11/08/2011

Pan Samochodzik i zabytki Dolnego Śląska

Tytuł prowokacyjny bo tytułowy bohater nigdy na Dolnym Śląsku nie był co wzbudza zdumienie. Nie ma w Polsce bardziej "skarbowego" regionu owianego legendami o ukrytych podczas wojny nieprzebranych bogactwach. Dlaczego w takim razie autor tej popularnej serii nie umieścił akcji żadnej ze swoich książek w tym miejscu pozostanie już na zawsze tajemnicą. Można się pokusić jedynie o krótka analizę opartą na jego życiorysie i twórczości.


Dlaczego to takie ważne ? Przecież to tylko literatura dla dzieci i młodzieży, która z założenia nie ma większego znaczenia. Nic bardziej mylnego. Przygody bohaterów serii miały ogromny wpływ na wychowanie dzisiejszych 30-sto, 40-sto, 50-ciolatków i starszych. W czasach PRL zaczytywali się oni w pełnych przygód powieściach, których akcja w zdecydowanej większości toczyła się w zamkach, pałacach, lub dotyczyła zabytków. W końcu główną postacią był detektyw poszukujący z ramienia Ministerstwa Kultury i Sztuki zaginionych skarbów. To dzięki Zbigniewowi Nienackiemu młodzi czytelnicy poznali historię templariuszy, krzyżaków, wolnomularzy i wiele innych, nawet jeżeli ta historia nie była do końca zgodna z prawdą. Najważniejsze, że pisarz miał niezwykły talent do tworzenia intrygi i opisywania miejsca akcji, co na długo pozostawało w pamięci. Działało to na wyobraźnię młodych czytelników i zaszczepiało w nich szacunek do zabytków i historii. Pod tym względem Dolny Śląsk, który nie pojawił się nigdy na kartach powieści stracił bardzo wiele.

Należy się zastanowić dlaczego pominięty został region w którym każda wieś ma swoją historię o ukrytych skarbach, ma najwięcej zabytków i najwięcej tajemnic do odkrycia. Autor nie znał Dolnego Śląska i nigdy tu nie był ? Zanim został pisarzem mieszkał w Szklarskiej Porębie, gdzie pracował w domu dziecka. Na pewno zdążył poznać miejscowe legendy, zabytki, nawet w ograniczonym zakresie. Może ten okres miał wpływ na późniejszą tematykę jego książek ? W takim razie dlaczego nigdy nie wspomniał o tym w późniejszym czasie ? Jedynym wyjaśnieniem mogą być niemiłe wspomnienia podczas pracy w górskim kurorcie do których nie chciał wracać.

Innym wątkiem może być działalność pisarza w okresie powojennym. Dał się on poznać jako zagorzały zwolennik systemu, który gorliwie propagował. Wielce prawdopodobne jest to, że brał udział w zwalczaniu AK-owskiego podziemia, co opisał w jednej ze swoich książek "Worek Judaszów". Ziemie Odzyskane były w tym czasie mekką odrzuconych przez system dawnych żołnierzy, gdzie próbowali oni w dalszym ciągu prowadzić walkę i sabotaż lub ukryć się w tłumie przesiedleńców. Niechęć i strach przed nimi mógł mieć wpływ na późniejsze pomijanie terenów Śląska w swojej twórczości.

Z drugiej strony trzeba pamiętać, że dolnośląskie zamki i pałace zostały zamienione na PGR-y gdzie gospodarka wołała o pomstę do nieba. Dbałość o zabytki była znikoma. Praktycznie nie istniały one jako "atrakcje turystyczne", a ich historia miała być wymazana z pamięci na zawsze. Taka scenografia nie była niczym zachęcającym do opisywania. Nienacki, który słynął ze swojego oportunistycznego podejścia do życia wolał się pewnie nie narażać opisami niemieckich pałaców wobec władzy. Jest tylko jedno "ale" - w "Księdze Strachów" bohaterowie poruszają się po "Ziemiach Odzyskanych" - po Pojezierzu Myśliborskim, gdzie jest poniemiecki pałac, pamiętnik hitlerowskiego zbrodniarza, wojna wywiadów, wszystko okraszone propagandowym komentarzem. "Niemieckie" skarby też pisarza nie przerażały, bo wojennych depozytów szukają bohaterowie w mazurskich jeziorach, Fromborku, koło Torunia. Chyba jednak nie tutaj tkwi problem.

Już nigdy się nie dowiemy dlaczego na kartach powieści nie ma zamku Książ, wieży w Siedlęcinie lub zamku Grodziec. W tym muszą tkwić osobiste przeżycia pisarza lub brak zainteresowania obcym dla niego Śląskiem. Istotne jest to, że wychowani na jego książkach młodzi czytelnicy przemierzają dzisiaj szlaki w poszukiwaniu przygody, nawet jeżeli w naszych cywilizowanych czasach jest to znacznie utrudnione. Fenomen tej serii sprawił że starsi już dzisiaj czytelnicy w dalszym ciągu sięgają po lekturę z dzieciństwa, powstają prace magisterskie i doktoraty na ten temat, a Pan Samochodzik jest dzisiaj ikoną PRL obok kapitana Klossa i "Czterech pancernych i psa".

Po śmierci pisarza powstały kontynuacje. Pisane przez różnych autorów, których wspólnym mianownikiem jest niestety brak talentu. Postacie są papierowe, dominuje przemoc i prostacki język. O opisach nie ma nawet co wspominać, chyba że chodzi nam o opisy telefonów komórkowych, samochodów lub broni. Jedno wielkie literackie dno. Nie było by o czym wspominać gdyby nie dwie ciekawsze pozycje z tej serii, których akcja toczy się w dolnośląskich zabytkach: "Pan samochodzik i zamek Czocha", "Pan samochodzik i królewska baletnica", "Pan samochodzik i perły księżnej Daisy". Szczególnie ostatnia pozycja, autorstwa Igi Karst oddaje klimat dawnych powieści. Pozostałe książki trzeba pominąć milczeniem. Może chociaż one zainteresują młodego czytelnika tak samo jak fascynowały powieści Nienackiego ? Trzeba trzymać kciuki bo "takie jest będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie". W tym wychowaniu dużą rolę odgrywa literatura, po którą tak niechętnie sięgają dzisiaj młodzi ludzie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Administrator strony nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.