7/24/2018

Zmartwychwstanie

Równe 4 lata temu w bytomskiej dzielnicy Bobrek spłonął zabytek

"...stał sobie drewniany kościół, który nie był bezcennym zabytkiem, ale ważnym świadkiem historii przemysłowego Śląska. Stopniowo rozkradany i niszczony, zamieniony w melinę i chlew. W stusiedemdziesięciotysięcznym mieście otoczonym miastami zamieszkałymi przez kolejne setki tysięcy mieszkańców. Miał być wkrótce rozebrany i przeniesiony do chorzowskiego skansenu. 23 lipca o godzinie 19.42 pojawiły się pierwsze płomienie, które strawiły dach i wieżę pieczętując jego los. Strażacy podejrzewają podpalenie."




Szerzej historia i losy zabytku były opisane we wpisie Był sobie kościół. Jeszcze tliły się zgliszcza, gdy mieszkańcy, niewiele sobie robiąc z obecności Straży Miejskiej i ochronnych taśm, "świętowali" na trupie świątyni rozkradając jej smętne resztki, które można było spieniężyć na złomie lub spalić zimą w piecu. Część przyglądała się obojętnie popijając nalewki i dopingując miejscową dzieciarnię, która w ruinach znalazła sobie miejsce do zabawy. Nikt się nie przejął, nikt nie zapłakał i zapewne do dzisiaj nikomu nie brakuje tego historycznego budynku na zabytkowym osiedlu. Na czele z miejscowymi władzami, dla których zabytki są problemem który parzy, czego przykładem są losy niedalekiej Elektrociepłowni "Szombierki" i ogólny widok Bytomia.




Tymczasem wydarzył się cud. Kilkanaście kilometrów dalej, na terenie Górnośląskiego Parku Etnograficznego, "zmartwychwstała" świątynia z Bobrka. Odbudowana z oryginalnymi elementami wyposażenia pełni funkcję sakralno-wystawienniczą. Szczelnie otoczona płotem i chroniona przez odpowiednie służby, daleko od mieszkańców "dzielnicy cudów"jest bezpieczna i stanowi jedną z nowych atrakcji turystycznych. Jej historia jest świetnym przykładem jak potrafimy zobaczyć drzazgę w oku naszych sąsiadów, a nie widzimy belki w swojej. 




Ktoś by uwierzył że w chrześcijańskim kraju wybija się szyby i podpala dla zabawy zabytkowy kościół ? Tyle jest lamentów i rozpaczy nad podpalonym samochodem we Francji ale dziwnym trafem historia z Bobrka nie przebiła się do powszechnej świadomości. Lubimy się oszukiwać że u nas jest inaczej ? Że jesteśmy lepsi ? Że nie mamy problemów z zapuszczonymi dzielnicami i wandalizmem ? Warto się nad tym zastanowić gdy stoimy przed zrekonstruowanym za spore pieniądze kościołem. Powiązać jego losy z ginącym zabytkowym osiedlem, z umierającym kilkanaście kilometrów dalej miastem.




2 komentarze:

  1. Czego mozna sie spodziewac w tak "katolickim" kraju. Czy ten koscoiolek byl pierwszym w Bytomiu Ktory najpierw zostal zdewastowanyba potem podpalony? Nie bo ten kosciolek mial wiecej szczescia ze w pore zostal ugaszony natomiast kosciolek ktory byl w parku doszczetnie splonal. Ale czego sie mozna w tym miescie spodziewac? Ruina goni ruine.

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy8/06/2018

    Nie ma co zwalać na miejscową, obojętną w gruncie rzeczy (po rozwaleniu przez PRL struktur społecznych, wycięciu elit - tego nie odrobimy nawet przez stulecie!) ludność. W całej Polsce od lat tajemnicza "niewidzialna ręka" podpala drewniane kościoły, bezcenne zabytki, elementy tożsamości kulturowej, w zasadzie od odzyskania niepodległości. Powoli, niepostrzeżenie nieznani sprawcy pozbawiają nas duchowego dziedzictwa - zjawisko nie mniej groźne od "seryjnego samobójcy" likwidującego niewygodnych świadków w różnych sprawach, w dłuższej perspektywie - dla społeczeństwa, jego tożsamości, dla kultury i cywilizacji - dużo groźniejsze. I nie jest to wina "katolickiego narodu", a raczej jego wrogów. Czasem tu, czasem tam - kościółek czy cerkiew w Bieszczadach, na Podkarpaciu, Śląsku, Mazowszu. Powoli, niepostrzeżenie...

    OdpowiedzUsuń

Administrator strony nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.