12/08/2011

Tajna baza danych MKiDN

Na łamach tego bloga kilka razy był poruszany temat kradzieży i dewastacji zabytków. W ostatnich latach na terenie Śląska była to prawdziwa plaga, która trwa do dzisiaj. W mniejszej skali, bo powoli wyczerpało się źródło i wszystko co można było zostało skradzione i zniszczone. Ocalały tylko obiekty chronione lub stojące w publicznych miejscach i przez to widoczne dla każdego. Ale i to nie jest reguła bo w centrum Gościszowa na oczach mieszkańców kilkanaście lat okradano zamek i nikt tego nie zauważył. Nawet dzisiaj niewielu widzi problem, na czele z władzami i konserwatorem zabytków. W Mniszkowie komuś "przydały się" bezwartościowe kamienne kule, a dwór przecież jest zamieszkały. Przykłady można mnożyć. Policja i prokuratura w zasadzie nie widzi powodu do ścigania takich przestępstw, bo kradzież rzeźby jest dla nich równoznaczna z kradzieżą bułki w sklepie spożywczym - niska szkodliwość czynu. W sumie można rozumować i tak, bo po co komu rzeźby ? Da się bez nich żyć. Co innego gdy zginie samochód - gołym okiem widać że to rzecz cenna. Na usprawiedliwienie trzeba dodać, że cokolwiek zginie lub zostanie w naszym kraju skradzione to i tak jest małe prawdopodobieństwo że się znajdzie, bo kradzież nie jest w kodeksie i mentalności dużym przestępstwem. Można powiedzieć - tradycja.

Policjant i prokurator nie muszą być znawcami sztuki, ludźmi kulturalnymi i wrażliwymi. Tego na studiach i w szkołach nie uczą. Swoją wiedzę powinni opierać na opinii rzeczoznawców i autorytetów w tym temacie. Problem w tym, że te autorytety albo nie istnieją, albo są zajęte bardziej przyziemnymi sprawami. Urzędnicy powołani do ochrony zabytków nie mają chęci i środków żeby te cele realizować. Czasem coś się uda, czasem nie i tak się toczy kariera zawodowa, często na stanowiskach, które są przyznawane dożywotnio i nie ma żadnej siły, która by spowodowała degradację. Ale przykład idzie z góry.

Na szczycie jest Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Kiedyś była w nazwie sztuka i ta zmiana jest dość symboliczna gdy obserwuje się działanie tego ministerstwa - zajmuje się wszystkim i niczym bo na nic nie ma środków poza "bankietami", "projektami multimedialnymi" i "sztuką nowoczesną" i wieloma innymi przedsięwzięciami na miarę "nowych szat króla" z baśni Anderssena.

Skupmy się na temacie - czy ministerstwo zajmuje się ewidencją skradzionych zabytków ? Oczywiście że tak. I to w jaki sposób! Jest spis strat wojennych, jest katalog skradzionych zabytków czyli jest dobrze.

Na początek straty wojenne. Ze strony MKiDN można się dowiedzieć że straty wojenne na terenie Śląska nie istnieją. To nie dziwi bo patrząc w ten sposób na naszą kulturę i sztukę te straty powinny widnieć na stronie niemieckiego ministerstwa, a u nas w katalogu - zdobycze wojenne. Czy te "zdobycze" są już dzisiaj częścią spuścizny kulturalnej naszego kraju, czy w dalszym ciągu czymś gorszym ? Tego nie dowiemy się prawdopodobnie  przez najbliższe 250 lat.

Jeszcze większe zdumienie budzi Katalog Zabytków Skradzionych. Żeby zobaczyć cokolwiek trzeba się na stronie zalogować! Krajowy wykaz zabytków skradzionych lub wywiezionych za granicę niezgodnie z prawem został opracowany i jest administrowany przez Narodowy Instytut Muzealnictwa i Ochrony Zbiorów i jest  repozytorium wiedzy na temat zabytków skradzionych lub wywiezionych za granicę niezgodnie z prawem Katalog stworzony został jako narzędzie pomocne instytucjom związanym z wykrywaniem kradzieży i nielegalnego wywozu zabytków lecz jest również bezpłatnie udostępniony (w ograniczonym zakresie) badaczom indywidualnym.


Jeżeli pójdziemy na targ staroci, a tam kupimy lub odkryjemy, że ktoś sprzedaje skradziony zabytek i nie jesteśmy tego pewni to mamy problem. Nie chcemy przecież rzucać oskarżeń na niewinnego sprzedawcę gdy nie mamy pewności. Wracamy do domu, próbujemy się zarejestrować na stronie. Po tygodniu administrator odpowiada że niestety, nie zasłużyliśmy na to żeby mieć dostęp do bazy skradzionych zabytków. Kupiliśmy kradzioną rzecz nie mając pojęcia o jej pochodzeniu, ale wtajemniczeni przez administratora świetnie to wiedzą więc z przyjemnością wpadną i postawią zarzuty za paserstwo.

Dlaczego wiedza o skradzionych zabytkach jest w demokratycznym kraju tajna ? Dlaczego coś takiego firmuje MKiDN ? Mamy odpowiedź dlaczego zabytki kradzione są bezkarnie, dlaczego nikt nie ściga takich przestępstw, dlaczego nikogo to nie obchodzi. W czyim interesie jest takie postawienie sprawy ? Odpowiedź ciśnie się sama, ale nie bądźmy tak radykalni.

Świętujmy, bo nakłady na kulturę i sztukę rosną. Najwięcej środków na razie pochłaniają płyty gipsowo-kartonowe, pustaki i telewizory LCD. W nowych "multimedialnych" przybytkach sztuki nikomu niepotrzebne są eksponaty i artyści. Puści się coś z głośnika, coś z projektora, naciśnie na ekranie i jest super. Gdy już wszystko co cenne ukradną, to kolejne pokolenia słowo "rzeźba" będą znały jedynie z internetu, a "obraz" kojarzył się będzie z przekątną tabletu. Już dzisiaj policjanci i prokuratorzy kierują się przy stawianiu zarzutów takimi kryteriami, a będzie coraz lepiej...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Administrator strony nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.