10/28/2011

Archiwalne filmy MKOZ w Lwówku Śląskim

Filmy prezentujące zabytki w okolicy Lwówka Śląskiego pod koniec lat 90-tych XX wieku. Materiały archiwalne Młodzieżowego Koła Opiekunów Zabytków w Lwówku Śląskim. Udostępnił autor zdjęć - Arkadiusz Gutka

Filmy prezentujące zabytki w okolicy Lwówka Śląskiego pod koniec lat 90-tych XX wieku. Materiały archiwalne Młodzieżowego Koła Opiekunów Zabytków w Lwówku Śląskim. Udostępnił autor zdjęć - Arkadiusz Gutka.

Ruiny kościoła ewangelickiego w Twardocicach:

http://www.youtube.com/watch?v=BwGXxs55adg

http://www.youtube.com/watch?v=pscaCXjLdN8

http://www.youtube.com/watch?v=Fv2X43ZPsZg

Ruiny kościoła ewangelickiego w Płóczkach Górnych:

http://www.youtube.com/watch?v=avG8NLTtmJk

Dwór w Maciejowcu:

http://www.youtube.com/watch?v=9C55hAZdWNM

Gryfów Śląski:

http://www.youtube.com/watch?v=NY2sXLqPCY4

Kościół p.w. św. Mikołaja w Kotliskach:

http://www.youtube.com/watch?v=wGksx6FKqgo

Proszówka - pałac i zamek "Gryf":

http://www.youtube.com/watch?v=16F7SXQMKkQ

Filmy stare i nowe


Na stronie pojawił się nowy dział - FILMY

W chwili obecnej znajdują się w nim filmy państwa Ewy i Marka Wojciechowskichhttp://tripsoverpoland.eu/
oraz filmy archiwalne Młodzieżowego Koła Opiekunów Zabytków w Lwówku Śląskim udostępnione przez pana Arkadiusza Gutkę.

Zapraszamy.



10/26/2011

Pałac w Brzezince uratowany ?

Niedawno powstał na tym blogu wpis "Historia w nieprzyjemnym zapachu" gdzie opisywany był przepiękny pałac w Brzezince i brak perspektyw na jego przyszłość. Okazało się, że nie ma rzeczy niemożliwych i ten skazany na zagładę zabytek ma nowego właściciela, który zamierza go odrestaurować. W "Panoramie Oleśnickiej" można przeczytać takie oto słowa przedstawiciela inwestora:
„Dostrzegamy w pałacu potencjał, a i okolica jest bardzo ładna. Dlatego zdecydowaliśmy się dokonać tego zakupu”. Dodaje też, że znajdująca się w pobliżu hodowla świń nie odstraszyła firmy od zakupu...
Inwestor, duża firma developerska zapowiada remont pałacu z przeznaczeniem na cele usługowe. Brzmi to dość lakonicznie ale nie jest istotne co w obiekcie powstanie, a to, że jest szansa na przywrócenie go do dawnej świetności. Może to za duże słowa, bo taki jak był kiedyś już nigdy niestety nie będzie. Z radością trzeba jednak poczekać aż do jego otwarcia ponieważ poprzedni właściciel też miał wielkie plany, a pałac jest w jeszcze bardziej opłakanym stanie niż był przed zakupem. W dzisiejszej sytuacji zabezpieczenie otworów i zamknięcie dostępu do wnętrza będzie wystarczającym krokiem, aby uratować chociaż to co ocalało. Z zapowiedzi wynika że w tej chwili już powinny być zakończone te prace.

10/24/2011

Pałac w Luboradzu - ciąg reprezentacyjny i dekoracja malarska

Wielki kompleks pałacowy w Luboradzu, oddalony jest zaledwie około 300 m. od szosy prowadzącej z Jawora do Wrocławia. Niegdyś otoczony był rozległym parkiem krajobrazowym i zespołem barokowych budynków gospodarczych. Na skutek wieloletnich zaniedbań użytkownika (najpierw PGR, potem mieszkały tam rodziny byłych pracowników) i mimo, iż obiekt był zamieszkany do 1945 r., a działania wojenne go nie naruszyły, dziś jest silnie uszkodzony, stracił większość stolarki okiennej i drzwiowej, rozebrano podłogi, wybito szyby, wydarto obrazy z kasetonów na sufitach, itd. Wreszcie nie remontowane od wielu lat pokrycie dachowe spowodowało podmakania i przecieki, które niszczyły malowane stropy i plafony. Woda zaś stojąca przez długi czas piwnicach powodowała oddolne zawilgocenie murów. Obecnie pałac jest na szczęście remontowany (chociaż można tu mieć pewne zastrzeżenia !), ma wymienione pokrycie dachowe i nową izolację. Zabytek ma przy tym ogromną kubaturę (19.403 m3) i blisko 90 pomieszczeń, położonych na powierzchni około 3.200 m2.


Jak większość dolnośląskich zabytków wiejskiego budownictwa rezydencjonalnego przez długi czas nie znajdował swego badacza-odkrywcy. Publikacje wydane do 1945 r. miały w większości charakter przewodników turystycznych. Dopiero w katach 70-tych XX w. ówczesne PKZ wykonały pierwsze inwentaryzacje, powstała też wtedy obszerna praca magisterska Wandy Roszuk, stanowiąca pierwsze całościowe opracowanie obiektu. Niemalże w tych samych latach ukazała się znakomita praca Konstantego Kalinowskiego zawierająca fachową i dogłębną analizę skomplikowanej symboliki środkowego plafonu wielkiej sali balowej. Opracowania te, nie tyle wyczerpujące ile raczej sygnalizujące problemy z zakresu historii sztuki, nie podejmowały tematu historii posiadaczy dóbr, nie opisywały całości wystroju malarskiego, ani wystroju i wyposażenia wnętrz.


Krótka historia pałacu

Całe założenie przechodziło w ciągu wieków liczne przebudowy, które zróżnicowały plan i bryłę poszczególnych skrzydeł i kondygnacji. Forma architektoniczna pałacu mimo iż tradycyjna na zewnątrz, kryła w sobie przestrzeń o niespotykanych dotąd na Śląsku rozmiarach, zadziwiającą jeszcze dziś swym ogromem. Najstarsza część budowana była począwszy od 1560 r przez stary, śląski ród v.Bock. W 1653 r, dobra kupił Otto v.Nostitz (ur.1608-zm.1664), przedstawiciel jednego z tych śląskich, katolickich rodów, które po klęsce protestantów w wojnie 30-letmiej, wzbogaciły się i zajęły ich miejsce. Nostitzowie posiadali Luboradz przez kolejne 280 lat i im zawdzięczał pałac największą, barokową rozbudowę, świetność i sławę na cały okręg. Otto, starosta księstwa świdnicko-jaworskiego (1651-65) dokonał w latach 1655-56, pierwszej rozbudowy dodając do XVI-wiecznego skrzydła północnego nowy trakt od zachodu, mieszczący sale reprezentacyjne oraz tzw. „salę przyjęć”.

Okres prawdziwej świetności nastąpił z chwilą objęcia posiadłości przez jego syna Christopha Wazlawa (ur.1643-zm.1712), starosty kolejno: Legnicy (1677-85), Głogowa (1686-97), Świdnicy i Jawora (1697-1703). Miał on być wielkim miłośnikiem ksiąg i zbieraczem dzieł sztuki. Wykształcony, znający płynnie j. francuski, obowiązujący na modnych dworach ówczesnej Europy, odbył w latach 1667-69 podróż po Austrii, Wirtembergii, Alzacji, Francji i Włoszech. Sam był jednym z najzagorzalszych stronników habsburskich na Śląsku, należał do rzędu nowej katolickiej arystokracji austryjacko-niemieckiej, sprowadzonej z południa, która w dużej części składała się z wynagradzanych sowicie przez cesarza wojskowych, obdarowywanych następnie posiadłościami na Śląsku, niekiedy skonfiskowanymi szlachcie protestanckiej.

Od 1680 r. rozpoczął on, trwającą przeszło 20 lat, rozbudowę i modernizację ojcowskiego pałacu. Sprowadził włoskiego architekta i sztukatora Antonia Domenica Rossiego, który wybudował nową, jedną z najwcześniejszych na tym terenie, eliptyczną kaplicę na miejscu starej, zastępczej, znajdującej się w jednym z pokojów pałacowych. Została ukończona jesienią 1681 r. i poświęcona kilka miesięcy później, w 34 urodziny hrabiego. Wraz z kaplicą dobudowano też skrzydło, do którego przylegała. Rossi przebywał w Luboradzu 6 lat, przypuszczalnie do 1686 r. i brał udział w innych pracach budowlanych: przypisuje mu się autorstwo dwóch portali skrzydła północnego i sztukaterie pawilonu myśliwskiego.

W latach 1686-1712 kontynuowano dalsze prace, ale w skrzydle zachodnim i południowym. Miały one na celu zbudowanie jednolitego ciągu reprezentacyjnych pomieszczeń, uświetniających fundatora i jego ród. Dotychczas funkcje takie pełniło dobrze zachowane renesansowe skrzydło północne, ale ponieważ nie nadawało się ono do rozbudowy ze względu na swoje rozplanowanie, wykorzystano do tego celu powstałe w latach 1655-56 skrzydło zachodnie ze starą „salą przyjęć”, oraz częściowo południowe. Ciąg ów utworzyły: wielka sala balowa - zwana dziś salą antenatów, przylegająca do niej jadalnia, westybul (przedsionek), który poprzez schodki komunikował się z pokojami II piętra, biblioteka, połączona później zabiegowymi schodkami z ogrodem, gabinet pana domu i zajmujący przestrzeń wszystkich trzech pięter holl z reprezentacyjną klatką schodową.

Opis ciągu reprezentacyjnego

(według stanu zachowania z ok. 1980)


Wielki holl: wchodziło się do niego bezpośrednio z parterowej sieni przejazdowej w skrzydle południowym i powstał on poprzez wyburzenie, aż do dachu, znajdujących się tu uprzednio wnętrz. Ściany były pierwotnie bielone a na płaskim suficie znajdował się w otoczeniu bogatych stiuków okrągły plafon. Masywne drewniane, jednobiegowe schody biegnące łukiem przy ścianach miały bogato rzeźbione poręcze i tralki, a na korytarzu stal piękny okrągły piec z brązowych kafli (schody i piec pochodziły z przebudowy z XIX w.). Wielką przestrzeń oświetlały tylko dwa okna wychodzące na podwórze, z których jedno dochodziło aż do połogi. Na 2 piętrze hollu cztery pary wysokich drzwi otwierały się na pokoje mieszkalne.; te z lewej strony nie posiadały żadnego wystroju, natomiast z prawej strony dwie niewielkie salki zdobione były skromnymi sztukateriami o motywach rokokowych i zachowały resztę XIX-wiecznych pieców i boazerii.

Właściwe sale reprezentacyjne zaczynają się po prawej stronie hollu. Przez wielkie, drewniane 2-skrzydłowe drzwi, o wysokości sięgającej 3 m. i szerokości około 1,5 m. otwiera się długa i jasna amfilada przejść. Od zachodu znajdowała się wielka sala, zwana gabinetem, szeroka na dwa trakty i jasno oświetlona oknami z obu elewacji. Śnieżnobiałe sufity zdobiono sztukaterią i dwoma okrągłymi plafonami. Stąd drzwi prowadziły do nieco większej biblioteki w której miały się znajdować słynne zbiory Nostitzów. Stąd można też było przedostać się jednymi drzwiami do sali balowej i kolejnymi do sali jadalnej. Biblioteka była jasno oświetlona trzema oknami i posiadała duży, sięgający sufitu i bogato zdobiony stiukami kominek. Na suficie zachowało się tylko jedno z istniejących tu niegdyś dwóch dużych, prostokątnych plafonów. Niskie drzwi w narożniku prowadziły na niewielki balkonik, ozdobiony kamienną, rzeźbioną balustradą, z którego kręconymi schodkami można było zejść do ogrodów. Całe to zejście jednak pochodzi już z XIX w.

Z biblioteki wchodziło się na prawo do wąskiego przedsionka z kręconą klatką schodową, łączącą I piętro z parterową sienią, a także wnękę mieszczącą szyb windy, którą dowożono posiłki z kuchni, mieszczącej się na parterze, pod biblioteką Za tym pomieszczeniem wchodziło się do dużej, założonej na planie wydłużonego prostokąta sali jadalnej, niezbyt wysokiej i stosunkowo ciemnej, nakrytej sklepieniem zwierciadlanym. Zajmowała ona, podobnie jak i sąsiadująca z nią sala balowa, prawie całą rozciągłość traktu. Poprzez wielkie, dwuskrzydłowe drzwi umieszczone w rozglifionym otworze była ona połączona bezpośrednio z salą balową. Sklepienie jadalni zdobiły dwa bardzo długie i wąskie, umieszczone jeden za drugim malowidła, otoczone dekoracjami stiukowymi. Za jadalnią mieścił się rodzaj westybulu - niewielki pokoik, połączony z salą balową i dwoma innymi, niczym się nie wyróżniającymi się pokoikami narożnymi. Ogrzewany był małym, barokowym kominkiem i wchodziło się z niego po kilku narożnikowych schodkach (XIX w.), z rzeźbioną balustradą na 2 piętro mieszkalnych wnętrz skrzydła północnego (renesansowego).

