budynek stał się "kulą u nogi" ponieważ nie było chętnych i możliwości jego adaptacji na inne cele niż muzeum. Przez dziesiątki lat opuszczony pałac niszczał, sporadycznie naprawiany, z coraz gorszym skutkiem. Po 1989 roku z wielką ulgą sprzedano zabytek w nadziei że zajmą się nim prywatni przedsiębiorcy i pasjonaci, co tylko pogorszyło sprawę ponieważ ci ostatni nie starali się nawet łatać większych ubytków w dachu i murach. Popadał w coraz większą ruinę, zaczęły walić się ozdobne szczyty, ściany, runęła część dachu. Wydawało się że to koniec (więcej: Rozpoczęła się agonia pałacu w Gorzanowie)




Niecały rok temu przyszedł ratunek w postaci Fundacji Pałac Gorzanów. Na początku wydawało się, że to kolejny przykład użytkownika który ma ogromne chęci i plany, ale niewielkie możliwości aby cokolwiek zrobić. Dlaczego szerzej nieznana fundacja miała uratować zabytek, na który nie miały pomysłu i pieniędzy władze na szczeblu wojewódzkim, a nawet krajowym ? Nie pomógł arystokrata i obcokrajowcy, nic nie dawały doraźne prace zabezpieczające, a przecież po nich w dachu i murach pozostały ogromne dziury i rozkradzione elementy oryginalnego wyposażenia.




Dzisiaj możemy już mówić o cudzie - kolejnym jaki wydarzył się na Dolnym Śląsku w ostatnim czasie, po Kamieńcu Ząbkowickim, Płoninie, Ząbkowicach Śląskich, Pakoszowie, gdzie z ruin podnoszą się prawdziwe perły, dając przykład innym że nie ma takich zniszczeń, których nie dało by się odbudować lub zagospodarować. W przypadku pałacu w Gorzanowie cud jest chyba największy (dosłownie) i tym bardziej trzeba docenić to co już zostało na jego terenie zrobione, a przecież to dopiero początek...




Opleciona rusztowaniami wieża, uzupełnione ubytki murów, nowe pokrycie dachu i hełmu na wieży, podparte zachowane stropy i odbudowa brakujących, wycinka samosiejek i chorych drzew w zabytkowym parku czyli niezbędne minimum potrzebne do uratowania tego obiektu wykonano w ciągu roku! Na szczęście to nie koniec, a pracy wystarczy na kolejne kilkanaście lat, o ile znajdą się odpowiednie fundusze i nie zmieni się zaangażowanie nowych właścicieli.




Pałac jest ogromny i ogromne są kwoty potrzebne na jego uratowanie jednak liczy się każda złotówka. Fundacja Pałac Gorzanów prosi wszystkich chętnych o datki na konto bankowe  ( 83 1160 2202 0000 0002 2886 8870 ), materiały budowlane pochodzące z rozbiórek i wolontariuszy pomagających w odbudowie. Tym ostatnim zapewnia nocleg i wyżywienie, co może być ciekawą ofertą na spędzenie wakacji w pięknym miejscu i nabycia wiedzy oraz doświadczenia przy renowacji bezcennego zabytku. Każda forma pomocy jest mile widziana a postępy prac każdy z nas może śledzić na stronie www.palacgorzanow.pl. Oby ich było jak najwięcej.

więcej zdjęć na www.zabytkidolnegoslaska.com.pl i zdjęcia z 2012 roku dla porównania tutaj

7/17/2013

Ziemia ząbkowicka - turystyczna perła Dolnego Śląska

Powiat ząbkowicki nie kojarzy się  tak jednoznacznie z turystyką jak okolice Jeleniej Góry lub Kłodzka. Wciąż te strony są mało znane w kraju, chociaż prowadzone działania reklamowe w mediach odnoszą pozytywne skutki i co ważne, działanie nie kończy się na marketingu, ale są widoczne efekty w terenie, w szczególności w dziedzinie ochrony zabytków. Okolice Ząbkowic Śląskich to jeden z najpiękniejszych zakątków na Dolnym Śląsku, który wybija się w ostatnim czasie ponad lokalną przeciętność przynosząc kolejne dobre wiadomości i pozytywne wrażenia na miejscu.


