10/18/2015

Czeski film (8)

Przemieszczając się po południowych krańcach Dolnego Śląska prędzej czy później zdarzy nam się przekroczyć, prawie niewidoczną dzisiaj granicę i zobaczyć jakie atrakcje czekają na turystów u południowych sąsiadów. Dotyczy to zwłaszcza okolic Kotliny Kłodzkiej, która z trzech stron otoczona jest przez ziemie Wschodnich Czech i przez stulecia była ściśle związana z Koroną Czeską. Świadczy o tym nie tylko historia ale też zachowana do dzisiaj zabudowa miasteczek i wsi, niewiele różniąca się od tej jaką zobaczymy po drugiej stronie sudeckich grzbietów. Podczas gdy na terenie powiatu kłodzkiego nie zwiedzimy ani jednego pałacu lub zamku zachowanego do naszych czasów w niezmienionej formie, tuż za granicą czeka na nas kilka zabytków pełniących funkcje muzealne, w pełni wyposażonych, wręcz zawalonych po sufity dziełami sztuki, otoczonych pięknymi ogrodami i parkami. Niemal wszystkie są wyremontowane i zadbane, utrzymywane przez państwo czeskie i udostępnione w pełni dla swoich obywateli. Ponad 40 zdewastowanych budowli i ruin w Kotlinie Kłodzkiej i ANI JEDNEGO muzeum w ich murach. W ostatnim czasie prywatni inwestorzy i fundacje podnoszą z ruin kilka bezcennych pałaców: w Gorzanowie, Ścinawce Górnej i Średniej, Piszkowicach, Międzylesiu, Jedyny pałac z zachowanym dawnym wystrojem został sprzedany przez dotychczasowego właściciela (Skarb Państwa) kilka lat temu prywatnemu inwestorowi który doprowadził go do ruiny i w tym stanie trwa do dzisiaj bez perspektyw na lepszą przyszłość. Państwo Polskie w postaci samorządu, władz wojewódzkich czy czynników wyższych nie było zainteresowane stworzeniem muzeum lub innej placówki kulturalnej w idealnie do tego przeznaczonym zabytku. Jeżeli chcemy takie obiekty zobaczyć w całości pozostaje nam opuścić na kilka godzin nasz piękny kraj...


Zaledwie kilka minut jazdy z Kudowy-Zdroju i czeka na nas pierwsza atrakcja w postaci potężnego zamku w czeskim Nachodzie. W brzydkim przemysłowym mieście, na wysokiej górze stoi prawdziwa perła zdobiona dekoracją sgraffitową, barokowymi portalami, z historycznymi wnętrzami i ogrodem. Muzeum zamkowe jest wręcz oblegane przez polskich kuracjuszy z kłodzkich uzdrowisk. W głowie wciąż pojawia się pytanie, co by się stało gdyby Nachod kaprysem Stalina, czy jakiegoś radzieckiego aparatczyka znalazł się w 1945 roku przypadkiem po polskiej stronie ? Czy tutejszy zamek wyglądałby jak pałac w Gorzanowie, czy by jednak przetrwał w takim stanie jak kłodzka twierdza ?





Kilkanaście kilometrów na zachód od Nachodu i zmieniamy nieco klimat. W rajskim otoczeniu lasów i łąk stoi niewielki pałac w Ratiboricach - miejsce "kultowe" dla czeskich miłośników literatury. W jego murach toczy się akcja znanej powieści "Babunia" znanej pisarki Bożeny Nemcowej. W pałacowym parku aktorzy odtwarzają scenki rodzajowe z epoki przedstawione na kartach książki, w zachowanych wnętrzach mieści się muzeum.



