12/13/2015

Dolnośląskie zamki i pałace w 2015 roku

Mijający rok dla dolnośląskich rezydencji oznaczał ogrom pracy bez spektakularnych efektów. Nie było wielkich otwarć, ale też i bolesnych upadków. W kilkunastu zabytkach prowadzone są prace mające na celu przywrócenie im dawnej świetności. Niestety, będą one trwały jeszcze długie lata, tak wielkie były zniszczenia i zaniedbanie. Efekty jednak już widać.


Trwa remont kompleksu pałacowo-parkowego w Chróstniku. Zakończono prace przy elewacji pałacu i w otaczającym go parku. W dalszym ciągu odbudowywane są zabudowania gospodarcze i infrastruktura.


Sporo się dzieje w pałacu w Gorzanowie. Odnawiane są wnętrza, rekonstruowane stropy i sztukaterie, uporządkowano sąsiedni park. W międzyczasie na miejscu organizowane są różne imprezy kulturalne i sesje naukowe. Dokonywane są kolejne odkrycia nieznanego dotychczas wystroju pałacu.


Odnowiono romańską kaplicę zamku w Sobótce-Górce. Trwają także inne prace remontowe min. wymieniono pokrycie dachu.

Zamek Niesytno w Płoninie zyskał kolejne stropy oraz zadaszenie pałacu. W dalszym ciągu rekonstruowane są mury zamku i wieży.

Odnawiane i zabezpieczane są mury zamku w Ząbkowicach Śląskich. W ostatnim czasie trwają prace zabezpieczające przy wieży na dziedzińcu.

Zakończył się remont dachu zamku w Głogówku. Planowane są kolejne kroki mające na celu zabezpieczenie zabytku.

Odnowiono renesansowe krużganki dworu w Nawojowie Łużyckim

Trwa remont renesansowego dworu w Piotrowicach Świdnickich. Wymienione zostało pokrycie dachowe oraz wykonano stolarkę okienną. We wnętrzu przygotowywana jest ekspozycja muzealna.

W dalszym ciągu remontowany jest renesansowy zamek w Prochowicach.

Odbudowywany jest dwór w Ścinawce Średniej. Zabezpieczone zostały mury budynku, wykonano nowe stropy oraz pokrycie dachowe.


Trwa remont kompleksu pałacowego Sarny w Ścinawce Górnej. Pokryto nowym dachem renesansowy spichlerz, odnowione zostały elewacje budynku bramnego oraz uporządkowano park. Odbyły się także pierwsze koncerty w pałacowej kaplicy.


Stopniowo rekonstruowany jest pałac w Kamieńcu Ząbkowickim. W tym roku min. zabezpieczano dachy budynku.

Odnowiony został budynek bramny zamku Grodno w Zagórzu Śląskim. Przeprowadzono min. konserwację dekoracji sgraffitowej i wymianę stolarki okiennej.

Trwają prace konserwatorskie we wnętrzu pałacu w Ciechanowicach. Konserwowane są min. dekoracje malarskie.

Odnawiane są dekoracje malarskie i polichromowane stropy dworu w Będkowicach.

Wykonano prace zabezpieczające na zamku w Bolkowie min. zrekonstruowana została renesansowa attyka.

Nowy właściciel dworu w Lisich Kątach przeprowadził gruntowne prace porządkowe i zabezpieczające.

W ostatniej chwili ruszył remont pałacu w Piszkowicach. W tym roku zabytek zyskał nowego właściciela, który błyskawicznie rozpoczął prace mające na celu przywrócenie budynku i jego otoczenia do dawnej świetności.

Przeprowadzono prace porządkowe na terenie parku przypałacowego w Piotrowicach.

Wymieniono zniszczone pokrycie dachu zamku Książ w Wałbrzychu. Wykonano także szereg innych prac w otoczeniu zabytku oraz w jego wnętrzu. Do zamku po latach wróciły na wystawę obrazy poprzednich właścicieli, podpisana została także umowa mająca na celu udostępnienie podziemnych tras dla ruchu turystycznego.

Spłonął pałac w Cieszycach

Spłonął pałac w Golędzinowie

W lipcu zawaliła się wieża pałacu w Ciepielowicach. W grudniu spłonął dach zabytku.

Pałac w Ołdrzychowicach Kłodzkich ma nowego gospodarza - planuje on otworzenie w nim ośrodka sanatoryjnego.

Wymienione zostało pokrycie dachu pałacu w Osetnie.