Stolicy powiatu przedstawiać nie trzeba, a klimat miasteczka najlepiej oddają słowa Henryka Wańka przytoczone we wpisie Frankenstein. W chwili obecnej (2013 rok) na jego terenie prowadzone są kolejne prace mające na celu przywrócenie dawnej świetności miejscowym zabytkom. Rzucają się w oczy rusztowania przy pięknym kościele p.w. św. Anny, przy murach obronnych, plantach oraz na zamku. W tym ostatnim wyremontowana została wieża bramna, zrekonstruowano ubytki murów i attyki, wzmocniono sklepienia, rzucają się w oczy wstawione okna - kolejny cud ? Wcześniej odnowiono część zabytkowych kamienic, nawierzchnię rynku wraz z niektórymi uliczkami i największą atrakcję miasta, czyli Krzywą Wieżę. To daje efekty nie tylko w poprawie estetyki, ale gołym okiem widać wzmożony ruch turystyczny. Jeżeli ta tendencja będzie przybierała na sile i rozwinie się przy okazji odpowiednia infrastruktura, to może w końcu doczekamy się dolnośląskiego miasta-ikony na miarę Sandomierza lub Kazimierza ? Ząbkowice są tutaj na najlepszej drodze, tym bardziej że w okolicy atrakcji nie brakuje, a do większości dojedziemy na rowerze.




Tak pięknie nie jest niestety w Ziębicach, chociaż miasteczko ma swój klimat i wspaniałe zabytki. Tutaj rzuca się w oczy zaniedbanie i pustka na ulicach, co nie oznacza, że można je ominąć podczas zwiedzania ziemi ząbkowickiej. Niewiele jest tak zachowanych starych miast w Polsce, niewiele tak wspaniałych kościołów gotyckich jak miejscowy kościół parafialny...


Blisko stąd do Henrykowa z cysterskim klasztorem, miejscem gdzie po raz pierwszy pojawiły się na piśmie słowa w języku polskim. Cały kompleks w dość dobrym stanie mieści obecnie seminarium duchowne, Caritas, dom opieki i inne instytucje kościelne. Jest udostępniony do zwiedzania, nie ma żadnych przeszkód aby pospacerować po pięknym i zadbanym parku, działa tutaj nawet niewielka pizzeria. Pomijając walory zabytkowe całego założenia jest to chyba jedyny klasztor pocysterski na Dolnym Śląsku, na terenie którego można jeszcze poczuć namiastkę klimatu jaki panował w dawnych wiekach.




Kamieniec Ząbkowicki był wspominany we wpisach Kamieniec Ząbkowicki piękniejeCud w Kamieńcu Ząbkowickim. Nic dodać, nic ująć. Pocysterski klasztor, ruiny wspaniałego pałacu wraz z parkiem to gwarancja niezapomnianych wrażeń, dla każdego, kto się tutaj zjawi.




Twierdza w Srebrnej Górze także opisana w poprzednim wpisie, mimo krytycznych uwag jest kolejnym zabytkiem, który każdy musi zobaczyć na własne oczy. Ogromny kompleks fortyfikacji malowniczo położony na górskich szczytach udostępniony jest oczywiście do zwiedzania, a widoki ze szczytu Donjonu zapierają dech w piersiach. Położone poniżej miasteczko oferuje noclegi i wyżywienie na najwyższym poziomie, co w tych stronach nie jest jeszcze normą.