Całą powierzchnię zewnętrznego, zachodniego traktu zajmowała wielka (21 x 8 m ) sala balowa, zwana też galeryjną, antenacką czy salą przyjęć (recepcyjną). Miała ona połączenie, poprzez trzy pary reprezentacyjnych drzwi, z trzema pomieszczeniami: biblioteką, jadalnią i westybulem. Jej narożniki przy elewacji zachodniej flankowały dwie wieżyczki alkierzowe w których mieściły się ozdobne groty. Cała ta ogromna przestrzeń oświetlona był 10 oknami i nakryta sklepieniem zwierciadlanym, zdobionym trzema wielkimi plafonami i bogatymi sztukateriami. Dodatkowo na fasecie umieszczono 53 podobizny przodków rodu v.Nostitz - stąd wzięła się nazwa sali antenatów. Naprzeciwko wejścia znajdował się wielki i bardzo bogato zdobiony kominek, sięgający aż do fasety. Podłogę wyłożono różnobarwnymi klepkami tworzącymi wzory geometryczno-heraldyczne, ale pochodziła ona już z pocz. XX w. podobnie jak większość stolarki pałacowej.

Tak przedstawia się w pobieżnym opisie reprezentacyjny ciąg pomieszczeń pierwszego piętra pałacu. Osobno należy rozpatrzyć wystrój tych pomieszczeń, alegoryczne znaczenie malowideł i płaskorzeźb a także pierwotne wyposażenie wnętrz, w większości słabo rozpoznane.

Wystrój pałacu
____________________________________________________

Sala balowa

To największe i zarazem najbardziej okazałe wnętrze stało się po nowej rozbudowie najwspanialszym salą pałacową. Wznosił ją jeszcze w połowie XVII w. Otto Panewitz, którego wymieniał fundator w swych notatkach. Jej kształt prostokąta, flankowanego cylindrycznymi wieżyczkami był już wtedy przestarzały, ale dobrze lokował się w ówczesnej, tradycji lokalnego budownictwa rezydencjonalnego. Zadziwia jednak rozmach tego wnętrza, powiększonego optycznie przez otwierające się do niego niskimi przejściami narożne groty, rozczłonkowanego licznymi oknami i trzema wielkimi portalami z niemal ażurową dekoracją sklepienną. Daje to przy całym swym ogromie wrażenie lekkości.

Pierwotnie, około 1675 r, sala kryta była drewnianym stropem, a całe ściany pokryte były malowidłami o pastelowym kolorycie, wykonanymi techniką al secco. Były to fryzy obiegające salę pasami, złożone z mięsistych akantów, tarcz herbowych i panopliów. Fragmenty tej dekoracji widoczne były jeszcze do niedawna w wielu miejscach pod nowszą pobiałą, którą nałożono na ściany już 15 lat później. Nad wejściami do ozdobnych grot narożnych znajdowały się dwa medaliony z przedstawieniami dwóch par kobiet – zapewne były to portrety osób z rodziny właściciela. W tym też czasie miał powstać wystrój obu grot. Ostateczny, zachowany do dziś wystrój, powstał dopiero około 1690 r.. Datę taką otrzymujemy po rozwiązaniu chronostychu zawartego w napisach na środkowym plafonie. Był to rok jubileuszowy cesarza, obchodzącego wtedy właśnie swoje 50 urodziny. W kolejnym roku wstawiono do sali drzwi, na których widnieje rok 1691. Prace wykonywano w dużym pośpiechu bowiem przyświecała im pewna idea: jeden z plafonów miał być hołdem urodzinowym złożonym cesarzowi Leopoldowi I i rodzajem prezentu podarowanego władcy przez wiernego poddanego. Resztę pomieszczeń wykańczano prawdopodobnie w następnych latach, czyli po 1692 r.

Wielkie sklepienie, dość nisko zasklepiające salę balową, udekorowano trzema dużymi, malowanymi plafonami, ujętymi w stiukowe ramy. Środkowy, okrągły, gloryfikował dynastię habsburską, a dwa boczne, prostokątne uświetniały ród Nostitzów. Każde z bocznych malowideł otaczały cztery małe i nieregularne płyciny z przedstawieniami putt unoszących różne symboliczne przedmioty. Cała płaszczyzna wokół plafonów pokryta była płaską dekoracją stiukową w postaci wijącego się akantu. Szeroka i wklęsła faseta wypełniona została owalnymi podobiznami 53 członków rodu począwszy od legendarnego protoplasty aż do ostatnich jego przedstawicieli. Każda z nich posiadała ozdobną banderole z inskrypcją, a właściwy początek cyklowi podobizn dawał medalion
inskrypcyjny w narożniku południowo-wschodnim fasety, sławiący „Familia Nostitiana”. Ostatni właściciel, pałacu i fundator dekoracji został upamiętniony podobizną, umieszczoną w zwieńczeniu kominka, na osi sali na wprost wejścia z sali jadalnej.

Plafon środkowy:

malowidło najwcześniejsze i zarazem najbardziej skomplikowane pod względem symboliki. Jego twórca pozostał nieznany, podobnie jak i wykonawcy pozostałych. Całe alegoryczne i niezmiernie zawikłane znaczenie sceny zostało odczytane dopiero około 1970 r. przez znawcę barokowej sztuki K.Kalinowskiego. Miała ona charakter panegiryczny i gloryfikujący i była świadomym wyrazem hołdu wobec cesarstwa i monarchy, Był tam więc cesarz Leopold I, siedzący na tronie pod czerwonym baldachimem, zwieńczonym orłami cesarskimi, na tle kulisowej architektury i otwierającego się dalekiego krajobrazu. Cesarz trzyma berło, a drugą ręką wskazuje na stojącego na stopniu podium syna - przyszłego cesarza Josepha. Obaj mają na sobie zbroje spod których wystają koronkowe kołnierze, okryci są bogato fałdowanymi płaszczami, a ich głowy zdobione długimi perukami typu kadanette, na których, wzorem antycznych imperatorów, nałożone są wieńce laurowe symbolizujące nieprzemijającą chwałę. Nad głowami monarchów wznosi się słońce otoczone promieniami, symbolizujące monarchię i władzę i będące aluzją do osoby Josepha jako „światła świata”. U stóp podium stoją jeszcze trzy symboliczne postacie, uosabiające antyczne bóstwa, związane z symboliką imperialną, a na cokole stoi galeria popiersi cesarzy habsburskich stylizowana na galerię rzymskich imperatorów. Także architektura w tle zawiera całe mnóstwo symboli i alegorii, liczne emblematy i lemmy prezentujące w alegoryczny i niezwykle wyrafinowany sposób życie cesarza.

Luboradzkie malowidło jest największym i jedynym tak skomplikowanym pod względem symboliki dziełem śląskim, gloryfikującym dynastię Habsburgów i pochodzącym z 2 poł. XVII w. Przy tym ten wielki program adresowany był do wąskiego grona „bywalców salonów Nostitzów”, a poza tym związany był bardzo silnie z orientacją samego fundatora, jako że społeczeństwo śląskie było jeszcze wtedy nastawione niechętnie do katolickiej dynastii.

plafony boczne:

uzupełniały i podkreślały symbolikę głównej sceny, mówiąc o cnotach i przymiotach rodu, tak bardzo oddanego Habsburgom.

Plafon południowy wyobrażał dwie kobiety. Jedna wspaniale ubrana i przystrojona klejnotami, w królewskiej koronie na głowie z berłem i pieczęcią cesarską, z siedzącym przy niej puttem i płowym lwem leżącym u stóp. Druga w koronie szlacheckiej, zdobionej różnobarwnymi piórami na wschodnią modłę, z berłem i łańcuchem plecionym z wawrzynu, z wiszącym Orderem Złotego Runa i małym, barwnie przybranym murzynkiem. Między kobietami widnieją trzy putta z różnymi symbolicznymi przedmiotami, a w tle krajobraz z widokami różnych zamków i dworów, zaopatrzonych podpisami. Do tego jeszcze postać geniusza dmącego w trąbę i medalion z wizerunkiem Johanna Hartwiga v.Nostitz, a wokół pląsające putta z alegorycznymi przedmiotami, sypiące na wizerunek róże i gałązki mirtu. Nie ma tu niczego zbędnego albo czysto dekoracyjnego.

Wokół tego wielkiego malowidła, w czterech małych płycinach wyobrażone zostały unoszące się na tle chmurek putta z różnymi przedmiotami: fragmentem zbroi, rogiem obfitości pełnym klejnotów i odznaczeń, gałązkami róż i lilii, trąbą i berłem.

Scena ta jest personifikacją królestwa austryjackiego (korona i pieczęć herbowa), które chętnie sięgało do tradycji antycznego imperium rzymskiego (putto w antykizującym stroju i antyczne caligae na nogach kobiety), a było wielkie, niewzruszone i majestatyczne, oparte na sile i waleczności (ukoronowany lew). Druga z kobiet to personifikacja zamorskich posiadłości monarchii habsburskiej. Tak więc potężna monarchia obdarza swego wiernego poddanego Johann Hartwiga v,Nostitz (od 1638 r. pełnił wysokie funkcje na dworze cesarskim, a w chwili wykonania dekoracji nie żył już od 7 lat) odpowiedzialnymi urzędami (pieczęć) i dostojeństwami (order). Jednak służył on i przysparzał monarchii nie tylko swoją osobą ale i swymi bogactwami i rozległym posiadłościami (putto nanosi na mapę posiadłości Nostitza, patrząc jednocześnie na widza i zachęcając, aby spojrzał w głąb krajobrazu i podziwiał rozległość dziedziny fundatora), Personifikacja skrzydlatej Famy - Glorii dmie w trąbę obwieszczając jego sławne czyny i przymioty, które otworzą przed nim bramy nieśmiertelności (putto z kluczem) i gdzie powitają go kwiatami i wawrzynem. Współtwórcami jego zasług są światłość umysłu (kaganek), wierność i całkowite poddanie swemu władcy (trzy głowy jamników - psów uchodzących za najwierniejsze - na tacy), wierność prawdzie i sprawiedliwości (zwierciadło, wąż, miecz i waga). Za swe męstwo i odwagę nagrodzony był licznymi majętnościami i odznaczeniami (putto ze zbroją i rogiem obfitości), był szlachetny i prawy (lilie i róże) i ostatecznie osiągnął wieczną zasługę i sławę (putto z trąbą i berłem oplecionymi wawrzynem).

Wywyższenie Johanna Hartwiga było przedmiotem dumy i chluby dla całego rodu stąd gloryfikacja pojedynczej osoby przenosiła się na cały ród, podkreślając jego szczególne znaczenia dla monarchii.

Plafon północny miał podobną kompozycję. Jest jednak poważnie uszkodzony i wiele fragmentów jest nieczytelnych. W dole na tle górzystego pejzażu stoi sarkofag, a na nim w laurowym wieńcu portret, niezidentyfikowanego na skutek nieczytelnych napisów, dostojnika kościelnego (nieżyjącego w chwili wykonania malowidła od 25 lat). Obok stoją dwie kobiety w koronach muralis na głowach, u ich stóp leżą tarcze herbowe, zwalona kolumna antyczna, a jedna z nich trzyma kłosy zboża. Nad sceną unoszą się cztery putta z banderolami, trzymające tarcze herbowe i pieczęcie. Napisy nie wyjaśniają kim był zmarły (jego imię znajdowało się na sarkofagu), ale informują jakie pełnił funkcje. Być może są to personifikacje Komory (korona, kłos, orzeł austriacki i pieczęć) oraz Starostwa Śląskiego (m.in. korona, berło, pieczęcie lakowe i herby prowincji śląskiej). Putta z bocznych płycin symbolizują dodatkowo nieprzemijalną chwałę (wieniec laurowy) i jakieś funkcje kościelne i sądownicze (hełm z pióropuszem, miecz opleciony gałązką palmową, trąba).

W ten sposób przedstawiał się artystyczno - symboliczny program trzech wielkich plafonów sali, uzupełniany jeszcze ciągiem portretów na fasecie, i medalionami inskrypcyjnymi, sławiącymi w wyszukanych i pompatycznych słowach nieprzemijalną chwałę rodu. Sens całej kompozycji, która był jednym wielkim panegirykiem, tłumaczy kilka początkowych słów: „Stemma Nostitiana” - „Pomniku Nostitzów, który przekażesz oglądającemu cię, całą pamięć /o tych wyróżniających się/, których Apollo utrwalił ...”

Galeria przodków:

Składa się z 53 medalionów wypełnionych nieco schematycznymi i idealizowanymi portretami antenatów. Wyłaniają się więc z wieków, począwszy od 965 r., znakomici rycerze, sędziowie, wysocy dostojnicy państwowi i biskupi. Chronologicznie ostatnim jest portret umieszczony w centralnym miejscu sali balowej, w nadstawie wielkiego kominka – Christoph Wazlaw v.Nostitz, szambelan królewski, tajny radca Leopolda I i Józefa I, starosta kilku księstw śląskich, ambasador cesarza Leopolda w Polsce. Wszystko w otoku ze stiukowych putt, liści laurowych i akantowych.

Stolarka:

z dawnego wystroju zachowała się w 1980 r. jeszcze fragmentarycznie stolarka. Były to dwie pary masywnych, bardzo pięknie rzeźbionych, dębowych drzwi.. zdobionych porządkiem architektonicznym, tworzącym trzy osie pionowe, z zachowaniem partii cokołu, pilastrów i belkowania. Między pilastrami znajdowały się ozdobne płyciny z ornamentem, a na fryzie inicjały P C D P

Podłoga powstała już podczas jednej z konserwacji z pocz. XX w., ale możliwe, że nawiązywała w jakiś sposób do tej oryginalnej. Była ułożona z podłużnych 6-bocznych klepek, wykonanych z różnych gatunków drewna, nawiązująca swym, wzorem do podziału sklepienia. Odpowiednikiem plafonów były tu trzy okręgi o geometrycznych wzorach, przy czym okrąg środkowy był największy i posiadał intarsjowany herb v.Nostitz, natomiast pozostałe były wypełnione 8-ramiennymi gwiazdami.