Najpierw udostępniono do zwiedzania zamek w Niemodlinie, później ruszyły w nim pierwsze prace remontowe i zabezpieczające.


Wykonano nowy dach oraz odnowiono elewacje pałacu w Kębłowicach.

Trwają prace remontowe na terenie pałacu w Nowiźnie min. wykonano nowe pokrycie dachowe.

Dwór w Kraszowicach i pałac w Rząśniku zostały sprzedane w przetargu ANR i trafiły w ręce tego samego gospodarza. Planuje on odbudowę zabytków.

Zakończył się wieloletni remont pałacu w Kamieńcu k. Kłodzka. Obecnie funkcjonuje w nim hotel oraz organizowane są imprezy kulturalne.

Odnawiany i porządkowany jest folwark dawnego pałacu w Modłej.

W tym roku po raz pierwszy od wielu lat udostępniono do zwiedzania zamek w Chobieni. Na terenie zabytku były także organizowane imprezy.



Pozostałe obiekty, poza tymi znanymi, jeszcze trwają, są nieznacznie zabezpieczane i podpierane lub giną w ciszy z każdym dniem. Wciąż czekają na swoją kolej, ale nie ma się co łudzić, w tym tempie i z tym zaangażowaniem środków nie mają żadnych szans. Brak informacji o ich stanie oznacza niestety zazwyczaj złe wieści.

W większości dolnośląskich zamków, pałaców i dworów niszcząca kropla drąży dachy i ściany. Prędzej czy później zobaczymy i usłyszymy ich upadek.

12/09/2015

"Christkindlmarkt" po polsku

Dla jednych magiczny świat świąt Bożego Narodzenia, dla innych komercyjna odpustowa tandeta szpecąca centra miast.


W Polsce od jakiegoś czasu organizowane są jarmarki adwentowo-bożonarodzeniowe. O ile w wielu miastach zwyczaj jest sztuczny i nie wzbudza większych emocji, to we Wrocławiu stał się on przyczyną weekendowego paraliżu centrum miasta, a tamtejszy jarmark zaliczany jest (nieco na wyrost) do najpiękniejszych w Europie. "Poniemiecki" Wrocław jest wspaniałą scenerią dla tego typu imprez, kojarzonych głównie z niemieckojęzycznymi krajami i ich zwyczajami. Jest czymś naturalnym z powodu silnych powiązań kulturowych i historycznych miasta z zachodem Europy, zwłaszcza że można w tym przypadku mówić o podtrzymaniu tradycji przedwojennych.


Jest "światowo", bajkowo, głośno i tłocznie. Jak wszędzie, za błyskotkami kryje się wszechobecna komercja i tandeta, która bez żadnej kontroli rozlewa się po straganach. Smród palonych kiełbas i hałas muzyki techno, sterty śmieci wyrzucanych byle gdzie, najlepiej pod siebie. Czarujący klimat świąt przypominający momentami koszmar.




Niestety, mimo euforycznych komentarzy i niewielkich różnic wizualnych, Wrocław wciąż jeszcze mocno odbiega od tego co zobaczymy w miastach, które tą tradycję kultywują od dziesiątek lat. To nie tylko kwestia scenografii ale i kultury uczestników. Na "poniemieckim" rynku panuje chaos rodem z targowiska na kresowym miasteczku, słowiański "wirtschaft" w najgorszym tego słowa znaczeniu. I nie zmienia tego fakt, że sporą część wystroju i atrakcji przywieziono z Niemiec.




Jest pewien argument, który zagłusza wszelkie głosy krytyki - Rynek tętni życiem od rana do nocy. Ilość odwiedzających jest niespotykana w skali naszego kraju, gdzie w jesienno-zimowe miesiące ulice wymierają, a wokół dominuje szarość i pustka. Do Wrocławia, w tym martwym okresie, przyjeżdżają turyści z całej Europy. Lepsza nawet najgorsza komercja w pięknym otoczeniu starego miasta niż w dusznych wnętrzach supermarketów, gdzie większość Polaków uwielbia spędzać czas, nie tylko przed świętami. Być może tego typu imprezy zmienią mentalność ludzi i dojrzą oni otaczające ich piękno. W końcu rynki dawniej służyły jako całoroczne targowiska, których estetyka, przy tym co mamy dzisiaj, była mocno wątpliwa. Pamiętajmy o tym zawsze gdy zaczniemy sobie zadawać pytania o sens organizacji takich jarmarków.


więcej zdjęć: www.zabytkidolnegoslaska.com.pl

Przedświąteczny szał w Wiedniu:
















12/06/2015

Zaułek wstydu

Głośna w ostatnim, czasie sprawa dewastacji (renowacji?) tzw. Zaułka Solnego we Wrocławiu jest kolejną w ciągu ostatnich lat, która bulwersuje miłośników tego miasta i jego zabytków. Nie wiadomo dlaczego brama prowadząca do zaułka została przebudowana w tak drastyczny sposób, jakby był problem w odnowieniu tego, co przez tyle lat dodawało malowniczości temu miejscu.