Jadąc dalej na zachód docieramy do miasta-twierdzy, podzielonego na dwa niezależne organizmy miejskie Jaromierza. Stare historyczne miasteczko z malowniczym rynkiem niewiele się różni od podobnych po polskiej stronie. Nieco zaniedbane, opustoszałe i zapomniane. Twierdza Josefov jest zachowanym zespołem budowli z XIX wieku otoczonych potężnymi fortyfikacjami. Na ogromnym placu stoi empirowy kościół oraz ratusz, są koszary, domy obsługi twierdzy, więzienie, komendantura, wieża ciśnień i dziesiątki innych budowli. Jest muzeum twierdzy oraz trasa turystyczna łącznie ze zwiedzaniem części podziemnej. Niestety, większość zabudowań czasy świetności ma już dawno za sobą. Opuszczone i zdewastowane budynki spotyka się na każdym kroku, chociaż trzeba przyznać że są zabezpieczone i pozamykane (u naszych sąsiadów nie zbiera się złomu?). To doskonały przykład że nawet w bogatych Czechach (bogatych w środki na zabytki i kulturę) nie ma pomysłu na pełne zagospodarowanie takich obiektów. Podobne problemy mamy w Polsce z twierdzą Modlin, Srebrną Górą, nawet z krakowskimi i warszawskimi fortyfikacjami. Niestety, Czesi zmienili swój zabytek w romskie getto, gdzie po opuszczonych ulicach snują się grupami znudzeni młodzieńcy o ciemnej karnacji i chociaż nie zaczepiają turystów trudno mówić o komforcie psychicznym podczas zwiedzania Josefova. 






Na północ od Jaromierza znajduje się jedna z największych atrakcji Republiki Czeskiej, wyremontowany nakładem wielu milionów euro zespół zabudowań dawnego szpitala w Kuksie. Barokowy kompleks umiejscowiony nad Łabą jest oczywiście przeznaczony do zwiedzania wraz z pięknym ogrodem ziołowym i kościołem. Po drugiej stronie rzeki, w niewielkiej wiosce znajdziemy także kilkanaście zabytkowych drewnianych domów, a w sąsiednim lasku zespół płaskorzeźb zdobiących dawne "Betlejem". 






Wracamy w okolice Nachodu, do malowniczego miasteczka na wysokiej skale gdzie znajdziemy rynek otoczony renesansowymi kamieniczkami i potężny zamek. Nowe Miasto nad Metują to obowiązkowy punkt wycieczek, przykład jak powinno wyglądać i tętnić życiem Międzylesie czy Bystrzyca Kłodzka. W tym przypadku mamy do czynienia z zamkiem prywatnym i "zaniedbanym", co oczywiście nie oznacza że nie można go zwiedzać i podziwiać kolejnych w pełni wyposażonych wnętrz.Ogród zamkowy do którego "wchodzi się na własną odpowiedzialność" trzeba pozostawić bez komentarza bo jaką tabliczkę należałoby było umieścić np. w Wilkanowie ?








Na koniec chyba najpiękniejszy zamek w tym rejonie Czech, potężny kompleks budowli w maleńkim Opocnie. Opasany ogromnym i malowniczym parkiem, położony na stromym wzgórzu jest prawie niewidoczny z okolicznych dróg. Otoczony krużgankami dziedziniec powinien być obowiązkowym punktem odwiedzin dla wszystkich historyków i przewodników nazywających podobne obiekty na Śląsku "Wawelami". Styl który przyszedł do Opocna bezpośrednio z Włoch, a nie z Krakowa, co usiłują nam wmówić polscy historycy opisujący śląskie rezydencje renesansowe. Poza historycznymi wnętrzami w tym zamku zobaczymy także dużą kolekcję malarstwa europejskiego, a w sąsiedztwie zabytkowe świątynie, "zamek letni" oranżerię, ujeżdżalnię, dawny browar oraz kompleks malowniczych kamieniczek. 











Wymienione zabytki w większości znajdują się w promieniu kilkudziesięciu kilometrów od kłodzkich uzdrowisk, Kamiennej Góry i Wałbrzycha. Aby je zobaczyć trzeba poświęcić maksymalnie godzinę jazdy samochodem, do większości dotrzemy w kilkadziesiąt minut. To tylko część atrakcji skupionych na zachód i południe od Nachodu, Warto przy tym pamiętać, że w przeciwieństwie do ziemi kłodzkiej, która jest uważana z jeden z piękniejszych regionów naszego kraju, te rejony Czech to z perspektywy Pragi przemysłowe i zaniedbane okolice. Daleko im do atrakcyjności południowych Moraw oraz południowych i zachodnich Czech. Mimo tego oferta turystyczna dla miłośników starych zamków i pałaców jest bajeczna w porównaniu z tym co zobaczymy na terenie południowych powiatów Dolnego Śląska. Niestety, po wizycie na tym niewielkim skrawku Czech można mieć odczucie nasze państwo w dziedzinie kultury porzuciło tą krainę i jej obywateli.