Najczęściej czytane

Polecane blogi

Obserwatorzy

Technologia Blogger.

Wiadomości

Loading...

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Google+ Followers

8/30/2014

Renesansowe i manierystyczne portale Dolnego Śląska

Publikacja Renesansowe i manierystyczne portale Dolnego Śląska jest pierwszym opracowaniem katalogowym dolnośląskich portali z lat 1520-1650. Zebrano tu ponad 300 portali, w tym ok. 190 istniejących. Książka zawiera dokładne opisy struktur, treści, ornamentów, podano również aktualny stan zachowania. Dla nieistniejących dzieł podane zostały daty zniszczenia oraz ich formy pierwotne. Materiał ilustracyjny obejmuje kilkaset zdjęć współczesnych, jak i archiwalnych.

W zasadzie krótka recenzja książki doktora Jakuba Jagiełły jest wystarczająca aby każdy miłośnik dolnośląskich zabytków zaopatrzył się w tą pozycję wydawniczą. Jest to pierwsza publikacja zajmująca się docelowo tematem renesansowych portali, które  posiadły wielką wartość historyczną oraz artystyczną i występowały dawniej w dużej ilości, niespotykanej w skali kraju. Niestety, większość uległa zniszczeniu i bardzo często miało to miejsce wraz z upadkiem poprzedniego ustroju, kiedy wyrywano każdy fragment cennej kamieniarki aby spieniężyć ją na zachodzie Europy. Wciąż wiele można zobaczyć w terenie, a Renesasowe i manierystyczne portale Dolnego Śląska z pewnością pomogą wyselekcjonować te najcenniejsze, pozwolą poznać ich historię i często skomplikowaną symbolikę. Być może dzięki katalogowi, do którego każdy z nas może mieć dostęp zakończą się kradzieże kolejnych zabytków - dzięki niemu przestały być anonimowe.


8/19/2014

Kamienica Konczakowskich

Poniżej niezwykle ciekawy tekst nadesłany na stronę. Zabytki to nie tylko zamki, pałace i kościoły. Prawdziwe perełki czasem kryją się w miejscach "opatrzonych" i powszechnie znanych.

Kamienica przy Rynku 19 w Cieszynie ma niezwykle bogatą i interesującą historię. Scalona prawdopodobnie w XVII wieku, z dwóch budynków, kiedy to właściciele dokupili narożny dom u zbiegu rynku i ulicy Szersznika. Po pożarze Cieszyna w 1552 roku w miejscu drewnianego obiektu powstał renesansowy dom podcieniowy z sienią, z lokalem handlowym obok. - Ten budynek jest jednym z niewielu renesansowych obiektów zachowanych w swojej pierwotnej strukturze. Dzięki funduszom z Unii Europejskiej oraz inicjatywie obecnych właścicieli restauracji, która mieści się w budynku, Kamienica Konczakowskich odzyskuje swój blask i odkrywa swoje tajemnice.Podczas prac remontowych odnaleziono dobrze zachowany ślad po właścicielach nieruchomości (według dr. Wacława Gojniczka mieszkali tu: Jerzy Ondrzejski, Henryk Gurecki z Kornic i Helena Bess z Krostiny). Niepozornie wyglądajace elementy z kamienia najpierw zaintrygowały historyków, by później wprawić ich w zachwyt. To nadproża portali z tzw. Gmerkiem- dzisiaj można by je nazwać czymś w rodzaju wizytówki. Jak zaznaczają historycy, odkrycie jest ewenementem na skalę Śląska, a być może nawet i Polski. Kamienne nadproża można już dziś podziwiać w rozbudowanej sali restauracji Kamienicy Konczakowskich. Odnaleziono również świetnie zachowany, wczesnobarokowy flet, unikacie na skalę Polski. Instrument został znaleziony w wewnętrznej ścianie kamienicy. Flet co prawda trafi do Muzeum Śląska Cieszyńskiego, ale juz niedługo w restauracji pojawi się replika instrumentu.Nieruchomość miała szczęście do prominentnych właścicieli. Swój ślad w historii budynku odcisnęła szczególnie rodzina Konczakowskich, która przejęła nieruchomość pod koniec XIX wieku. Słynne zbiory Bruno Konczakowskiego - głównie broń, ale i ceramika, książki czy stare meble - znajdowały się na pierwszym piętrze, w pomieszczeniach mieszkalnych. Po śmierci Bruno Konczakowskiego jego zbiory podzielono, a do Muzeum Śląska Cieszyńskiego trafił zaledwie ułamek obszernej kolekcji. Najcenniejsza jej część powędrowała na krakowski Wawel. Historyczne odkrycia w kamienicy przy Rynku 19 nie kończą się na nadprożach- zostały tu znalezione fragmenty polichromii, prawdopodobnie renesansowej. Zabytkowe perełki odkryte w budynku będą wyeksponowane w wyremontowanej części Kamienicy Konczakowskich.Renowacja kamienicy nadal trwa, obecnie prace są prowadzone na wewnętrznym dziedzińcu, który został zadaszony szkłem. W najbliższej przyszłości również tutaj będą znajdować się stoliki restauracyjne, tworząc z dziedzińca Kamienicy Konczakowskich jedną z najciekawszych sal restauracyjnych w Polsce.

