7/23/2016

Czego oczy nie widzą...

Jeden z największych i najpiękniejszych śląskich pałaców znikł.


Od dawna był tylko smętnym wspomnieniem dawnej świetności, straszącym licznych turystów swoim  upadkiem i zniszczeniem, więc wydawało się że gorzej być nie może. Od czasu gdy został opisany w artykule Pałac skazany na zapomnienie w zasadzie niewiele się zmieniło. Solidne mury jeszcze trwają, chociaż kwestią czasu są kolejne zawalenia. Przez ostatnie lata nikt nie kiwnął palcem aby je zabezpieczyć, nie ogrodził ruiny, nie zamurował wejść, nie wykosił roślinności. Przyroda wyręczyła urzędników i właścicieli szczelnie oplatając pałac w Sławikowie, tak że nie sposób go w tej chwili zlokalizować w terenie. Niewiarygodne że tak ogromny obiekt po prostu jest niewidoczny. Dwumetrowe pokrzywy, gąszcz samosiejek, wyjątkowo bujny bluszcz ukrył ten wyrzut sumienia jak indiańską świątynię gdzieś w dżungli. Bez maczety i siekiery nie zobaczymy nic poza elewacją boczną, ale może to jest sposób na ten "wrzód" od lat leżący na gminnych peryferiach ? Czego oczy nie widzą tego sercu nie żal...






więcej zdjęć na: zabytkigornegoslaska.com.pl

7/16/2016

Bogini rzuca wieniec

Na terenie miejskiego szpitala przy ulicy Raciborskiej w Katowicach, na środku niewielkiego zieleńca, od wielu lat stoi rzeźba autorstwa wielkiego niemieckiego rzeźbiarza Christiana Daniela Raucha. Jest to odlew wykonany w Berlinie pod koniec XIX wieku, którego miejsce pochodzenia nie jest do dzisiaj znane. "Bogini" nazywana też Viktorią przez długie lata stała w tym miejscu nie zwracając na siebie uwagi, aż kilka lat temu zainteresował się nią historyk architektury dr Ryszard Nakonieczny , który wraz z Anną Syską zidentyfikował dzieło. Według najbardziej prawdopodobnej wersji wydarzeń, została ona wyrzucona, lub wypadła w okolicy szpitala z pociągu wiozącego wojenne łupy do ZSRR. Umieszczona na zamkniętym obszarze, dla ozdoby szpitalnego "spacerniaka" na długie lata została zapomniana, co być może sprawiło że możemy ją dzisiaj podziwiać.






Pierwowzór został wykonany w marmurze dla panteonu niemieckich bohaterów w Walhalli koło Ratyzbony.




"Kranzwerfende Viktoria" była dość często wykorzystywana do ozdoby pomników oraz ogrodów. Znajdowała się między innymi na cokole pruskiego "denkmala" w Ełku, skąd po 1945 roku została wywieziona w nieznanym kierunku (może do Katowic ?). Podobny odlew zdobi do dzisiaj tarasy Nowej Oranżerii w parku Sanssouci w Poczdamie.






Warto także wspomnieć że anielska postać była wykorzystywana w latach 1903-1944 jako "Victoria Pokal" czyli trofeum wręczane dla najlepszego zespołu piłkarskiego w Niemczech. Ona także zaginęła po 1945 roku (była ukrywana na terenie dawnego NRD) i została odzyskana dopiero po zjednoczeniu Niemiec w 1990 roku.




więcej zdjęć: zabytkigornegoslaska.com.pl