5/10/2014

Czeski film (1)

Kraj niewielki ale tak bogaty w zabytki, że wizyta w nim przypomina zwiedzanie skarbca pełnego wspaniałych dzieł sztuki. Okazałe zamki i pałace, niesamowite ogrody i parki, ogromne klasztory, bezcenne świątynie, malownicze miasteczka w których czas zatrzymał się w miejscu, do tego fortyfikacje wszystkich epok, doskonale zachowane zabytki przemysłowe. Wszystko to w otoczeniu wzgórz i gór urozmaiconych skalnymi formami, pełnymi jaskiń i grot. Raj na ziemi, którego opis bardzo pasuje do Śląska...




Jest jednak subtelna różnica, wyczuwalna nawet dla kompletnego laika - o Śląsku w ten sposób możemy mówić jedynie w czasie przeszłym, w Czechach to piękno przetrwało do dzisiaj w niezmienionym stanie. Zamki i pałace zazwyczaj zachwycają odrestaurowanymi murami, w których mieszczą się muzea, biblioteki i inne instytucje kulturalne. Są ich tysiące, więc po jakimś czasie kompletnie zachowana średniowieczna warownia lub renesansowy dwór z dekoracją sgraffitową mijamy z obojętnością i znużeniem. Tylko wyjątkowe okazy, o jakich nam się wcześniej nawet nie śniło, potrafią przykuć swoją uwagę. Ruiny porośnięte chaszczami są tutaj taką samą rzadkością jak wyremontowane obiekty w Polsce. Miasta i miasteczka pełne malowniczych zaułków, z zachowaną dawną zabudową urzekają swoim klimatem i oryginalnością. Gotyk, renesans, barok, secesja, neogotyk o wyszukanych formach, nawet doskonały modernizm współgrają ze sobą tworząc spójną całość. Jest czysto, kolorowo i bezpiecznie bo typowe w polskim krajobrazie bloki z wielkiej płyty i wszechobecni degeneraci w zasadzie nie istnieją, lub nie rzucają się tak nachalnie w oczy.




Przez wieki Śląsk był związany z Czechami i Austrią, które pozostawiły na tej ziemi swój charakterystyczny ślad, wzbogacony później pruską solidnością i rozmachem. Być może dlatego wiele miejsc u naszych południowych sąsiadów łapie nas za serce, wydaje się tak bliskie i znajome. Może właśnie dlatego ten kraj wydaje się tak piękny i swojski, ponieważ jest lustrzanym odbiciem naszego zaniedbanego Śląska. Obrazuje jak dawniej musiał wyglądać nasz region lub jak mógł wyglądać, gdyby nie został bezmyślnie zniszczony przez nowych gospodarzy.




Dlaczego tak się stało ? Nie ma chyba prostej odpowiedzi. O ile zrozumiałe jest to w bogatej Szwajcarii, Francji lub Niemczech, to w Czechach zaskakuje. Jak to się stało, że nie zniszczyła czeskich zabytków ta sama "komuna" która u nas siała pożogę i zniszczenie ? Dlaczego nikt nie pastwił się na "poniemieckim mieniu", równając z ziemią wszystko co wpadnie w ręce ? Dlaczego nie rozkradziono muzeów, kompletnie wyposażonych rezydencji, nie palono mebli i  książek na stosach, które były tak samo "niemieckie" jak nasze ? Dlaczego nie burzono tysięcy kamienic, aby w ich miejscu postawić tandetne bloki i pawilony usługowe ? Skąd w laickim kraju taki szacunek do zabytków sakralnych ? Skąd taki respekt dla historii i kultury, który u nas nie istnieje ?

Oczywiście odpowiedzi na te pytania są trudne i złożone, ale gdy sami zechcemy sobie na nie odpowiedzieć to dochodzimy do ściany...

Czechy nie były zniszczone podczas II wojny światowej - to pierwsze wytłumaczenie - natychmiast jednak uświadamiamy sobie, że Śląsk także nie był, poza nielicznymi wyjątkami. Wszystko co najgorsze przyszło w 1945 roku wraz z Armią Czerwoną i polskimi szabrownikami, później systematycznie doprowadzano do ruiny to co ocalało. W tym czasie gdy czescy ogrodnicy strzygli żywopłoty w pałacowych parkach, w naszych ogrodach taplały się świnie... Region płacił za odbudowę innych miejsc w kraju, jakby w dalszym ciągu należał do Niemiec.