Groty:


stanowiły optyczne przedłużenie sali balowej, nakryte kopułkami, posiadały wystrój ze starszej o 20 lat rozbudowy. Miały niewielką powierzchnię i mogły pomieścić jednorazowo trzy osoby. W atmosferze mitologicznych przedstawień, herbów rodowych, stiukowych i marmurowych rzeźb, przy szmerze maleńkiej fontanny, zmęczeni goście mogli wytchnąć tu na chwilę i wyjrzeć przez jedyne okno na wspaniały ogród i krzątających się po folwarku ludzi. Na podstawie dekoracji można je określić jako „altanę” i „grotę”.

„Altana” o zaokrąglonych ścianach wyłożona była wielobarwnymi, wydłużonymi na kształt ostrych języczków, kawałkami szkła wciśniętego w warstwę rudy darniowej. W dwóch konchowych niszach stały tam niegdyś rzeźby. Udekorowana była pięcioma barwnymi scenkami mitologicznymi, stiukowymi główkami ludzkimi, muszlami, girlandami z głowami putt, i manierystycznym maszkaronem, Całość tworzyła piękną mozaikę, mieniącą się wszystkimi kolorami i iskrzącą się barwnymi błyskami światła odbitego od kawałków szkła. Fragmenty odpływu wodnego wskazują na istnienie tu niegdyś małej fontanny, a ściany zdają się imitować trzciny, wśród których rozgrywają się malowane opowieści o nieszczęśliwej miłości: Perseusz i Andromeda, Keyks i Alkyione, Syrinks i Pan , historia Narcyza oraz Dafne i Apollo.

„Grota” nie jest już ani tak barwna ani przytulna, choć nie mniej piękna i oryginalna. Jej ściany wyłożono czarnym żużlem (może lawą wulkaniczną) wciśniętym w zaprawę i kontrastującymi z nim białymi muszlami. Podobnie jak w Altanie stały ty niegdyś dwie rzeźby. W malowanych medalionach przedstawiono elementy heraldyczne składające się na godło Nostitzów: kotwica, skrzydła, pokryte kratą rogi, i półksiężyc, a także sentencje (jedyna dająca się odczytać była w j francuskim). Górą biegnie fryz z roztańczonymi puttami trzymającymi girlandy, a w kopule widać ślady malowanej postaci kobiecej w błękitnych szatach.

Sala jadalna

Jej ozdobę stanowiły malarsko-stiukowe dekoracje sklepienia., wykonane po ukończeniu sali balowej tj. ok. 1692-1701 r.

Jedno malowidło przedstawia niezwykle strojną kobietę, przybraną muszlami, koralami i perłami, siedzącą na kamiennym tronie w otoczeniu morskich bogactw, a obok niej z pękatej wazy wyrasta zielone drzewo. Tron stoi na podwyższeniu, wokół rosną egzotyczne drzewa z ozdobną palmą na pierwszym planie. Po drugiej stronie sceny wyobrażono kamienne ruiny, wielkie, zwalone głazy do których wiedzie droga, na której uwijają się dwa putta przybrane w egzotyczne stroje ze strusich piór i indiańskie pióropusze. Wokół masa muszli, pereł i korali i wszelkich morskich skarbów, tworzących zwisające girlandy. Malowidło ma charakter alegoryczny i jest to zapewne personifikacja zamorskich kolonii i bogactw imperium habsburskiego, aluzja do drugiego kontynentu - Ameryki - zdobytego przez hiszpańską odnogę dynastii, sławi także pobożność i ofiarność misyjną, stad symbole chrześcijaństwa.

Drugi plafon wyobraża siedzącego na kamiennej ławie, na tle drewnianego domostwa, brodatego starca, ubranego we wschodnie szaty, w turbanie zdobnym długim piórem. Obok niego dwa kije (?) podróżne i torba, a w tle piec z wypalanymi garnkami, pejzaż z drewnianymi zabudowaniami i pracujący ludzie. Jest to personifikacja i pochwała pracy i pracowitości pozwalającej po długim i żmudnym procesie (wypalające się garnki) zebrać plony, a starzec to nowy Prometeusz.

Plafony uzupełniały bogate sztukaterie w symetrycznych i dość regularnych obramieniach, umieszczone w narożnikach i pośrodku sufitu. Tworzyły je stylizowane przeróżne muszle małżów i ślimaków, liście akantu, rogi obfitości, gałązki korali i sznury pereł.

Sala była pierwotnie oświetlona jednym wielkim, żyrandolem zwisającym z otworu na środki sufitu, pomiędzy plafonami.

Kompozycja tej dekoracji podkreślała długość pomieszczenia i jednocześnie wywierała mile wrażenie przytulności, podobnie jak pastelowe barwy malowideł harmonizowały z bielą stiuków o spokojnych, klasycyzujących liniach.

Westybul

Niewielką przestrzeń zdobił 8-boczny plafon z przedstawieniem unoszącej się na chmurach kobiety, depczącej stopą bezwładną postać męską, okrytą prześcieradłem. Kobieta ta trzyma w lewej dłoni koniec długiego łańcucha, który knebluje usta drugiej postaci i w tym miejscu biegnie banderola z napisem „Medicina”. W drugiej, uniesionej ku górze trzyma klucz a nad nią unosi się napis „De Morte Triumphat” („niech triumfuje nad śmiercią”). Kobieta jest wspaniale ubrana, jej głowę, suknię i część tła zdobią drobne kwiaty i liście a drugą część wypełniają przybory aptekarskie: różnej wielkości słoiki, moździeż i waga. Postać męska ma rozczochrane włosy, żółte ciało i bezwładną rękę. Tak więc jest to personifikacja Medycyny triumfującej nad Śmiercią, trzymającej klucz do młodości, urody i świeżości i zmuszającej Śmierć do milczenia.

Scena jest świetnie zakomponowana, a swoboda, wyczucie anatomiczne i naturalność postaci stawiają malowidło wśród najlepiej wykonanych malowideł pałacowych. Plafon ujęty jest szerokim pasem sztukaterii, na którą składa się wijący akant i wiązki ksiąg oraz różne symboliczne przedmioty (zwoje pergaminowe, cyrkle, kątowniki, rysunki budowli, ekierki, luneta, kula ziemska itp.), do tego inicjały fundatora (C.W.V.N. 1701), a także symboliczne cyfry. Stiuki dopełniają symbolikę malowidła i są pochwałą nauki, jako źródła wiedzy z różnych dziedzin.

Biblioteka

Sala była specjalnie do tego celu przystosowana, a przyległy do niej tzw. gabinet (nazwany tak ze względu na jej bliskie sąsiedztwo) stanowił w zasadzie dalszy jej ciąg i mieścił znaczną część zbiorów. Sala była dość duża i ogrzewana kominkiem otoczonym płaskim obramieniem z bogatą płasko rzeźbioną nadstawą i zwieńczeniem. Sala ta była w 1980 r. zniszczona najsilniej spośród sal pałacowych. Cały plafon od strony północnej odpadł, mimo, że jeszcze kilkanaście lat wcześnie istniał w całości, zerwana była podłoga mająca dziury, przez które widać dolną kondygnację, wypaczone drzwi i okna.

Sufit oddzielony był od ścian płaską, gładką fasetą i zdobiły go dwa plafony o kształcie wydłużonych 8-boków, ujętych starannie wykonanymi sztukateriami.

Jedyny zachowany plafon przedstawia mitologiczny Parnas. W gęstych chmurach, w otoczeniu muz grających na różnych instrumentach, koncertuje Apollo - mityczny opiekun sztuk i nauk, patron poetów, śpiewaków i wieszczów. Muzy siedzące po prawej ręce boskiego śpiewaka grają na rogu, flecie i skrzypcach, po lewej ręce na wiolonczeli, lutni, trójkącie i organkach, a muza siedząca przed nim czyta coś z otwartej księgi. Postacie są silnie poruszone, jakby gwałtownie unoszące się w powietrzu, a daleko w tle podnosi się do skoku skrzydlaty Pegaz - uosobienie natchnienia poetyckiego.

Drugi, nie zachowany plafon, miał przedstawiać (zgodnie z notatką z 1828 r.) cztery fakultety. Stiuki tak jak w innych malowidłach, uzupełniały dekoracje malarskie. Spośród sześciu, istniejących pierwotnie, płycin zachowało się w 1980 r. pięć z różnorodnymi motywami takimi jak: uskrzydlona kula, karty papieru z cyframi, banderole z napisami, kompozycje z ksiąg, zwojów, nut, linijek, pęków piór z kałamarzami, herbów, kokard itp. Na jednym z przedstawień są inicjały fundatora i jego żony oraz zatarta data.

Motywy dekoracyjne też nawiązują do pochwały nauki, informują, że nowe prace modernizacyjne pałacu były inspirowane przez hrabiego Christopha Wazlawa v.Nostitz i jego żonę Marię Julienę v. Metlich, której imię nigdzie wcześniej nie występuje. Jest też data (zniszczona) wykończenia sali wskazująca na 1 ćw. XVIII w.

Uzupełnieniem wystroju biblioteki był kominek o silnie klasycyzującej formie. W nadstawie skomponowano skrzyżowane ze sobą motywy szabli i krótkiej szpady, wyżej zaś na tle pęku krzyżujących się strzał widniała tarcza z głową Meduzy. W zwieńczeniu nadstawy, na tle medalionu, bogata kompozycja z panopliów: tarcze, strzały, gonfanony, kołczany, toporki, szable i strzelby. Na samym szczycie, tuż pod sufitem, całość wieńczyła rycerska przyłbica, dwie maczugi i dwa sztandary. Nas medalionie wyobrażono płasko rzeźbionego Feniksa, a nad nim napis w j. francuskim „Je vivre malgre la mort” („żyję pomimo śmierci”). Wymowa symboliczna wystroju biblioteki przedstawia się następująco: Oto jest dzielny rycerz (hełm), podobny antycznemu herosowi (maczugi), którego niezwyciężone męstwo (panoplia i tarcza z Meduzą) zawiodły do chwały (sztandary). Napis nad Feniksem głosi nieśmiertelność owej chwały („o aeternitas”).

Do biblioteki przytykały jeszcze dwa wnętrza ciągu reprezentacyjnego, stanowiące jedną przestrzeń, przedzieloną płytką arkadą. Bezpośrednio przy niej znajdował się gabinet pana domu, mieszczący też, ze względu na swą wielkość, część księgozbioru.

Gabinet
Znajdowały się tu na sufitach dwa malowidła. Mniejsza przestrzeń (zapewne właściwy gabinet), tuż przy ścianie zewnętrznej, posiadała niewielki i bardzo piękny w swej prostocie plafonik. W okrągłej stiukowej ramie znajduje się malowane, pięknie z nimi współgrające kolorystycznie, błękitne niebo z chmurkami. Stiuki formują delikatną rozetę z girland kwiatowo-owocowych.

Druga, większa przestrzeń posiadała odpowiednio większy i również okrągły plafon. Wyobrażono na nim pędzący w przestworzach rydwan, unoszony przez dwa, wspaniale namalowane konie. Prowadzi go rycerz w srebrzystej zbroi i hełmie z pióropuszem. W jego dłoniach jest miecz, ognista tarcza i proporzec z emblematem. Jego rozwiany płaszcz przesłaniają podążające za nim zbrojne szyki wojowników, przedstawione symbolicznie jako las włóczni i halabard. Z rydwanu zwisa sztandar z napisem „Magna sint Bella” („Niech nadejdą wielkie wojny „Nulla Salus Bello, Pacē (m) te Poscim (us) Omnes” („Wojna nie jest żadnym dobrem, wszyscy żądamy od ciebie pokoju”. Malowidło otaczają koliście, równie delikatne jak poprzednie, stiukowe rogi obfitości, stykające się końcami.

Idea zawarta tutaj jest w jakimś sensie podsumowaniem symbolicznej wymowy wszystkich malowideł. Tak jak kiedyś rzymscy żołnierze błagali cesarza Augusta o przywrócenie pokoju po długotrwałych wojnach, tak teraz hrabia Nostitz zwraca się do cesarza z prośbą o pokój, którego pragnęli poddani monarchii habsburskiej, po licznych wojnach prowadzonych w latach 80-90-tych XVII w. I dalej: tylko podczas pokoju może się rozwijać nauka i sztuka, tylko wtedy ludzie będą mogli spokojnie pracować i zbierać plony, ziemia dawać swe bogactwa, a znakomite rody zdobywać chwałę dobrych gospodarzy, tylko wtedy wreszcie medycyna zatriumfuje nad śmiercią.

Hol

Było to pierwsze reprezentacyjne pomieszczenie nowego ciągu reprezentacyjnego pałacu, do którego wchodzili goście Nostitzów, a zarazem ostatnie, gdy zeń wychodzili. W XIX w. zostało ono jednak znaczenie zmienione. Malowidło na suficie nie ma już też swobody, lekkości i subtelności co dekoracje poprzednich sal. Przedstawiało ono trzech mężczyzn pracujących w kuźni, wokół których zgromadzone są wykonane przez nich elementy uzbrojenia takie jak zbroje, tarcze i biała broń. Na kowadle widnieje napis „Vulcanus” a na banderoli w górze „Pro Bello, Marti Sua Mulcibar arma Ministrant” (Wulkan-Hefajstos ofiaruje Marsowi - Arsowi swoją broń dla wojny”). Malowidła otaczają koncentrycznie rozplanowane płyciny ze sztukateriami o motywie panopliów (miecze, sztylety, włócznie, toporki, strzelby, sztandary, trąby, maczugi i obuchy), a na czterech pozostałych, mniejszych polach motywy krzyżującej się broni palnej i siecznej.

