11/24/2013

Sztuka(terie)

Dwór w Starej Kraśnicy koło Świerzawy na pierwszy rzut oka wygląda niezbyt okazale, w szczególności dzisiaj, gdy pozostały po nim jedynie ściany zewnętrzne. Pochodzą one z XVIII wieku, a sam budynek by wielokrotnie przebudowywany. W XIX wieku obok wybudowano obok eklektyczny pałac, który także został w czasach PRL doprowadzony do kompletnej ruiny. Obraz nędzy i rozpaczy uzupełnia wspaniała brama wjazdowa - podparta drągami, chroniącymi ją przed zawaleniem.




Dawniej sień dworu zdobiła wspaniała renesansowa sztukateria - jej smętne resztki w dalszym ciągu tkwią w ruinach.



zdjęcia pochodzą z dolny-slask.org.pl

W latach sześćdziesiątych XX wieku runął dach i rozpoczęła się stopniowa dewastacja zabytku. W 1970 roku świadomy wartości stiuków Wojewódzki Konserwator Zabytków zabezpieczył ich elementy i przekazał je do Muzeum Architektury we Wrocławiu. Są eksponowane na stałej wystawie "Architektoniczne rzemiosło artystyczne od XII do XX wieku". 




Przyklejone do kartonu kilka wybranych fragmentów jest świetnym obrazem bezradności państwa w dziedzinie ochrony zabytków i prawdopodobnie szczytem jego możliwości. Być może kiedyś w tej postaci będziemy podziwiali "wnętrza" pałaców w Bożkowie, Ścinawce Górnej, Miechowicach Oławskich i wielu innych.




Kilka niewielkich przedmiotów w muzealnej gablocie. Na pamiątkę. Na wystawie są jeszcze inne drobne relikty, świadczące o dawnej świetności rezydencji w regionie. Trudno zrozumieć dlaczego tylko tyle i gdzie podziała się reszta. Dlaczego odpowiednich organów nie stać na zabezpieczenie jednego pomieszczenia, paru kamiennych detali, mebli, murów ?




Czy przyczyną jest brak kultury, czy bieda ? Odpowiedź nie jest tak jednoznaczna, jak nam się wydaje. Kilka przecznic od Muzeum Architektury, kosztem kilkuset milionów złotych powstaje potężny obiekt finansowany przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, który zaprzecza obu tezom...

11/19/2013

Jesień na zamku Grodno

Nieprzyjemna jesienna pogoda większość z nas zniechęca do podróżowania i zwiedzania. Co innego w maju, czerwcu, w wakacje gdy jest ciepło, słonecznie i... tłoczno. Tysiące ludzi szturmują najpiękniejsze dolnośląskie (i nie tylko) atrakcje, potykając się o siebie, brnąc w tłumie i jarmarcznej atmosferze, w poszukiwaniu zagubionego gdzieś klimatu starych budowli. Bezskutecznie.

Dopiero wtedy, gdy opadną liście z drzew, robi się pusto, przejrzyście i "klimatycznie". Nawet najbardziej oblegane i znane zabytki zmieniają swoje oblicze. W pustych salach zamku Grodno w Zagórzu Śląskim poczujemy prawdziwy tajemniczy Dolny Śląsk...











11/18/2013

Muzeum wypożyczonych dzieł

Anegdota o warszawskich cwaniakach sprzedających przybyszom z prowincji kolumnę Zygmunta jest znana większości Polaków. Rzeczywistość przerosła wyobrażenia jej twórców i okazało się że "cwaniacy" potrafią wypożyczyć "prowincjuszom" ich własność nie wzbudzając odrobiny sprzeciwu z ich strony. Niemal 70 lat po II wojnie światowej przyjmowane jest to z powszechnym zrozumieniem, jako coś zupełnie naturalnego na ziemiach wciąż odzyskanych...












Wybrane opisy dzieł sztuki pochodzą z Muzeum Narodowego we Wrocławiu.

11/17/2013

Jesienny zamek Książ

Wałbrzyski zamek Książ - najpiękniejszy i największy zamek Dolnego Śląska, jego turystyczna ikona i chluba, przechodząca kolejne gruntowne remonty po długich latach zaniedbań. Labirynt korytarzy, setki pomieszczeń, kilkanaście budynków, tarasy, stajnie, park, podziemia i tysiące zwiedzających każdego dnia... Tłok i hałas nierozerwalnie wiążą się z tym miejscem, co świadczy tylko i wyłącznie, że fenomen Książa chce poznać każdy, ale nie każdy w takich warunkach go dojrzy i zrozumie, chyba że zdecyduje się przyjechać tutaj poza sezonem.

Wczesnym jesiennym rankiem, gdy w wąwozie Pełcznicy snują się mgły i z nich wyłania się potężna bryła budowli, w ogromnym parku nie ma prawie nikogo, a na tarasach spotkamy jedynie wiatr, na dziedzińcu zamiast wrzeszczącego tłumu przechadzają się leniwie miejscowe koty. Tajemniczy Dolny Śląsk...
















11/12/2013

Brutalne zderzenie dwóch światów

Stara słodownia w Głubczycach powstała w czasach gdy nawet architektura przemysłowa musiała mieć odpowiednie walory estetyczne, świadczące o pozycji jej fundatora i będące wizytówką zakładów. Wysokie kominy tego użytkowego pałacu, obudowane potężnymi wieżami, stały się jedną z dominant i symboli miasta.



W XXI wieku browar zaczął mieć kłopoty finansowe więc sprzedał swoją architektoniczną perłę prywatnym inwestorom. Plany rewitalizacji budynku były okazałe ale rzeczywistość, jak wszędzie, okazała się brutalna. Słodownia zamieniła się w ruinę, co by nie było niczym nadzwyczajnym, gdyby nie kuriozalna decyzja o budowie przed jej fasadą dyskontu spożywczego. Wszechobecny bałagan, chaos, brud już nikogo w Polsce nie dziwi, ale są przypadki, które szokują. W przypadku dewastacji i oszpecenia głubczyckiej słodowni nie da się przejść obojętnie. Zestawienie tych budowli jest brutalnym zderzeniem dwóch światów - dawnej elegancji i współczesnej tandety, to symbol naszych czasów i pomnik zwycięstwa tymczasowej korporacyjnej brzydoty nad przemijającym pięknem, które odchodzi, tonie w zalewających je architektonicznych śmieciach.