W Czechach nie było takiej nienawiści do Niemców, nie było takiej migracji ludności i "ziem odzyskanych". To także nie jest do końca prawdziwa teza, ponieważ trudno dzisiaj znaleźć granicę między terenami rdzennie czeskimi a dawnym "Sudetenlandem", podczas gdy u nas różnica jest drastycznie wyczuwalna prawie siedemdziesiąt lat po wojnie. Gdy upadł poprzedni ustrój, w Polsce nie zmieniło się wiele na korzyść zabytków, w tym czasie Czesi rozpoczęli rewitalizację w każdym zakątku swojego kraju, a efekt prac jest piorunujący.

Pytań jest dużo - odpowiedzi nie są takie jednoznaczne, jak to się na pierwszy rzut oka wydaje




W maleńkim Kromeriżu, wpisanym na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO w długi majowy weekend trudno znaleźć miejsce do parkowania, wolny stolik w restauracji, ledwo można się dostać na dziedziniec przepięknego zamku biskupów. Wszędzie słychać język polski, dominują rejestracje samochodowe ze Śląska i Krakowa, nasi rodacy tłumnie ruszyli na majówkę w poszukiwaniu wrażeń estetycznych i kulturalnych, jakich nie mają (już) we własnym kraju. Zadają kłam teorii, że Polak to prostak, któremu wystarczy do szczęścia w takie dni grill i zgrzewka piwa. Cenzuralne i niecenzuralne okrzyki zachwytu unoszą się na każdym kroku, a przecież mieszkaniec Raciborza, Nysy czy Kłodzka nie musiałby jechać kilkuset kilometrów aby zobaczyć jak wygląda barokowy ogród lub zamek z tego okresu... Teoretycznie, ponieważ ktoś uznał, że nie są mu do szczęścia potrzebne wrażenia estetyczne, a wystarczającą "rozrywką" mogą być zakupy w markecie lub spożywanie alkoholu gdzie popadnie. Czy naprawdę jesteśmy tacy źli i zdegenerowani ?






„Ludzie nie wiedzą, czego chcą, dopóki im tego nie pokażesz.”

Steve Jobs

Czesi pokazują sobie i nam także, że chcemy czegoś więcej niż tylko wegetacji i siermiężnej rzeczywistości. Zadbali o kulturę i edukację własnego narodu inwestując miliony w zabytki i muzea. Okazało się że przy okazji edukują tysiące Polaków, o których zapomniano we własnym kraju, skazując ich na wędrówki po śmietnikach i ruinach...




więcej zdjęć: www.galerie.esbo.pl

13 komentarzy:

  1. Anonimowy5/10/2014

    no niestety racja...

    OdpowiedzUsuń
  2. Co jest bardzo charakterystyczne dla Republiki Czeskiej i Śląska polskiego ? Że miasta po obu stronach granicach wyglądają na folderach turytycznych równie pięknie. Co się okazuje w realu? W przypadku Polski wielkie rozaczarownie- widzimy że to były tylko pojedyncze powyjmowane z kontekstu chaosu i zaniedbania odpicowane budynki. A Republika Czeska ? Żaden najpiękniejszyc folder niczego nie koloryzuje, nie przekłamuje- tam po prostu jest tak pięknie. Bo tam wszystkie centra miast jakie widziałe są piękne i zadbane jako całość. Czasem zaledwie przyzwoite jak Jihlava, Kolin, a czasem niczym wzięte prosto z Niemiec jak Vary czy Krumlov. U nas odwrotnie- każde miasteczko w którym byłem przedstawia obraz masakry- zgrzybiałe rudery, ogólny syf, reklamowa pstrokacizna i bloki władowanegdzie popadnie. Mam kilka hipotez dlaczego aż taka wielka przepaść w estetyce pomiędzy Polakami a Zachodem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama prawda. Nie tylko tamtejsze miasteczka wyglądają w rzeczywistości jak w folderze, ale do folderów nie łapią się takie, jakie u nas są uznawane za straszne cuda. Opis naszych miejscowości trafny, ale nie można zapominać o ludziach - polskie rynki i ryneczki w większości opanowane przez żuli i lumpów żebrzących o drobne. W Czechach tego nie ma i ma to ogromne znaczenie dla wizerunku miasta.