Rozmieszczenie i wystrój poszczególnych sal wielkiego ciągu reprezentacyjnego pierwszego piętra pałacu luboradzkiego dowodzi, jak wiele wniósł do ideowej koncepcji dekoracji sam fundator. Była ona czymś unikalnym na Śląsku i przerastała szereg fundacji tego czasu. Wartość wystroju nie ograniczała się jednak tylko do malowideł i stiuków. Ambicja hrabiego Nostitza, a także jego wielka erudycja i obycie w świecie szeroko rozumianej sztuki, uwidoczniły się także w starannym dobraniu wyposażenia ruchomego wnętrz. Znane jest ono tylko częściowo, dzięki skąpym wzmiankom dawnych autorów.

Wyposażenie wnętrz i ogrody
Wielką sławę zdobyło sobie wyposażenie biblioteki pałacowej, wspaniała galeria obrazów oraz sławne ogrody. Zgromadzenie wielkiego księgozbioru było dziełem ojca hrabiego Christopha - Ottona v.Nostitz. Zaczął urządzać swoją bibliotekę w 1651 r. i początkowo miał ją umieścić w jednej z parterowych komnat skrzydła północnego, przenosząc do swojej wiejskiej posiadłości księgi z biblioteki Nostitzów, znajdującej się w zamku w Jaworze. W końcu XVII w. księgozbiór liczył ok. 6.500 woluminów i był trzecim pod względem wielkości wśród magnackich, prywatnych bibliotek. W ciągu XVIII w. był stale uzupełniany. Zachował się opis z XIX w. opisujący wnętrze: w 26 szafach znajdowały się rękopisy, a wśród nich najwięcej silesiaców, dalej bogaty zbiór literatury dotyczącej Ojców Kościoła i teologów. Były tam dzieła Lutra i Kalwina, oraz dzieła teologii protestanckiej, „ale ustawione w pomieszaniu i nieładzie’, także zbiór miedziorytów i stara literatura francuska umieszczona pod trzema stołami pośrodku sali. Był tam także rękopis Mikołaja Kopernika „De revutionibus”, który ostatecznie trafił potem wraz z innymi dziełami do biblioteki Nostitzów do Pragi. Cały księgozbiór obliczano wtedy na około 11.000 tomów.

W czasie wojny w 1807 r. pałac został splądrowany łącznie z biblioteką, a w 1813 r. jeden z badaczy niemieckich, zwiedzający pałac, znalazł cały zbiór ksiąg zapakowany w skrzyniach i przygotowany do ewakuacji. Wspominał o trudnym dostępie do tych zapakowanych, cennych skarbów. Podobno zostały one wywiezione do Pragi przez ówczesnego właściciela, inny z kolei badacz opowiadał, że będąc w Pradze w 1872 r. na pytanie o zbiory Nostitzów, otrzymał wiadomość, żeby szukał ich w Luboradzu. Jak sugeruje autor był to wybieg właściciela pałacu, chcącego ratować, stale uszczuplane, zbiory biblioteki przed niesumiennymi wypożyczającymi. Miał on nawet zabronić korzystania z nich bez specjalnego zezwolenia i trzymał je zamknięte na trzy klucze, trzymane przez trzech urzędników.

Drugi słynny zbiór tworzyła wielka galeria obrazów mieszcząca się w dużej części sali balowej i jadalni. Liczbę obrazów oceniano w końcu XIX w. na około 200, a z nich 125 olejnych obrazów miało zdobić salę antenatów. Wiele z nich, głównie portretów (jak zapewniał H.Lutsch), „było godnych uwagi jedynie ze względu na wartości kostiumologiczne”. Poza tym były tam również martwe natury, studia głów, sceny biesiadne, sceny z oberży, a godne uwagi miały być także olejne widoki zamków, należących do rodów Zedlitzów, Köbenów, Wiesau i inne.

Wśród tematyki sakralnej były zaś sceny z opowieści o Świętej Rodzinie, Ofiarowanie w świątyni, Ukrzyżowanie, Wniebowstąpienie, Adam i Ewa (obraz na drewnie szkoły niderlandzkiej), św. Maria Magdalena, św. Piotr, św. Bernard i św. Sebastian, Abraham na pustyni oraz dwa ruskie obrazy drewniane (Najwyższy Cudotwórca w Izmirsku i Święta Rodzina).Wśród tematyki świeckiej wymieniono obrazy; Ucieczka Eneasza, Andromeda (podobno był to najcenniejszy obraz zbioru, malowany przez M.Willmanna, obecnie w Pradze), obraz A.Dürera na drewnie itd.

Galerię obrazów uzupełniały okazy starej broni m.in. dwa berdysze, jedna halabarda, jedna kusza – „wszystko pięknie wykładane kością słoniową”.

Bez wątpienia do najcenniejszych dzieł należały obrazy jednego z najsłynniejszych ówczesnych malarzy i sztukatorów śląskich Michaela Willmanna, zaproszonego przez hrabiego v.Nostitz do Luboradza w końcu XVII w. Był już wtedy sławny i w pełni sił twórczych. Namalował do pałacu 7 obrazów olejnych, ale do dziś zachowały się: Święta Rodzina (Muzeum Narodowe w Warszawie), Andromeda (w Pradze), oraz dwa z czterech obrazów pasyjnych: Chrystus w Ogrójcu i Ecce Homo (Muzeum Narodowe we Wrocławiu). Być może także Ukrzyżowanie (we Wrocławiu), przeznaczone do głównego ołtarza w kaplicy.

Ruchome wyposażenie pałacu było już w końcu XIX w znacznie uszczuplone, jako iż był on już wtedy częściowo niezamieszkały. Zachowane były więc wtedy silnie zniszczone meble: stół ze skrytkami pod wysuwanym blatem, zdobiony bogatą snycerką i pochodzący z poł. XVII w., dwa trójnożne stoliki do gry, kilka stołów dekorowanych mozaikami i wiele innych mebli w stylu rokokowym. Można było wtedy jeszcze podziwiać resztę kolekcji szkła: małą serię szlifowanego szkła z końca XVII w., naśladującego szkło weneckie., było też kilka sztuk porcelany z Miśni i Berlina, naczynia z Pruszkowa oraz porcelana malowana w stylu chińskim.

Od strony zachodniej hrabia Nostitz założył ogrody, po których nie zachowały się do dziś żadne ślady oprócz kilku porozbijanych rzeźb, resztek waz parkowych i balustrad. Zajmowały dość dużą powierzchnię między pałacem, budynkami folwarcznymi i drogą od zachodu, a dalsze ich przedłużenie stanowiły aleje od strony południowej i wschodniej. Sława tych ogrodów (a także ogrodów w niedalekim i należącym także do Nostitzów Mściwojowie) trwała jeszcze w XIX w. Niestety niewiele o nim wiadomo oprócz tego, że „mieszkańcy Jawora lubili w jego ciszy i cieniu słuchać śpiewu słowików i spacerować po zadrzewionych alejach”. Można się jedynie domyślać, ze ogród ten był zbliżony do modnych ówcześnie rozwiązań typu francuskiego lub saskiego, przystosowanych do miejscowego terenu.

Twórcy dekoracji malarskich i sztukatorskich są nieznani, a wysokie walory artystyczne i precyzja techniczna wskazują na biegłych artystów. Wiadomo jedynie, że niektóre prace związane są z warsztatem Domenico Rossiego. Po raz pierwszy na Śląsku zastosowano tu technikę malowania fakturalnego. Była to technika wapienna, polegająca na tym, że do każdego koloru dodawano prócz wody tzw. ciasto wapienne. Dawało to bardzo trwałe warstwy, a kolory były pastelowe, przypominające fakturą temperę albo gwasz. Właśnie ta rozbielona kolorystyka malowideł jest ich bardzo istotną i rzucającą się w oczy cechą.

Hrabia Christoph Wazlaw nie cieszył się długo swym dziełem bowiem zmarł już w 1712 r. Dożył jednak wykończenia głównych prac na zamku. Po tych przebudowach pałac stał się wspaniałą rezydencją, ale jednocześnie zakończył się najświetniejszy okres w jego historii. Niezwykła dekoracja pałacu, wyrastająca z poczucia pychy i dworskiego pochlebstwa swego fundatora, budzi do dziś niekłamany podziw i żałować należy, że nie zdołano w porę zapobiec niszczeniu tego wyjątkowego obiektu.

Literatura (wybór):

1. Johann Berndt, Wegweiser durch das Suderten-Gebirge, Breslau 1828

2. J.Gustaw Büsching Bruchstücke einer Geschäftsreise durch Schlesien unernomen in den Jahren 1810, 1811, 1812, Breslau 1913

3. C.Grünhagen. Ein archiwalischer Ausflug nach Bollkenhein, Jauer und Lobris, ok. 1872

4. Konstanty Kalinowski, Gloryfikacja panującego i dynastii w sztuce Śląska XVII i XVIII wieku, Warszawa-Poznań, 1973

5. Wanda Roszuk, Pałac w Luboradzu (powiat jaworski), Wrocław 1973, praca magisterska, Katedra Historii Sztuki Uniwersytetu Wrocławskiego.

Małgorzata Stankiewicz. Wrocław 2011
zdjęcia autorki wykonane w 1978-1980 r


Płyta Rosiny v.Uthmann

To dziwna, prawie nieznana, płyta nagrobna. Dzisiaj znajduje się w kościółku p.w. św. Jadwigi Śląskiej w zachodniej dzielnicy Wrocławia – Leśnicy (dawniej Deutsch Lissa). Stoi jakby z przypadku, oparta o kościelny mur i na pewno nie było to pierwotne miejsce jej posadowienia. Przy tym jest tak zniszczona, że niemożliwe jest odczytanie inskrypcji, która by pozwoliła na rozpoznanie przedstawionej na niej osoby. Wyobraża kobietę, która obejmuje rękoma, stojące przed nią, postacie trojga dzieci (prawdopodobnie córek), z których najmłodsze trzyma w dłoniach kwiatki. Wokół osiem herbów.


Płyta jest niewysokiej klasy artystycznej, widać, że artysta nie radził sobie ani z anatomią ani z proporcjami. Jednak po (dość trudnej i niepełnej) analizie heraldycznej udało się ustalić nieco dowiedzieć o tej postaci.

Jest to Rosina, córka Johanna (lub Franza) Christopha Uthmanna (†1635), rajcy wrocławskiego i Ursuli v.Stwolinski (na nagrobku: v.Schwalinski).

Ojciec: Johann Christoph był synem wrocławskiego rajcy Sebalda Uthmanna i po nim otrzymał majątek, podwrocławskie Karczyce (Ketschütz). Jego matką zaś była Rosina Oelhafen von Schöllenbach, (*1581-†16013), pochodząca z patrycjuszowskiego rodu, wywodzącego się ze Szwajcarii i osiadłego w Norymbergii. Ród otrzymał szlachectwo już w końcu XV w. Jej dziadek Christoph przeniósł się na Śląsk i zapoczątkował tu nową linię rodu. Należał do rady miejskiej Wrocławia i posiadał kilka majątków w okolicy miasta m.in.: Pracze Odrzańskie (Protsch), Widawę (Weide) i Poświętne (Lilienthal). Został pochowany w kościele p.w. Marii Magdaleny we Wrocławiu, gdzie znajdował się jego nagrobek, jednak podobne epitafia ufundowane były także w Lipsku i Norymberdze. Ożeniony we Wrocławiu, w 1573 r., z Lucią von Poley (†1594). Brat Rosiny Christoph mł. v.Oelhafen również wrocławski patrycjusz, należał także do rycerstwa śląskiego i w 1633 r. został pochowany tam gdzie ojciec. Sama Rosina spoczęła w swoim kościele w Karczycach.

Wiadomo, ze Johann Christoph v.Uthmann miał syna Hansa Sebalda (*1624-†1685), który odziedziczył Karczyce oraz Łowęcice (Lowentintz), także w rejonie średzkim.

autor zd. Maciej Wołodko

W Karczycach znajduję się duży pałac, użytkowany obecnie przez szkolę, który z całą pewnością pochodzi z przełomu XVI/XVII w. Przebudowany bardzo silnie w XIX/XX w. zachował jednak późnorenesansowe szczyty i ślady po loggi (?) na jednej z elewacji.

Matka: Ursula v.Stwolinski (*1602) miała umrzeć w 1676 r., w wieku 74 lat, jako dziedziczka Karczyc i według mylnej opinii O.Puscha to ona jest przedstawiona na płycie. Według inwentaryzatora zabytków dolnośląskich H.Lutscha w Leśnicy znajdowały się dwie płyty pochodzące z Mokrej, koło Leśnicy (Muckerau, bei Lissa): „anonimowa kobieta z trojgiem dzieci z 1671 r.”, oraz „Ursula Uttmann z.d. v.Scwolinszkin na Karczycach, zm. 1676”.