Po raz kolejny okazuje się że proste rozwiązania są we Wrocławiu najtrudniejsze.

Po raz kolejny "bohaterem" jest Miejski Konserwator Zabytków - pani Katarzyna Hawrylak-Brzezowska:

(...) Uważam, że efekt, który osiągnęliśmy jest bardzo dobry (...) Tłumaczy, że Zaułek Solny ma teraz "neutralny wygląd". - Wcześnie miał on estetykę zagrody agroturystycznej, więc nie widziałam potrzeby, by podtrzymywać tę formę.(...)


(...) Każda nowa rzecz wzbudza emocje, a komentują zazwyczaj ci, którym się nie podoba (...)

www.gazetawroclawska.pl


W zaułku na znak protestu zapalono znicze, ale już teraz można być pewnym że ten protest pozostanie bez konsekwencji dla osób które do tego doprowadziły. Przez ostatnie lata podobnych spraw było kilkanaście, ginęły zabytki, ale winnych nie znaleziono. Pani konserwator zasłynęła w całym kraju za sprawą kolejnych wypowiedzi medialnych, które koniecznie trzeba przytoczyć i zebrać w jednym miejscu. Ten zbiór "złotych myśli" wyrażanych przez urzędnika odpowiedzialnego za ratowanie zabytków warto zachować i przytaczać przy różnych okazjach ponieważ wyraża on szerszy głos kasty urzędniczej, która od dawna  nie pamięta po co w ogóle istnieje. 

O znajdowanych w różnych częściach miasta przedwojennych nagrobkach:

(...)To nie są dzieła sztuki, nie ma podstaw, by z definicji uznawać je za rzeczy o większej wartości(...)
www.tvn24.pl

O wyburzonym schronie przy ulicy Grabiszyńskiej:

(...)W każdej dziedzinie są obiekty, które można określić jako bardziej wartościowe i mniej wartościowe. Ten obiekt do takiego wykazu się nie zakwalifikował. W związku z czym jego status prawny nie przewiduje ochrony konserwatorskiej. Wydział architektury miał prawo i wydał zgodę na jego rozbiórkę.(...)
radioram.pl

O ochronie zabytków w mieście (przy okazji wyburzania schronu przy ulicy Grabiszyńskiej):

(...)Ile we Wrocławiu jest zabytków? Tego nie wie nawet miejska konserwator. W ewidencji figurują obiekty, które dawno zburzono albo rozkradziono. Są też takie, które znajdują się na nigdy nie istniejących wrocławskich ulicach albo kilka kilometrów dalej od wskazanego adresu.(...)

(...)Nie bardzo jest kogo posadzić do pracy, jest nas tak mało, że trudno jest znaleźć czas na inwentaryzację. Tylko 4 pracowników chodzi w teren.(...)
prw.pl

O kuriozalnej przebudowie siedziby GDDKiA we Wrocławiu:

(...)Z zewnątrz niewiele się zmieniło. Każdy wyremontowany budynek jest ładny i czysty, przez co kontrastuje z otoczeniem. I wtedy wszystkim się wydaje, że do niego nie pasuje. A później ludzie się przyzwyczajają - komentuje. Dodaje, że obiekt został przystosowany do potrzeb osób niepełnosprawnych, i to był jeden z argumentów, który ją przekonał.(...)
wroclaw.wyborcza.pl

O wyburzonych kamienicach przy Wybrzeżu Wyspiańskiego (wpisanych do ewidencji zabytków):

(...)Te kamienice nie były zabytkowe - mówi dziś Katarzyna Hawrylak-Brzezowska. - Jeszcze przed przetargiem wysłałam swoją opinię co do tych budynków wydziałowi nabywania i sprzedaży nieruchomości, który o nią wystąpił(...)
gazetawroclawska.pl

O swojej pracy:

(...)Martwi mnie nie tylko to, że obiekt zabytkowy może ulec degradacji, ale także fakt, że głos społeczny nie jest brany pod uwagę(...)
polskieradio.pl

"Głos społeczny" wyraża po raz kolejny stanowczy protest przeciwko działaniom pani konserwator. Niestety, nie jest brany pod uwagę.

