11/25/2012

Magia miejsca

Historia życia Karola Goduli, jednego z największych śląskich przemysłowców, jest jakby żywcem wyjęta z bajki:

8 listopada 1781 roku, w Makoszowach (dzisiaj dzielnica Zabrza) na świat przyszedł król cynku - Karol Godula.

Ochrzczony w drewnianym kościółku w Przyszowicach, swoją młodość spędził w tej miejscowości, lecz w 1792 roku wraz z rodzicami przeniósł się do Gorzyczek k. Wodzisławia Śląskiego. Uczęszczał do gimnazjum cystersów w Rudach Raciborskich i tamtejszym klasztorze zgłębiał wiedzę, która miała zaowocować w przyszłości. Kolejnym etapem edukacji młodego Karola była Szkoła Główna w Opawie po ukończeniu której został skarbnikiem w majątku hrabiego Karola Franciszka von Ballestrem. Umiejętności Goduli zostały docenione i szybko awansował. W 1809 roku został ekonomem, a pięć lat później głównym ekonomem w dobrach Ballestremów. W tym czasie na Górnym Śląsku rozpoczyna się rewolucja przemysłowa, co zostaje dostrzeżone przez Karola. Namawia hrabiego Ballestrema na budowę huty cynku w Rudzie, która zostaje nazwana hutą "Karol", a Godula otrzymuje udziały w zyskach. W 1825 roku cynkownia za jego sprawą staje się największym tego typu zakładem w Europie.

Godula usamodzielnia się finansowo i prowadzi liczne interesy na terenie Śląska. Uruchamia kolejne zakłady wśród których są: kopalnia galmanu "Maria", "Elisabeth", "Verona", "Sewerin", "August". Kupuje majątki Szombierki i Orzegów, a wraz z nimi kopalnie "Stein" i Rosalie". W 1830 roku kończy współpracę z Ballestremami i dzierżawi od nich Rudę i Biskupice. Na rynkach światowych nadchodzi kryzys, który jednak w nieznacznym stopniu dotyka przedsiębiorstwa Goduli ponieważ są one samowystarczalne. Kupuje kolejne dobra i buduje kolejne zakłady. W 1832 roku hutę "Morgenroth", w latach 1836-1839 "Gute Hoffnung", w 1842 staje się właścicielem Bobrka, w 1848 Bujakowa.

Staje się milionerem, dochodząc do ogromnego majątku dzięki swoim zdolnościom i pracowitości. Jeszcze za życia powstały o nim liczne legendy, jakoby zaprzedał się diabłu, który dostarczał mu nocą pieniądze. Ludziom ciężko było zrozumieć tak oszałamiającą karierę, stąd doszukiwali się w tym mocy nadprzyrodzonych. Opowieściom sprzyjały także inne okoliczności, jak styl życia czy kalectwo Goduli. Posiadał pałac w Szombierkach, ale mieszkał w małym domku w Rudzie, gdzie żył skromnie i oszczędnie. Oszpecony i okaleczony w dzieciństwie nie miał żony ani dzieci i prowadził życie samotnika. Zmarł 6 lipca 1848 roku we Wrocławiu, a po otwarciu testamentu wybuchł skandal.

Okazało się że większa część jego majatku przypadła sześcioletniej dziewczynce Joannie Gryzik (Gryczik). Odziedziczyła ona 19 kopalń galmanu, 40 kopalń węgla kamiennego, 3 huty cynku i majątki ziemskie: Szombierki, Orzegów, Bujaków, Paniowy, Bobrek. Wartość fortuny po inwentaryzacji wynosiła ówczesne 6 milionów marek co stawiało ją w jednym rzędzie z majątkami najbogatszych śląskich przemysłowców.

więcej

Joanna została później małżonką Hansa Ulricha Schaffgotsha i razem stworzyli bajkowy pałac w Kopicach koło Grodkowa, ale to temat na inną opowieść. 

Nie przetrwał grób Goduli na wrocławskim cmentarzu (szczątki powtórnie pochowano w Bytomiu), ani jego pałac w Szombierkach, nawet skromny domek króla cynku po 1945 roku popadł w ruinę i został rozebrany. Nie był to dobry bohater na tamte czasy. Dziwić może fakt, że nawet dzisiaj nie ma środków na odbudowę tego miejsca lub chociaż odpowiednie wyeksponowanie ruin. Miała to zrobić "Fundacja Chudów" ale wyszło jak zwykle... 

Na niewielkim wzgórzu w Rudzie Śląskiej pozostały jedynie niewielkie partie murów porośnięte krzakami, które w ostatnim czasie posprzątano. Tutaj przez jakiś czas biło jedno z serc śląskiego przemysłu, tutaj jest kolebka miasta Ruda Śląska, miejsce magiczne... Może w końcu zostanie odpowiednio wykorzystane.