Autor: Magdalena Misiarz we współpracy z Natalią Tomalską








8/11/2014

Pocztówka z Gdańska

Wiele razy na łamach tego bloga pojawiały się informacje dotyczące nieprawidłowości w dziedzinie zachowania i odbudowy zabytków, wielokrotnie padały krytyczne opinie dotyczące urzędników i polityków. Dotyczyło to zarówno obiektów położonych gdzieś na głębokiej prowincji, jak i tych kluczowych, znanych każdemu turyście. Tym razem przenosimy się do pięknego Gdańska, który wydaje się na tym tle oazą rzetelności i wzorem do naśladowania dla innych. Tymczasem zderzamy się z brutalną rzeczywistością już na wejściu na trakt królewski mijając tzw. "Złotą Bramę". W czym tkwi problem dowiemy się wchodząc na stronę www.bramadlugouliczna.esy.es, którą prowadzi pasjonat historii Gdańska i jego zabytków, wieloletni członek Komisji Historycznej Gdańskiego Towarzystwa Naukowego, przewodnik miejski i terenowy, pilot wycieczek - Franciszek Krzysiak ("drhumor"). Człowiek, który gdańskie (i nie tylko) zabytki zna od podszewki, a swoją pasją potrafi zarazić każdego, kto odwiedzi to piękne miasto. Wielkie podziękowania dla pana Franciszka za spacery po Gdańsku i jego okolicy oraz pokazanie nieznanego oblicza (pozornie) "oklepanych" atrakcji, jak i mniej znanych zakątków, gdzie nie dociera przeciętny turysta. Oby każde miasto i region w Polsce miały takich pasjonatów i miłośników.


8/09/2014

Czeski pomnik chwały

Dlaczego w Czechach nie było partyzantów ?
Bo im Niemcy zabronili.

Tego typu niewybredne żarty są bardzo popularne w naszym narodzie i mają obrazować rolę Czechów w walkach II wojny światowej. Gdzie im tam do Polaków, którzy przelewali krew niemal na całym świecie, którym zniszczono pół kraju, a stolicę zrównano z ziemią, Polaków skrzywdzonych i niedocenianych, zdradzonych przez aliantów i okupowanych kolejne kilkadziesiąt lat. Takie mamy mniemanie o sobie, chociaż nikt na świecie nas nie rozumie, a my nie robimy nic aby to się zmieniło. Kłótnie, podziały, historyczne awantury, jednostronne spojrzenie na historię, nieograniczona martyrologia, uwielbienie dla klęsk i samobiczowanie...




Jak do swojej historii podchodzą wyśmiewani Czesi zobaczymy kilkanaście kilometrów od granicy, na czeskim Śląsku, gdzie na szczycie wzgórza w Hrabyně (niedaleko Ostrawy i Opavy) wznosi się monumentalny pomnik-muzeum II wojny światowej. We wnętrzu spektakularnego dzieła architektonicznego, które powstało w 1980 roku zapoznamy się z rolą Czechów podczas II wojny światowej. Multimedialna wystawa przenosi nas w czasy gdy nasi południowi sąsiedzi zaczęli wznosić system fortyfikacji, poprzez pola bitew w których brali udział (wyzwalali również polskie miasta), nie pomijając żadnych znaczących aspektów związanych z tym tematem. Ogromne wrażenie robi monumentalna hala poświęcona poległym wraz z ziemią z pól bitewnych.




Rzuca się w oczy chłodne i rzetelne podejście do tematu, gdzie wystawa poświęcona lotnikom walczącym nad Wielką Brytanią sąsiaduje z czeskimi żołnierzami u boku Armii Czerwonej. Samoloty z czerwonymi gwiazdami obok Spitfire-ów, brama obozu koncentracyjnego obok niemieckich wypędzonych. Historia opowiedziana bez zbędnych emocji, a jeżeli się one pojawią to raczej dzięki nowoczesnym środkom przekazu. Całość uzupełnia wystawa broni pancernej obok pomnika oraz oddalony o kilkanaście kilometrów skansen militarny w Darkovicach.