      Usuń
    2. Odnośnie lumpów- prawda. Natomiast co do Cieszyna (i przy okazji śląskiego jeszcze Bielska[-Białej]) -kiedy przybyłem tam po raz pierwszy w ramach wycieczki, w której widziałem szereg pięknych miast w całej CR, to uderzyły te miasta po polskiej stronie swoim zaniedbaniem. I chociaż jest tu ta wygoda, że 'wystarczy' wyremontować tą dobrze zachowaną tkankę, to jednak zawsze narzuca mi się ta szarość z choćby nowobudowanym stadionem w Bielsku-Białej. Brzydota więc, to już nie kwestia komuny, czy braku pieniędzy, tylko mentalności. Ogólnie rzecz biorąc okazało się (wg mnie), że Polacy, którzy budowali setki lat swoje zwykłe, czy nawet malownicze drewniane wsie(żaden przytyk) nie potrafią się odnaleźć we współczesnej estetyce, to właśnie teraz a nie kiedy indziej, środkami nowoczesności zamienili swój kraj (na terenach zabudowanych) na teren tak wyróżniający się brzydotą i chaosem. Ta 3. osoba, to ze względu na nie utożsamianie się z tym co zrobiono ze Śląskiem. Smutne, że Polacy, którzy przecież mogli słusznie utożsamiać się z tą piastowską ziemią okazali się dla niej jakąś obcą cywilizacją zagłady.

      Usuń
    3. Ale się fajnie nakręcacie. Zaraz się okaże, że Polacy przed 1945 w 100% mieszkali w ziemiankach i murowany dom pierwszy raz zobaczyli na Śląsku.

      Usuń
    4. A było inaczej ? :) Tak serio to większość Polaków żyła w drewnianych chałupach, przy bitych traktach, a prąd elektryczny doprowadziła do tych chałup dopiero ta zła komuna. Tak było na polskiej prowincji (nie mówimy o dużych miastach) i często jest do dzisiaj. Żadne czary i gusła, opowieści o Gdyni i COP tego nie zmienią. Po 1945 roku zamienili swoje chałupy na domy z pustaka, a lokalny sekretarz "udekorował" okolicę bloczkami z wielkiej płyty.

      Usuń
    5. Oczywiście, że nie. Dlatego jedynym wyjściem z sytuacji jest ogłoszenie separacji Śląska (całego) od Polski i wtedy wszystkie, ale to wszystkie problemy regionu znikną jak ręką odjął.

      A ci mieszkańcy, którzy obecnie tłuką szyby i niszczą stare nagrobki zostaną sprowadzeni do roli niewolników, którzy o chlebie i wodzie będą odbudowywać zabytki prześwietnej przeszłości Śląska i jego świetlanej przyszłości.

      Usuń
    6. Po co te prześmiewcze tony ? Taka jest prawda i każdy, kto nie jest ślepy ją widzi.

      W całej Polsce tłuką szyby i niszczą nagrobki, tyle że w pozostałej części kraju nie mają tyle do niszczenia bo często zamek lub pałac jest jeden na 100 kilometrów. Cmentarze żydowskie i synagogi są świetnym przykładem jak reszta Polski dba o nie swoją spuściznę. Na szczęście to się zmienia.

      Na Dolnym Śląsku jest problem nadmiaru i jest to nadmiar nie do udźwignięcia przez taki kraj jak Polska, który udławił się "prezentem Stalina", czego efekty widzimy na miejscu.

      Jeszcze wrócę do RAŚ. Słowa "separacja" używane w tym kontekście to zwyczajna propaganda wzięta żywcem z telewizji i ust kłamliwych polityków. Proszę poznać postulaty RAŚ, przyjrzeć się ludziom, którzy go tworzą i okaże się że medialna papka nie ma z tym nic wspólnego. Mylenie autonomii z separatyzmem to niebezpieczny precedens, niczym nie różniący się od antysemityzmu i homofobii. W tym przypadku Piotrze nie bardzo wiesz co piszesz.

      Usuń
    7. Bo mnie śmieszy, co piszecie. Jacyś (koniecznie w 3 osobie) Polacy robią ze Śląskiem co chcą (i pewnie, w domyśle, kasa idzie wszyscy-wiemy-gdzie), a tutaj biedni Ślązacy (i ci dolno- i ci górno-), patrzą, jak Polacy niszczą im ich region. Za to wszystkie inne regiony pięknieją za pieniądze rozszabrowane na Śląsku. Bez sensu.

      Przykład: Przyjedź do Warszawy, wejdź do Pałacu Kultury i Nauki i poszukaj grzejników z Książa. Według tamtejszego przewodnika właśnie tu zostały wywiezione w 1954 roku. Śmiechu warte.

