1/25/2015

Zgodnie z pozwoleniem

Sprawa remontu zabytkowego budynku poczty w Bytomiu zbulwersowała środowisko miłośników zabytków. W związku z tym stowarzyszenie Monitoring Zabytków z Bytomia złożyło zawiadomienie o nieprawidłowościach do Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Katowicach.

W odpowiedzi na wniosek z dnia 9 stycznia 2015 roku w sprawie udostępnienia informacji publicznej, Śląski Wojewódzki Konserwator Zabytków w Katowicach przekazuje skany dokumentów wytworzonych w związku ze zgłoszeniem przez Stowarzyszenie „Monitoring Zabytków" nieprawidłowości związanych z konserwacją elewacji Poczty Głównej w Bytomiu:

• Notatka Służbowa z dnia 14.11.2014;

• Protokół z dnia 17.12.2014;

• Notatka Służbowa z dnia 23.12.2014.

Jednocześnie informuję, iż Śląski Wojewódzki Konserwator Zabytków nie wydal decyzji wstrzymującej prace przy budynku Poczty Głównej w Bytomiu z uwagi na brak przesłanek  
wskazujących na prowadzenie prac niezgodnie z wydanym pozwoleniem konserwatorskim.

______________

Notatka służbowa

W dniu 13.11-2014 r. przeprowadzono oględziny budynku dawnej Poczty Polskiej przy ui. Piekarskiej 6-12 w Bytomiu w związku z zawiadomieniem Stowarzyszenia Monitoring Zabytków o prowadzeniu prac niezgodnie z wydanym pozwoleniem.

W trakcie oględzin nie stwierdzono nieprawidłowości podczas prowadzonych prac związanych z czyszczeniem elewacji budynku. Prace prowadzone są zgodnie z pozwoleniem nr 2040/2014 z dnia 26.08.2014 oraz decyzją zmieniającą ww. pozwolenie nr 2141/2014 z dnia 16.09.2014 r.

Na elewacji frontowej prowadzone są obecnie prace związane z czyszczeniem piaskowca w obrębie ryzalitów i wejścia głównego oraz szczytów. Czyszczenie odbywa się metodą mechaniczną niskociśnieniową zgodnie z decyzją nr 2141/2014.

Dodatkowo prowadzone są prace związane z czyszczeniem i malowaniem krat w oknach budynku. Wykonane zostały prace związane z malowaniem ściany szczytowej budynku od strony północnej (wg. oświadczenia producenta farby kolor straci na intensywności i zmieni odcień na ton ciemniejszy po sezonie zimowym).


______________

Jak widać na załączonych fotografiach: nic się nie stało









autor zdjęć:  Marek Wojcik
______________



1/19/2015

Czarna dziura

Gdy staniemy na majdanie folwarku w Strzybniku możemy odnieść wrażenie że znaleźliśmy się gdzieś na końcu świata. Otwarte przestrzenie i rozrzucone w nieładzie budynki, w lepszym i gorszym stanie, pięknie się komponują na tle pustych wzgórz. Dociera tu niewielu, zwłaszcza widoczny jest brak wizyt urzędników czy konserwatora zabytków, chociaż po jakimś czasie okazuje się że jednak byli - przy rozpadających się budynkach ustawiono nowe tablice informacyjne z ich historią w kilku językach. Pozostaje się modlić aby żadni obcokrajowcy nie dotarli do Strzybnika i nie widzieli jednego z wielu przykładów naszej słynnej gospodarności, bo zwłaszcza tutaj jest co "podziwiać", tym bardziej że to żaden koniec świata, a jednie kilkanaście kilometrów od Raciborza, kilka kilometrów w bok z drogi krajowej łączącej to miasto z Opolem.




Czas zatrzymał się wraz z zegarem stojącym na środku pustego placu, niestety dla sąsiednich budynków okazał się bezlitosny. Ogromne, puste zabudowania gospodarcze wciąż jeszcze się trzymają, ale przepiękna kuźnia z początku XX wieku z każdym rokiem chyli się ku coraz większej ruinie. Im dalej w stronę parku tym gorzej. Na skraju znajdują się ruiny XIX-wiecznego pałacu, który jeszcze po II wojnie światowej był remontowany i użytkowany przez miejscowy PGR, a później porzucony i sprzedany prywatnej firmie z Wodzisławia Śląskiego. Właściciel zamiast odbudować zabytek tworzył nowe kuriozalne budowle w swoim mieście, gdzie do dzisiaj możemy podziwiać stację benzynową w formie pałacu (?), zamku (?) z kapliczką (!), która zresztą także popadła w ruinę. Ten obrazek świadczy niestety o tym, że w Strzybniku "happy endu" także nie będzie. Pałac jest w stanie agonalnym, pozostały już tylko ściany nośne i zawalone stropy, wokół sterty śmieci w ilościach zadziwiających, nawet dla ludzi przyzwyczajonych do takich obrazków. Brniemy w odchodach, butelkach, znajdujemy pozostałości armatury, zużyte podpaski i części samochodowe byle dalej od czarnej dziury w jaką wpadło to piękne dawniej miejsce.