11/19/2012

Twierdza Nysa - Wysokie Obwałowania

Jesienny pranek w twierdzy Nysa...












więcej zdjęć Wysokich Obwałowań:
galeria 1, galeria 2, galeria3, galeria4

Zabytki w cieniu supermarketów

Południowe okolice Wrocławia to krajobraz zaśmiecony przez postępującą urbanizację i komercjalizację każdego skrawka ziemi. W cieniu ogromnych hal przemysłowych i supermarketów trudno dojrzeć prawdziwe skarby, które tysiące ludzi mijają obojętnie w drodze na zakupy.

Mało kto zna dwór z XVI wieku w samym sercu Bielan Wrocławskich. Szkieletowa konstrukcja, zachowany zarys fosy i... pasaże handlowe wokół zamiast folwarku. Wydaje się ironią losu fakt, że jest to chyba najbardziej zaniedbany obiekt w całej miejscowości. Koło dworu ulokowało się osobliwe lapidarium..



Kilka kilometrów obok sytuacja jest zupełnie odmienna. Porządek, elegancja i wciąż trwające prace remontowe. Renesansowy dwór w Ślęzy miał więcej szczęścia i chociaż roboty budowlane jeszcze trwają, to już cieszy oko cały kompleks zadbanych i zagospodarowanych budynków. Jest restauracja, hotel, ale jest także muzeum! Muzeum Motoryzacji w zamku Topacz wraz z Muzeum Powozów w dworskim spichlerzu w niedalekich Galowicach jest jednym z nielicznych przykładów prywatnych instytucji kultury na Dolnym Śląsku. Dziw bierze, że tak niewiele się mówi o tym obiekcie i jego atrakcjach.




Sąsiednie Komorowice nie miały tyle szczęścia. Tutejszy dwór wciąż niszczeje i nic się nie zapowiada żeby było lepiej w najbliższym czasie.


Na koniec Żórawina i jej niezwykła świątynia p.w. Świętej Trójcy. Kościół otoczony fortyfikacjami bastionowymi i fosą kiedyś zachwycił samego cesarza. Dzisiaj niewielu się nim interesuje. Być może powodem tego stanu jest jego wieczna niedostępność dla turystów.




11/18/2012

Grodziec

Nie chodzi tutaj o malownicze ruiny zamku Grodziec na Pogórzu Kaczawskim, ani o pałac leżący poniżej tej warowni. Nie jest to także renesansowy zamek w Grodźcu na Śląsku Cieszyńskim.



Ten Grodziec leży poza historycznymi granicami Śląska, chociaż z Katowic dojedziemy w to miejsce w kilkanaście minut. Nad dawną robotniczą dzielnicą zagłębiowskiego Będzina górują potężne baszty, mury i... kominy położone na wysokim wzgórzu. Należą one do nieczynnej od 1979 roku cementowni. Powstała w 1857 roku jako pierwszy tego typu zakład na ziemiach Polski i jeszcze przed 1939 rokiem była stale rozbudowywana przez belgijski koncern Solvay. Kres produkcji przyniosła eksploatacja węgla pod zakładem, która przyczyniła się do jego degradacji i ostatecznie do upadku. 




Pozostały jedynie ruiny, które zachwycają swoją architekturą, ogromem, malowniczym położeniem. Wnętrza potężnych hal przypominają nawy gotyckich katedr, nad nimi górują ogromne zbiorniki jak wieże wielkiego zamku. Żelbetowe oczarowanie - niestety, w stanie agonalnym. Atrakcja dla odważnych lub dla ludzi bez wyobraźni. "Zagłębiowski Żeliszów" gdzie promienie słońca tworzą  przepiękne spektakle...







więcej zdjęć: zabytkigornegoslaska.com.pl

11/10/2012

Bezprawie i bezsilność

W kwietniu 2011 roku sąd skazał Przemysława K., przedsiębiorcę z Zakopanego, właściciela pałacu w Łące Prudnickiej na 3000 złotych grzywny i 400 złotych kosztów procesowych. Kara dotyczyła umyślnego niszczenia pałacu i brak reakcji na nakazy konserwatora. Okazało się jednak że nawet ta śmieszna kwota, w stosunku do zniszczeń jakie powstały w cennym zabytku, nie skłoniła właściciela do zabezpieczenia obiektu i sąd zamienił grzywnę na karę aresztu. W związku z tym, że właściciel przebywa za granicą nic mu jednak nie grozi. Nawet jeżeli pojawi się w naszym kraju i trafi za kratki nie zmieni to nic na lepsze dla pałacu w Łące Prudnickiej którego stan jest agonalny. Sprawa ta pokazuje bezsilność organów państwa w egzekwowaniu prawa ale i bezczynność w ratowaniu zabytków. Przez rok żaden urzędnik samorządowy nie spróbował wywłaszczyć dotychczasowego właściciela żeby ratować cenny obiekt. Być może dlatego, że nie jest to tak proste i spektakularne jak wykładanie betonową kostką kolejnych połaci miasta. Tymczasem pałac ginie na naszych oczach.