6/14/2012

We Wrocławiu czyli nie u nas...

(..) Historyczny mecz o awans do ćwierćfinału mistrzostw Europy z Czechami, który trzeba wygrać, reprezentacja Polski zagra w sobotę we Wrocławiu. Czy macie podobne wrażenie, że sytuacja jest postawiona na głowie? Oto nasi piłkarze, gospodarze Euro 2012, muszą wyprowadzić się ze swojej warszawskiej bazy w Hotelu Hyatt, wsiąść w samolot, polecieć do Wrocławia, zakwaterować w jednym z hoteli transferowych, trenować na nieznanym sobie stadionie i murawie, na którym zagrali mniej meczów niż Czesi, wreszcie o 2. w nocy tłuc się z powrotem do Warszawy.(..)

(..) będę upierał się, że lepiej byłoby pójść drogą Austriaków z Euro 2008, którzy wszystkie mecze grupowe rozegrali na swoim największym stadionie w swojej stolicy i zagrać z Czechami na Stadionie Narodowym, leżącym 5 kilometrów od hotelu naszych chłopaków, a do podróżowania i zmiany rutyny zmusić rywali. Zwłaszcza, że jak pisze Łukasz Cegliński, wg pierwotnych ustaleń Polska, obowiązujących jeszcze w 2009 roku Polska miała grać wszystkie trzy mecze w Warszawie. Ale później zaczął się lobbing.(..)

(..) Może decydując się na grę we Wrocławiu popełniliśmy tylko drobny - by nie powiedzieć, czeski - błąd, ot banalne przeoczenie, że w Warszawie byłoby odrobinę lepiej. Oby na koniec o niczym nie przesądził! (..)


http://michalpol.blox.pl/html

Tak oto na swoim blogu pisze znany dziennikarz sportowy Michał Pol na temat sobotniego meczu reprezentacji Polski z Czechami. Po raz kolejny o piłce w miejscu gdzie teoretycznie nie powinno być dla niej miejsca. Ale to tylko pozory...


Słowa warszawskiego dziennikarza znalazły się tutaj ponieważ świetnie obrazują specyficzne postrzeganie Śląska z perspektywy Warszawy. Polacy we Wrocławiu zagrają na wyjeździe, a Czesi u siebie. Polacy zagrają na nieznanym, czyli obcym stadionie! Przecież grali tu jedynie raz, a na Narodowym aż 3 razy! Prawdopodobnie tak samo obce dla tych ludzi są nasze domy, pałace, kościoły... Warto zwrócić uwagę że według pana Pola Wrocław wreszcie coś "ukradł" Warszawie. Mamy do czynienia z wydarzeniem epokowym.





Na koniec jednak wróćmy do zabytków, a konkretnie do pałacu Jedlinka. Przygotowano tam doskonałą ofertę dla kibiców.W tak pięknym otoczeniu mecze zyskują dodatkowy wymiar. Pałac Jedlinka zaprasza!


3 komentarze:

  1. tak właśnie. warszawkocentryzm po raz (jest Wawa i jest prowincja), dziki zachód po dwa (na pewno Czesi i Niemcy są u nas bardziej u siebie, niż warszawiacy). A strefa kibica w Jedlince- bezcenna.

    OdpowiedzUsuń
  2. "na pewno Czesi i Niemcy są u nas bardziej u siebie, niż warszawiacy" - oho, kompleksy leczymy ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. a niby jakie Wrocław miałby mieć kompleksy wobec warszawki ?

    OdpowiedzUsuń

Administrator strony nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.