11/03/2015

Nadzieja

Kotlina ruin - opisana w jednym z wcześniejszych artykułów Ziemia Kłodzka jeszcze kilka lat temu mogła doprowadzić do depresji nawet najbardziej odpornych na widoki dolnośląskiej zdewastowanej prowincji. Kilkadziesiąt zrujnowanych zamków, dworów i pałaców, w tym kilka o ogromnej wartości, zdawało się być nie do uratowania. Stopniowo przychodziły dobre wieści. Zaczęło się od cudu w Gorzanowie, później kolejne zabytki zaczęły zyskiwać nowych właścicieli, wraz z nimi przyszły pierwsze od 70 lat zabezpieczenia. Kamieniec, Piszkowice, Ścinawka Średnia, Ścinawka Górna, Międzylesie, kłodzka i srebrnogórska twierdza, zmieniają się z każdym dniem na lepsze, pojawiła się szansa na ratunek dla pałacu w Ołdrzychowicach Kłodzkich. Czy w związku z tym możemy mówić o sukcesie ?

Rusztowania oplatające piszkowicki pałac widać już z wielu kilometrów. Pod budynkiem ekipa remontowa uwija się nawet w sobotni mglisty ranek. Pan Martin Schoenberg - nowy właściciel zabytku podchodzi do sprawy bardzo poważnie. Można być pewnym że trafił on w dobre ręce, a remont zakończy się pełnym sukcesem.

Optymistyczny nastrój potęguje sąsiedni pałacyk w Kamieńcu. Świeżo oddany do użytkowania wraz z zadbanym parkiem został przeznaczony na niewielki hotel. W surowych wnętrzach zdewastowanego budynku gospodarczego właściciele umieścili wystawę obrazującą stopień zniszczenia i trud odbudowy.




Kilka kilometrów obok w "Zamku Kapitanowo" w Ścinawce Średniej pan Henryk Krynicki walczy z czasem ratując niezwykły dwór przed kompletnym upadkiem. Wątpliwości związane z właścicielem oraz stanem budowli miał chyba każdy kto jeszcze kilka lat temu zwiedzał ten obiekt. Don Kichot podpierający walące się ściany nie wzbudzał zaufania. Czasem jednak miło jest się mylić, bo dzisiaj dwór można uznać za uratowany. Wzmocnione ściany, nowe stropy i prowizoryczne zadaszenie (na części docelowe), liczne przemurowania oraz zabezpieczenia są milowym krokiem i dobrą prognozą na przyszłość. Jeżeli tempo prac zostanie zachowane, a jest to uzależnione od dotacji przyznawanych na kolejne remonty, już za kilka lat będziemy mogli podziwiać ten zabytek w swoim pierwotnym kształcie.





W Ścinawce Górnej na swoją kolej czeka dwór Sarny. Zadaszony renesansowy spichlerz, odnowione ściany budynku bramnego, wyczyszczony z samosiejek park to pierwsze efekty pracy nowych właścicieli. Planują oni w przyszłości liczne imprezy kulturalne z koncertami muzyki dawnej na czele.




Wydawać by się mogło że lepiej być nie może. Tyle się zmienia na lepsze, tak wielkie perspektywy wyrosły dla kilku dolnośląskich wsi i całego regionu Kotliny Kłodzkiej, tymczasem nie da się nie zauważyć że coś tutaj nie pasuje. Coś odpycha, razi i gasi entuzjazm.

Otoczenie wspomnianych zabytków woła o pomstę do nieba. W Ścinawce Dolnej, Średniej, Górnej, wspaniałe rezydencje szczelnie zasłaniają obrzydliwe slamsy. Szopki, budki, garaże, chlewiki, dobudówki są w stanie odstraszyć nawet najbardziej odpornych. O doznaniach zapachowych nie ma nawet co wspominać. Trudno w tym przypadku o dobry klimat dla turystyki. Większość podjeżdżających samochodów na widok tego śmietnika zawraca w poszukiwaniu normalności. Tutaj nie wystarczy odbudowa samych pałaców, potrzebny jest szerszy program aktywizacji społecznej i odnowy podupadłych wsi. Prywatni właściciele w tym względzie nie wyręczą samorządów i samych mieszkańców.