więcej zdjęć: www.zabytkigornegoslaska.com.pl

1/18/2015

Śląski "Kopernik" czy "Svet Techniki" ?

"Centrum Nauki" to w ostatnim czasie marzenie niemal każdego miasta na terenie Polski. Odkąd powstał warszawski "Kopernik" w całym kraju zaczęły się mnożyć pomysły i klony tej inicjatywy, jedne bardziej, drugie mniej okazałe i udane. Dyskusja na ten temat nie ominęła także Górnego Śląska, więc zaczęły się spory o lokalizację oraz finansowanie takiej inwestycji. Park Śląski, elektrociepłownia "Szombierki", gliwicka radiostacja to jedne z najczęściej wysuwanych propozycji. W tym ostatnim mieście ruszyły nawet pierwsze prace nad koncepcją i wykupiono grunt pod zabudowę, wszak PR-owe hasło reklamowe obowiązuje - Gliwice miastem nowych technologii.




Tymczasem niecałą godzinę jazdy autostradą z aglomeracji śląskiej (45 minut z Gliwic) znajdziemy takie centrum zlokalizowane w czeskiej Ostravie, na terenie dawnej huty stali Dolni Oblast Vitkovice (opisywana niedawno we wpisie - Czeski film (4)). Tamtejszy Svet Techniki to kilka tras tematycznych przeznaczonych dla dzieci i dorosłych w każdym wieku, co ważne z opisami także w języku polskim i angielskim. Gdy u nas trwają spory i bezowocne dyskusje, w Czechach już dzisiaj tysiące Polaków korzystają z tamtejszej atrakcji i gdyby tylko mocnej ją reklamowano w śląskiej aglomeracji, mogłoby ich być jeszcze więcej.






Jest jednak istotna różnica w podejściu do tematu. Podczas gdy u nas planowana jest BUDOWA takiego interaktywnego muzeum, tam wykorzystano zabytkową halę dawnej elektrowni, a nowy budynek powstał w ścisłym sąsiedztwie zabytkowego kompleksu, będąc tylko częścią większej oferty turystycznej. W Ostravie zachowane maszyny stanowią scenografię dla nowych eksponatów i wspaniale tworzą klimat "świata techniki" od piwnic po dach. Nikomu do głowy nie przyszło BUDOWANIE tam czegoś od nowa więc wstawiono tylko w wolnych przestrzeniach nowe obiekty. Całość można podziwiać ze specjalnej platformy widokowej umieszczonej pod dachem ogromnej hali. W lustrzanej fasadzie nowego budynku odbijają się instalacje i budowle dawnej huty, która wciąż jest najważniejszą częścią i sercem całego kompleksu.






Dlaczego śląscy włodarze nie potrafią wspiąć się ponad podziały i stworzyć podobnej placówki w ocalałych jeszcze industrialnych zabytkach, które są wręcz wymarzoną lokalizacją dla tego typu inwestycji ? Elektrociepłownia "Szombierki", cementownia "Grodziec", chorzowska rzeźnia i wiele innych obiektów przepadnie na zawsze, rozleci się z powodu braku pomysłu na ich zagospodarowanie i braku funduszy jakie trzeba przeznaczyć na ich odbudowę. Tymczasem na łąkach i nieużytkach, za ciężkie miliony złotych powstaną kolejne "piramidy", pomniki głupoty i krótkowzroczności, prawdopodobnie będą bezmyślnie dublowane, jak w tej chwili dzieje się to ze stadionami i halami sportowymi. Może prościej jest na razie sfinansować autobus do Ostravy, a w tym czasie rozsądnie zdecydować o losie wybranego zabytku i wspólnie stworzyć coś co może konkurować z czeską atrakcją ? Tutaj nie trzeba niczego wymyślać od nowa - wystarczy skopiować rozwiązanie sąsiadów zza południowej granicy. W końcu mamy tam bliżej niż do Warszawy.

więcej zdjęć: www.zabytkigornegoslaska.com.pl