      Ja wiem, zawsze wygodniej mieć zewnętrznego wroga, którego łatwo obwiniać o wszystkie negatywne aspekty życia.

      ---

      No właśnie, w całej Polsce są tacy wandale, którzy tłuką szyby, ale akurat na Dolnym Śląsku robią to "bo to poniemieckie"? Bez sensu.

      Możnaby pogłębić refleksję i zastanowić się, skąd Czesi mają pieniądze na restaurację tych licznych zabytków? I czemu w Polsce tych pieniędzy nie ma. Nie chcę tu bronić państwa polskiego, ale trzeba przyznać, że daje ciała na całej linii - w każdym regionie, nie tylko tu.

      ---

      Co do RAŚ-iu. Staram się nie podpierać jedynie medialnym przekazem, ani tym bardziej tym, co mówią politycy. Ale sam RAŚ nie daje się do siebie przekonać. Cały czas wygląda mi to na obrażoną żonę, która mówi mężowi, że odejdzie od niego, jeśli nie zażąda on u szefa podwyżki (i oczywiście tej podwyżki nie przekaże jej) + trochę wyzwisk (czasem ukrytych, ale jednak) pod adresem państwa polskiego i Polaków spoza Górnego Śląska. Trochę mi to przypomina pomysł skoku na kasę z budżetu centralnego p.. "Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Krakowie".
      A przecież mamy samorządność - mógłbym napisać "uważajcie, kogo wybieracie", ale zresztą RAŚ zdaje się, jest w sejmiku wojewódzkim woj. śląskiego. I co? Jakieś konkrety dla tutejszych zabytków wyniknęły z tego? Poza tym, a może przede wszystkim, co ma RAŚ do województwa dolnośląskiego i opolskiego i do tamtejszych zabytków?

      ---

      Ja tam nawet byłbym za autonomią, ale nie na zasadzie "jeden region od reszty", ale raczej (właśnie wzorem Niemiec) federalizacji. Wtedy okazałoby się, jak zdolne są poszczególne samorządy i jak zgrane są poszczególne społeczności.

      Usuń
    8. "Ja tam nawet byłbym za autonomią, ale nie na zasadzie "jeden region od reszty", ale raczej (właśnie wzorem Niemiec) federalizacji. Wtedy okazałoby się, jak zdolne są poszczególne samorządy i jak zgrane są poszczególne społeczności."

      Ja też bym tego chciał. Bez "janosikowego", firm uciekających do "centrali itd. Wtedy wiadomo by było do kogo mieć pretensje i pierwszy bym krzyczał żeby się odwalić od "Warszawy". Niestety, jest jak jest.

      "Możnaby pogłębić refleksję i zastanowić się, skąd Czesi mają pieniądze na restaurację tych licznych zabytków? I czemu w Polsce tych pieniędzy nie ma. Nie chcę tu bronić państwa polskiego, ale trzeba przyznać, że daje ciała na całej linii - w każdym regionie, nie tylko tu."

      Znowu się zgadzam. Dlaczego w Polsce kultura jest stawiana gdzieś na końcu ?

      "No właśnie, w całej Polsce są tacy wandale, którzy tłuką szyby, ale akurat na Dolnym Śląsku robią to "bo to poniemieckie"? Bez sensu."

      Wandale wszędzie tłuką tak samo, ale tam gdzie "poniemieckie" nie reaguje władza, która często tak sobie to tłumaczy. Nie ludzie winni, a niesprawne państwo.

      "Bo mnie śmieszy, co piszecie. Jacyś (koniecznie w 3 osobie) Polacy robią ze Śląskiem co chcą (i pewnie, w domyśle, kasa idzie wszyscy-wiemy-gdzie), a tutaj biedni Ślązacy (i ci dolno- i ci górno-), patrzą, jak Polacy niszczą im ich region. Za to wszystkie inne regiony pięknieją za pieniądze rozszabrowane na Śląsku. Bez sensu."

      To nie jest takie bez sensu jeżeli pojedziesz np. do Zdzieszowic i popytasz ludzi jak im się żyje. Nie podoba im się, że ich koksownia jest firmą "z Warszawy" i tam odprowadza podatki. Ot cała filozofia. Nie tylko na Śląsku są takie nastroje, bo spotkałem się z podobnymi w Małopolsce, Wielkopolsce i na Podlasiu. Ekonomia...