Ze "sztandarowych" atrakcji powiatu ząbkowickiego zostaje nam jeszcze Złoty Stok z przeznaczoną do zwiedzania starą kopalnią złota. Nie można przy okazji pominąć samego miasteczka w którym wyznaczono trasę turystyczną po największych jego atrakcjach. Czysto, pięknie, kameralnie. Cenne zabytki tworzą malowniczą kompozycję na górskim stoku zachęcając do dłuższego pobytu.




Są także piękne, ale zaniedbane i zniszczone pałace: w Stolcu, Kluczowej, Stoszowicach, Bobolicach i kilku innych miejscowościach, jest zrujnowany zameczek w Ciepłowodach, zapomniane fortyfikacje w Braszowicach, stare wiejskie kościółki i wspaniałe krajobrazy przedgórza sudeckiego poprzecinane zadrzewionymi alejami łączącymi poszczególne wsie i miasteczka. Wiele się tutaj ostatnio dzieje, zmienia na lepsze i jedyne czego brakuje to wspólne działanie wizerunkowe. Jeżeli uświadomimy sobie, że Krzywa Wieża, pałac w Kamieńcu Ząbkowickim, klasztor w Henrykowie, twierdza w Srebrnej Górze i kopalnia złota w Złotym Stoku położone są w promieniu kilkunastu kilometrów od Ząbkowic, mamy obraz możliwości rozwoju turystyki w tej okolicy. Gdzie jeszcze w Polsce (poza Dolnym Śląskiem) znajdziemy miejsca o takim natężeniu tak cennych zabytków ? Zobaczcie to na własne oczy!

7/16/2013

Srebrna Góra - zapomniany Pomnik Historii ?

Twierdza w Srebrnej Górze to jedna z turystycznych ikon Dolnego Śląska - dzieło ogromne, monumentalne, malowniczo położne i... kompletnie zniszczone.

(...)Największa Górska Twierdza w Europie. Granica zespołu zabytkowego obejmuje obszar warowni o powierzchni 106 ha, usytuowanej na wzniesieniach otaczających Przełęcz Srebrną w paśmie Gór Sowich i Bardzkich, złożonej z różnego rodzaju dzieł obronnych, murowanych i ziemnych, z drogami fortecznymi.(...)

(..)W całej twierdzy znajdowało się łącznie 299 kazamat i 52 izby strzeleckie. Na wypadek wojny jej załogę miało stanowić 3756 żołnierzy, a w razie potrzeby nawet 5000. Artyleria forteczna składała się z 264 dział, haubic i moździerzy. Magazyny mogły pomieścić żywność, broń, amunicję i opał na co najmniej trzymiesięczne oblężenie. Centralną i najwyższą częścią twierdzy jest Donżon (120 metrów szerokości i 140 długości). Składa się on z czterech dużych bastei wieżowych.

Ze względu na wartości historyczne, architektoniczne, techniczne, krajobrazowe i kulturowe założenia obronnego, będącego wybitnym przykładem osiemnastowiecznej warowni górskiej (przełęczowej), które przetrwało w oryginalnej formie i jako takie stanowi dzieło unikalne w Polsce, a także w skali europejskiej, Rozporządzeniem Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 14 kwietnia 2004 roku Twierdza Srebrnogórska została uznana za Pomnik Historii – najwyższą rangę ochrony jaką w Rzeczypospolitej Polskiej może otrzymać obiekt zabytkowy.(...)


sudety.info.pl



Pomnik Historii - to brzmi dumnie- niestety, nie idą za tym jak na razie większe korzyści, przynajmniej nie widać tego na miejscu i trudno o ten stan winić obecnych gospodarzy, którzy bez pomocy państwa nie mają żadnych szans w skutecznym ratowaniu fortów. Twierdza w Srebrnej Górze jest chyba najbardziej zniszczoną i zaniedbaną budowlą tego typu w Polsce. Przyroda i upływający czas nie dają żadnych szans starym murom, zamieniając cały obszar w niebezpieczne gruzowisko porośnięte gąszczem krzewów i drzew. Roślinność wymknęła się spod kontroli i dosłownie rozsadza każdy fragment starych fortyfikacji, niszcząc krok po kroku kolejne ich fragmenty łącznie z Donjonem. Kilka lat temu przeprowadzono wycinkę odsłaniając częściowo mury, dzisiaj nie ma już po tej akcji żadnego śladu. Widokowy kiedyś, szlak wokół fortów nie istnieje, a przejście przez całość przypomina przedzieranie się przez amazońską dżunglę - twierdzy stąd dzisiaj i tak już nie zobaczymy. Może i lepiej bo do podziwiania niewiele zostało.




