9/15/2013

Kapitanowo

Pierwsze zetknięcie z dworem w Ścinawce Średniej nie wróży niczego dobrego. Zabytek i jego otoczenie wyglądają jakby przeszedł tam niedawno tajfun lub zakończyły się właśnie działania wojenne. Walące się mury, zarwane dachy, wykopy, śmieci, chaszcze i otaczające go morze pegieerowskiej nędzy odstraszają nawet najbardziej "zahartowanych" w takich obrazkach turystów. Gdyby nie banner zachęcający do zwiedzania zamku Kapitanowo mało kto by tutaj spędził chociaż chwilę, bo w niczym nie przypomina on romantycznych ruin uwiecznionych na starych rycinach.


Wejście na dziedziniec i spotkanie z właścicielem pogłębia niepokój. W pierwszej chwili sprawia on wrażenie szaleńca, a zapowiadane dwie godziny zwiedzania, niewielkich przecież ruin, przerażają. Co tutaj można zobaczyć i dlaczego to tyle ma trwać ? Gdy wprowadza nas do środka, gdzie mieści się jego mieszkanie mamy przedsmak nietypowego "muzeum", które z każdym krokiem robi się ciekawsze, a opowieść gospodarza zaczyna wciągać coraz bardziej. Ożywają stare legendy o rycerzach i białogłowach zamieszkujących ten przybytek, opowieści z elementami grozy i humoru, wszystko to wzbogacone fachowym komentarzem pełnym zachwytu nad starymi murami.  Tutaj wszystko jest "naj" mimo że czasami widzimy tylko zwykłe kamienie. Długie minuty i godziny mijają niepostrzeżenie, tymczasem my wciąż nie dotarliśmy nawet do połowy zapowiadanej wycieczki. Gdy kończy się opowieść gospodarza czar momentalnie pryska i z bajkowego świata przenosimy się w smutną teraźniejszość. Warto trzymać kciuki za pana Henryka Krynickiego aby udało mu się chociaż zabezpieczyć dwór przed dalszymi zniszczeniami. To jeden z niewielu właścicieli zabytków w Polsce, który na swoją własność nie patrzy tylko przez pryzmat korzyści, ale autentycznie kocha stare mury. Tak to już jest, że ogromna pasja nie idzie w parze z takimi samymi pieniędzmi, a pieniądze nie lubią pasjonatów. Te dwa sprzeczne ze sobą światy wciąż nie mogą się zejść, a gdy to następuje można mówić o cudzie. W Ścinawce Średniej nic (na razie) cudu nie zapowiada.

więcej zdjęć na www.zabytkidolnegoslaska.com.pl

10 komentarzy:

  1. Anonimowy9/15/2013

    Szkoda,że Pan Henryk umie tylko opowiadać (pięknie zresztą,nie przeczę)Niestety jest to żałosny przykład tych nieodpowiedzialnych "pasjonatów",którzy zakupiwszy za niewielkie pieniądze nieruchomość zabytkową nie liczą się z tym,że odrestaurowanie każdego takiego obiektu to wielkie przedsięwzięcie i koszty.Zatem trzeba mieć najpierw środki na ten cel zanim się kupi,a nie liczyć na cuda.Bowiem jak mówi przysłowie "jak się nie ma miedzi to się w domu siedzi"i najwyżej można poczytać książki Joanny Lamparskiej przy piecu;)Sama pasja i miłość do starych murów nie wystarczy..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy3/18/2014

      W końcu ktoś rozsądnie napisał ! Znam ten obiekt nie od dziś i również widzę jak niszczeje. Jak Pan Krynicki został właścicielem tego obiektu, to miał on jeszcze dachy. pierwszą rzeczą jaką się robi to zabezpieczenie budynku przed wilgocią, czego ten Pan nie robił od samego początku, a uwierzcie, że wcale nie trzeba ogromnych pieniędzy by to zrobić. Lepiej było zająć się odnajdywaniem portali i polichromii na ścianach i innymi rzeczami, które w tym przypadku przez nieodpowiedzialność Właściciela(który nie chciał dać sobie pomóc) pójdą na zmarnowanie... Tak jak mówisz, w takim przypadku sama pasja i miłość do starych murów nie wystarczą.