Z układu heraldycznego wynika, że rzeczywistości na płycie przedstawiono córkę Ursuli – Rosinę. Pierwotnie jednak były zapewne (jak pisze H.Lutsch) dwie płyty: matki oraz córki, która zmarła przed nią. Niestety nic poza tym nie udało się o Rosinie ustalić, a jej wywód heraldyczny jest nieczytelny: w miejscu, w którym na śląskich nagrobkach występują herby babki ojczystej (miejsce trzecie), herby z płyty leśnickiej (swoją drogą zupełnie prawie nieczytelne) nie pokrywają się ze znaną genealogią jej rodu. Także w sytuacji gdyby chodziło tu o herb babki macierzystej.

Ród v.Stwolinski należał do herbownych rodu Świnków, znanych na Śląsku jako v.Schweinichen.

Herby na nagrobku Rosiny:

ojciec- v.Uthmann matka- v.Schwalinski (Stwolinski)

matka ojca- v.Oelhafen matka matki- N.N.(herbu Rogala)

babka macierzysta- ? babka macierzysta- ?

babka ojczysta- v.Mohrenberg babka ojczysta- v.Mutschelnitz


Hieronim IV Uthmann

(†1580)

∞ 1552 Eva v.Mohrenberg-Barottwitz (z matki Rindfleisch, Uthman, lub

(†1583) v.Heugel).

————│—————

Sebald Uthman

(†1630)

∞ Rosina v.Oelhafen-Protsch (córka Maksymiliana, *1599-†1648), rajcy wrocł.

(*1581-†1613) i Marty Schmidt, wdowy po N.N.v.Doering).

—————│————

Hans Christoph Uthman

(†1635)

∞ Ursula Stwolinski

(*1602-†1676)

——–––––––│––––––––––

Rosina Uthman

(* przed 1635-†1671)


H.Lutsch, Verzeichniss..., t.2/s.473

O. Pusch, Die Breslauer Rats und Stadtgeschlechte...t. 4 /s.337

C.Blažek, Der abgestrobene Adel...


Małgorzata Stankiewicz, Wrocław 2011

10/23/2011

Bytom niedoceniany i nieznany

"Bytom się wali!", "Bytom - miasto ruin i biedy", "Kopalnia rujnuje kolejne domy". Takie nagłówki można spotkać w mediach. Łatka, którą przyczepili temu miastu ludzie jest tak zakorzeniona w świadomości Polaków, że mało kto sobie wyobraża coś ciekawego w tym miejscu. Bo co ciekawego może być w zniszczonym mieście przemysłowym, ginącym na naszych oczach ? Tak mówią tylko ci, którzy Bytomia nie widzieli i nie wysilili się, żeby go poznać. Wystarczy krótki spacer żeby zobaczyć, że zabytki Bytomia są wyjątkowe, a układ urbanistyczny zaprojektowano z niewiarygodnym rozmachem. Ta dawna perła Śląska dzisiaj już jest nieco przykurzona i zniszczona, ale bogactwo starego Bytomia wciąż zachwyca i intryguje.


Jest to jedno z najstarszych miast Śląska. Wzmiankowane w już 1123 roku należało do księstwa raciborskiego. W 1254 roku nastąpiła lokacja na prawie magdeburskim. Istniał już w tym czasie kościół pod wezwaniem NMP, a w 1258 roku powstaje kościół i klasztor franciszkanów. Bytom staje się stolicą księstwa będącego lennem czeskim. Intensywny rozwój przypada na XIX wiek, kiedy powstają pierwsze zakłady przemysłowe, doprowadzona zostaje do miasta linia kolejowa, na ulicach pojawia się oświetlenie gazowe, tramwaje elektryczne. Wraz z nimi pojawiają się reprezentacyjne aleje, place, wspaniałe kamienice mieszczańskie i budynki użyteczności publicznej. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, w wyniku plebiscytu Bytom pozostaje w granicach Niemiec. Z II wojny światowej wychodzi bez większych zniszczeń. Szybko uruchomione zostają zakłady przemysłowe i kopalnie. W miejsce wysiedlonej ludności niemieckiej przybywają Polacy z kresów tworząc jedno z większych skupisk kresowian w kraju. Okres powojenny jest także jednym z gorszych dla zabytków miasta, które pod wpływem szkód górniczych, zwykłego zaniedbania oraz braku świadomości władz i mieszkańców są dewastowane i wyburzane. Na przełomie lat 70-tych i 80-tych znika w centrum cały kwartał zabudowy przy dawnym placu Kościuszki. W innych punktach miasta nie jest lepiej i ten stan trwa do dzisiaj. W październiku 2011 roku zrównano z ziemią jedną z większych kamienic w mieście przy biernej postawie konserwatorów i władz miasta. Tylko coraz bardziej świadomi mieszkańcy zapalili przy jej ścianie znicze na pożegnanie nie godząc się z takim traktowaniem spuścizny architektonicznej Bytomia.

Pomijając te tragiczne dla bytomskich zabytków historie i przymykając oko na zdewastowane obiekty warto poznać te, które ocalały świadcząc o bogactwie mieszkańców i rozmachu architektonicznym jaki panował w XIX wieku. Bo głównie w tym okresie zbudowano dzisiejszy Bytom. Zachował się dawny układ urbanistyczny starego miasta otoczonego murami obronnymi po których nie ma dzisiaj żadnego śladu, podobnie jak po zamku książęcym. Wokół sporego rynku panuje niespotykany chaos będący odzwierciedleniem powojennych porządków i braku szacunku do zastanej spuścizny historycznej. Są tu kamienice z XIX wieku, budynki z początku XX wieku, socrealistyczny kwartał wybudowany po 1945 roku i zwykły blok mieszkalny wstawiony między zabytkowy kościół i zachowane budowle mieszcańskie jak klin mający na celu zniszczenie perspektywy, wprowadzenie chaosu, świadczący o bezmyślności architekta i urzędników. W drugim narożniku jest tylko pusty plac po wyburzonej kamienicy, na przeciwko, zupełnie niedawno, młodzi złodzieje podpalili piękny modernistyczny budynek kina. To jeden z brzydszych rynków w Polsce, ale jednocześnie jeden z tych, gdzie historia odcisnęła swoje piętno tak wyraźnie, że nie sposób przejść wobec tego obojętnie. Na środku śpi na cokole lew. To dawny pomnik poległych podczas I wojny światowej. Stał w tym miejscu do 1945 roku, a później został wywieziony w nieznane. Okazało się, że zdobił przez te lata okolice warszawskiego zoo i tam został wypatrzony przez bytomian. Wrócił na swoje dawne miejsce i może to będzie pierwszy krok, żeby przywrócić sercu miasta dawną rangę i wygląd.



W miejscu wyburzonego kwartału przy placu Kościuszki powstała niedawno ogromna i przytłaczająca otoczenie galeria handlowa, która dała impuls do remontu sąsiednich obiektów. Od niej do dworca kolejowego stworzony został deptak miejski przy którym możemy podziwiać piękne kamienice mieszczańskie z XIX wieku. Eklektyczne, secesyjne, modernistyczne. Wiele z nich z pięknym detalem architektonicznym. Południowa część miasta zachowała się stosunkowo dobrze i znajdziemy tutaj nie tylko malownicze zaułki, ale i reprezentacyjny plac Sikorskiego z gmachem Opery Śląskiej oraz budynkiem szkolnym z wykładaną glazurowaną cegłą w różnych kolorach elewacją. Tego typu zdobione obiekty są charakterystyczne dla Bytomia i można je spotkać w wielu innych miejscach, podziwiając kunszt i fantazję dawnych budowniczych.



Idąc z rynku na północ dochodzimy do ogromnego placu z modernistycznymi gmachami mieszczącymi placówki edukacyjne, kulturalne i Muzeum Górnośląskie. Dalej rozciąga się zaprojektowana z rozmachem dzielnica mieszkaniowa. Wspaniałe place i aleje zabudowane gęsto eklektycznymi kamienicami z XIX wieku, modernistycznymi blokami z początku XX wieku i budynkami użyteczności publicznej, pokazują dawne bogactwo i ambicje mieszkańców. Arkady, balkony, przeszklone werandy, wysmakowany detal, ale i najwyższej klasy układ urbanistyczny otwierający różne perspektywy ich postrzegania sprawiają wrażenie że znajdujemy się w jednej z europejskich stolic, a nie w podupadłym przemysłowym mieście. W tym rejonie znajdują się także cenne zabytkowe nekropolie z cmentarzem Mater Dolorosa i żydowskim na czele, stanowiące oazę zieleni wśród gęstej zabudowy.




Tutaj także znajdują się osobliwe świątynie będące najcenniejszymi zabytkami miasta. Począwszy od dzielnicy Rozbark z monumentalnym kościołem p.w. św. Jacka, przypominającym romańskie niemieckie katedry co nie jest przypadkowe ponieważ zbudowano go w XIX wieku wzorując się na katedrze w Limburgu nad Lahnem.

Modernistyczne kościoły św. Barbary i p.w. Podwyższenia Krzyża Świętego stanowią wspaniały przykład myśli architektonicznej z początku XX wieku.. Ten pierwszy to niezwykłe połączenie historyzmu z brutalnym modernizmem. Smukłe, żelbetowe kościelne wieże przypominają kominy fabryczne. Drugi, znajdujący się przy ruchliwym skrzyżowaniu to jedna z piękniejszych modernistycznych świątyń Śląska.



Na terenie starego miasta, przy rynku, znajduje się najstarsza świątynia w Bytomiu - kościół p.w. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny wybudowany w 1231 roku. Rozbudowany w XIV wieku i po 1515 roku. W latach 1851-1857 był przebudowany w stylu neogotyckim. Tuż obok przy jednym ze staromiejskich placyków możemy podziwiać barokowy kościół św. Wojciecha, który zachował średniowieczne relikty dawnej kaplicy franciszkanów. Z tego okresu pochodzi także dawna kaplica przyszpitalna św. Ducha na obrzeżach bytomskiej starówki. Wymienione kościoły stanowią jeden z cenniejszych zespołów w skali kraju nie tylko ze względu na swoją różnorodność, ale i wartość historyczną oraz architektoniczną. Duży neogotycki kościół p.w. św. Trójcy na tym tle jest wręcz nieciekawy i typowy w skali Śląska, ale jednocześnie wspaniale uzupełnia ten specyficzny konglomerat stylów bytomskich świątyń.



Neogotyk jest najczęściej spotykaną formą jaką przyjęli XIX-wieczni budowniczowie obiektów sakralnych na Śląsku i jednym z najpiękniejszych jego przykładów jest kościół p.w. św. Krzyża w dzielnicy Miechowice. Doskonała bryła, oraz detal stawiają go w czołówce tego typu realizacji w regionie. Pozostając w Miechowicach nie sposób pominąć kontekstu jego powstania. Wybudowany przez ród Thiele-Wincklerów, którzy niedaleko mieli swój wspaniały pałac nazywany "Śląskim Windsorem". Ich główną siedzibą rodową był pałac w Mosznej, ale to w Miechowicach zarządzali oni swoim przemysłowym imperium. Niestety, dzisiaj pozostało po nim jedynie gruzowisko i zdewastowany fragment jednego ze skrzydeł. Spalony w 1945 roku obiekt został wysadzony w powietrze w latach późniejszych. Z całego założenia ocalał jedynie piękny park.



Thiele-Wincklerowie nie byli jedynymi magnatami przemysłowymi którzy odcisnęli swoje piętno w Bytomiu. To tutaj, w dzielnicy Szombierki jest pochowany legendarny Karol Godula. Jego ciało sprowadziła do kościoła Najświętszego Serca Pana Jezusa Joanna Gryzik (Gryczik). Była to nieletnia córka służącej Goduli, której zapisał on niespodziewanie cały swój majątek. Gdy dziewczynka dorosła, wyszła za mąż za Hansa Ulrika von Schaffgotsch wnosząc w posagu między innymi bytomską dzielnicę Szombierki. Zamieszkali w Kopicach, ale w Bytomiu także posiadali oni swój pałac po którym nie ma dzisiaj śladu. Pozostały za to wspaniałe zabytki industrialne z monumentalną Elektrociepłownią Szombierki na czele. Dzisiaj ten obiekt znajduje się na Szlaku Zabytków Techniki województwa Śląskiego i służy także celom kulturalnym oraz wystawowym. Cennym reliktem potęgi przemysłowej Bytomia jest także żelbetowa wieża szybu "Krystyna", górująca nad miastem, będąca jedynym ocalonym reliktem dawnej kopalni węgla kamiennego. Charakterystyczna bryła i architektura sprawia, że jest ona jedynym takim obiektem w skali Europy.



Pozostając w industrialnych klimatach trzeba wspomnieć o zabytkowych osiedlach robotniczych dzielnicy Bobrek. Powstały w XIX/XX wieku dla robotników zatrudnionych w bytomskich zakładach przemysłowych. Dzisiaj są one docenione i wpisane do rejestru zabytków, ale ciężko polecać ich zwiedzanie zwykłym turystom ze względu na zdegradowane otoczenie, patologiczne zachowania niektórych mieszkańców oraz zwyczajne zniszczenie i biedę panującą w dzielnicy. Na przeciwnym biegunie znajduje się wybudowane w okresie przedwojennym osiedle Stolarzowice - dzisiaj modna dzielnica podmiejska, ale i zachowany relikt myśli architektonicznej i urbanistycznej swoich czasów.


Kończąc krótką i bardzo skrótową prezentację zabytków Bytomia nie sposób nie zauważyć, że jest to miasto różnorodne i pełne kontrastów. Ta różnorodność stanowi jego największą siłę, bo gdzie jeszcze możemy na stosunkowo niewielkim obszarze zobaczyć miejsca przypominające dzielnice Budapesztu, Berlina lub Hamburga żeby szybko przejść staromiejskie zaułki wyjęte żywcem z Krakowa lub Pragi. By przebyć granicę światów od założenia parkowo-pałacowego w Miechowicach, po typowe, przemysłowe śląskie klimaty w Szombierkach lub Bobrku. Niestety, Bytom to także klimat Detroit - pełen ruin, które świadczą o przemijaniu epoki wielkiego przemysłu i braku perspektyw oraz pomysłu na przyszłość.