Czesi nie dorównują nam jeżeli weźmiemy pod uwagę nasze zaangażowanie w wygraną nad Niemcami podczas II wojny światowej, my jak na razie nie dorównujemy w pokazywaniu tego zagadnienia kolejnym pokoleniom obywateli. Wypełnione aż po dach niczym nie ograniczoną martyrologią, ukazujące jednostronną wizję historii, nudne i brzydkie polskie muzea raczej odstraszają niż zachęcają do odwiedzin. Nawet powszechnie chwalone stołeczne Muzeum Powstania Warszawskiego jest niewiele większe od "przydrożnego" czeskiego monumentu, a na pewno architektonicznie mu nie dorównuje. Tyle mamy do pokazania, a nie potrafimy tego zrobić w odpowiedni sposób. Przynajmniej na razie.

więcej zdjęć: zabytkigornegoslaska.com.pl
7/24/2014

Był sobie kościół

Bytomska dzielnica Bobrek nie należy do miejsc które można polecić do zwiedzania, chociaż osiedle wpisane jest do rejestru zabytków i stanowi bardzo cenny zespół budynków zamieszkiwanych dawniej przez pracowników sąsiednich zakładów przemysłowych. Dzisiaj w większości zaniedbane wciąż zachwycają prostą formą i detalem ukrytym pod grubą warstwą brudu. Pomysł i wykonanie osiedla należały do najlepszych realizacji na Śląsku jednak coś poszło tutaj nie tak jak powinno - władze miasta postanowiły wykorzystać tonące w zieleni zabytkowe budynki jako kolonię karną dla różnego rodzaju wyrzutków społecznych, getto dla biednych i nieprzystosowanych, co szybko odbiło się na kondycji całej dzielnicy.




Wjeżdżając na Bobrek od strony dzielnicy Karb mijamy po prawej stronie zabytkową ceglaną halę siłowni. Odgrodzona od ulicy taśmą ochronną zaczyna się rozpadać na kawałki, na chodniku leżą ogromne kawałki gzymsów, które jakimś cudem nie zabiły sporadycznie przemykających pod jej murem przechodniów. Celem wizyty jest drewniany kościół poewangelicki, który do wczoraj (23 lipca) stał jeszcze przy ulicy Stalowej.




Chociaż umieszczono ten zabytek ma Szlaku Architektury Drewnianej Województwa Śląskiego nie stanowił on wizytówki miasta. Od dłuższego czasu przez dziurawy dach do wnętrza budynku wlewała się woda, ale nie robiło to większej szkody ponieważ i tak ukradziono wszystko co było możliwe do wyniesienia i spieniężenia. Gmina ewangelicka chciała oddać obiekt miastu, miasto nie chciało przyjąć tego "prezentu" ponieważ słynie w całym kraju z marazmu i niszczenia wszystkiego co ma w swoich zasobach. Wiele jest miejscowości biednych, gdzie szaleje bezrobocie i bieda, ale żadne nie może równać się z Bytomiem pod względem beznadziei jaką firmuje od lat mieszkańcom miejscowa władza. Tutaj jedynym pomysłem na problemy jest ich fizyczna eliminacja - jeżeli kamienica nie nadaje się do remontu to nie należy jej remontować - trzeba rozebrać, jeżeli jest coś cennego - należy to jak najszybciej sprzedać. Miasto niczym się nie różni od pojedynczych meneli wożących bezkarnie na swoich wózkach skradzione bramy, studzienki kanalizacyjne i inne elementy infrastruktury. Skala działania inna, ale idea ta sama. Tłumaczeniem brak pieniędzy, ale nie widać żadnych kroków aby te pieniądze ktoś chciał pozyskać, nie ma pomysłu na przyszłość i teraźniejszość, nie ma perspektyw na zmiany. Stopniowy rozkład i zgnilizna.




W takim miejscu stał sobie drewniany kościół, który nie był bezcennym zabytkiem, ale ważnym świadkiem historii przemysłowego Śląska. Stopniowo rozkradany i niszczony, zamieniony w melinę i chlew. W stusiedemdziesięciotysięcznym mieście otoczonym miastami zamieszkałymi przez kolejne setki tysięcy mieszkańców. Miał być wkrótce rozebrany i przeniesiony do chorzowskiego skansenu. 23 lipca o godzinie 19.42 pojawiły się pierwsze płomienie, które strawiły dach i wieżę pieczętując jego los. Strażacy podejrzewają podpalenie.

Facebook