10/10/2012

Nie tylko pałace

Górny Śląsk powszechnie kojarzony z brudnym przemysłem, zanieczyszczeniem powietrza, zdegradowanymi terenami i dymiącymi kominami odszedł do przeszłości. Wprawdzie wciąż działają kopalnie, huty oraz inne zakłady przemysłowe, jednak duża ich część została zlikwidowana po 1989 roku. Wraz z tym procesem rozpoczęła się dewastacja i niszczenie przemysłowego dziedzictwa regionu, nad czym w pewnym momencie nikt nie panował ani nie próbował przeciwdziałać. Przepadły prawdziwe perełki architektoniczne, które mogłyby do dzisiaj zachwycać i służyć nowym celom, niekoniecznie związanymi z kulturą. Skala zniszczenia jest niewyobrażalna. Po wielu zakładach nie pozostał nawet ślad, po innych symboliczne fragmenty. Gdy spojrzymy na zdjęcie poniżej:

  zdjęcie www.swietne-filmy.com

...i porównamy ze zdjęciami współczesnymi...





...mamy pełen obraz sytuacji zabytków przemysłowych na Górnym Śląsku. To dawna huta Uthemanna w Katowicach-Szopienicach. Trudno uwierzyć gdy stanie się na pustkowiu pełnym gruzów że zakład był kompletny i funkcjonował jeszcze 20 lat temu. To co stało się później wymyka się racjonalnym ocenom. Zniszczono i wywieziono na złom niemal wszystko co było cenne. Wszystko to przy biernej postawie konserwatora zabytków i często czynnej postawie urzędników pozwalających na kolejne rozbiórki. Dlaczego ?

To mogłaby być perełka architektury industrialnej w Katowicach. Mogłaby... bo już niemal nie istnieje. Hutę cynku w Szopienicach budowano w latach 1908-1912. W poniedziałek palił się budynek administracyjny dawnej huty.
Charakterystyczny obiekt, zbudowany w latach 1908-1912 obiekt był jednym z pierwszych w regionie częściowo wykorzystujących technikę żelbetową. Wewnątrz mieściły się m.in. gabinet dyrektora huty, kaplica oraz restauracja z freskiem przedstawiającym okolicę.

Rozpoznawalny z daleka - dzięki wieńczącej dach wieżyczce z zegarem i dzwonem - gmach w ostatnim czasie kupił właściciel prywatnej firmy zajmującej się handlem odzieżą. Deklarował kilkuletni remont i zaadaptowanie obiektu na biura oraz klub. W ostatnim czasie prowadzono remont dachu, potem planowano sprzątanie wnętrza.

W pobliżu znajduje się jeszcze m.in. zniszczony zabytkowy budynek dawnej walcowni - jedyny z historycznych obiektów huty, w którym zachowała się część oryginalnego wyposażenia. Regionalni społecznicy próbują działać na rzecz utworzenia w nim Muzeum Hutnictwa Cynku w Szopienicach, jednak kilka miesięcy temu jego przejęcia odmówiło miasto. Inny istniejący nadal historyczny obiekt to - również wpisana do rejestru zabytków - wieża ciśnień. Wieża także popada w coraz większą ruinę. 
www.dziennikzachodni.pl
Sytuacja zmienia się z każdym dniem. Została już tylko wieża ciśnień oraz budynek dyrekcji odbudowywany po zeszłorocznym pożarze. Ten cenny obiekt autorstwa Emila i Georga Zillmannów ma służyć celom kulturalnym.

Wydawać by się mogło że z zupełnie odmienną sytuacją mamy do czynienia w Gliwicach, gdzie wspomniani architekci również projektowali budynki cechowni i maszynowni. Powszechnie przyjmuje się że jest to udana rewitalizacja i adaptacja budynków poprzemysłowych oraz stworzenie dla nich nowej funkcji. Ogromnym nakładem sił i środków stworzono Nowe Gliwice - projektu który ma na celu rekultywację i zagospodarowanie terenów po byłej KWK Gliwice w Centrum Edukacji i Biznesu. 





Na pierwszy rzut oka jest wspaniale, gdy się głębiej zastanowimy to mamy do czynienia z podobną sytuacją jak w Katowicach. Wybrano 2 budynki które postanowiono zachować, a resztę "mniej cenną" zdaniem nieokreślonych ekspertów zrównano z ziemią. Gruzy pokryła betonowa kostka parkingów, zieleń trawników oraz nowe budynki które swoją architekturą bardziej pasują gdzieś na dalekie przedmieścia. Kiedyś kopalnia "Gliwice" wyglądała tak:


Gleiwitzer Grube

Jak widać na zdjęciu powyżej, tych ciekawych i cennych obiektów było więcej. Przede wszystkim istniał kompleks budynków dawnej kopalni, który jak układ urbanistyczny miasta stanowił wartość samą w sobie. Nie został po tym żaden ślad. Jedni powiedzą - cieszmy się że chociaż tyle udało się uratować, ale zdrowy rozsądek mówi, że można było inaczej... Na przykład tak jak zrobili to Niemcy w Zollverein (www.zollverein.de). Za kilkanaście lat, gdy będziemy chcieli zobaczyć kompletną zabytkową kopalnię węgla będziemy musieli się tam udać ponieważ nasze już nie będą istniały. Zostawiliśmy sobie tylko fragmenty tu i tam i tylko o nie dbamy. Tak jest łatwiej i prościej, ale czy to można nazwać jeszcze ratowaniem zabytków przemysłowych ?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Administrator strony nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.