10/18/2011

Raport o stanie zabytków województwa jeleniogórskiego (1995r.)

Raport o stanie zabytków województwa jeleniogórskiego
kwiecień, maj 1995 rok
Państwowa Służba Ochrony Zabytków Oddział Wojewódzki w Jeleniej Górze
MŁODZIEŻOWE KOŁO OPIEKUNÓW ZABYTKÓW
pl. Wolności 22 59-600 LWÓWEK ŚLĄSKI
teł 175/782-453 2
TOWARZYSTWO OPIEKI NAD ZABYTKAMI
ODDZIAŁ WE LWÓWKU ŚL. 59-600 Lwówek ŚL, ul.Zwycięzców 48
 

I. WSTĘP
Niniejszy raport o stanie zabytków województwa jeleniogórskiego został opracowany w mar­cu - kwietniu b.r. głównie w oparciu o posiadany "raport o stanie zabytków na terenie woje­wództwa jeleniogórskiego, stan na rok 1991". Obecny raport w rozdziale drugim zawiera aktualną liczbę zabytków na terenie całego województwa oraz ich ocenę pod względem war­tości zabytkowej oraz stanu technicznego. Opracowanie ma służyć przede wszystkim poszcze­gólnym samorządom terytorialnym.
Rozdział III dotyczy poszczególnych gmin i zawiera dane dotyczące obiektów wpisanych do rejestru zabytków a także wnioski konserwatorskie wynikające z analizy stanu zabytków położonych na terenie miast i gmin. Suma zabytków wpisanych do rejestru zawiera również liczbę parków i cmentarzy, których ocena stanu zachowania została opracowana jako odrębny załącznik.
Tabela A ukazuje zaangażowanie finansowe gmin w realizacji ochrony zabytków oraz zesta­wienie innych źródeł finansowania.
Opracowujący raport mają świadomość, że podany rodzaj własności mógł ulec zmianie, o czym nie zawsze jesteśmy powiadamiani. Również ocena stanu zachowania może być w niek­tórych przypadkach dyskusyjna, tym bardziej, że jako kryterium przyjęto tylko trzy oceny: do­bry, średni lub zły.

Zasoby i ogólna ocena stanu zachowania substancji zabytkowej województwa jeleniogórskiego.
Zgodnie z postanowieniami ustawy "O ochronie dóbr kultury i o muzeach" z 1962 r., ochroną prawną i opieką objęte są na terenie kraju zabytki urbanistyki i architektury, budownictwa drewnianego, zabytki techniki, ruchome, oraz założenia zielone (parki i cmentarze) i stanowis­ka archeologiczne. Rozpoznanie zasobów zabytkowych w oparciu o zaktualizowaną ewiden­cję (materiały archeologiczne nie zostały nam dotychczas w pełni przekazane) pozwala stwier­dzić, że województwo jeleniogórskie należy do najbardziej zasobnych w skali kraju. Zasoby te obejmują:
Historyczne układy urbanistyczne - 30
(centra staromiejskie,, rynki i zespoły zabudowy mieszkalnej)
Zabytki architektury i budownictwa  - ponad 22.000
(są to zespoły zabytkowe i pojedyncze obiekty - domy mieszkalne, zamki, pałace, dwory, kościoły, zajazdy, kuźnie, młyny itp.)
W ewidencji PSOZ znajduje się - 21.417 obiektów
 
Z tego do rejestru zabytków wpisano - 1.175 zabytków architektury
w tym: pałaców i dworów - 135
kościołów - 241
zamków - 22
Karty ewidencyjne założono dla - 2.436 obiektów

Założenia zielone -498
w tym:
parków i ogrodów -178
cmentarzy - 320

Zabytki ruchome:
- w muzeach ok. 15. 000
 - poza muzeami ok. 20.000
(w obiektach sakralnych, świeckich, instytucji i osób prywatnych)W ewidencji PSOZ znajduje się 11.665 zabytków ruchomych)
Z tego do rejestru wpisano 5542 obiekty

W obiektach sakralnych znajduje się 7.721 zabytków

Stanowiska archeologiczne -2180
(z tego widocznych w krajobrazie - 60)
Do rejestru zabytków wpisano - 93 stanowiska
w tym:
grodziska -33
osady -42
cmentarzyska -6

Dane powyższe są niepełne, ponieważ akcja ewidencji i weryfikacji obiektów zabytkowych na terenie naszego województwa nie została jeszcze zakończona

A. HISTORYCZNE UKŁADY URBANISTYCZNE - NAJWAŻNIEJSZE PROBLEMY Z WŁAŚCIWYM ZACHOWANIEM ZABYTKÓW.
Na terenie województwa jeleniogórskiego znajdują się staromiejskie układy urbanistyczne w większości o średniowiecznej metryce. Należą do nich: Bogatynia, Bolesławiec, Bolków, Chełmsko Śląskie, Gryfów Śląski, Jelenia Góra wraz z Cieplicami i Sobieszowem, Kamienna Góra, Kowary, Leśna, Lubań, Lubawka Lubomierz Lwówek Śląski, Mirsk, Nowogrodziec i Sulików, Świerzawa, Wleń i Zawidów. W większości zachowały one swój układ przestrzenny z centralnie umieszczonym rynkiem (na ogół z ratuszem) o regularnym lub wrzecionowatym kształcie i szachownicą ulic, układ pierwotnie obwiedziony pierścieniem murów obronnych, w większych lub mniejszych fragmentach zachowanych po dziś dzień. Ponadto ochronie konser­watorskiej podlegają również miejscowości: Miedzianka, Olszyna Lubańska, Pobiedna, Złotniki Lubańskie, Pieńsk i Zgorzelec o nie w pełni wykształconym lub zdegradowanym układzie przestrzennym oraz miasta uzdrowiskowe: Karpacz, Szklarska Poręba i Świeradów Zdrój, o przeważającej zabudowie pensjonatowo-willowej organicznie wpisanej w krajobraz górski.
Zachowana historyczna zabudowa w większości pochodzi z wieku XVIII, XIX i początków XX, chociaż występują również obiekty wcześniejsze, jak np. renesansowe kamienice w Jele­niej Górze zachowane przy ulicy Grunwaldzkiej czy Spółdzielczej ze średniowiecznymi włącznie.
W architekturze rynkowej szeregu miast występuje charakterystyczna dla całego Podsudecia zabudowa podcieniowa, np: w Jeleniej Górze, Chełmsku Śląskim, Kamiennej Górze, Lubawce i Bolkowie. Pomimo, że chaotycznie prowadzone w latach 60-tych prace budowlane zniszczyły w znacznym stopniu urodę i klimat starówek (jak stało się w przypadku Lubania, Lwówka Śląskiego, Nowogrodźca i Sulikowa), historyczne centra miejskie w dalszym ciągu spełniają ważne funkcje mieszkaniowe, usługowe i administracyjne.
Z ogólnej charakterystyki podanych powyżej 30 miast wynika, że prawie wszystkie winny być poddane rewaloryzacji, a co najmniej kapitalnym remontom i modernizacji jako zasoby miesz­kaniowe. Wziąwszy pod uwagę narastający stopień zagrożenia (oraz wartość architektoniczną i historyczną) zespołów miejskich, Wojewódzki Konserwator Zabytków postulował w pierw­szej kolejności objąć pracami rewaloryzacyjnymi następujące miasta: Gryfów Śląski, Jelenia Góra, Lubomierz, Kamienna Góra, Chełmsko Śląskie, Bogatynia, Zawidów. Na terenie województwa jeleniogórskiego posiadamy ponad 22 tysiące obiektów zabytko­wych, objętych ochroną konserwatorską. Liczba ta stawia nas na jednym z czołowych miejsc w kraju. Obiekty objęte ochroną konserwatorską reprezentują wszystkie typy rozwiązań archi­tektonicznych i funkcjonalnych. Do najcenniejszych obiektów zabytkowych znajdujących się na terenie naszego województwa należą między innymi: zespół pocysterski w Krzeszowie, zespół klasztorny w Lubomierzu, kościół Łaski wraz z zespołem kaplic grobowych w Jeleniej Górze, zespół pałacowy w Radomierzycach, dawny pałac Schaffgotschów wraz z parkiem i pawilonami uzdrowiskowymi w Jeleniej Górze-Cieplicach, zespół zamkowo-pałacowo-parkowy na Wzgórzu Lenno we Wleniu, ratusz i mury obronne we Lwówku Śląskim oraz zamki: Czocha, Boków i Chojnik.
Zasoby substancji mieszkaniowej (zarówno w miastach jak i na wsiach) stanowią zdecydowa­nie przeważającą część ogólnej liczby obiektów zabytkowych i w skali województwa przysparzają najwięcej problemów. Ich stan techniczny w większości przypadków jest niezadowalający. Przyczyną tego jest zarówno niedostateczny poziom wykonawstwa, jak też zwykłe niedbalstwo ze strony użytkowników, szczególnie w obiektach wiejskich oraz nie przestrzeganie w praktyce przepisów ustawy o ochronie dóbr kultury. Ostatnie lustracje konserwatorskie ujawniły, że postanowienia ustawy są większości użytkownikom obiektów zabytkowych nieznane a liczne stwierdzone zaniedbania wynikają przede wszystkim z nie­przestrzegania artykułu 25 tejże ustawy, nakładającego na użytkowników i właścicieli obiek­tów zabytkowych obowiązek zabezpieczenia obiektów przed niszczeniem i dewastacją. Obowiązku tego nie dopełniło wielu użytkowników oraz byłe terenowe właściwe organa ad­ministracji. Nagminne było pomijanie przez służby nadzoru budowlanego stosowania odpo­wiednich przepisów prawa budowlanego, jak również podejmowanie w odniesieniu do obiek­tów zabytkowych niekompetentnych decyzji o rozbiórkach, wyburzeniach i dewastacyjnych przebudowach zabytków, posiadających prawomocne orzeczenie konserwatorskie. Ze wzglę­du na utrzymujące się od szeregu lat niewielkie możliwości finansowe Miejskich Zakładów Mieszkaniowych szansa na szybką poprawę istniejącej sytuacji jest niewielka. Nadzieją na poprawę tej sytuacji wydaje się być zapoczątkowana w połowie lat 80-tych na te­renie Jeleniej Góry akcja sprzedaży budynków mieszkalnych osobom fizycznym, często już o- puszczonych i silnie zdewastowanych. Proces ten należy bezwzględnie kontynuować przy wprowadzaniu dla potencjalnych nabywców szeregu ulg podatkowych oraz zapewnieniu nis­ko oprocentowanych kredytów.
Stosunkowo liczną grupę zabytków stanowią dane rezydencje (pałace i dwory) zlokalizowane z reguły na terenach wiejskich. Jest ich obecnie około 100, trzeba nadmienić, że nie wszystkie dochowały się do naszych czasów. Są to na ogół obiekty o wybitnych walorach artystycznych, jak np. pałac w Biedrzychowicach, obecnie użytkowany jako szkoła, podobnie w Mysłakowicach.
Cennym przykładem zachowanych wnętrz jest pałac Schaffgotschów w Jeleniej Górze- Ciepli­cach oraz pałac w Maciejowcu. który z groźnego pożaru ocalił najbardziej zabytkowy wystrój. Niezwykle malowniczy, XVI-wieczny, renesansowy pałac istnieje w Płakowicach. W chwili obecnej jest w nim prowadzony remont przez Kościół Baptystów. Ostatnio sprzedano jedną z największych rezydencji - pałac w Radomierzycach. W odbudowie jest cenny zespół w Klicz- kowie, pałac w Łomnicy i Wojanowie-Bobrowie. Na ukończeniu remontu jest pałac w Łagowie.
Z obiektów wybudowanych na początku XX wieku w stylu secesyjnym na wyróżnienie zasługują pensjonaty "Marzenie" w Świeradowie Zdroju i "Zacisze" w Szklarskiej Porębie. Obydwa zachowały wystrój wnętrz, wspaniałe boazerie, polichromie i częściowo wyposażenie.