      Usuń
    2. Anonimowy4/15/2014

      Jeżeli mamy podjąć dyskusję, proszę podać imię i nazwisko (tak nakazuje obyczaj) zaś w kwestii niskich kosztów rekonstrukcji dachów jestem wielce zainteresowany taką wiedzą - proszę się nią podzielić.
      Henryk Krynicki

      Usuń
    3. Anonimowy6/08/2014

      Gdyby każdy zbierał najpierw pieniądze to większość zabytków by zginęła. Często samo zabezpieczenie obiektu, ogrodzenie, wsparcie stropów spowalniają proces degradacji dając szansę na przetrwanie. Spójrzcie na obiekty, którymi się nikt nie zajmuje .... prawie nic z nich nie zostało. Doglądanie obiektu sprawia, że zatrzymuje się proces rozgrabiania i celowego rujnowania. Czyli, co? Czekać? Na co ? Pewnie, że wygodnie leżeć przed telewizorem i krytykować tych,co jak Syzyf walczą każdego dnia o uratowanie świadków naszej historii. Oczywiście najprościej być gościem z kasą, zrobić hotel - trzasnąć regipsy, zamalować stare malowidła, żeby nie tracić kasy na renowację i szybko otworzyć hotel, na podłogę położyć włoską , błyszczącą terakotę i już. Większość powie, że jest pięknie. Tylko gdzie ten duch historii i prawdy - rzeczywistości która była. Ikeę i hipermarkety budowlane mamy dookoła, nie trzeba jeździć po zabytkach, by ostatni krzyk terakotowej mody oglądać. Pasjonatów popieram!!! Nie ustawajcie w swych planach!!! Większość znakomitych malarzy żyło w nędzy, też nie mieli pieniędzy na farby a dziś ich dzieła warte są ogromne pieniądze!! A naukowcy?! Kopernik tak się naraził, że mimo swej wysokiej pozycji społecznej był skazany na śmierć przez Kościół za herezje i gdyby nie umarł, to spłonąłby na stosie. A inni ? Każdy kto wpłynął na bieg historii był traktowany jak szaleniec. Gdyby wszyscy leżeli na łące po gruszą , to dalej byśmy nie wyszli z jaskiń. Może warto zastanowić się nad sensem egzystencji przed telewizorem.

      Usuń
  2. Świetna strona, oby więcej takich inicjatyw! Swoją drogą szkoda, że historia z roku na rok umiera na dolnym śląsku...

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy9/17/2013

    To chyba lepiej, gdy obiekt zabytkowy nie jest bezpański, pozostawiony przez urzędników na zatracenie, tylko ktoś się nim opiekuje, choćby na miarę swych skromnych możliwości. Szacunek dla pasjonata! MC

    OdpowiedzUsuń
  4. Anonimowy6/08/2014

    Właśnie na zamku Kapitanowo rozpoczął się gruntowny remont części zamku najbardziej poszkodowanej, będącym pierwszym etapem do odbudowy dachu z udziałem środków finansowych z programu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Henryk Krynicki

    OdpowiedzUsuń
  5. Anonimowy7/27/2014

    Na zamku widać postępy prac remontowych, kto jeszcze nie odwiedził zamku w te wakacje niech żałuje. Po wejściu na dziedziniec pełne zaskoczenie, stajemy przed odbudowaną wieżą trakcyjną, a to dopiero początek... dookoła zamku też widać, że coś się dzieje.

    OdpowiedzUsuń
  6. Anonimowy2/12/2015

    Kapitanowo dostało kolejną dotację od ministerstwa, więc można się spodziewać, że prace ruszą z kopyta.

    OdpowiedzUsuń
  7. Anonimowy11/13/2015

    Kapitanowo posiada już niepalne stropy ostatniej kondygnacji, teraz już "tylko" strychy i dachy. W końcu ktoś z głową zrobił to tak jak powinno się robić. Nie jest sztuką walnąć tani i szybki drewniany strop, a potem drżeć o skutki ewentualnego pożaru, czy uszkodzenia zadaszenia. Trzymamy kciuki za dalsze prace!

    OdpowiedzUsuń

Administrator strony nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.