      Usuń
    9. "Wandale wszędzie tłuką tak samo, ale tam gdzie "poniemieckie" nie reaguje władza"

      Władza nie reaguje w żadnym regionie Polski. Reagować może tylko właściciel. Władza miałaby wstawiać szyby w prywatnym budynku?
      A władza regionalna (od województw w dół) to przecież ludzie z regionu... (Tak BTW większość ludzi we władzach centralnych to tez ludzie z całej Polski, nie warszawiacy, więc pretensje do władz centralnych to też pretensje do samego siebie poniekąd i swoich ziomków).

      "Nie ludzie winni, a niesprawne państwo."

      To trzeba usprawnić państwo. Ale muszą o zrobić ludzie. I - jak zwykle - kwestia sprowadza się do "uważajcie, kogo wybieracie".

      "Nie podoba im się, że ich koksownia jest firmą "z Warszawy" i tam odprowadza podatki."

      Nieprawda!
      Koksownia w Zdzieszowicach należy do ArcelorMittal Poland, które ma siedzibę w Dąbrowie Górniczej. Widzisz, jak łatwo uogólniać, bez sprawdzenia? A sprawdzenie zajęło mi minutę. A plotkom nie wierz i nie rozsiewaj.

      A firmy i tak będą przenosić swoje siedziby. Zdaje się że i w Niemczech, mimo dużo rozleglejszej decentralizacji, jednak sporo firm i instytucji przenosi się do Berlina.

      Na systemie podatkowym się zresztą aż tak nie znam. Gdzie jest najwięcej podatków płacone przez firmy - do gminy, powiatu, województwa czy ogólnopolskiego budżetu centralnego?

      Zresztą gładko przeszedłeś z wydumanego tematu "źli Polacy uwzięli się na Śląsk i go niszczą" do prawdziwego problemu globalizacji i centralizacji państwa polskiego (na której tracą i regiony i - wbrew pozorom - Warszawa). ArcelorMittal, to pewnie ma takich prawników i księgowych, że podatki płaci w ogóle tylko w Luksemburgu. Możemy temu przeciwdziałać?
      A ludzie zawsze narzekają na stolicę, utożsamiając miasto i jego mieszkańców z władzami państwowymi (niesłusznie). We Francji nie lubi się Paryża i paryżan, w Czechach Pragi i prażan, na Węgrzech Budapesztu i budapeszteńczyków.

      "Ekonomia..."

      Stąd moje porównanie RAŚ-iu do żony.

      Usuń
    10. Władza nie ma wstawiać wybitych szyb. Ma reagować na akty wandalizmu egzekwując surowe prawo. To wystarczy. Oprócz kija powinna być marchewka, czyli nakłady na kulturę i edukację, co więcej zmieni niż nam się wydaje. Własnie tak, jak robią to Czesi. Tymczasem u nas jest jak jest, ani jednego, ani drugiego. Ruiny pełne zapijaczonych meneli, których dzieci będą w tych ruinach też przesiadywały, a później ich wnuki bo przecież nikt im nie wytłumaczy że może być inaczej.

      To nie jest istotne gdzie firma ma siedzibę - ludzie i tak są wściekli bo pieniądze wyciekają z ich gminy. Jeżeli nie do Warszawy, to "Warszawa" to sprzedała i tak w kółko. Ja wiem, że często to nie ma racjonalnych przesłanek, z drugiej strony potrafię zrozumieć tą wściekłość. Tak nie jest tylko na Śląsku bo podobne teksty usłyszysz w innych częściach kraju. Gdzieś jest elektrownia należąca do PGE, gdzieś jest tak sobie, a w gazetach piszą że Bełchatów i Kleszczów są najbogatszymi gminami, bo przecież tam jest siedziba firmy. A winna jest i tak Warszawa bo przecież wiadomo że to politycy dzielą karty. I to jest świetna pożywka dla RAŚ i podobnych organizacji które prędzej czy później powstaną na fali niezadowolenia. Ludzie nie lubią Warszawy bo tam siedzą politycy i różne szumowiny skupione wokół nich, a nie dlatego że miasto średnio urokliwe.

      Usuń
  3. W tej dyskusji bardziej przekonują mnie argumenty admina;)
    A serce strasznie boli, że wspaniała ziemia śląska tak okropnie została sponiewierana przez nas, Polaków:( I ostatnie 25 lat niewiele, bardzo niewiele jej pomogło:(
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Administrator strony nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.