B. STAN ZACHOWANIA.
1. Obiekty nieruchome.
Z analizy zasobów architektury wynika, że najwięcej zabytków znajduje się na terenie zabyt­kowych miast. Budynki mieszkalne stanowią 60% substancji zabytkowej, pozostałe obiekty to zespoły pałacowo-dworskie, zamki, kościoły, klasztory, zajazdy itp.
Z w/w obiektów 50% wymaga kapitalnych remontów, a co najmniej 20% pełnych prac kon­serwatorskich. Z ponad 100 znajdujących się na naszym terenie obiektów pałacowo- parko­wych, 44 nie posiadają wcale użytkownika, względnie mają użytkownika, który nie zapewnia zabytkowi właściwej opieki, a nawet doprowadza do jeszcze większej jego dewastacji. Tak np. jest w zespole dworskim w Kraśniku gm.Bolesłwiec (użytkownik PGR), pałacu w Rząśniku gm.Świerzawa (użytkownik PGR), dworze renesansowym w Maciejowcu (użytkownik pry­watny), pałacu w Płoninie gm.Bolków (użytkownik prywatny) oraz wielu innych. Najgorzej użytkowane dotąd były zabytki w posiadaniu dawnych PGR-ów a obecnie należące do Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa, Spółdzielni Produkcyjnych i Nadleśnictwa
(gdzie praktycznie nie prowadzono od wielu lat żadnych remontów). O alarmującym stanie obiektów pałacowych będących w chwili obecnej we władaniu A.W.R.S.P. podajemy informa­cję w załączniku.
Kilka obiektów przejęły w latach 1982-92 osoby prywatne, które deklarowały znaczne nakłady na dokumentację i kapitalne remonty, jednak w wielu wypadkach były to deklaracje bez pokrycia (np. pałac w Płoninie, Radomierzycach, Uboczu, Sokołowcu, Karpnikach, Żarskiej Wsi i kilku innych).
W niektórych ze wspomnianych 44 obiektów dekapitalizację posunięto tak daleko, że mogą one stanowić juz tylko trwałą ruinę ze względu na swoje wartości artystyczno-historyczne i poznawcze jak: dwory w Gościszowie i Starej Kraśnicy, pałace w Rząśniku, Skale i inne. Ja­ko trwałe ruiny muszą byc zachowane, wymagające szybkiej interwencji konserwatorskiej za­mki: Bolczów, Gryf, Podskale, Płonina, Świny, Rybnica, Stara Kamienica, Wleń i Świecie. W dobrym stanie są tylko zamki Chojnik i Bolków, gdzie przeprowadzono w latach 1988-94 pra­ce remontowo-rekonstrukcyjne.
W sprawie nieużytkowanych obiektów WKZ prowadzi kampanię reklamową na rzecz ich za­gospodarowania. Wydano w tym celu katalog obiektów do zagospodarowania, również w ję­zykach obcych. Prowadzone są na ten temat pertraktacje z różnymi przedsiębiorstwami i oso­bami prywatnymi. Stosunkowo w najlepszym stanie zachowały się obiekty sakralne używane do celów kultowych. Prace remontowe prowadzone były przy nich z reguły systematycznie i na bieżąco, za wyjątkiem grupy kościołów opuszczonych i nieużytkowanych od zakończenia II wojny światowej, w większości poewangelickich. W latach 1979-92 na skutek interwencji WKZ i pomocy Ministerstwa Kultu ty i Sztuki następującym kościołom po remoncie przywró­cono pierwotną funkcję: w Bukowcu, Kaczorowie, Komarnie, Olszynie Lubańskiej, Pod­górzynie i Trzcińsku. W chwili obecnej w odbudowie ze środków samorządowych jest gotycki kościół w Kotliskach. Od kilkunastu lat trwają również prace w romańskim kościele w Świerzawie przy odsłanianiu i utrwalaniu jednych z najstarszych w Polsce polichromiach ściennych, romańskich i gotyckich.
Trudniej przedstawia się sprawa zagospodarowania 19-tu opuszczonych kościołów poewan­gelickich, zabytków znacznej wartości kulturowej. Niektóre z nich stanowią zagrożenie ze względu na możliwość katastrofy budowlanej, jak np. kościoły w Miszkowicach i Miłkowie. Kościół w Komarnie został opuszczony dopiero przed kilkoma laty.
Największy problem stanowią budynki mieszkalne w zabytkowych układach urbanistycznych. Zdekapitalizowane w prawie 60% muszą być poddane generalnym remontom połączonym z częściową modernizacją, sanacją lub rewaloryzacją. Z powodu trudności finansowych jakie przeżywają w chwali obecnej samorządy terytorialne, szczególnie w małych miasteczkach po­zbawionych zakładów pracy, zahamowane zostało i tak już wolne tempo prac remontowych. Stwarza to ogromne niebezpieczeństwo zniszczenia najcenniejszych układów urbanistycznych, np. w Chełmsku Śląskim, Lubomierzu, Wleniu i Złotnikach Lubańskich. Dzięki środkom z fundacji Phare rozpoczęto w 1994 r. rewaloryzację bardzo zniszczonej substancji domów przy rynku w Lubawce.
Jako odrębny problem musi być traktowane budownictwo drewniane przysłupowo-łużyckie. Wojewódzki Konserwator Zabytków zastrzegał w opracowanym planie zagospodarowania województwa zlokalizowanie skansenu in situ w Markocicach (cała wieś zabytkowa, obecnie włączona do Bogatyni), a także wydzielenie terenów na enklawy budownictwa łużyckiego, przeniesionego z terenów zagrożonych w "worku turoszowskim", które umieszczone w atrak­cyjnym krajobrazowo terenie może przyjąć nową funkcję ośrodków wypoczynkowych. WKZ ze swej strony proponował wolne tereny w obrębie wspomnianych Markocic lub w rejonie Złotnik Lubańskich, zamku Czocha i Leśnej, uzasadnione historycznie i krajobrazowo.

C. STAN ZABYTKÓW ARCHITEKTURY UŻYTKOWANYCH PRZEZ RESORT ROLNICTWA, WNIOSKI KONSERWATORSKIE.
Przed 1945 rokiem pałace, dwory i inne obiekty związane z założeniami pałacowo-parkowymi były w większości użytkowane, w stanie dobrym i bardzo dobrym. W 1945 roku większość została opuszczona przez właścicieli wskutek działań wojennych. W latach następnych w ramach akcji przesiedleńczej wysiedlono wszystkich właścicieli i użytkowników.
Obiekty opuszczone wskutek w/w przyczyn zostały od razu rozrabowane z wyposażenia ru­chomego i niejednokrotnie "wstępnie" zdewastowane przez stacjonujące w nich oddziały armii radzieckiej. Dodatkowych zniszczeń dokonano w okresie napływu na tereny Śląska ludności w ramach tzw. akcji repatriacyjnej.
Praktycznie realizowanie polityki ochrony zabytków nastąpiło od momentu uchwalenia usta­wy o ochronie dóbr kultury, co nastąpiło 15 lutego 1962 roku.
Podkreślić należy jednak, że do 1962 roku stan pałaców w większości był jeszcze dobry, nadawały się w pełni do użytkowania i tylko sporadycznie obiekty ulegały zniszczeniu, np. na skutek działań kopalni "Turów" w rejonie Bogatyni.
Po utworzeniu PGR-ów, Kółek Rolniczych i innych tego typu zakładów, zespoły pałacowo- parkowe i inne obiekty wraz z zabudowaniami stały się siedzibą tych instytucji. Wykorzysty­wane były często jako siedziby dyrekcji lub biura. Oficyny pałacowe, a niejednokrotnie same pałace i dwory lub ich część przeznaczano na mieszkania dla pracowników. Pałace, obiekty o charakterze reprezentacyjnym, pełniąc funkcje siedziby rodowej lub zarządcy majątku, zostały wskutek tej niefortunnej decyzji przebudowane. Wprowadzono sztuczne podziały dużych wnętrz o charakterze reprezentacyjnym ścianami działowymi, niszcząc elementy dekoracji, jak: sztukaterie, boazerie, stolarkę, polichromie, sklepienia. Również wprowadzenie nowych pionów sanitarnych i instalacji elektrycznych nie polepszało stanu wnętrz w obiektach.
Modernizacje i przebudowy prowadzone bez uzgodnień ze służbami konserwatorskimi, wpro­wadzenie do otoczenia pałaców nowych obiektów o dużej kubaturze - silosów. Wprawdzie przy niektórych obiektach prowadzone były przed zaledwie kilkoma laty działania, np. - przełożenie części dachu pałacu Rzeszówku, - remont wieży pałacu w Dziwiszowie, lecz są to działania o małym znaczeniu dla całej kondycji tych obiektów, tym bar­dziej, że powyższe prace zostały przerwane i niedokończone. Na skutek nakazów konserwa­torskich część obiektów została zabezpieczona przed działaniem czynników atmosferycznych; Wojanów, Dziwiszów, Łomnica, lub z finansów Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków - wieża rycerska w Siedlęcinie.
Mimo wysyłania poleceń przez WKZ a także odbytych narad z kierownikami zakładów, stan zdecydowanej większości pałaców w latach 1992-94 uległ gwałtownemu pogorszeniu. Zwyk­le są one niezabezpieczone, a ostatnio wskutek ogłoszonych upadłości są często ponownie ra­bowane. Stwierdzono wycinanie belek stropowych i więźby np. w Sokołowcu, Rząśniku, kra­dzieże wyposażenia (np. kominki) lub rozbiórki całych murów, jak to miejsce w Szyszkowej. Szermowanie argumentem o braku środków na prace remontowe lub zabezpieczenie obiektu, w niektórych przypadkach jest po prostu zwykłym wybiegiem, gdyż np. w Rząśniku PGR stać było na rozpoczęcie budowy dużego, niezharmonizowanego budynku (w strefie ochrony kon­serwatorskiej!) nieopodal pałacu, podobne zakusy miał zakład rolny w Radostowie. Tak więc do dotychczasowych zagrożeń wynikających z braku jakichkolwiek remontów i opieki wobec niszczycielskiego działania czasu oraz pospolitej dewastacji jej użytkowników, pojawiło się nowe zagrożenie związane z przekształceniami własnościowymi i likwidacją Pań­stwowych Gospodarstw Rolnych.
W chwili obecnej obserwujemy zainteresowanie możliwością nabycia pałaców. Nie wolno tyl­ko dopuścić do dewastacji i nieodwracalnych zniszczeń. Wszystkie obiekty zakładów ulegających likwidacji muszą zostać zgodnie z przepisami prawa budowlanego i wytycznymi konserwatorskimi zabezpieczone. Dotyczy to przede wszystkim obiektów całkowicie opusz­czonych. Otwory okienne i drzwiowe muszą zostać zamurowane bądź zadeskowane. Elemen­ty grożące zawaleniem podparte, a niektórych przypadkach za zgodą WKZ rozebrane, np. pałac Lipie Średniej.
Obiekty zrujnowane należy odgrodzić solidnym ogrodzeniem siatkowym lub z trwałych płyt umieścić tablice ostrzegawcze i zakazujące wstępu. Najważniejszym w chwili obecnej jest całodobowy dozór stróży.
Propozycje ustalenia zasad współpracy między WKZ a resortem rolnictwa oraz wyszczegól­nienie zadań służących zabezpieczeniu nieruchomości wraz z wyposażeniem przed zniszcze­niem i grabieżą, zawierało pismo Generalnego Konserwatora Zabytków z dnia 31.01.1992 ro­ku, skierowane do ówczesnego Ministra Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej. W sprawie zabezpieczenia zespołów pałacowo-parkowych odbyła się w siedzibie Wojewódz­kiego Konserwatora Zabytków narada wszystkich dyrektorów zakładów rolnych, dyrektora Wydziału Rolnictwa Urzędu Wojewódzkiego i przedstawiciela Prokuratury Wojewódzkiej w Jeleniej Górze. Niestety z perspektywy dwóch lat, jakie upłynęły od tego czasu zmuszeni jes­teśmy poinformować, że Agencja Własności Rolnej Skarbu Państwa nie przyjęła przedstawio­nych przez nas rozwiązań mających zapewnić ochronę interesów dziedzictwa kulturowego, wskutek braku dozoru, zabezpieczenia środków na elementarne remonty, w stanie krytycznym znalazło się kilkanaście obiektów do niedawna jeszcze użytkowanych, np.: Kunów, Lipa Dolna, Lasów, Olszyna. Lubańska czy Żarki Średnie są tego najgorszymi przykładami. Przedstawiony obraz grozi bezpowrotnym zniszczeniem i to w krótkim czasie kilkudziesięciu pałaców i dworów. W związku z tą sytuacją zostały dla całego kraju opracowane raporty o stanie zabytków będących we władaniu Agencji. W ostatnim czasie są prowadzone wspólne kontrole P,S. O.Z. i przedstawicieli Agencji, a sformułowane wnioski mają być realizowane przez tymczasowych zarządców.

D. ZABYTKI RUCHOME.
1. Dane ogólne.
Na terenie województwa jeleniogórskiego znajduje się 11.665 zaewidencjonowanych zabyt­ków ruchomych. Z tej liczby 7.721 znajduje się w obiektach sakralnych (kościoły parafialne, filialne i pomocnicze, kaplice, plebanie, klasztory, zbory ewangelickie, cerkwie prawosławne itp.). Stanowi to ok. 66% całości zasobów.
Do rejestru zabytków województwa jeleniogórskiego wpisanych jest 5542 zabytków i zespołów obiektów zabytkowych znajdujących się w 307 miejscach na terenie województwa Liczba obiektów wpisanych do rejestru zabytków stanowi ok.47,5% całości zasobów ujętych w ewidencji. Powyższa statystyka nie obejmuje dziel przechowywanych w muzeach, które ewidencjonowane są wg odrębnych zasad.
Rozmieszczenie zabytków ruchomych na terenie województwa jeleniogórskiego jest nierów­nomierne, co obrazuje zamieszczone poniżej wykaz gmin, zestawiony wg zasobności w zabyt­ki ruchome oraz dodatkowy wykaz dziesięciu obiektów kubaturowych najbogaciej wyposażo­nych w zabytki ruchome.