Powszechna brzydota skutecznie tonuje optymizm jaki powinien dominować po odwiedzeniu tylu remontowanych zabytków. Przygnębia, przytłacza, wbija w ziemię. Aby zobaczyć wspomniane obiekty przywrócone do dawnej świetności musimy poczekać długie lata, być może w tym czasie zmieni się także mentalność oraz gust ich sąsiadów. W przeciwnym wypadku pozostaną perłami wyrzuconymi do śmietnika i szybko wrócą do swojego poprzedniego stanu.

10/18/2015

Czeski film (8)

Przemieszczając się po południowych krańcach Dolnego Śląska prędzej czy później zdarzy nam się przekroczyć, prawie niewidoczną dzisiaj granicę i zobaczyć jakie atrakcje czekają na turystów u południowych sąsiadów. Dotyczy to zwłaszcza okolic Kotliny Kłodzkiej, która z trzech stron otoczona jest przez ziemie Wschodnich Czech i przez stulecia była ściśle związana z Koroną Czeską. Świadczy o tym nie tylko historia ale też zachowana do dzisiaj zabudowa miasteczek i wsi, niewiele różniąca się od tej jaką zobaczymy po drugiej stronie sudeckich grzbietów. Podczas gdy na terenie powiatu kłodzkiego nie zwiedzimy ani jednego pałacu lub zamku zachowanego do naszych czasów w niezmienionej formie, tuż za granicą czeka na nas kilka zabytków pełniących funkcje muzealne, w pełni wyposażonych, wręcz zawalonych po sufity dziełami sztuki, otoczonych pięknymi ogrodami i parkami. Niemal wszystkie są wyremontowane i zadbane, utrzymywane przez państwo czeskie i udostępnione w pełni dla swoich obywateli. Ponad 40 zdewastowanych budowli i ruin w Kotlinie Kłodzkiej i ANI JEDNEGO muzeum w ich murach. W ostatnim czasie prywatni inwestorzy i fundacje podnoszą z ruin kilka bezcennych pałaców: w Gorzanowie, Ścinawce Górnej i Średniej, Piszkowicach, Międzylesiu, Jedyny pałac z zachowanym dawnym wystrojem został sprzedany przez dotychczasowego właściciela (Skarb Państwa) kilka lat temu prywatnemu inwestorowi który doprowadził go do ruiny i w tym stanie trwa do dzisiaj bez perspektyw na lepszą przyszłość. Państwo Polskie w postaci samorządu, władz wojewódzkich czy czynników wyższych nie było zainteresowane stworzeniem muzeum lub innej placówki kulturalnej w idealnie do tego przeznaczonym zabytku. Jeżeli chcemy takie obiekty zobaczyć w całości pozostaje nam opuścić na kilka godzin nasz piękny kraj...


Zaledwie kilka minut jazdy z Kudowy-Zdroju i czeka na nas pierwsza atrakcja w postaci potężnego zamku w czeskim Nachodzie. W brzydkim przemysłowym mieście, na wysokiej górze stoi prawdziwa perła zdobiona dekoracją sgraffitową, barokowymi portalami, z historycznymi wnętrzami i ogrodem. Muzeum zamkowe jest wręcz oblegane przez polskich kuracjuszy z kłodzkich uzdrowisk. W głowie wciąż pojawia się pytanie, co by się stało gdyby Nachod kaprysem Stalina, czy jakiegoś radzieckiego aparatczyka znalazł się w 1945 roku przypadkiem po polskiej stronie ? Czy tutejszy zamek wyglądałby jak pałac w Gorzanowie, czy by jednak przetrwał w takim stanie jak kłodzka twierdza ?





Kilkanaście kilometrów na zachód od Nachodu i zmieniamy nieco klimat. W rajskim otoczeniu lasów i łąk stoi niewielki pałac w Ratiboricach - miejsce "kultowe" dla czeskich miłośników literatury. W jego murach toczy się akcja znanej powieści "Babunia" znanej pisarki Bożeny Nemcowej. W pałacowym parku aktorzy odtwarzają scenki rodzajowe z epoki przedstawione na kartach książki, w zachowanych wnętrzach mieści się muzeum.