Na potrzeby ruchu turystycznego udostępniono trzon fortyfikacji - wspaniały czterowieżowy Donjon, który niedawno przeszedł szereg prac związanych z zabezpieczeniem budowli. Gdy w 2002 roku prezydent Rzeczpospolitej Polskiej podpisywał rozporządzenie nadające twierdzy status Pomnika Historii wydawało się, że to początek świetlanej przyszłości i remontów, które przywrócą budowli dawny blask. Po 11 latach możemy na własne oczy zobaczyć na ile starczyło funduszy i wyobrazić sobie co czeka cały kompleks w przyszłości jeżeli nie zostaną zwiększone wydatki na remonty i zabezpieczenia. Stawiając srebrnogórskie fortyfikacje w jednym rzędzie z wpisanymi na tą samą listę innymi zabytkami możemy przeżyć szok. Trudno oprzeć się wrażeniu, że mamy w tym przypadku do czynienia z "ubogim krewnym", obiekt został wpisany przez pomyłkę lub ktoś zapomniał o tym miejscu. Czy tak wygląda Zamość lub Toruń ? Czy tak źle wyglądają twierdze nie wpisane na listę jak np. Boyen w Giżycku lub opuszczony Modlin ? 




Kwoty przeznaczane na renowację Donjonu (o pozostałych fortach nie ma nawet co wspominać) są tak dramatycznie niskie, że wzbudzają jedynie śmiech i politowanie - kilka milionów rocznie wystarczy co najwyżej na bieżące wydatki związane z utrzymaniem tego kolosa, a nie na skuteczną ochronę i odbudowę. Tutaj potrzebne są setki milionów, które pozwolą powstrzymać degradację i doprowadzić całość do stanu trwałej ruiny, bo o czymś więcej nie ma nawet co marzyć. Oczywiście takich pieniędzy administracja państwowa nie ma... na zabytki.




Są za to na "zbytki" - na przykład 300 milionów złotych będzie kosztowało Narodowe Forum Muzyki we Wrocławiu -  inwestycja jedna z wielu w całym kraju w dziedzinie szeroko pojętej kultury. Te pieniądze, jak wiele innych, mogły uratować bezcenny zabytek dla nas i dla przyszłych pokoleń. Dla Srebrnej Góry pozostawiono jednak nie miliony, lecz jałmużnę, do tego rozłożone bezradnie ramiona i oklepane formułki o biedzie i braku możliwości. Jeżeli nic się w tym temacie nie zmieni, niezdobyta twierdza polegnie w starciu z nieróbstwem, bezmyślnością i brakiem wyobraźni. Na zawsze.




Na drugim biegunie znalazło się za to położone u stóp twierdzy miasteczko. Wcześniej zaniedbane i zapomniane, po 1945 roku służyło jako "kolonia karna" i źródło materiałów budowlanych, aż zostało ostatecznie zdegradowane do roli wsi. Dzisiaj przeżywa drugą młodość - wyremontowane nawierzchnie, fontanna, odnowione elewacje zabytkowych kamieniczek, lśniące czystością zaułki. Przede wszystkim pojawiła się infrastruktura w postaci miejsc noclegowych i lokali gastronomicznych na bardzo dobrym poziomie, co tworzy doskonałą bazę do rozwoju w oparciu o górującą nad domami twierdzą.