Gminy wg zasobności w zabytki ruchome:

Jelenia Góra -1272
Lubomierz -1058
Kamienna Góra - 1055 (miasto 154)
Lubawka - 570
Lwówek Śląski -570
Mysłakowice -436
Bolesławiec -378
Bolków -376
Świerzawa -370
Gryfów Śląski -337
Jeżów Sudecki -333
Leśna -322
Lubań -311 (miasto 97)
Zgorzelec -291 (miasto 6)
Wleń -275
Stara Kamienica -262
Marciszów -259
Nowogrodziec -252
Podgórzyn -238
Mirsk -212
Olszyna Lubańska -210
Janowice Wielkie - 166
Kowary - 149
Szklarska Poręba - 144
Piechowice - 125
Bogatynia - 118
Świeradów - 83
Karpacz - 80
Osiecznica - 61
Sulików - 57
Wojcieszów -56
Pieńsk - 50
Węgliniec -37
Platerówka -34
Siekierczyn- 32
Zawidów -21

Należy zaznaczyć, że nie wszystkie gminy zostały w jednakowym stopniu przebadane i z chwilą zakończenia ewidencji powyższe dane mogą ulec zmianie.
Wykaz dziesięciu najzasobniejszych zespołów zabytków ruchomych.
1. Krzeszów, zespół pocysterski
-567
2. Lubomierz, kościół klasztorny i plebania
-328
3. Jelenia Góra-Cieplice, kościół parafialny,

pocysterski
-242
4. Jelenia Góra, kościół parafialny

p.w. śś Erazma i Pankracego
-206
5. bolesławiec, Kościół parafialny N.M.P.
-179
6. Gryfów Śląski, kościół parafialny
-163
7. Lubawka, kościół parafialny
-119
8. Lwówek Śląski, kościół parafialny
-118
9. Jelenia Góra-Cieplice, pałac Schaffgotaschów
-112
Jelenia Góra, cmentarz poewangelicki
-112
10.Kowary, kościół parafialny
-101


2. Ocena zasobów i stanu zachowania.
Już pobieżna analiza zamieszczonych powyżej danych statystycznych wskazuje, że główna koncentracja zabytków ruchomych występuje w dużych zespołach miejskich, takich jak Jele­nia Góra, Bolesławiec, Lwówek Śląski, Gryfów Śląski oraz w obiektach powstałych w kręgu mecenatu potężnych i zasobnych klasztorów, jak cysterski w Krzeszowie (Krzeszów, Lubaw­ka, Chełmsko Śląskie) i benedyktyński w Lubomierzu (Lubomierz, Pławna). Tam też zacho­wane dzieła sztuki prezentują najwyższy poziom artystyczny i wykonywane są przez najwybit­niejszych artystów.
Ogólnie można stwierdzić, że na tle innych województw, zabytki ruchome występujące na te­renie województwa jeleniogórskiego charakteryzują się dużym bogactwem i wysokim pozio­mem artystycznym, w swoich najwybitniejszych dokonaniach osiągając klasę arcydzieł, tak jak w przypadku barokowego wystroju zespołu klasztornego w Krzeszowie i Lubomierzu, kościoła św. Krzyża w Jeleniej Górze, czy też zespołów średniowiecznego malarstwa ścienne­go w kościołach w Lubiechowej i Świerzawy oraz wieży rycerskiej w Siedlęcinie. Dzięki długoletniej i konsekwentnie prowadzonej polityce konserwatorskiej najwartościowsze obiekty zostały zabezpieczone i aktualnie nie są bezpośrednio zagrożone. Dużym problemem, wspólnym zresztą dla wszystkich pozostałych grup obiektów zabytkowych, jest pogłębiający się dysonans pomiędzy bogactwem zasobów, a środkami finansowymi, które mogą być prze­znaczone na ich konserwację. Przy malejących coraz bardziej możliwościach budżetu pań­stwa, dotychczas głównego mecenasa w zakresie konserwacji ruchomych dóbr kultury, jedyną alternatywą jest przejęcie ciężaru prowadzenia prac konserwatorskich w całości przez użyt­kowników obiektów zabytkowych i organa samorządowe.
Głównym zagrożeniem dla zabytków ruchomych zgromadzonych na terenie województwa je­leniogórskiego są niewłaściwe warunki ich przechowywania, w tym zwłaszcza nadmierne za­wilgocenie (szczególnie we wnętrzach kościelnych). Powoduje to wypaczenia i destrukcję ele­mentów drewnianych i płóciennych, przyśpiesza korozję elementów metalowych i kamienny­ch oraz stanowi dogodne warunki do rozwijania się agresji biologicznej (drewnojady, glony i grzyby). Przeciwdziałać temu można poprzez instalowanie ogrzewania i sprawnie działającego systemu wentylacyjnego.
Drugim poważnym, i coraz poważniejszym, zagrożeniem jest niedostateczne zabezpieczenie obiektów przed włamaniem i dewastacją oraz brak należytych zabezpieczeń przeciw- pożaro­wych. Ubiegłoroczne kontrole w wybranych, cennych obiektach sakralnych, dokonane wspól­nie ze Strażą Pożarną, wykazały, że poza nielicznymi wyjątkami kościoły nie są należycie za­bezpieczone przed kradzieżą i włamaniem lub zgoła nie posiadają żadnych zabezpieczeń. Wo­bec coraz częstszych i coraz zuchwalszych włamań i kradzieży, sytuacja ta musi ulec poprawie w możliwie krótkim czasie.
Podsumowując, należy stwierdzić, że w najlepszym i często zadowalającym stanie znajdują się zabytki ruchome zgromadzone w użytkowanych obiektach sakralnych. Stanowią one zresztą podstawową grupę zabytków tak pod względem ilościowym, jak i z uwagi na rangę artysty­czną tych dzieł, pomimo tych optymistycznych uwag potrzeby konserwatorskie związane z tą grupą zabytków są ogromne i znacznie przekraczają możliwości finansowe samych użytkowników i mecenatu państwowego

Miasto i Gmina Lwówek Śląski
Zabytki nieruchome
W spisie konserwatroskim znajduje się ogółem - 832 obiektów historycznej architektury i bu­downictwa (190 - miasto)
Z tego do rejestru zabytków wpisano - 48 obiektów (miasto - 15) W tym:
kościoły -12
pałace i dwory - 6      
zamki - 2
Karty ewidencyjne posiada - 90 obiektów

Wykaz prac budowlano-konserwatorskich (remontowych) podjętych przez użytkowników.
Lp.
Miejscowość, obiekt
Zakres Prac
Inwestor
Zak.(Z) kont.(K)
1
2
3
4
5





1
Lwówek Śląski basteja
al. Wojska Polskiego nr rej. 338
Remont kapitalny

K
2
Płakowice pałac
Roboty wykończeniowe oraz centralne ogrzewanie

K
3
Lwówek Śląski budynek ul. Szkolna 3
Modernizacja budynku mieszkalnego, w tym zabezpieczenie ogólno-budowlane

K
4
Lwówek Śląski ratusz
Adaptacja pomieszczeń sanitarnych na działalność handlową, roboty malarskie, na­prawa stolarki, oczyszczenie piaskowca

K
5
Nagórze pałac
Prace porządkowe i zabezpieczające

K
6
Lwówek Śląski budynek
ul.Przyjaciół Żołnie­rza 5
Naprawa tynków, obróbek blacharskich, ma­lowanie elewacji

K
7
Płóczki
kościół filialny
Roboty ciesielskie, impregnacja pokrycia więźby dachowej

K

Ocena stanu zachowania
L.p.
Miejscowość, obiekt
Nr rejestru
Rodzaj własności
Stan zachowania
1
2
3
4
5





1
Lwówek Śląski, kościół parafialny p.w. Wniebowzięcia NMP
75
parafia rzym.-kat. Lwówek Śl.
dobry
2
Chmielno, kościół filialny p.w. Narodzenia NMP
1131
parafia rzym.-kat. Zbylutów
dobry
3
Bielanka, kościół filialny św. Anny
1515
parafia rzym.-kat. Zbylutów
dobry
4
Dłużec, kościół filialy św. Jadwigi
1517
parafia rzym.-kat. Sobota
dobry
5
Płóczki Górne, kościół filialny p.w. św. Bartłomieja
1950
parafia rzym.-kat. Lwówek Śl.
średni
6
Włodzice Wielkie, kościół parafialny p.w. Michała Archanioła
1030
parafia rzym.-kat. Włodzice Wielkie
zły
7
Żerkowice, kościół filialny p.w. MB Różańcowej
796/J
parafia rzym.-kat. Lwówek Śl.
dobry
8
Lwówek Śląski, kościół franciszkański
1965
parafia rzym.-kat. Lwówek Śl.
zły
9
Kotliska, kościół pomocniczy p.w. św. Mikołaja, nieużytkowany
1133
parafia rzym.-kat. Kotliska
zły
10
Sobota, kościół św. Jana, ruina
929
Skarb Państwa
zły
11
Lwówek Śląski, klasztor franciszkań­ski, ob. szkoła
1965
i parafia rzym.-kat. Lwówek Śląski
średni
12
Lwówek Śląski, ratusz
62
komunalny
średni
13
Lwówek Śląski, blok wewnątrzrynkowy, pl. Wolności 22-28
330
komunalne
średni
14
Lwówek Śląski, mury obronne
338
komunalne
dobry
15
Brunów, zespół pałacowy
486/J
Przeds. Robót Drogowo-Mosto- wych Lwówek Śląski
zły
16
Skała, pałac, ruina
273
skarb państwa, Nadleśnictwo Lwówek Śląski
zły
17
Płakowice, dwór
274
Kościół Baptystów
średni
18
Dębowy Gaj, dwór, ruina
272
prywatny
zły
19
Dębowy Gaj, oficyna dworska, ruina
614/J
prywatny
zły
20
Niwnice, dwór, ruina
621/J
skarb państwa
zły
21
Radłówka, zamek, ruina
960
skarb państwa
zły
22
Rakowice Wielkie, wieża mieszkalna
964
prywatny
zły
23
Lwówek Śląski, wieża kościoła ewangelickiego
1525
komunalna
średni
24
Lwówek Śląski, domy,ul. Szpitalna 1-3
1965
komunalne
średni
25
Lwówek Śląski, dom Ławy Chlebowej, pl. Wolności 21
1029
prywatny
dobry
26
Lwówek Śląski, baszty Bolesławiecka i Lubańska
623
komunalne
średni

27
Lwówek Śląski, kaplica św. Krzyża
798
parafia rzym.-kat. Lwówek Śl.
średni
28
Lwówek Śląski, d. komandoria Joan- nitów, ob. plebania
799/J
parafia rzym.-kat. Lwówek SI.
dobry
29
Lwówek Śląski, budynek, ul. Jaśkie­wicza 29
800/J
komunalny
średni
30
Dębowy Gaj, kościół filialny p.w. św. Maksymiliana Kolbego
954/J
parafia rzym.-kat. Sobota
dobry
31
Niwnice, kościół fil. św. Jadwigi
876/J
parafia rzym.-kat. Kotliska
dobry
32
Nagórze, pałac, ruina
1107/J
prywatny
zły
33
Niwnice, pałac, ob. szkoła
1128/J
gminna
zły
34
Rakowice, wieża folwarku książęcego, ruina
965
prywatna
zły
35
Skorzenice, nr 5, bud. przysłupowy
797/J
prywatny
średni
36
Włodzice, nr 11, dawna karczma
645/J
prywatny
zły
37
Zbylutów, kościół parafialny p.w. Wniebowzięcia NMP
1031
parafia rzym.-kat. Zbylutów
dobry
38
Zbylutów, nr 31, budynek mieszkalny
795/J
prywatny
średni /

Zabytki ruchome.
Na terenie gminy Lwówek Śląski zewidencjonowano 570 zabytków ruchomych, z czego 429 występuje w obiektach sakralnych, co stanowi 75% całości. W samym mieście występują 252 zabytki, w tym w kościołach 153. W pozostałych miejscowościach: Bielanka -5, Brunów -6, Chmielno -17, Dębowy Gaj -5, Dłużec -22, Gaszów -1, Kotliska -26, Niwnice -61, Płakowice -24, Płóczki -38, Rakowice Wielkie -1 Skała -5, Sobota -27, Włodzice Wielkie -34, Zbylutów -30, Żerkowice -16. Najliczniejszy zespół zgromadzony jest w kościele parafialnym w Lwów­ku Śląskim i liczy 118 obiektów.
Na terenie gminy Lwówek Śląski poważnym problemem jest grupa nieużytkowanych obiek­tów, w których występują bardzo cenne detale architektoniczne i elementy wystroju, narażone na dewastację i całkowite zniszczenie. Dotyczy to pałacu w Dębowym Gaju, dworu w Niwnicach, pałacu w Skale, gotyckiego kościoła w Sobocie z zespołem renesansowych na­grobków. W ostatnich latach udało się zabezpieczyć mocno zdewastowany kościół w Kotliskach

Wnioski.

Ogólna ocena stanu zachowania dóbr kultury.
Miasto zachowało historyczny układ urbanistyczny z zespołem wyjątkowo dobrze zachowa­nych murów miejskich.
Własność komunalna.
stań dobry - ok. 40%
zadowalający - ok. 40%
stan zły - ok. 20%, np. basteje, fragmenty ratusza, kaplica cmentarna, wieża w Rakowicach, kościół w Sobocie.
Własność sakralna.
stan zadowalający - ok. 50%
stan zły - ok. 30%, np. kościół franciszkański, Włodzice Wielkie, kościół w Kotliskach - przerwane prace
Skarb państwa.
stan zły ok. 80%, w tym pałace w Brunowie, Niwnicach, Skale.
Własność prywatna.
Niewielka liczba, w tym pozytywnie należy ocenić remont pałacu w Płakowicach i remonty kamienicy w bloku śródrynkowym adaptowanej na aptekę.
PSOZ ocenia pozytywnie dotychczasową współpracę z Urzędem Miasta i Gminy. Na wyróż­nienie zasługuje wkład finansowy w remont kościoła w Kotliskach, Płóczkach oraz kontynua­cję wieloletnich prac w ratuszu.

 Arkadiusz Gutka