Jadąc dalej na zachód docieramy do miasta-twierdzy, podzielonego na dwa niezależne organizmy miejskie Jaromierza. Stare historyczne miasteczko z malowniczym rynkiem niewiele się różni od podobnych po polskiej stronie. Nieco zaniedbane, opustoszałe i zapomniane. Twierdza Josefov jest zachowanym zespołem budowli z XIX wieku otoczonych potężnymi fortyfikacjami. Na ogromnym placu stoi empirowy kościół oraz ratusz, są koszary, domy obsługi twierdzy, więzienie, komendantura, wieża ciśnień i dziesiątki innych budowli. Jest muzeum twierdzy oraz trasa turystyczna łącznie ze zwiedzaniem części podziemnej. Niestety, większość zabudowań czasy świetności ma już dawno za sobą. Opuszczone i zdewastowane budynki spotyka się na każdym kroku, chociaż trzeba przyznać że są zabezpieczone i pozamykane (u naszych sąsiadów nie zbiera się złomu?). To doskonały przykład że nawet w bogatych Czechach (bogatych w środki na zabytki i kulturę) nie ma pomysłu na pełne zagospodarowanie takich obiektów. Podobne problemy mamy w Polsce z twierdzą Modlin, Srebrną Górą, nawet z krakowskimi i warszawskimi fortyfikacjami. Niestety, Czesi zmienili swój zabytek w romskie getto, gdzie po opuszczonych ulicach snują się grupami znudzeni młodzieńcy o ciemnej karnacji i chociaż nie zaczepiają turystów trudno mówić o komforcie psychicznym podczas zwiedzania Josefova. 






Na północ od Jaromierza znajduje się jedna z największych atrakcji Republiki Czeskiej, wyremontowany nakładem wielu milionów euro zespół zabudowań dawnego szpitala w Kuksie. Barokowy kompleks umiejscowiony nad Łabą jest oczywiście przeznaczony do zwiedzania wraz z pięknym ogrodem ziołowym i kościołem. Po drugiej stronie rzeki, w niewielkiej wiosce znajdziemy także kilkanaście zabytkowych drewnianych domów, a w sąsiednim lasku zespół płaskorzeźb zdobiących dawne "Betlejem". 






Wracamy w okolice Nachodu, do malowniczego miasteczka na wysokiej skale gdzie znajdziemy rynek otoczony renesansowymi kamieniczkami i potężny zamek. Nowe Miasto nad Metują to obowiązkowy punkt wycieczek, przykład jak powinno wyglądać i tętnić życiem Międzylesie czy Bystrzyca Kłodzka. W tym przypadku mamy do czynienia z zamkiem prywatnym i "zaniedbanym", co oczywiście nie oznacza że nie można go zwiedzać i podziwiać kolejnych w pełni wyposażonych wnętrz.Ogród zamkowy do którego "wchodzi się na własną odpowiedzialność" trzeba pozostawić bez komentarza bo jaką tabliczkę należałoby było umieścić np. w Wilkanowie ?








Na koniec chyba najpiękniejszy zamek w tym rejonie Czech, potężny kompleks budowli w maleńkim Opocnie. Opasany ogromnym i malowniczym parkiem, położony na stromym wzgórzu jest prawie niewidoczny z okolicznych dróg. Otoczony krużgankami dziedziniec powinien być obowiązkowym punktem odwiedzin dla wszystkich historyków i przewodników nazywających podobne obiekty na Śląsku "Wawelami". Styl który przyszedł do Opocna bezpośrednio z Włoch, a nie z Krakowa, co usiłują nam wmówić polscy historycy opisujący śląskie rezydencje renesansowe. Poza historycznymi wnętrzami w tym zamku zobaczymy także dużą kolekcję malarstwa europejskiego, a w sąsiedztwie zabytkowe świątynie, "zamek letni" oranżerię, ujeżdżalnię, dawny browar oraz kompleks malowniczych kamieniczek. 











Wymienione zabytki w większości znajdują się w promieniu kilkudziesięciu kilometrów od kłodzkich uzdrowisk, Kamiennej Góry i Wałbrzycha. Aby je zobaczyć trzeba poświęcić maksymalnie godzinę jazdy samochodem, do większości dotrzemy w kilkadziesiąt minut. To tylko część atrakcji skupionych na zachód i południe od Nachodu, Warto przy tym pamiętać, że w przeciwieństwie do ziemi kłodzkiej, która jest uważana z jeden z piękniejszych regionów naszego kraju, te rejony Czech to z perspektywy Pragi przemysłowe i zaniedbane okolice. Daleko im do atrakcyjności południowych Moraw oraz południowych i zachodnich Czech. Mimo tego oferta turystyczna dla miłośników starych zamków i pałaców jest bajeczna w porównaniu z tym co zobaczymy na terenie południowych powiatów Dolnego Śląska. Niestety, po wizycie na tym niewielkim skrawku Czech można mieć odczucie nasze państwo w dziedzinie kultury porzuciło tą krainę i jej obywateli.